Dyskusje ogólne
4 l
60
O 18 zmarła moja ciotka, siostra mojej babci. Zmarła w domu, który sąsiaduje z moim. Leżała już na specjalistycznym łóżku bo była schorowana. Wczoraj byłem u niej z wnuczkiem po tym jak mój brat wracając z roboty, przyszedł do kuchnii (gdzie akurat piłem z jej wnukiem piwo) i zapytał kto u niej jest, bo jakaś kobieta w oknie stoi.
Polecieliśmy tam a tam nikogo nie ma.
Ciocia jedynie się przebudziła i powiedziała, że córka, która nie żyje 40 lat, przyszła po nią.
Uznaliśmy to za bełkot schorowanego człowieka.
Dzisiaj godzina 18:11 zapukał mi ktoś kołatką do drzwi, stałem w sumie obok drzwi i otworzyłem po 5 sekundach drzwi, nikogo nie ma. Za 10 minut telefon od wnuka, że właśnie był u ciotki i nie żyje ale zmarła pare minut temu bo jeszcze jest ciepła.
Polecieliśmy tam a tam nikogo nie ma.
Ciocia jedynie się przebudziła i powiedziała, że córka, która nie żyje 40 lat, przyszła po nią.
Uznaliśmy to za bełkot schorowanego człowieka.
Dzisiaj godzina 18:11 zapukał mi ktoś kołatką do drzwi, stałem w sumie obok drzwi i otworzyłem po 5 sekundach drzwi, nikogo nie ma. Za 10 minut telefon od wnuka, że właśnie był u ciotki i nie żyje ale zmarła pare minut temu bo jeszcze jest ciepła.