To nie wybory. To sekcja zwłok demokracji.
Albo przyszyjemy jej serce, albo dobijemy łopatą.
Druga tura. Trzaskowski kontra Nawrocki. Nie wybieramy między ideałami. Wybieramy między nadzieją a rozpadem. Albo modernizująca się, choć nieidealna Polska, albo brunatna teokracja w narodowym sosie. Jeszcze nie śmierdzi trupem, ale muchy już latają.
Trzaskowski nie jest święty. Zawiódł, kluczył, kompromitował się, szczególnie przy słowie „Kościół”. Ale ta tura to nie casting na prezydenta marzeń. To test: czy chcesz żyć w kraju, gdzie dzieci boją się mówić, że są transpłciowe? Gdzie o ciele twojej córki więcej mówi Ordo Iuris niż lekarz? Gdzie historyk z IPN decyduje, czy twoja babcia była patriotką?
Nawrocki to nie konserwatysta. To objaw choroby. IPN na sterydach, Kościół na dopalaczach, faszyzm w oprawie “Gościa Niedzielnego”. Chce Polski – ale jako teokracji. Kobietom dać rolę matek, gejom terapię, dzieciom dyscyplinę.
To nie czas na chłodne analizy i zrozumienie „zwykłych ludzi”. To czas powstrzymać podpalaczy. Bo jeśli dziś się wahasz, to znaczy, że nie czujesz dymu, mimo że kuchnia już płonie.
Czy Trzaskowski ochroni wszystko? Nie. Ale przynajmniej nie chce cię wsadzić za mema ani zaglądać ci do łóżka z kodeksem w ręku. To wybory z pistoletem przy skroni. Wybieramy, kto trzyma broń: technokrata z opóźnioną reakcją czy krzyżowiec z pałką i kodeksem grzechu.
Nawrocki pomylił Polskę z katalogiem IPN-u. Zamiast debatować, tropi. Rozsiewa lęk jak proboszcz wodę święconą. IPN pod jego rządami to już nie instytut, tylko biuro cenzury. Jego Polska to kraj teczek, nie ludzi. Trup Dmowskiego w garniturze z apetytem na władzę absolutną.
Trzaskowski? Taki, jaki jest. I właśnie dlatego. Wolę kogoś, kto boi się słowa „aborcja”, niż gościa, który chce nas cofnąć do czasów, gdy kobieta miała głos tylko w kościele – i to szeptem.
To nie moment na wojenki „lewaków” i „libków”. To czas zjednoczenia przeciw reakcyjnej ciemnocie. Bo jeśli dziś nie pójdziesz głosować, jutro możesz chodzić po sądach za pomoc w paradzie równości, za obrazę uczuć patriotycznych. Nie żartuję – to już majaczy w projektach prawników Ordo Iuris.
Te wybory to nie plebiscyt. To badanie krwi. Czy jesteś jeszcze człowiekiem z mózgiem i sercem, czy tylko głośnikiem transmitującym katechezę?
Nie lubisz Trzaskowskiego? Znakomicie. Ja też nie lubię szpitali. Ale jak mam raka, to nie modlę się nad obrazkiem. A Polska ma raka brunatnego. Trzaskowski nie jest chirurgiem, ale chociaż pielęgniarką. Nawrocki to scalony betonem krzyż i gilotyna z różańcem.
I jeśli zostajesz w domu, bo „nie ma na kogo głosować” – to nie jesteś neutralny. Jesteś obojętny. A obojętność to luksus sytych. My już go nie mamy.
Głosuję na Trzaskowskiego. Bo to nie wybór między lepszym a gorszym. To wybór między jeszcze możliwym życiem a śmiercią tego, co budowaliśmy od ’89. Między przyszłością – trudną, ale otwartą – a przeszłością, która puka do drzwi z różańcem i pałką.
Nie, Trzaskowski nie zbawi Polski. Ale Nawrocki ją spali. I zrobi to z uśmiechem, krzyżykiem i wibratorem w dłoni. Zanim znowu odpalisz Instagrama, sprawdź, czy jeszcze wolno ci to robić bez zgody Ministra Moralności.
Głosuj. I nie tylko dla siebie. Dla tych, którzy będą żyć – albo i nie – w Polsce po tobie.
