26
Cześć i czołem, 

Od dłuższego czasu walczyłem sam ze sobą, żeby zrobić tutaj wpis na temat moich przemyśleń podczas / po wyjazdowych. Mam nadzieje, że przypadnie  Wam to do gustu. Jako że zdaża mi się czasem realizowac swoje głupie zachcianki, chciałbym się trochę podzielić z Wami moim punktem widzenia świata i jarania się nim jak dziecko i to czym mnie zaskakuje. A więc czas zacząć wpis nr 1, na temat moich przemyśleń.

Ps. na niektórych nagraniach pozwolę sobie wyciszcyć dzwięk (nie mam ochoty, by słychać było moje rozmowy. Już wystarczy to że chcę podzielić się czymś prywatnym z wami :X, z Wyprzedzeniem oszczegam, częśc zdjęć wykonana jest telefonem, część aparatem więc jakościowo będzie różnie) (Nie wiem czy zmieszczę się z całością w jednym poście i czy ogólnie warto coś takiego kontynuuować, prosił bym o jakiś odzew, całość postu jest moim osobistym odczuciem, to jak ja to widze.) 

Czego będzie dotyczył ten konkretny post?
Wyprawa na narty do Japonii.
Na nartach jeżdżę technicznie od drugiogo roku życia (powiedzmy sobie że mam pojebanego starego i chwała mu za to (jest to jedna z niewielu rzeczy, która daje mi frajdę w życiu i motywuje do realizacji tego typu eskapad). Jakoś na początku zeszłego roku rzuciłem do siebie "kruca fuks, dość!"
Wpis 1 - Wstęp
Od ponad 10 lat po mojej głowie chodził wyjazd do Japonii (odkąd przeczytałem książke autorstwa Pani Anny Ikedy - "Życie jak w Tochigii" (dla wtajemniczonych prowadziła też bloga "Na wsi w Japonii" -ach piękne to były czasy), nie mogę go odkładać przecież w nieskończoność ("bo zawsze jest coś ważniejszego"). Zastanawiając się nad terminem wyjazdu i rzeczami które chciałbym zobaczyć, wróciły mi wszystkie filmy i zdjęcia z wyjazdów innych ludzi, które zdarza mi się oglądać w internecie.
Robiłem już wiele rzeczy w moim krótkim, życiu i stwierdziłem że dlaczego nie pojechać na narty? Młodszy nie będę, a póki jeszcze mogę bezproblemowo jeździć freestylowo, czy w puchu, to  dlaczego nie? Decyzja zapadła, zacząłem snuć i przygotowywać plany, w finalnej wersji dotarłem do wyjazdu na 3 tygodnie 
(tj. 2 tygodnie nart i tydzień zwiedzania). Finalnie ubzdurałem sobie Hokkaido (jako że słyszałem, że jeżeli szukasz najlepszego śniegu na świecie to właśnie jest to miejsce), Nagano (ze względu na to, że w tej prefekturze znajduje się w sumie większość największych ośrodków narciarskich w Japonii), oraz na przystawke 7 dni na Tokio.  Posiadając zarys wyjazdu, plany i kosztorysy (np. Po skalulowaniu, czy opłaca mi się wypożyczyć sprzęt narciarski, wyszło że na ten czas lepiej zabrać go ze sobą, dlatego narty i szpej leciały ze mną, ogólenie to był mój pierwszy raz w życiu kiedy leciałem gdzieś samolotem z własnym sprzętem narciarskim :X), zarezerwowałem bilety lotnicze, zarezerwowałem hotele i ogień, odliczanie czas zacząć (Padło na dwa ostatnie tygodnie lutego i pierwszy tydzień Marca).

W końcu nastał ten długo oczekiwany dzień 0, stres związany z wyjazdem pojawił się na dzień przed wylotem i to powiem szczerze, że nie potrzebnie, ale jak to sie mawia każdy ma ten swój pierwszy. Plan na pierwszy dzień podrózy dotrzeć na lotnisko, przesiadka w Wiedniu, bezpośredni lot do Tokio i przesiadka na Hanedzie na lot na Hokkaido. 

