3 l
10
Bądź mną, anon lvl. 19, końcówka technikum
Jedź do babci w odwiedziny. Kochana kobieta, jak zwykle robi pyszny obiad a po nim kawka i serniczek. Babcia jest prostą ale miła osobą, zawsze znajduje jakiś temat do rozmów mimo że ty nigdy nie potrafiłeś w interakcje międzyludzkie. Często opowiada historie ze swojej młodości, jak poznała się z dziadkiem, co robiła z przyjaciółmi, jak wyglądała jej pierwsza praca. Uwielbiasz tego słuchać. Czasem zapyta się co u ciebie. Nigdy nie byłeś zbyt towarzyski i ciężko ci było nawiązywać relacje z innymi ludźmi ale babcia zawsze widzi w tobie przystojnego faceta, któremu dobrze się wiedzie.
- "to jak wnusiu, kiedy ty mi tu jakaś przyprowadzisz? Dziewczyny pewnie muszą się za tobą uganiać w tej szkole!"
Nie chcesz jej martwić tym że nie do końca ci się wiedzie, nie masz serca.
- "już niedługo babciu, ale to w swoim czasie"
- "no to będę czekać"
Uśmiecha się do ciebie i dojada ciasto. Tak mija ci dzień jak i ta wizyta u babci, wracasz do domu.
Dwa dni później dzwoni mama, cała roztrzęsiona. Mówi ci że babcia miała zawał, leży w szpitalu. Z początku nie dociera do ciebie tą informacja, przecież dopiero co tam dobrze się czuła, mimo wieku nie chorowała na nic więcej prócz stawy. Gdy w końcu to pojmujesz zrywasz się z lekcji i pędzisz do szpitala. Lekarz mówi że stan jest stabilny ale babcia leży w śpiączce, robią co mogą ale w tym wieku medycyna może okazać się bezsilna. Wkurw.mov, przecież co chwilę są jakieś nowe odkrycia a technologia idzie do przodu, jak głupi zawał może się tak kończyć!? Mimo wszystko uspokajasz się. Babci na razie zobaczyć nie możesz bo jest na OIOM'ie, najbliżej za dwa dni. Jakoś się z tym godzisz i wracasz do domu.
Noc była niespokojna, pierwszy raz od wieków pomodliłeś się przed snem. W końcu jak trwoga to do Boga, nie?. Cały niewyspany wstajesz do budy, nigdy ciitam nic nie ciągnęło a teraz to już w ogóle. Przez myśl przechodzi ci żeby zostać w domu na jakiś czas ale końcówka roku i potrzeba podciągnąć frekwencję. Na jednej przerwie siedzisz na ławce i gapisz się w ziemię próbując zebrać myśli, o dziwo dosiada się ktoś do ciebie. Z początku ignorujesz ale osoba odzywa się do ciebie. To Kinga, koleżanka z klasy, w sumie to zawsze byliście sobie obojętni. Pyta się czy coś się stało bo dziwnie się zachowujesz nawet jak na ciebie. Jesteś zdziwiony że w ogóle się tym zainteresowała, w sumie przez chwilę masz ochotę powiedzieć jej żeby się odczepiła ale nie robisz tego. Siedzisz jeszcze tak kilka sekund, normalnie pewnie byś ją zignorował ale natłok emocji ci nie pozwala, w końcu pekasz i wyrzucasz z siebie to wszystko. Kinga posmutniała i próbuje pocieszyć jednak ty przepraszasz i zrywasz się z lekcji. Mimo to poczułeś pewną ulgę że mogłeś o tym komuś powiedzieć.
Tego samego dnia idziesz odwiedzić babcię. Leży w łóżku i wyglądałaby jak we śnie gdyby nie to że jest cała okablowana i ma rurkę od respiratora w ustach. Dźwięk jego regularnej pracy o dziwo trochę cię uspokaja, rozmawiasz z babcią, a raczej prowadzisz monolog bo ta oczywiście nie ma jak ci odpowiedzieć. Płaczesz.
Dzień następny, po wejściu do szkoły spotykasz Kingę. Musiała zainteresować się tym wszystkim, nie wiesz czy z żalu czy jak ale prosi cię jeszcze o rozmowę. Pezystajesz na to i siadacie na murku wymieniając kilka słów. Z początku dużo o twojej babci jednak z czasem wchodzicie na inne tematy, Kinga zaczyna opowiadać też trochę o sobie. W sumie to dobrze wam się rozmawia i okazuje się że macie że sobą trochę wspólnego.
Przez następne dni zyskujesz lepszy kontakt z Kingą, chyba zaczyna ci się podobać. Wspiera cię w tym jednak babci się nie poprawia. Umawiacie się na kawę. Kinga nalega żeby odwiedzić babcię razem, zgadzasz się. Następnego dnia idziecie do szpitala, siadacie koło łóżka. Przypominasz sobie obietnicę złożoną wtedy babci.
Zrobiłem to babciu, przyprowadziłem w końcu kogoś. Tylko proszę obudź się wreszcie, żebym mógł ci ją przedstawić tak jak chciałaś. Proszę...
