106
Dzidki pomocy
Zwracam się do was z pytaniem, ponieważ jest wśród nas paru lekarzy oraz, o dziwo, ojców.
Mam 4 miesięcznego kaszojada, który jest gorszy od Stalina i Hitlera w jednej osobie. Wredny, upierdliwy, atencyjny oraz straszliwy krzykacz, jak Marek ze złomiarzy, to tylko parę cech jego charakteru. Dziecko szatana mówiąc krótko.
Zazwyczaj przez 10 godzin dziennie strasznie kwęka, marudzi, po prostu jest nie do życia. Nie chodzi tu o przewinięcie, czy o butle. Od strony medycznej nic mu nie dolega. 
Razem z żoną jesteśmy już wyczerpani, na dodatek doszedł regres snu i ma straszne problemy z zaśnięciem, co skutkuje wyciem.
Dodatkowo jak zostaje sam ze mną, po 3 minutach zaczyna się inba, wycie dopóki żona nie wróci. Wcześniej tak nie było, zostawał ze mną bez problemu.
Czy są może jakieś bezpieczne środki wyciszające dla tak małych dzieci? Albo macie może jakieś sposoby na takie ciężkie przypadki?
Wiem, że post jak z grupy madkowej na Facebooku, ale po tym co czytam w internecie na ten temat doszedłem do wniosku, że te baby po porodzie chyba utraciły część rozumu.
Za wszelkie rady płacę łzami cygana oraz kamienicami w Łodzi.
0.071784019470215