Poniżej moje oczekiwanie na samolot do Japoni w Wiedniu (zagrywałem się w wiekowe juz Guild Wars, a co sobie będę)
Wpis 1 - Wstęp
Do Japonii leciałem All Nippon Airways, trasa przebiegała nad bałkanami, zachodnią, centralną i wschodnią azją. Licząc łącznie z przesiadkami to był bardzo dłuuuuuugi dzień,  wylot 6:55 z polski, i przylot na lotnisko w Chitose na Hokkaido o godzinie 11 dnia następnego (Ogólnie mądty ja myślał że się wyśpi w samolocie, hehehehe jebać boeinga i ich wyciszenie).  Poniżej trasa lotu, mniej więcej tak przebiegała (nie wiem, czy kogoś to interesuje, ja się ogólnie dowiedziałem w trakcie lotu jak lecimy i że to wygląda w ten sposób). 
Wpis 1 - Wstęp
Kaukaz robi z lotu bardzo duże wrażenie (ogólnie ja nalęże do grupy ludzi którzy jak widzą góry zachowują się mniejwięcej jak w memie ponizej).
Kaukaz (ogólnie nie będę ukrywać, troche mi się nuciło pod nosem piosenkę alexandera doroshenko - Afghan, Afganistan, przy tych widokach)
Wpis 1 - Wstęp
Wpis 1 - Wstęp
Wpis 1 - Wstęp
Później nastała noc, kilka godzin dosłownie absolutnego braku światła i nastały chiny (tam też to dupy nie urywało, poza dużymi miastami). Nie będe ukrywać ,w tedy dotarło do mnie, widząc jak wygląda azja nocą to jak słabo rozwinięta jest stosunkowo duża część świata. Tj. jedna oświetlona droga, długo długo nic i znowu może skrzyzowanie (przypominam ze loty rejsowe odbywają się na wysokości około 10 km nad ziemią). Poniżej zdjęcie jakiegoś zadupia nad chinami (i to takie bardziej optymistyczne jest
Wpis 1 - Wstęp
Pekin, zawsze wyobrażałem sobie to miasto jako duże.
Wpis 1 - Wstęp
Seul (który robi giga wrażenie z lotu)
Wpis 1 - Wstęp
Swoją drogą też dotarło do mnie w trakcie tej wyprawy jak zjebaną skale mają mapy, mając na myśli że to co widzimy na siatce jest mocno przekłamane, pozatym wybaczcie, ale nie widzialem w sumie jak to wygląda w dzień. W raz z brzaskiem podchodziliśmy do lądowania na lotnisku Haneda w Tokio. Pierwszy raz widziałem taki ruch morski na własne oczy (zatoka Tokijska)
Wpis 1 - Wstęp
Z rzeczy, które mnie mega zaskoczyły podczas przesiadki, wysiadanie z samolotu odbywało się na płytę, wejście do autobusu przejazd jakiś 2-3 km do terminalu. Wyobraźcie jakie było moje zdziwienie jak po przejściu przez kontrole paszportowo celną ( notabene było to mniej niż 15 minut od wyjścia z samolotu), bagaże juz na nas czekały (niestety przy takim połaczeniu trzeba było nadać jeszcze raz bagaże (przesiadka z lotu między narodowego na krajowy), i żeby było śmieszniej wszystko odbywało się w zakresie strefy bezcłowej i trwało mniej niż 10 minut, na przesiadkę było w sumie 1.5 godziny (to było pierwsze moje giga zaskoczenie, pod względem sprawnosci działania Japończyków)). Poniżej strefa metropolii tokijskiej, na mapie nie wydawała się nigdy specjalnie wielka, taaaaaa XD
Wpis 1 - Wstęp
A jak to wygląda w realu ?
Wpis 1 - Wstęp
Takiej iloścy betonu, w sumie takiej ilości betonu to w życiu nie widziałem w jednym miejsu i zaznaczając to jest ostatni też raz kiedy Tokio zrobiło na mnie wrażenie jako miasto. Lot z Tokio na Hokkaido zajmuje nie całe półtorej godziny. Łącznie w trakcie wyzej opisanych lotów pokonałem niecałe 12 tysięcy kilometrów.
