10
Cześć i czołem,

Dziękuję na wstępie, wszystkim tym którzy poświęcili chwilę swojego cennego czasu na przeczytanie moich wypocin z wczoraj. Cieszę się z każdej otrzymanej reakcji !.

Tak więc nie przedłużając, dzisiaj ciąg dalszy moich spostrzeżeń i dośwadczeń na drugim krańcu świata.

Odrazu piszę że Hokkaido to jedyny etap tej wyprawy, gdzie byłem w tak naprawdę strikte turystycznym miejscu. Postaram się opisać to w miarę zwięźle.

Dzień podróży, zaraz po zejściu z Okurayamy niczego bardziej specjalnego nie zwiastował, w szczególności tego co czekało mnie w najbliższych godiznach.

Po wbiciu w mapy googla miejsca docelowego nawigacja pokazała mi do celu godzinę czterdzieści minut, do przejechania niecałe 90 kilometrów do miejscowości Kutchan (aka. Kutaczan, bardzo sympatyczna mieścina), spojrzałem na zegarek w samochodzie, myślę git jest za dziesięć trzynasta, dwie godzinki i przed obiadem będę w hotelu (w tym wypadku apartamencie).

(Proszę o wybaczenie za kadrowanie niektórych zdjęć, (były robione przez mojego wspóltowarzysza)).
Wpis 2 - Śnieg, Narty, Turyści i trochę inna Japonia
Zaraz po zjeździe z góry na wschodnią stronę wyspy, w kierunku Niseko zobaczyłem pierwsze jak w tedy myślałem już konkretne ilości śniegu, i pełen radości parłem wedle trasy pokazywanej przez nawigacje.
Wpis 2 - Śnieg, Narty, Turyści i trochę inna Japonia
Widząc te ilości śniegu, przypomniały mi się dolomity w 2010 roku gdy w trakcie jednej nocy spadło ponad 2 metry śniegu, widok był całkiem podobny. Śnieg który zaczynał delikatnie sypać w trakcie wyruszania w tą trasę zamienił się w nie małą śnierzycę, która przywierała na sile z każdym kolejnym kilometrem.
Wpis 2 - Śnieg, Narty, Turyści i trochę inna Japonia
Taaaaa po przejechaniu jakiś 30 km, zauważyłem że przewidywany czas dojazdu na miejsce praktycznie się nie zmienił. Przeszła mi w tamtym momencie też myśl, że zaraz wskoczymy na drogę krajową i będzie lepiej. (miałem w wyobraźni coś co widujemy u nas w europie, wiecie coś jak leci się krajówką przez alpy i mimo śniegu do okoła jest odśnieżona XD) TAAAAAAAAAAAAA, Takiego wała, krajówka po wjechaniu na nią wyglądała tak 
Wpis 2 - Śnieg, Narty, Turyści i trochę inna Japonia
Śniegu też coś z każdym kilometrem przybywało, Jednak przejazd drogą krajową 230 przez przełęcz Nakayama chodził mi po głowie odkąd zobaczyłem jej zdjecia lata temu, co prawda byly na nich bardziej zielona niż biała, ale co to dla mnie za różnica nie ? 
Wpis 2 - Śnieg, Narty, Turyści i trochę inna Japonia
Prawie żadna, tylko średnia prędkość wynosiła 15 km/h zamiast 50, co najlepsze w trakcie tej zamieci bez przerwy usuwany był śnieg z drogi, pługi mijało się srednio w 2 kilometrowych odstępach. Japończycy znaleźli bardzo ciekawe podejście do oznaczenia skrajni drogi, u nas najczęściej widuje się kijki powbijane wzdłuż trasy, a nasi azjatyccy przyjaciele poszli o krok wyżej, montują strzałki wskazujące z góry skrajnie, które zamontowane sa na ramieniach jak dla sygnalizacji świetlnej. Nie wiem czy też zwróciliścię uwage po zdjęciach jak mało znaków jest przy drogach.  
Wpis 2 - Śnieg, Narty, Turyści i trochę inna Japonia
Co do pokrywy śniegu, lepiej jest to po prostu pokazać niż tłumaczyć, na miejscu było go po prostu w chuj. W życiu nie widziałem takiej pokrywy śniegu i był to dla mnie swojego rodzaju szok, Kutaczan znajduje się na wysokości około 170 metrów n.p.m, roczny opad w tym śniegu to średnio ponad 10 metrów śniegu, w dniach mojego pobytu pokrywa śniegu miała około 3.5 metrów wysokości w tamtej okolicy (to wyżej niż niektóre autobusy), miastem które jest na podobnej wysokości w polsce to Radom ( tak sprawdzałem z ciekawości dla porównania)
Wpis 2 - Śnieg, Narty, Turyści i trochę inna Japonia
Wpis 2 - Śnieg, Narty, Turyści i trochę inna Japonia
Szczerze powiedziawszy, te warunki pogodowe to była ostania rzecz jaką się spodziewałem po Japonii, mój mózg nie potrafił tego przetworzyć, że podróż z pod skoczni do hotelu, która wynosiła niecałe 90 kilometrów zajeła prawie pięć godzin. (historia googla mówi 4:55). Swoją drogą pierwszą rzeczą, która robi każda normalna osoba po dotarciu do hotelu to checkin i rozpakowanie się, w moim wypadku to było zameldowanie się i pójście obczaić jak wygląda toaleta, bo nie miałem za dużo żeby obczaić to na lotnisku w czasie przesiadki.
