19
Siedzę sobie z ojcem, pijemy łychę i oglądamy stary, dobry film z Seagalem - "W morzu ognia". 

Zupełnie tak, jak kiedy byłem dzieciakiem, tylko że wtedy nie piłem. Zawsze lubiłem z ojcem oglądać filmy. Kiedyś, jak byłem gówniakiem, przy weekendzie, w wakacje czy też ferie, zdarzało mi się grać na kompie do rana. Ojciec o 6 wracał z pracy, a wtedy wyłączałem kompa, kładłem się i udawałęm, że śpię. Żeby nie dostać opierdolu. Pewnego razu tak się wciągnąłem w grę, że nie zauważyłem która godzina. Ojciec przyszedł, a zamiast spodziewanego opierdolu powiedział, żebym mu puścił jakiś dobry film. Tak też zaczęliśmy oglądać - ja po całej nocy grania, ojciec po całej nocy pracy. Chyba nigdy nie dotrwałem do końca, ale ojciec zawsze po filmie wyłączał kompa, szedł odespać robotę i mama nigdy o niczym się nie dowiedziała. 

Teraz, jak jestem w domu rodzinnym i coś dobrego leci w szkiełku, to zawsze oglądamy i wspominamy dawne czasy.

Wasze zdrowie, dzidki.
Oglądanie filmów z ojcem
0.25798010826111