54
Siema wszystkim, 

Chodzi za mną od jakiegoś czasu pewna sytuacja, która wydarzyła się gdy miałem ok 6 - 7 lat (rok 1999/2000)

Byłem u babci, gdy do drzwi zapukała jakaś kobieta w średnim wieku (35 - 40 lat) i zapytała o moje nazwisko. Babcia myślała, że chodzi moją mamę, jednak kobieta kiwnęła przecząco głową, że chodzi jej o mnie.

Nie była to urzędniczka państwowa, ani nikt ze szkoły (z przedszkola też nie - babcia już nie pamięta kto to był, ale potwierdza, że była taka sytuacja). Nie była to też kobieta ze wsi, na której mieszkałem. Miała jednak skądś moje dane i mało tego chciała ze mną porozmawiać.

Pamiętam, że na początku zadawała podstawowe pytania dotyczące rodziny, kolegów. Później zaczęła robić jakieś testy (zagadki?) oraz pytać o jakieś absurdalne (dla dziecka) pytania, których już do końca nie pamiętam, ale było coś o znakach zodiaku - chyba pytała, czy jestem świadom spod jakiego jestem znaku oraz czy czytam horoskopy. Później pytała chyba kim chciałbym zostać i coś tam jeszcze, ale im dłużej zadawala te pytania, tym gorzej się czułem mimo, że wszystko było w obecności babci.

Było tego tyle, że postanowiłem spierdolić na podwórko, mówiąc że się umówiłem z kolegą. Okazało się, że na dworze wszyscy grają w galę (kolega rówieśnik ze starsza ekipą). Myślałem, że pójdziemy gdzieś się pobawić, ale grał z nimi. Pamiętam, że chwilę stałem z bramkarzem mówiąc o tej babie i po jakichś 30 - 45 minutach wróciłem do babci oglądać tv (może i nawet Dragon Ball na RTL7). Po drodze zauważyłem samochód (chyba jakiś mały golf, albo coś tego typu) i tą babkę w nim. Zawołała mnie i pytała co robiłem. Niewiele myśląc, ale mając na uwadze, że prawdopodobnie mnie cały czas podglądała, odparłem, że graliśmy w piłkę a ja robiłem za słupek xd po czym spierdolilem, ale już nie mówilem o tej sytuacji nikomu.

Jak tak myślę, to była to pojebana akcja i jakbym miał strzelać to albo jakieś badania dzieci i dorosłych do ankiety ale jak pytałem kolegów to nikt nic nie wiedział, no i przede wszystkim coś za dużo pytań jak na ankietę. Jak zapytałem tej babeczki o to czy do innych tak jeździ, odpowiedziała że parę domów wcześniej była, ale jak podała nazwisko to nie kojarzyłem ani ja, ani babcia (a ciężko nie znać kogoś na wsi, jeszcze w babci wieku i tamtych czasach). Raczej wyglądało to jakby mieli robić profil psychologiczny, ale w jakim celu?

Może ktoś się zetknął z taką lub podobną sytuacją? I nie, nie jestem adoptowany uprzedzając pytania.
Pozdrawiam i już wypierdalam. 
0.067924976348877