3 l
21
Każdy w życiu tworzy swoją własna bańkę. Rodzina, znajomi, szkoła, praca, dążymy do komfortu i spokoju, boimy się zmian i nic w tym dziwnego, bo jest to dla nas całkiem naturalne. Czasami jednak orientujemy się, że może nie o to chodziło, w sumie to coś by można zmienić. Dla jednych będzie to przeprowadzka, dla innych zmiana pracy, a dla kogoś jeszcze innego całkowite rzucenie wszystkiego i wyjazd za granice. Opcji jest wiele i zależą one tak naprawdę od konkretnego człowieka. Po tym przydługim wstępie chciałbym powiedzieć, że też do tego momentu w życiu chyba dotarłem. Mam swoją w miarę komfortową strefę, ale coś jest chyba nie tak. Chciałbym dość sporo aspektów zmienić, ale wiadomo jest pewien niepokój. Dlatego chciałbym zasięgnąć porad najtańszych, bo darmowych dzidowych psychologów xD. Co myślicie o takim przysłowiowym rzuceniu wszystkiego i wyjeździe w Bieszczady? Jak wyzbyć się lęku przed zmianami? A może macie własne historie, o tym jak postanowiliście zmienić coś w swoim życiu?