31
Dziś jest ostatni dzień pracujący tego roku i mogłem zrobić podsumowanie zarobków w stosunku do tamtego roku. Wiedziałem, że będę stratny, ale nie sądziłem, że aż tak. Pomyślałem, że podzielę się moimi wnioskami, jako że nie wszyscy liczą jaki wpływ miały tegoroczne zmiany podatkowe i inflacja na ich pensje.
Jako że pracuję na zasadach B2B, to jako JDG mogę w łatwy sposób, z pewnym przybliżeniem określić wartość mojej rocznej pensji w 2021 i w 2022 i podatków, które płacę. Na początku 2021 wiedząc, że nadciąga inflacja i zmiany podatkowe wynegocjowałem podwyżkę 15% moich usług. Wtedy myślałem jeszcze, że inflacja znacząco tego progu nie przekroczy (przypominam, że był początek 2021). Oczywiście już w połowie roku wiedziałem, że tak kolorowo to nie będzie, jednak sumując to z podwyżkami podatków w 2021, wyszło bardziej chujowo, niż podejrzewałem. Na samej inflacji (liczę jako ok. 20%, bo taką inflację przewiduję na styczeń/luty 2023) straciłem ponad 15k w ujęciu rocznym. Dużo, niedużo- zawsze da się to odbić przy następnych negocjacjach. Ale później podliczyłem, ile więcej podatku zapłaciłem w tym roku i wyszło kolejne 15k. Oznacza to, że wartość tego co zostaje z mojej pensji między 2021, a 2022 spadła o jakieś 11%, mimo wynegocjowanej przeze mnie podwyżki o prawie 15%. Jaki z tego wniosek? Powinienem w tamtym roku wynegocjować minimum 25-30% podwyżki, zamiast 15%, przy czym liczę średnią inflację, a wszyscy wiemy, że nie kupuje się na co dzień lokomotyw, a wzrost cen dóbr codziennego użytku wzrosła jeszcze bardziej. Radzę więc wszystkim, w miarę możliwości, przeliczyć sobie własne straty i przy następnych negocjacjach mieć to też na uwadzę, bo skubani jesteśmy podwójnie- przez inflację i przez podatki. Gratuluję, jeśli ktoś dotrwał do końca tych wypocin pisanych na wkurwiu.
0.14688110351562