16
Mówiąc o literaturze przygodowej nie można pominąć Juliusza Verne. Jego książki zaliczają się do klasyki gatunku. Przeważają w nich motywy podróżniczo-geograficzne, historyczne oraz
fantastyczno-naukowe. Z tego względu uważa się go za jednego z prekursorów gatunku science-fiction. Jedne z najsłynniejszych jego dzieł wchodzą w skład tzw. dużej trylogii vernowskiej,
obejmującej powieści: "Dzieci kapitana Granta", "20 000 mil podmorskiej żeglugi" oraz "Tajemnicza wyspa".
Kącik czytelniczy dzidowca #4: duża trylogia vernowska
Akcja "Dzieci kapitana Granta" dzieje się w zasadzie na całym globie. Jest to podróż w
poszukiwaniu tytułowego kapitana, którego zamknięty w butelce list z prośbą o pomoc został znaleziony we wnętrznościach upolowanego rekina. Wiadomość brzmi na tyle niejasno, że
bohaterowie błądzą po świecie, próbując odgadnąć zawarte w niej wskazówki. Przy każdej pomyłce, której towarzyszą liczne przygody, rewidując interpretację listu i są coraz bliżej celu. Napisane jest to trochę w stylu literatury dla młodzieży, ale dorosłym również powinno się
spodobać.
Kącik czytelniczy dzidowca #4: duża trylogia vernowska
W "20 000 mil podmorskiej żeglugi" pojawia się legendarny Kapitan Nemo. Pierwotnie miał on być Polakiem, który po powstaniu styczniowym został zesłany na Syberię i po powrocie szukał zemsty, zatapiając rosyjskie okręty handlowe. Wydawca jednak ze względów politycznych domagał się zmiany narodowości bohatera i tak też się stało. Podwodny okręt kapitana, Nautilus, obserwowany jest z perspektywy trzech bohaterów, którzy znaleźli się na pokładzie, uratowani przed utonięciem.
Akcja ponownie koncentruje się na podróżach po świecie, tym razem w wersji podwodnej. Pojawiają się tu elementy fantastyczne związane z niektórymi miejscami (niekoniecznie prawdziwymi, lecz znanymi z legend) i wydarzeniami. Sama łódź podwodna w momencie wydania powieści również takim elementem była.
Kącik czytelniczy dzidowca #4: duża trylogia vernowska
No i wreszcie "Tajemnicza wyspa". Ostatnia i moim zdaniem najlepsza część. Jest to opowieść o jeńcach, którzy uciekając balonem z obozu konfederatów w czasie wojny secesyjnej rozbijają się na
tytułowej wyspie. Nie mogąc się z niej szybko wydostać, starają się jakoś urządzić. Radzą sobie bardzo dobrze, w tym względzie autora trochę nawet za bardzo poniosła fantazja, ale w końcu
mamy do czynienia z postaciami nietuzinkowymi, mającymi wiedzę i umiejętności pozwalające uniknąć życia, jak zwierzęta w lesie. Ich spokój zostaje jednak zakłócony dziwnymi wydarzeniami, których w żaden sposób nie są w stanie wytłumaczyć. Celem, oprócz przetrwania i opuszczenia
wyspy, staje się więc również rozwiazanie jej zagadki.
Kącik czytelniczy dzidowca #4: duża trylogia vernowska
Choć wymienione książki są ujęte jako trylogia, warto podkreślić, że nie są to trzy części jednej historii. Powiązanie jest luźne, pewne elementy się uzupełniają, a niektóre postacie powtarzają. Przeczytanie całości umożliwia więc pełne zrozumienie wszystkich wątków. Czy warto? To już kwestia ciekawości, a przede wszystkim gustu. Poszczególne części nie są bowiem równe jakościowo. Kolejność od najgorszej (co nie znaczy, że złej) do najlepszej, uszeregowałbym
zgodnie z chronologią trylogii. Powieści z tego cyklu są ogólnie dosyć proste, tzn. jasno wyznaczono podział na dobrych i złych, nie ma brutalności, skomplikowanych dylematów moralnych, ani tzw. seksu. Jest za to czysta przygoda. Polecam i wypierdalam.
0.070345878601074