Jedź do babci w odwiedziny. Kochana kobieta, jak zwykle robi pyszny obiad a po nim kawka i serniczek. Babcia jest prostą ale miła osobą, zawsze znajduje jakiś temat do rozmów mimo że ty nigdy nie potrafiłeś w interakcje międzyludzkie. Często opowiada historie ze swojej młodości, jak poznała się z dziadkiem, co robiła z przyjaciółmi, jak wyglądała jej pierwsza praca. Uwielbiasz tego słuchać. Czasem zapyta się co u ciebie. Nigdy nie byłeś zbyt towarzyski i ciężko ci było nawiązywać relacje z innymi ludźmi ale babcia zawsze widzi w tobie przystojnego faceta, któremu dobrze się wiedzie.
- "to jak wnusiu, kiedy ty mi tu jakaś przyprowadzisz? Dziewczyny pewnie muszą się za tobą uganiać w tej szkole!"
Nie chcesz jej martwić tym że nie do końca ci się wiedzie, nie masz serca.
- "już niedługo babciu, ale to w swoim czasie"
- "no to będę czekać"
Uśmiecha się do ciebie i dojada ciasto. Tak mija ci dzień jak i ta wizyta u babci, wracasz do domu.
Dwa dni później dzwoni mama, cała roztrzęsiona. Mówi ci że babcia miała zawał, leży w szpitalu. Z początku nie dociera do ciebie tą informacja, przecież dopiero co tam dobrze się czuła, mimo wieku nie chorowała na nic więcej prócz stawy. Gdy w końcu to pojmujesz zrywasz się z lekcji i pędzisz do szpitala. Lekarz mówi że stan jest stabilny ale babcia leży w śpiączce, robią co mogą ale w tym wieku medycyna może okazać się bezsilna. Wkurw.mov, przecież co chwilę są jakieś nowe odkrycia a technologia idzie do przodu, jak głupi zawał może się tak kończyć!? Mimo wszystko uspokajasz się. Babci na razie zobaczyć nie możesz bo jest na OIOM'ie, najbliżej za dwa dni. Jakoś się z tym godzisz i wracasz do domu.
Noc była niespokojna, pierwszy raz od wieków pomodliłeś się przed snem. W końcu jak trwoga to do Boga, nie?. Cały niewyspany wstajesz do budy, nigdy ciitam nic nie ciągnęło a teraz to już w ogóle. Przez myśl przechodzi ci żeby zostać w domu na jakiś czas ale końcówka roku i potrzeba podciągnąć frekwencję. Na jednej przerwie siedzisz na ławce i gapisz się w ziemię próbując zebrać myśli, o dziwo dosiada się ktoś do ciebie. Z początku ignorujesz ale osoba odzywa się do ciebie. To Kinga, koleżanka z klasy, w sumie to zawsze byliście sobie obojętni. Pyta się czy coś się stało bo dziwnie się zachowujesz nawet jak na ciebie. Jesteś zdziwiony że w ogóle się tym zainteresowała, w sumie przez chwilę masz ochotę powiedzieć jej żeby się odczepiła ale nie robisz tego. Siedzisz jeszcze tak kilka sekund, normalnie pewnie byś ją zignorował ale natłok emocji ci nie pozwala, w końcu pekasz i wyrzucasz z siebie to wszystko. Kinga posmutniała i próbuje pocieszyć jednak ty przepraszasz i zrywasz się z lekcji. Mimo to poczułeś pewną ulgę że mogłeś o tym komuś powiedzieć.
Tego samego dnia idziesz odwiedzić babcię. Leży w łóżku i wyglądałaby jak we śnie gdyby nie to że jest cała okablowana i ma rurkę od respiratora w ustach. Dźwięk jego regularnej pracy o dziwo trochę cię uspokaja, rozmawiasz z babcią, a raczej prowadzisz monolog bo ta oczywiście nie ma jak ci odpowiedzieć. Płaczesz.
Dzień następny, po wejściu do szkoły spotykasz Kingę. Musiała zainteresować się tym wszystkim, nie wiesz czy z żalu czy jak ale prosi cię jeszcze o rozmowę. Pezystajesz na to i siadacie na murku wymieniając kilka słów. Z początku dużo o twojej babci jednak z czasem wchodzicie na inne tematy, Kinga zaczyna opowiadać też trochę o sobie. W sumie to dobrze wam się rozmawia i okazuje się że macie że sobą trochę wspólnego.
Przez następne dni zyskujesz lepszy kontakt z Kingą, chyba zaczyna ci się podobać. Wspiera cię w tym jednak babci się nie poprawia. Umawiacie się na kawę. Kinga nalega żeby odwiedzić babcię razem, zgadzasz się. Następnego dnia idziecie do szpitala, siadacie koło łóżka. Przypominasz sobie obietnicę złożoną wtedy babci.
Zrobiłem to babciu, przyprowadziłem w końcu kogoś. Tylko proszę obudź się wreszcie, żebym mógł ci ją przedstawić tak jak chciałaś. Proszę...