Wiedza
4 l
11
Dałem się zrobić w chuja. Bycie singlem wtedy było spoko. Imprezowanie było zajebiste. Chlanie, mordobicia. Do dziś mam kilka blizn i zrośnietych kości. Ale nikt też nigdy nie powiedział mi o konsekwencjach takiego życia. A okazało się, że jest ich trochę. Wiadomo, człowiek uczy się na błędach, niestety - swoich.
Jak patrzę z perspektywy czasu, na tą pierwszą grupę to myślę że wygrali życie. I to po całości.
Dlaczego?
Rodzina. Mój stary już nie żyje. Nie doczekał się wnuków, oczywiście teraz są, ale matematyka życia jest kurwa zabójcza.
Jeśli ja spłodzę syna w wieku lat 24 powiedzmy, to urodzi się kiedy będę miał 25 lat. I ten syn w takim samym wieku spłodzi wnuka / wnuczkę, to ja będę miał 50 lat , jak starczy sił to przed śmiercią zobaczę ją jako nastolatkę. Płodząc dziecko w wieku lat 35 jest szansa że też zobaczę wnuczkę ale już nie jest to takie pewne, a im dalej w las, tym gorzej.
Kobiety. No tu też temat coraz trudniejszy co rusz żona wspomina mi że ta ma polipy na jajnikach, ta tłuszczaki czy inne gówno. Leżenie od 6 miesiaca żeby donosić ciążę to chyba częsta sytuacja, przynajmniej na tik toku mojej kobiety, hehehe. No niestety, dla kobiet natura jest jeszcze bardziej brutalna. Bezpłodność teraz to popularny temat.
No ale jedziemy dalej.
Dzieci
Dziecko wymaga ciągłej uwagi. Nie mam tutaj na myśli pilnowania, a spędzenie czasu. Tato a chodź tu, a na rower, a chodź się pobawić, ponos mnie na barana. Kurwa, kiedyś mogłem nie spać kilka dni, a teraz kombinuje gdzie by tu się zdrzemnąć :)
Po całym dniu w tyrce już wyjebany jestem, a czasy takie że trzeba coś przyciąć na boku żeby się zgadzało. A tu jeszcze szkraby chcą się bawić.
Mieszkanie / dom
Obecnie buduje sobie dom. Kupiłem działkę, załatwiłem papiery i zacząłem budować. Powiem wam że przejebane. Pomijam już te ceny itd. ale kurwa, gnaty tak napierdalają że nie chce mi się. Teraz tak myślę ze jakbym zaczal w wieku 25 lat i nawet jakbym skończyl po 5 latach to i tak byłoby z bani. I po pierwsze, uprzedzając hejt. Da się, uwierzcie mi że jak zaczynacie coś robić, to pieniądz inaczej się kręci, i kręci się pod temat który robicie. I po drugie, wiem... Gdyby babka wąsy miała, dziadkiem by była. Kiedyś tak nie myślałem a teraz widzę swoje błędy.
Kupno mieszkania kiedyś wydawało mi się jakimś popierdolonym pomysłem, ale tyle co wyjebałem na wyjnajem to kupiłbym dwa. Bałem się też co będzie jak bym stracił pracę itp itd. no nieraz byłem bez Tyry, a jakoś się udawało.
Ja wiem że takie mieszkanie czy dom nijak się ma do zakładania rodziny. Bo singiel też może kupić. Ale motywację miałbym dużo dużo większą. Taka jak teraz mam nadzieję.
Wiem że w chuj ludzi zmiesza mnie za to z błotem, bo już tak bywało. Ale ogólnie bycie głową rodziny nie jest złe. Trzeba tylko wstawać rano ...
Pije sobie teraz piwko, i tak sobie pomyślałem, że zrobię taki wysryw i może ktoś to przeczyta i się zastanowi.
W wieku 25 pobiłem kogoś i prawie umarł, pamiętam do dziś, jak kopałem jego głowę a z pijackiego amoku wyrwał mnie krzyk jakiejś baby " zabijesz go! Co robisz!?!", Chłopa trzeba było spłacić żeby nie iść siedziec. To był ostatni raz kiedy chlałem, następny raz napiłem się po prawie 10 latach, kiedy urodziło się pierwsze dziecko, teraz pije od czasu do czasu i to też nie za dużo. Jestem fanem jazdy samochodem, popłakalbym się jakby mi prawko zabrali. Później, jakoś przed 30stka wyludzilem kredyt na 100 koła i wyjechałem za granicę. Ale jakoś nie mogłem się tam odnaleźć. Załatwiłem sobie ugodę z bankiem i ich spłaciłem, nieważne jak, przymknęli oko na wszystko i wróciłem do kraju.
