11
Franz Stigler dostał rozkaz wystartowania i ostrzelania uszkodzonego, amerykańskiego bombowca. Gdy zobaczył, w jakim stanie jest samolot - postanowił zignorować rozkaz

grudzień 1943 roku, gdy pilotowany przez Amerykanina Charliego Browna Boeing B-17 "Latająca Forteca" wracał znad Niemiec do Wielkiej Brytanii. Kiedy atakował cele w Bremie, ostrzelała go niemiecka artyleria, a w drodze powrotnej zaatakowały myśliwce.

Uszkodzone zostały systemy hydrauliczne i elektronika, strzały przedziurawiły poszycie samolotu - a na zewnątrz temperatura wyniosła 60 stopni poniżej zera. Operator tylnego karabinu zginął, a pozostałych dziewięciu członków załogi zostali ranni. Do tego zniszczone zostały przyrządy nawigacyjne i zamiast wracać - samolot leciał głębiej w terytorium wroga.

Te poważne zniszczenia zauważyli niemieccy żołnierze na ziemi. Pilot Luftwaffe Franz Stigler dostał rozkaz zestrzelenia bombowca. Wystartował swoim myśliwcem Messerschmitt Bf 109 i zaczął ścigać B-17.
Amerykańscy lotnicy nie byli w stanie się bronić - karabiny były uszkodzone, a oni sami poważnie ranni. Gdy Stigler doleciał do B-17, nie mógł uwierzyć, że samolot w tak fatalnym stanie może w ogóle lecieć.

Wtedy - zamiast ostrzelać bezbronny samolot - pilot Luftwaffe zrównał się z nim, by mieć kontakt wzrokowy z Brownem, który zmagał się z pilotowaniem uszkodzonej maszyny.

Stigler zorientował się, że Amerykanin nie wie nawet, w jakim kierunku leci. Pokazał mu na migi, żeby zmienił kierunek, a później eskortował nad Morze Północne, skąd amerykanie bezpiecznie dolecieli do Wielkiej Brytanii.

Na miejscu Brown powiedział dowódcom o Niemcu, który uratował życie całej załodze. Ci... zabronili mu mówić o tym komukolwiek, żeby nie wzbudzać pozytywnych odczuć wobec wroga. Stigler nie powiedział nikomu całej sytuacji - z pewnością zostałby za to ukarany.

Obaj piloci przetrwali wojnę, nie mówiąc szeroko o swojej historii. Dopiero w latach 80. na spotkaniu weteranów Brown przypomniał zdarzenie z 1943 roku i uznał, że musi spróbować odnaleźć lotnika, który wtedy go ocalił.

Udało się to dopiero po kilku latach, dzięki ogłoszeniu w wewnętrznej gazecie stowarzyszenia lotników. W 1989 roku, kilka miesięcy po jego opublikowaniu, Brown odebrał telefon, a głos po drugiej stronie powiedział "to ja jestem niemieckim pilotem, którego szukasz". Gdy lotnik opowiedział szczegóły zdarzenia, Brown nabrał pewności, że to rzeczywiście Stigler, który przeprowadził się do Kanady.

Wkrótce po tym mężczyźni spotkali się i zostali przyjaciółmi - widywali się regularnie aż do 2008 roku, gdy obaj zmarli. - Leciałem obok tych odważnych ludzi przez dłuższy czas i widziałem, jak desperacko starają się wrócić do domu. Nie mogłem do nich strzelić. To byłoby jak zastrzelenie żołnierza lecącego na spadochronie.

https://www.google.com/amp/s/wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,151128,19823939,niemiecki-pilot-mial-zestrzelic-amerykanina-ale-uratowal.amp
0.068883895874023