Pierwszy błąd jaki popełniłem w tym tygodniu to zakup roweru. Co prawda 10 letni, ale wyglądał jak nowy. Zapytałem poprzedniego właściciela co on robił, że jest w tak świetnie zachowanym stanie. Powiedział mi, że zawsze zaraz jak tylko zacznie padać to brał wazylinę i nacierał nią cały rower. Jeszcze tego samego dnia rodzice mojej dziewczyny zaprosili nas na kolację. Więc pojechaliśmy do nich rowerami. Jak dojeżdżaliśmy pod ich dom to przypomniała mi, że jest u nich tradycja, że podczas jedzenia nikt się nie odzywa, a kto pierwszy coś powie ten musi zmywać naczynia. Wchodzimy do domu patrzę, a tam są kurwa wszędzie naczynia, no najebane jakby tydzień nikt ich nie zmywał. Siadamy przy stole i zapada nagła cisza, nikt nic kompletnie nie mówi. Chciałem zobaczyć jak zareagują jej rodzice, więc pocałowałem ją przy stole, ale wciąż była cisza. Byłem ciekawy jak bardzo na poważnie traktują te swoją tradycje, więc ściągnąłem ze swojej dziewczyny ubrania i wziąłem ją na stole. Matka była przerażona, a ojciec naprawdę nieźle wkurwiony ale nie odezwali się ani słowem. W takim razie zrobiłem to samo z jej matką i wziąłem ją na stole. Możecie się domyśleć jak bardzo są Ci ludzie pojebani, ale serio nikt nie powiedział ani słowa. Wtedy spojrzałem przez okno i patrze, że zaczęło padać, sięgam do kieszeni po wazylinę i wtedy odzywa się ojciec. Dobra kurwa, ja już pozmywam te naczynia.