A oto On final boss srania! *odgłosy werbli* (ja jak to zobaczyłem wydłaem z siebie takie typowe "u", wg całe mieszkanie miało 17 m2 XDD, w tym były dwa łóżka ułożone w tetrisa i kuchnia (frajer jestem, bo zdjęcia nie zrobiłem temu i troche wściekły jestem z tego powodu)
Wpis 2 - Śnieg, Narty, Turyści i trochę inna Japonia
Dobra szybkie wprowadzenie na co patrzymy, deska muszli z zintegrowanym bidetem, masażerem i grzaną klapą, nawet nie wiecie jaki to jest luksus usiąść rano na ciepłej desce rozgrzanej do 20 stopni, gdy na zewnątrz jest koło -20 stopni. Piękna sprawa, ogólnie podróż z domu do apartamentu wynajętego w Kutaczanie zajeła równe 33 godziny. Dociągłem do godziny 20 i położyłem się spać i wiecie co, pierwszy raz w życiu miałem problem z Jet lagiem. Przespałem równiótkie 6 godzin, obudziłem się o drugiej nad ranem i czułem się jak młody bóg :D Myślę że miałem bardzo podobnie jak marek kondrad w dniu świra, tylko ja w przeciwieństwie do niego leżałem i nie mogłem zasnąć. Czas wyjść na miasto, zobaczyć świat !
Wpis 2 - Śnieg, Narty, Turyści i trochę inna Japonia
Ubrałem mój ukochany dresik podróżniczy (w sensie spodnie dresowe i kurtka narciarska), bo co dlaczego miałbym pomyśleć że jest jakoś mega zimno, wyszedłem z hotelu, przelazłem jakieś 700 metrów i mam takie, dobra jest git. Swoją drogą pierwszy raz widziałem jak śnieg z miasta wywożony jest wywrotkami, kurwa to był ten jeden raz, kiedy stary nie skłamał,gdy opowiadał jakie zimy był za jego czasów xd.
Wpis 2 - Śnieg, Narty, Turyści i trochę inna Japonia
Moja mina gdy dowiedziałem się przez termometr na stacji kolejowej że jest -29 C  (tak, człowiek jest stosunkowo niedaleko kamczatki (550 km w zaokrągleniu) i zaskoczony, że no jest niska temperatura, żeby było śmieszniej to nie jedyny szok termiczny jaki człowiek przeżył w trakcie tej wyprawy, ale o tym później)
Wpis 2 - Śnieg, Narty, Turyści i trochę inna Japonia
Jak juz wspominałem wcześniej Niseko i okolice ( w tym kutchan, to strikte turystyczne miejsce więc doświadczenie rzeczywistej Japonii trochę mija się tu z celem w terminie zimowym, ogólnie jest tam jak na naszym podhalu, Strasznie zawyżone ceny hoteli, chcecie być w szoku?, Rzućcie okiem na booking na ceny hoteli w termiach lutego na tydzień na dwie osoby, to wiele rozjaśni. Japonia jest to jeden z najlepszych kierunków narciarskich po tamtej stronie świata, (z ciekawostek lot z Sydney na hokkaido trwa tyle samo, co z europy do tokio (12.5 godziny). Głównie spotyka się tam turystów, z Chin i Australii. Najwięcej interakcji z nimi było niestety na nartach.
Wpis 2 - Śnieg, Narty, Turyści i trochę inna Japonia
Takie proste rozmowy z ludźmi w trakcie podróży na wyciągu narciarskim naprawdę otwierają oczy. Do czasu przylotu na Hokkaido byłem pewny mojego angielskiego C2, do czasu, do czasu, kiedy nie zacząłem słuchac i rozmawiać z Australijczykami.
Odbyłem z nimi chcąc nie chcąc, kilka naprawdę ciekawych rozmów, o tym jak wygląda według nich życie, sytuacja polityczna na świecie, ect.(najzabawniejsze jest to ze sami zaczynają takie tematy, ogólnie staram sobie oszczędzać nerwów na rozmowy polityczne),  ku mojemu zdziwieniu wielu z nich ma naprawde racjonalny pogląd na świat, są to ludzie których można by opisać zdaniem "są bardziej ogarniętymi, mniej irytującymi brytyjczykami" (śmiałem się w ten sposób, do jednego z nich po tym jak zapytał jak ich odbieram Australijczyków jako ludzi). Ale też trafiały się też sytułacje w stylu tutaj zacytuje bezpośrednio:
"As for a Canadian, your accent is quite strange - Jak na kandyjczyka to twój akcent jest trochę dziwny
-Wait a minute I've never said that I'm from Canada - Czekaj nigdy nie powiedziałem że jestem z kanady
-so then where are you from?- Więc z kąd jesteś?
-Poland- Z Polski
-What is Poland ? - co to jest Polska? "