W Polsce, mimo tego że za kołnierz nie wylewałem, zrobiłem studia inżynierskie. Nie wiem jak, bo to były dzienne, ale się udało i to wynikiem dobrym. Ale w zawodzie pracowałem chyba z pół roku, te kurwa wypłaty były jak cegła w pysk. Musiałem to zmienić.
Jak patrzę z perspektywy czasu, na tą pierwszą grupę to myślę że wygrali życie. I to po całości.
Dlaczego?
Rodzina. Mój stary już nie żyje. Nie doczekał się wnuków, oczywiście teraz są, ale matematyka życia jest kurwa zabójcza.
Jeśli ja spłodzę syna w wieku lat 24 powiedzmy, to urodzi się kiedy będę miał 25 lat. I ten syn w takim samym wieku spłodzi wnuka / wnuczkę, to ja będę miał 50 lat , jak starczy sił to przed śmiercią zobaczę ją jako nastolatkę. Płodząc dziecko w wieku lat 35 jest szansa że też zobaczę wnuczkę ale już nie jest to takie pewne, a im dalej w las, tym gorzej.
Kobiety. No tu też temat coraz trudniejszy co rusz żona wspomina mi że ta ma polipy na jajnikach, ta tłuszczaki czy inne gówno. Leżenie od 6 miesiaca żeby donosić ciążę to chyba częsta sytuacja, przynajmniej na tik toku mojej kobiety, hehehe. No niestety, dla kobiet natura jest jeszcze bardziej brutalna. Bezpłodność teraz to popularny temat.
No ale jedziemy dalej.
Dzieci
Dziecko wymaga ciągłej uwagi. Nie mam tutaj na myśli pilnowania, a spędzenie czasu. Tato a chodź tu, a na rower, a chodź się pobawić, ponos mnie na barana. Kurwa, kiedyś mogłem nie spać kilka dni, a teraz kombinuje gdzie by tu się zdrzemnąć :)
Po całym dniu w tyrce już wyjebany jestem, a czasy takie że trzeba coś przyciąć na boku żeby się zgadzało. A tu jeszcze szkraby chcą się bawić.
Mieszkanie / dom
Obecnie buduje sobie dom. Kupiłem działkę, załatwiłem papiery i zacząłem budować. Powiem wam że przejebane. Pomijam już te ceny itd. ale kurwa, gnaty tak napierdalają że nie chce mi się. Teraz tak myślę ze jakbym zaczal w wieku 25 lat i nawet jakbym skończyl po 5 latach to i tak byłoby z bani. I po pierwsze, uprzedzając hejt. Da się, uwierzcie mi że jak zaczynacie coś robić, to pieniądz inaczej się kręci, i kręci się pod temat który robicie. I po drugie, wiem... Gdyby babka wąsy miała, dziadkiem by była. Kiedyś tak nie myślałem a teraz widzę swoje błędy.
Kupno mieszkania kiedyś wydawało mi się jakimś popierdolonym pomysłem, ale tyle co wyjebałem na wyjnajem to kupiłbym dwa. Bałem się też co będzie jak bym stracił pracę itp itd. no nieraz byłem bez Tyry, a jakoś się udawało.
Ja wiem że takie mieszkanie czy dom nijak się ma do zakładania rodziny. Bo singiel też może kupić. Ale motywację miałbym dużo dużo większą. Taka jak teraz mam nadzieję.
Wiem że w chuj ludzi zmiesza mnie za to z błotem, bo już tak bywało. Ale ogólnie bycie głową rodziny nie jest złe. Trzeba tylko wstawać rano ...
Pije sobie teraz piwko, i tak sobie pomyślałem, że zrobię taki wysryw i może ktoś to przeczyta i się zastanowi.
W wieku 25 pobiłem kogoś i prawie umarł, pamiętam do dziś, jak kopałem jego głowę a z pijackiego amoku wyrwał mnie krzyk jakiejś baby " zabijesz go! Co robisz!?!", Chłopa trzeba było spłacić żeby nie iść siedziec. To był ostatni raz kiedy chlałem, następny raz napiłem się po prawie 10 latach, kiedy urodziło się pierwsze dziecko, teraz pije od czasu do czasu i to też nie za dużo. Jestem fanem jazdy samochodem, popłakalbym się jakby mi prawko zabrali. Później, jakoś przed 30stka wyludzilem kredyt na 100 koła i wyjechałem za granicę. Ale jakoś nie mogłem się tam odnaleźć. Załatwiłem sobie ugodę z bankiem i ich spłaciłem, nieważne jak, przymknęli oko na wszystko i wróciłem do kraju.
W Polsce, mimo tego że za kołnierz nie wylewałem, zrobiłem studia inżynierskie. Nie wiem jak, bo to były dzienne, ale się udało i to wynikiem dobrym. Ale w zawodzie pracowałem chyba z pół roku, te kurwa wypłaty były jak cegła w pysk. Musiałem to zmienić.