26
Drodzy Dzido-Konfederaci,
do II tury co prawda jest jeszcze ponad tydzień (więc jest czas by się jeszcze zastanowić), ale zauważyłem wśród niektórych hasła, że w I turze głosowali na Mentzena/Brauna, a na II turę nie idą, bo nie ma na kogo głosować. Tu Was chcę uświadomić - to myślenie jest OGROMNYM BŁĘDEM. Można by rzec, że prowadzimy wojnę polityczną - można by patrzeć po tym co się dzieje, iż wojnę totalną. Jednak wojna składa się z szeregu bitew - jedną z nich były wybory prezydenckie, które jednak nie skończyłyby tej wojny. Nawet wygrana Mentzena czy Brauna by jej nie zakończyła. Zyskalibyśmy przewagę, ale dalej nie o to by nam chodziło, bo naszym celem jest normalna Polska, a to oznacza odsunięcie od władzy PO-PiS co zapewni nam racjonalne funkcjonowanie państwa, bezpieczeństwo wewnętrzne i zewnętrzne, dobrobyt. Dzięki I turze wiemy, że mamy ogromne możliwości (o czym będzie dalej). Musimy  jednak ponownie wziąć się w garść i 1 czerwca udać się na wybory. Nie będę pisać na kogo, bo po pierwsze szanujemy nasze prawo do swobody głosowania, a po drugie każdy Konfederata raczej wie jak się zachować w takiej sytuacji (może z nudów zrobie jakiś wysryw)
Przed nami są jeszcze co najmniej dwie bitwy - II tura prezydencka i wybory parlamentarne w 2027 r. Możemy je przegrać tylko przez naszą bierność, zwątpienie w sukces.  Obecne wyniki wyborcze - chociaż wyglądają na porażkę, bo nie wygrał nasz kandydat - są ogromnym sukcesem dla Konfederacji. Wykazują one częściowo nastroje społeczne. Gdyby to były wybory parlamentarne i każdy kandydat byłby swoją partią to do parlamentu dostałaliby się tylko*:
KO ze 176 mandatami,
PiS ze 166 mandatami,
Konfederacja WiN ze 83 mandatami,
Konfederacja KP ze 35 mandatami.
Pozostali nie dostaliby się do parlamentu, bo nie spełniliby progu 5% (8% w przypadku koalicji). Żeby stworzyć rząd trzeba mieć co najmniej 231 mandatów (294 Konfederacja + KO, 284 Konfederacja + PiS) , więc żaden rząd nie powstałby bez udziału Konfederacji.
Alternatywny scenariusz uwzględniający Razem, Nowa Lewica, TD (jako jedna koalicja, co prawda jest to raczej nierealne):
KO ze 150 mandatami,
PiS ze 141 mandatami, 
Konfederacja KiW ze 71 mandatami,
Konfederacja KP ze 30 mandatami, 
Koalicja Razem/Nowa Lewica/TD 68 mandatów.
Wygląda groźniej, ale dalej bez Konfederacji nie powstanie żaden rząd. KO + koalicja = 218 mandatów, PiS + koalicja = 209 mandatów. KO + Konfederacja = 251 mandatów, PiS + Konfederacja = 242 mandaty (no tu już się robi nieciekawie, bo jednak jakiś niezależny kandydat się dostanie).

W skrócie - według obecnych głosów przełożonych z wyborów prezydenckich na wybory parlamentarne to bez Konfederacji nie powstanie rząd chyba, że wspólny KO-PiS.

*wszystko wyliczone na podstawie ChatuGPT, tutaj przyznam swoje lenistwo. Ja kończyłem szkołę podstawową a nie matematykę. Jest to uproszone, bo nie wyobrazam sobie koalicji TD-Lewica, albo brak jakiekogolwiek niezależnego kandydata w Sejmie.

Ale kończąc bicia konia jacy to ważni jesteśmy - żeby być ważnym to trzeba mieć coś do zaoferowania. Demokracja to niestety wojna mas - koniec końców liczy się ilość, nie jakość, gdzie głos każdej osoby jest równie ważny. To wymusza na nas ponownie wielkie mobilizacje jak podczas tych wyborów prezydenckich. Jeżeli olejemy obecne wybory prezydenckie - są szanse, że wygra najgorsza opcja dla Polski oznaczająca koniec naszej wojny, bo już nie będzie o co walczyć.  Jeżeli olejemy wybory parlamentarne - nie będziemy mieli dosyć siły, aby cokolwiek zmieniać. Dalej będziemy mogli walić konia jak to Mentzen gasi lewaków, jak to Ewa dojechała Ursulę, jak to Braun zgasił chanukę - ale to realnie nic nie zmieni. 

Dlatego apeluję do każdego Konfederaty, który wątpi, by wziąć udział w II turze, że to nie ma sensu - ma to jak najbardziej sens. Nie jest to strata czasu. Można zmienić lokale wyborcze. Ja do swojego mam 10 minut pieszo (chociaż  no ja jestem z miasta). Już się przejść te 20 minut w jedną i drugą stronę jest po prostu wskazane dla własnego zdrowia. Jest to tak niewiele, a jednak tak wiele. 

I na koniec bardzo ważne - jeżeli Wy nie zagłosujecie to inni za Was zdecydują, a powoływanie się na cytat Geralta, że zło to zło i nie będę wybierać mniejszego zła to debilizm (chociaż według sondaży wyjdziecie na mądrych i oczytanych ludzi xd). Wy nie wybierzecie, inni wybiorą, a później Wy w tym gównie zyjecie. Może nawet 3 Polaków pójść zagłosować a i tak wybory będą ważne i wiążące. Zresztą sama demokracja wymusza udział we wzięciu wyborów, bo im większa frekwencja tym większa legitymizacja dla władzy. Są głosy poparcia, głosy sprzeciwu i osoby mające wszystko w dupie - czyli zazwyczaj osoby z głosami sprzeciwu, jednak sprzeciwu bez wartości a realnym przyzwoleniem.

Dziękuję za uwagę. Zawalczmy o naszą polskość i usuńmy w końcu typów dzielących naród, bo mamy strasznie marnowany potencjał.
0.1272759437561