Po wyjściu z samolotu na lotnisku w Chitose (Hokkaido) dojście na punkt odbioru bagaży zajeło na nogach niecałe 10 minut, bagaże otrzymaliśmy może 5 minut później (zaznaczam te czasy bo będą miły znaczenie w późniejszych częściach). Pierwszy bezpośredni kontakt z tym co mnie miało czekać na miejscu, był zaraz po wyjściu z terminala. Ja w pełni pewny siebie, umiejący w miare gadać po Angielsku i troche po ichniejszym Japońskim języku poszedłem na przystanek z bagażami ogarnąć godzinówkę autobusową (wybaczcie nie mam jej fotki), patrzę na nią i myśle no tak chuj mi w dupe, nie za bardzo ją rozumiem. Poszedłem więc do busiarza który stał obok, podpytać i pierwsze co słysze od niego po moim Japońskim przywitaniu "sorri i dont spik egirisu" i mam taki zonk, co jest kurwa. Próbowałem dopytać się jak dojechać do miasta Chitose (by dotrzeć do wypożyczalni samochodów). To był ten moment kiedy już wiedziałem jak wielką przeprawą będzie ta wyprawa xd. Po rozmowie forty forty Angielski-Japonski pytam sie zrezygnowany (przypominam że starałem się toczyć rozmowę w Japońskim) "Dewa densha eki wa doko desu ka ?" (dobrze więc, gdzie jest stacja kolejowa?).
I to był ten magiczny moment gdzie nagle zaczął mnie rozumieć i pokazał mi drogę (nie powiem wam co sobie w tedy pomyślałem) (to nie była jedyna taka sytuacja w trakcie tej wyprawy). Pierwsze spotkanie z ichniejszymi kasami było dla mnie dość zabawne, nie chcąc się pierdzielić z maszyną której interfejs na pierwszy rzut oka powodował u mnie przerzuty po ponad blisko 27 godzinach w podróży, podszedłem grzecznie do okienka wykupić bilet (na przejechanie dosłownie 3 przystanków).  Takiego chuja, odesłali mnie z powrotem do nich  (w tamtym momencie patrzyłem na nie jak na wynalazek kurwy i szatana (zmęczenie troche dawło się we znaki), ale wyprzedzając, korzystanie z tych automatów jest prostrze niż budowa cepa)
Wpis 1 - Wstęp
Po dotarciu do stacji w Chitose, czekał mnie krótki 2 kilometrowy marsz do wypożyczalni, uprzedziłem go wizytą w 7 eleven, gdzie spotkało mnie juz pierwsze zaskoczenie. Kasy w Japoni są dosłownie w pełni zautomatyzowane, Kasjer jedyne co robi to skanuje produkty i ewentualnie pyta czy chcesz podgrzać, lub spakować produkty do reklamówki, a do Ciebie należy wrzucenie pieniędzy do automatu, który też wydaje Ci reszte, takie coś jak kasa automatyczna u nas tylko nie ty kasujesz. (btw tutaj już się normalnie z kasjerem rozumiałem -.-)
Wpis 1 - Wstęp
Po zaopatrzeniu się w kawę ruszyłem w miasto, pełen nadzieji na krótki spacer w celu odebrania auta. Widok który widzicie poniżej w tamtym momencie wydawał mi się tak nie realny. Jak ja w Japonii? a gdzie, głupi sen, który zaraz się skończy (szczerze mówiąc do końca wyprawy w sumie dalej w to nie wierzyłem, w szczególności, jak zobaczycie na jaką skalę to realizowałem, wiem że w sumie są ludzie na których to nie robi wrażenia, pamiętajcie jednak że jeszcze jestem gnojkiem, któremu ledwo udało sie co wyprosić urlop na 3 tygodnie w pracy.
