56
Hej dzidki, jest może tutaj ktoś, kto przesadnie wszystko przeżywa/analizuje i wyzbył się tego? Od dłuższego czasu męczy mnie to, że cokolwiek zrobie źle, albo coś złego mi się przytrafi to potrafię to przeżywać godzinami. Niezależnie czy to temat pracy, studiów, czy różnego rodzaju sytuacji życiowych na codzień - potrafie się zastanawiać co się stanie i wgl. Nawet dziś - zaparkowałem auto pod blokiem a stary dziad mi grozi, że je odholuje, bo jak wynajmuje mieszkanie to nie mam prawa parkować i grozi, że to auto długo nie postoi tutaj (pierdoli farmazony). Jak sobie poradziliście z nadmiernym przyżywaniem każdej pierdoły? 
0.073338985443115