Ale jak to się mawia są wyjątki w każdym narodzie, co do Chinczyków......... Odkąd pamiętam zastanawiałem się dlaczego Japończycy ich nie lubią, (i to nie chodzi z przyczyn historycznych), kiedyś mój nauczyciel Japońskiego powiedział, że jak zobaczę chinczyków, ale nie w takich ilościach jak przylatują do nas, tylko tak że rzeczywiście ich będzie w ciul to zrozumę. Wystarczyły mi dwa dni, żeby przestać ich lubić i dojść do wniosku, że chiny to tacy ukraincy Azji, strasznie głośni, panoszący się i roszczeniowi ilość konfliktów które z nimi widziałem to jest jeden wielki żal.

Byli też Amerykanie ( pierwotnie myślałem że głównie stany jeżdżą do Japonii na narty, ale zobaczenie tego jak wygląda to na miejscu wyprowadziło mnie z błedu), stanowią naprawdę stosunkowo mały procent. 

Co do naszych, spotkałem łacznie może 3 osoby, ale to dopiero w Tokio, pierwszy raz na wyjezdzie, przez prawie trzy tygodnie nie słyszałem naszego rodzimego pięknego języka (ale jakie xd przy tym powstawało to opowiem w kolejnych częściach).

Dobra nie wiem ile tutaj zgromadzonych ludzi, lubi narciarstwo, ja jak pisałem uwielbiam, więc po krótce opiszę jak to wygląda na Hokkaido. 

Stwierdzenie że nie ma lepszego śniegu na świecie niż na Hokkaido w 97% jest całkowicie prawdziwe (porównywalny śnieg w europie, można znaleźć tylko i wyłącznie na Mt. Blanc powyżej 3800 metrów)

Pierwszy raz w życiu jeździłem w górach gdzie na stokach nie było ani grama lodu.  Góry na Hokkaido nie są specjalnie wysokie. Kompleks narciarski w Niseko znajduje się na górze Annupuri, jej wysokość to niespełna 1300 metrów. Teraz wiele osób pewnie się zaśmieje "heh, to gdzie ty tam pojeździsz", też tak pierwotnie myślałem, że to będzie ośrodek na jazde po puchu. Grubo się pomyliłem. Ośrodek jest duży nawet jak na alpejskie standardy (żeby przejechać z jednego końca na drugi trzeba mieć dobre 2.5 godziny zapasu (ale to na mój standard jazdy)). Śnieg jakiego można tam doświadczyć to jest zupełnie coś innego, jest nie zbity, a sypki, lokalsi nazywają to szampańskim śniegiem, mi to bardziej przypomniało jazdę w pyle, w sensie, nie jest on kleisty tylko czujesz jak porusasz się w warstwach tego śniegu (ciężko mi to opisać), ale świetne do jazdy stuktura bardzo lekkiego grysiku ?.

Poniżej widok ze szczytu góry Annupuri na wulkan Yotei , u podnurza wieś Niseko.
Wpis 2 - Śnieg, Narty, Turyści i trochę inna Japonia
Swoją drogą co do pogody, w jednej z rozmów z turystami z Australii, dowiedziałem się ze wygrałem w pewnym sensie w totka, przyjechałem do Niseko i przez cały pobyt miałem lampę,  cytując 
"I have been coming here for over 30 years every year and I have never had a full week of sunshine in this place - przyjeżdżam tu od ponad 30 lat co roku i jeszcze Nigdy się tak nie zdarzyło żeby był tydzień słońca w tym miejscu" - swoją drogą jak to usłyszałem to pierwsze co mi przeszło na myśl, o kurwa ziom współczuje, nie umiał bym przez 30 lat w jedno miejsce jeździć. 

