27
Zanim przejdę do rzeczy, mały wstęp. Młodsi czytelnicy powinni wejść w moje buty. Lepiej zrozumieją pewne schematy.
Jestem z pokolenia które przychodziło na świat gdzieś pomiędzy 1980 a 1990 rokiem. Tzw "górka". Było nas w chuj.
Każdy mój znajomy w dzieciństwie nie miał tak naprawdę nic, a po 1990 nasi starzy zaczęli się czegoś dorabiać. Oczywiście z wielkim bólem, ponieważ 90% ojców to byli alkoholicy. Stanowili, kurwa przeszkodę, w drodze do dobrobytu, aczkolwiek starali się. Nie mogę powiedzieć, każdy pracował.
W moim bloku są trzy klatki, w każdej klatce 6 mieszkań, 2 piętra. Na tą chwilę ze stanu osobowego zmarło, w konsekwencji picia jakieś 60%. Reszta opamiętała się w porę lub jest na wykończeniu. Tradycyjny model rodziny ówczesnych lat, 2+3. 
Dorastaliśmy na podwórkach, grając w piłkę albo szwędając się po okolicy. Od około 16 roku życia zaczynaliśmy jarać szlugi, pić, jeść grzybki palić zioło czy wciągać kreski. Zanim dobiłem do 20stki były już pierwsze ofiary, samobójcy, zapici na śmierć, zaćpani czy wykręceni od grzybów. Pierwsze wyroki itp itd. normalne polskie podwórka. Nic specjalnego albo nadzwyczajnego. 
Kiedy byłem nastolatkiem w moim niedużym mieście były 3 duże imprezy.  Do dziś nosi mnie kiedy usłyszę muzę dobiegająca z jakiegos klubu. Super uzależniająca atmosfera. 
I w tym momencie, było widać wyróżniające się dwie filozofie życia. Pierwsza droga, tradycyjna 20 -24 lata ślub, dzieci, rodzina. Druga droga, utracjusza - która wybrałem. Zabawa, alkohol. Tzw. singiel. 
Zapamiętajmy to , ponieważ wokół tego dużo się będzie kręciło. " Singiel "
Jakoś około 1998, aczkolwiek dokładnie nie wiem kiedy, ja wtedy, powiedzmy zauważyłem to. Zaczęła być promowana moda na singla. Obrzydzanie rodziny, wyśmiewanie kościoła, sranie na tradycje. Było to raczej systemowe, bo wtedy zauważalna była rezygnacja z religii przez poszczególne osoby. Wtedy też dowiedziałem się że rodzina taka jak moja mogła być patologiczna wg nowszych standardów.  Itp itd. no i oczywiście plucie na wszystko co polskie. Ogólnie fundowano dookoła retorykę że to wstyd być Polakiem, a już bycie dumnym Polakiem to obciach i faszyzm. 
Tu trzeba dodać że prym wiodła telewizja Polsat. Śmieje się dzisiaj jak czytam że TVP to i tamto, propaganda. 
Wtedy standardem w polsacie było, że podczas politycznego programu prowadzacy rzucał hasło tezę "prawica to chuje" i kończył rozmowę. Albo robiono to podczas wydania wiadomości. Wg mnie do 2016 roku nie było w Polsce mediów które byłyby po dwóch stronach, wszyscy grali do jednej bramki. I nie dziwię się co poniektórym, bo może to być szok, że teraz mamy dwa punkty widzenia. Dobre czy zle? Nie wiem, ale nie o tym dzisiaj. 
Trochę wielowątkowa opowiastka, ale trudno.
Zaraz po wejściu Polski do UE, miasto zaczęło się wyludniać i tak już zostało. 
Imprezy, bary, kawiarnie pozamykano. Teraz ciężko gdzieś wyjść.
Ale wracając do przełomu stulecia. 
Znam bardzo mało ludzi którzy założyli rodzinę przed 25 rokiem życia, dość  sporo osób które zrobiły to przed 30stka i więcej między 30 a 40 rokiem życia. Reszta dalej się bawi jak 20 lat temu. Niektórzy w piachu.
Ja należę do tej grupy 30-40. I teraz...
Jako ze stary chlał, to ciężko było o jakieś spoko relacje. Oczywiście mój dom to nie była melina. Mówiac chlał, mam na myśli dwa ciągi w miesiącu po kilka dni. Taki typowy raczej stary. Nauczył mnie naprawić wszystko, uprawiać rośliny i w chuj innych rzeczy, i tu za bardzo nie potrafię opisać czego brakowało...
Uważam, po tych wszystkich latach, że dałem się zrobić w chuja. Oczywiście kurwa w przenośni, bo zaraz przyjebiecie się do jednego słowa. Dużo rzeczy w tym temacie jest w domyśle mordy, i musicie się trochę zastanowić zanim mnie oplujecie. Bo musiałbym tu książkę całą napisać. A wkurwiaja mnie później komentarze typu " o debil ktoś mu coś powiedzial, a on swojego zdania nie ma" itp itd.
No nieważne....
0.064561128616333