52
Nie tym razem. Przez pewien czas nowych ujęć nie będzie. Z czego to wynika? Już spieszę z odpowiedzią. Po pierwszych zdjęcach wykonanych przez teleskop byłem wniebowzięty. Różnica w jakości pomiędzy tym co dostawałem w wyniku fotografowania przez moje stare teleobiektywy była dosłwonie kosmiczna. Radośc nie trwała jednak długo. Już po kilku nocach zacząłem dostrzegać podcas obserwacji wizualnych że coś jest nie tak. Nie umiałem tego nazwać, opisać ale momentami coś tak jakoś nie do końca leżało. Potem przyszły bardziej obiektywne dowody - zdjęcia. Zacząłem porównywać efekty swojego focenia z efektami innych ludzi dysponujących tym samym sprzętem. Różnica była więcej niż widoczna. Początkowo nie wiedziałem w czym rzecz. Dopuszczałem wiele opcji: gorszy stan atmosfery, nietrafiona ostrość, brak umiejętności obróbki, własne upośledzenie. Po kolei zacząłem więc sprawdzać, testować i kombinować. Ostrość ustawiałem już chyba na wszystkie sposoby jakie udało mi się znaleźc w sieci, z maską Bahtinova, maską Hartmana, maską Duncana, z robieniem testowych zdjęć i stackowaniu na próbe... Poprawiło się ale nie wiele. Do obróki dałem innemu dzidowcowi - tez nie wyciągnął wiele więcej. I tak dalej... Pozostały dwie opcje: wada sprzętu i upośledzenie operatora. Na drugą i tak nie moge nic poradzić, skupiłe się więc na pierwszej. Po lekturze dziesiątków wątków na forach polskich i zagranicznych (nawet na ruskie raz trafiłem) i przeprowadzonych testach jestem na 98.7% pewien że teleskop wymaga kolimacji (dla laików: regulacji). Dowiedziałęm się też że w tego typu przypadku sprzętów optycznych nie jest to coś nietypowego. Bo w necie można znalećź wiele instrukcji na ten temat, pokazujących krok po kroku jak sobie z tym poradzić, ba nawet w dokumentach które dostałem razem z teleskopem jest opis takiej czunności tyle że... nie dla tego układu optycznego. Bez wchodzenia w szczegóły: układ śrub w moim modelu jest nieco inny niż standartowo (w wyniku czego, możliwe że śrubami trzeba kręcić odsrotnie niż w "normalnych" - dla ciekawskich opisze w komentarzu jakby ktoś chciał widzieć dokałdniej), a po przeszukaniu neta wygląda na to że nikt nigdy tego modelu ni ekolimował. Trafiłem na 1 (słownie: jeden wątek) bodajże z 2014 gdzie gośc pytał czy ktoś może mu wytłumaczyć które śruby są od czego. I w wątku tym była cisza aż do 2019 kiedy ktoś zapytał czy autorowi udało się znaleźć odpowiedź. Autor napisał że nie, ale nie potrzebowął póki co kolimować.

Jak więc widzicie, mam niesamowitego farta i z kimś muszę sie nim podzielić. Mój sprzęt najwyraźniej dostał jakiegoś strzała w trakcie transportu w wyniku czego się lekko rozregulował. A mówimy tutaj o przesunięciach naprawdę minimalnych, rzędu dziesiątych części milimetra. Na szczeście jestem już ciut mądrzejszy niż wczoraj, ale przede wszystkim wiem co robić. Dla pewności napisałem bezpośrednio do producenta mejla z pytaniem czy samodzielna kolimacja nie narusza warunków gwarancji (wybadałem że dostęp do śrub kolimacyjnych nie wymaga zdejmowania dekielka z tyłu, ani demontowania żadnej innej części, śruby są dostępne po wyjęciu gumowej zaślepki) oraz poprosiłem o udostępnienie instrukcji kolimacji tego modelu lub przynajmniej opisu śrub.

Zobaczymy co przyniesie czas. Poniżej zaś, wstawiam serie ujęć z testów, przedstawiającyh gwiazdę widoczną przez maskę Duncana, przed, w oraz za ogniskiem. Zaszumienie wynika z zastosowanie wysokiego ISO (by bardziej uwidocznić artefakty). W prawidłowo skolimowanym teleskopie "kreski" powinny w pewnym momencie równocześnie zestknąc się końcami tworząc coś na kształ litery "Y". Jak widzicie, kreseczki rozjeżdzają się, tworząc coś bardzij jak "V" z kreską w środku.

Swoją drogą, jeśli ktoś z Was akurat astronomicznym fartem kolimował kiedykolwiek MAKa 127 marki Bresser, albo zna kogoś takiego - dajcie znać
Fototesty planet.. a nie
0.070894002914429