(Ps. ad do zdjęć poniżej, śnieg mimo tego że wydawał się ubity, hehe nie był, dorzucę w następnym poście kawałek nagrania jak wygląda jazda w nim)

Niseko to magiczne miejsce, z jednej strony widzisz łańcuchy górskie, obracasz głowę na prawo widzisz Pacyfik, obracasz głowę w lewo i widzisz morze Japońskie ( od strony rosji i kurlandów)

(pierwsza fotka głowa w prawo, druga głowa w lewo)
Wpis 2 - Śnieg, Narty, Turyści i trochę inna Japonia
Wpis 2 - Śnieg, Narty, Turyści i trochę inna Japonia
Ogólnie jak już zdążyliście Pewnie zauwarzyć to lasy w górach u nich są zupełnie inne niż te w europie. U nas najczesciej spotykanym drzewem jest prawdopodobnie świerki i jodły, a tam, o Panie, chciałbym to zobaczyć wiosną jak zakwita, kompozycja lasu to głównie, brzoza, jarzębina i hortensja, wygląda to juz niesamowicie zimą, jazda w puchu, w takim lesie to jest coś co każdemu zapaleńcowi polecam. 
Wpis 2 - Śnieg, Narty, Turyści i trochę inna Japonia
Narciarzy na stoku, no na nasze standardy jest mało. No i znaleźć osobę co naprawdę umie tam jeździć to też jest wyczyn. Ogólnie bardzo szybko może się okazać że jako jedyna osoba coś ogarniasz, nie to co u nas w europie **gadanie janusza** (to było swoją drogą bardzo ciekawe dla mnie, bo miałem zagwozdkę jaki jest poziom na stokach (mierny)). Nawet oznaczenia słupów mają inne na wyciagach.
Wpis 2 - Śnieg, Narty, Turyści i trochę inna Japonia
Wpis 2 - Śnieg, Narty, Turyści i trochę inna Japonia
Widok na miasteczko Kutaczana ze stoku
Wpis 2 - Śnieg, Narty, Turyści i trochę inna Japonia
Z ciekawostek pierwszy raz doświadczyłem koleji linowych z krzesełkami bez zabezpieczenia (widoczne będzie to na wielu zdjeciach, też w przyszłych postach), na krzesełku oparcie masz, ale jeżeli liczysz na jakie kolwiek zamknięcie, hehehe w wielu przypadkach zapomnij ( coś jak na tym pojedynczym krzesełku poniżej), i powiem wam że im dłuzej o tym myśle, to mam wrażenie że myśl przewodnia była tego taka "jeżel nie jest idiotą to wjedzie spokojnie do góry i sie nie zabije".

Adnotacja do wyciągów. nie wiem gdzie to dopisać, na każdej stacji koleii linowej są komunikaty głosowe przy wysiadaniu w języku Japońskim, Chińskim i Angielskim, które mówią po koleji "podnieś poręcz, przygotuj się do wysiadki wysiądź (lub załaduj się na krzesełko), pierwszy raz się z czymś takim też spotkałem.
Wpis 2 - Śnieg, Narty, Turyści i trochę inna Japonia
Z rzeczy na które też jako pierwsze zwróciłem uwage po przyjeździe na miejsce, są ichniejsze tłumaczenia na angielski, potrafią poprawić humor ( o tych tłumaczeniach to też będę musiał przygarnąć w dalszych postach)
Wpis 2 - Śnieg, Narty, Turyści i trochę inna Japonia
Wpis 2 - Śnieg, Narty, Turyści i trochę inna Japonia
Ten post łącznie z poprzednim skrócił mniej więcej moje pierwsze 4 dni i doświadczenia na terytorium Japonii, chciałbym zawrzeć w podobnym stylu tematy związane z lokalnymi cenami, podejściem ludzi do Ciebie jako obcego, jak odbiera się honne i tatemae w życiu codziennym , jak wygląda ruch uliczny i jak się w nim uczestniczy,  na jakie rzeczy potrafię wpaść totalnie z dupy, oraz tego jak wyglądała ta wyprawa i jej problemy w kolejnych postach, i to będzie przeprawa by to napisać XDD. A no i Hokkaido mimo wszystko było najmniej barwnym etapem tej podróży, wręcz tutorialem tego co może mnie czekać na Honshu w kontaktach z lokalsami (też to muszę poruszyć bardziej, bo to jest bardzo ciekawy temat)

Przepraszam że tak mało zwięźle piszę, dzisiaj uświadomiłem sobie szyjąc ten tekst, jak ciężko jest skrócić najważniejsze fakty i rzeczy, które chce się pokazać, żeby nie robić z tego rozprawki.... a nie czekaj. 


Kolejne dni, które będe opisywać przedstawią całe klu o którym wspominałem we wczorajszym Wpisie nr 1. 

Spodziewajcie się więcej źle wykadrowanych zdjęć, humoru (niestety mojego) i opisów.

Dziękuję ślicznie wszystkim za miłę słowa w komentarzach 
(te niemiłe też, nie które akurat były śmieszne)

Kłaniam się nisko.

Ps. nie musiałem jednak dzielić posta, źle wyeksportowałem plik video i nie chciał się dodać XD (jak ostatnio pisałem jestem odwrotnością Hawkinga, Ciało działa mózg to gówno).
0.10238099098206