Najpierw zbiór pędów sosny. Wolno idzie, ale warto.
Teraz krojenie i zasypywanie cukrem na przemian z pędami.
Praca mozolna, ale taki tłuczek bardzo pomaga.
Efekt końcowy. Jeszcze trzeba dozbierać, ale za około 9 dni będzie syrop, a potem nalewka. Ale to zostawię na następną dzidę. Tradycyjnie pozdrawiam i wypierdalam.