55
Witam.
Mam problem ze swoim śmietnikiem, znaczy z WMB E39 touring 520. Mianowicie. Padł i odpalić mu się nie chce. W skrócie. Jechałem tą srebrna skarbonką i zjechałem na stację a tam się okazało w chuj wielką kałuża i auto padło . Ja mechanik to żaden, więc zostawiłem to cudo na parkingu i nextday dowiedziałem się że można odpalić z 'plaka'. Zadziałało . Jebany znowu pyrkał zdrowo przez tydzień . Po czym padł. Żadna kontrolka mi nie świeciła że coś dzieje dziwnego, ani nie szarpał, nie kopcił jak lokomotywa. No jeździł i padł . No i jak to dumny posiadacz BedzieszMialWydatki auto do mechanika, z lekka wkurwiony bo chwilę przed stacją leżał miesiąc u mechola i zostawiłem 3k. (Wymiana kabli hamulcowych i paliwowych, oraz tarcze) ten po 2 tygodniach do mnie że auto na złom bo silnik padł. Pytam ale kakto (?) No i ten zaczyna historię że podłączył silnik do jakiegoś tam urządzenia, które pokazuje moment rozruchowy . Więc pierwszy tłok (cylinder, kurwa nie wiem jestem totalnym debilem w mechanikę) ma ponad normę ciśnienia, a pozostałe 3 praktycznie go nie posiadają . Szczerze nie wiem co zrobić, mechanik mówi że nie ma co rozbierać silnika bo wydatki mogą pójść w tysiące , a wymiana na inny to też może się okazać w cenie auta . Przyznam szczerze że jako dzidowiec nie śmierdzę groszem, a nie chce oddawać na złom bo poza silnikiem to w sumie rocznik 2020 . 
Tak wiem że nie prosił nikt o autobiografie. Wypierdalam i kłaniam się w pas 
0.063030958175659