Albo przyszyjemy jej serce, albo dobijemy łopatą.
Druga tura. Trzaskowski kontra Nawrocki. Nie wybieramy między ideałami. Wybieramy między nadzieją a rozpadem. Albo modernizująca się, choć nieidealna Polska, albo brunatna teokracja w narodowym sosie. Jeszcze nie śmierdzi trupem, ale muchy już latają.
Trzaskowski nie jest święty. Zawiódł, kluczył, kompromitował się, szczególnie przy słowie „Kościół”. Ale ta tura to nie casting na prezydenta marzeń. To test: czy chcesz żyć w kraju, gdzie dzieci boją się mówić, że są transpłciowe? Gdzie o ciele twojej córki więcej mówi Ordo Iuris niż lekarz? Gdzie historyk z IPN decyduje, czy twoja babcia była patriotką?
Nawrocki to nie konserwatysta. To objaw choroby. IPN na sterydach, Kościół na dopalaczach, faszyzm w oprawie “Gościa Niedzielnego”. Chce Polski – ale jako teokracji. Kobietom dać rolę matek, gejom terapię, dzieciom dyscyplinę.
To nie czas na chłodne analizy i zrozumienie „zwykłych ludzi”. To czas powstrzymać podpalaczy. Bo jeśli dziś się wahasz, to znaczy, że nie czujesz dymu, mimo że kuchnia już płonie.
Czy Trzaskowski ochroni wszystko? Nie. Ale przynajmniej nie chce cię wsadzić za mema ani zaglądać ci do łóżka z kodeksem w ręku. To wybory z pistoletem przy skroni. Wybieramy, kto trzyma broń: technokrata z opóźnioną reakcją czy krzyżowiec z pałką i kodeksem grzechu.
Nawrocki pomylił Polskę z katalogiem IPN-u. Zamiast debatować, tropi. Rozsiewa lęk jak proboszcz wodę święconą. IPN pod jego rządami to już nie instytut, tylko biuro cenzury. Jego Polska to kraj teczek, nie ludzi. Trup Dmowskiego w garniturze z apetytem na władzę absolutną.
Trzaskowski? Taki, jaki jest. I właśnie dlatego. Wolę kogoś, kto boi się słowa „aborcja”, niż gościa, który chce nas cofnąć do czasów, gdy kobieta miała głos tylko w kościele – i to szeptem.
To nie moment na wojenki „lewaków” i „libków”. To czas zjednoczenia przeciw reakcyjnej ciemnocie. Bo jeśli dziś nie pójdziesz głosować, jutro możesz chodzić po sądach za pomoc w paradzie równości, za obrazę uczuć patriotycznych. Nie żartuję – to już majaczy w projektach prawników Ordo Iuris.
Te wybory to nie plebiscyt. To badanie krwi. Czy jesteś jeszcze człowiekiem z mózgiem i sercem, czy tylko głośnikiem transmitującym katechezę?
Nie lubisz Trzaskowskiego? Znakomicie. Ja też nie lubię szpitali. Ale jak mam raka, to nie modlę się nad obrazkiem. A Polska ma raka brunatnego. Trzaskowski nie jest chirurgiem, ale chociaż pielęgniarką. Nawrocki to scalony betonem krzyż i gilotyna z różańcem.
I jeśli zostajesz w domu, bo „nie ma na kogo głosować” – to nie jesteś neutralny. Jesteś obojętny. A obojętność to luksus sytych. My już go nie mamy.
Głosuję na Trzaskowskiego. Bo to nie wybór między lepszym a gorszym. To wybór między jeszcze możliwym życiem a śmiercią tego, co budowaliśmy od ’89. Między przyszłością – trudną, ale otwartą – a przeszłością, która puka do drzwi z różańcem i pałką.
Nie, Trzaskowski nie zbawi Polski. Ale Nawrocki ją spali. I zrobi to z uśmiechem, krzyżykiem i wibratorem w dłoni. Zanim znowu odpalisz Instagrama, sprawdź, czy jeszcze wolno ci to robić bez zgody Ministra Moralności.
Głosuj. I nie tylko dla siebie. Dla tych, którzy będą żyć – albo i nie – w Polsce po tobie.