Wpis 1 - Wstęp
Odebrałem samochód iiiiii, o kurwa jeździłem niby samochodami z kierownicą po poprawnej stronie (prawej), ale nigdy w ruchu prawostronnym, w szczególności na drugim końcu świata, pierwsze dni to była tragikomedia, po pierwsze zasady jak i ruch niby taki sam, a jednak inny, po drugie nie zgadniecie ile razy ja debil właczał wycieraczki zamiast kierunkowskazu xd.
Pierwszy obrany kierunek - Pacyfik!. Nie byłem jeszcze nigdy nad Pacyfikiem, chciałem tego doświadczyć, zamoczyć w nim ręce (jak Gustlik w Czterech Pancernych). 18 luty a chłop chce ręce moczyć w pacyfiku, dla ciekawskich, tak był zimy xd ( To co może by jeszcze do niego wskoczył hehehehehe.......... Temat opiszę, ale to na inny post)
Wpis 1 - Wstęp
Wpis 1 - Wstęp
Oczywiście nie mogło też zabraknąć mojego rozglądania się za wszelakiej maści autami, które widziałem do tej pory tylko na zdjęciach. (Też będe musiał opisac ten temat w przyszłosci), w sumie głupio robić zdjęcia podjazdą, ogródką ludzi, ale musieli to niestety zaakceptować, taka juz moja natura (oczywiście nie wpieprzałem się komuś na posesje, mówie o takim robieniu zdjęć z drogi).
Wpis 1 - Wstęp
Po wykreśleniu pierwszej pozycji z to do list, wyruszyłem na kierunek Sapporo. Z kolejnych rzeczy do zobaczenia skocznia narciarska Okurayama. Wiem że jestem jeszcze młodym czlowiekiem, ale jednak przez starego żyje jeszcze trochę ubiegłym stuleciem, zawsze chciałem zobacyzc miejsce gdzie Fortuna wygrał i powiem ze robi gigantyczne wrażenie. (jeżeli ktoś będzie chciał teraz napisać że Fortuna chuj oddał jeden dobry skok i tyle, to neich pisze, dla mnie jest to symbol).
Wpis 1 - Wstęp
Wpis 1 - Wstęp
Widok na Sapporo, był w tamtym momencie czymś innym, bardzo pozytywnym, jednak była z tyłu głowy świadomość że muszę jeszcze dotrzeć do hotelu, do którego był jeszcze kawałek. 
Wpis 1 - Wstęp
Po zobaczeniu ilości śniegu, która była w Sapporo, wiedziałem że to będzie jeden z lepszych sezonów narciarskich, ostatnie śniegi tego typu to pamietam w europie może przed 2015 rokiem. Ogólnie zapamiętajcie to co teraz napisałem, bo jak bardzo byłem w błedzie dowiedziałem się na następny dzień.

Pozwolę sobię zakończyć to w tym momencie i będę kontynuował w kolejnym poście, jednak naszyłem dużo więcej, niż mi się wydawło że to zajmie. Mam nadzieję że lektura nie była zbyt nużąca i tak jak pisałem, dajcie znać, czy mam kontyynuować, czy zmienić formę, czy mój humor tylko trafia do mnie ect.

Wiem ze początek był strasznie mętny, ale to wprowadzenie, nie zabardzo wiedziałem jak się za niego zabrać, bo ogólnie na pomysł napisania czegoś o swoich eskapadach wpadłem w trakcie tego wyjazdu i stosunkowo długo walczyłem z samym sobą żeby coś takiego stworzyć. Będę chciał zawrzeć w przyszłych częściach to jak wygląda życie codzienne na miejscu, ceny ect. (to jest coś co mnie zmotywowało do tego, chcę się poprostu podzielić moją zmianą perspektywy patrzenia na niektóre rzeczy).

 Kłaniam się nisko.
0.076492071151733