4
Zamieszkałem sam. Tak naprawdę sam. Żadnych sąsiadów, żadnych zwierząt, zero dźwięków oprócz tych, które robię ja. I tych, które... nie powinny się pojawiać.
Pierwszej nocy usłyszałem stukanie. Jeden, dwa, trzy rytmiczne puknięcia w drzwi od łazienki. Otworzyłem — nic. Pewnie rury, wiadomo, dom stary, jak ja po trzech kawach i egzystencjalnym kryzysie. Ignoruję.
Drugiej nocy ktoś spuszcza wodę w kiblu. Nie jestem pewien, czy to duch, czy może moje problemy z pamięcią. Tak czy siak, podziękowałem mu za oszczędność wody. Ekologiczny demon, nice.
Trzeciej nocy telewizor się włączył sam. Leciała telenowela o rodzinie kanibali. Nie wyłączyłem. Szczerze? Lepsze to niż programy śniadaniowe.
Czwartej nocy dostałem SMS-a: "Nie jesteś sam."
Odpisałem: "To dobrze. Zawsze chciałem współlokatora, który nie zżera mi jogurtów."
Piątej nocy nie spałem. Siedziałem na kanapie i czekałem. O 3:33 drzwi się otworzyły same. Wszedł cień.
Patrzyliśmy na siebie w ciszy.
Ja: „Masz swoje hasło do Wi-Fi?”
Cień pokiwał głową.
I tak mieszkamy razem.
Pierwszej nocy usłyszałem stukanie. Jeden, dwa, trzy rytmiczne puknięcia w drzwi od łazienki. Otworzyłem — nic. Pewnie rury, wiadomo, dom stary, jak ja po trzech kawach i egzystencjalnym kryzysie. Ignoruję.
Drugiej nocy ktoś spuszcza wodę w kiblu. Nie jestem pewien, czy to duch, czy może moje problemy z pamięcią. Tak czy siak, podziękowałem mu za oszczędność wody. Ekologiczny demon, nice.
Trzeciej nocy telewizor się włączył sam. Leciała telenowela o rodzinie kanibali. Nie wyłączyłem. Szczerze? Lepsze to niż programy śniadaniowe.
Czwartej nocy dostałem SMS-a: "Nie jesteś sam."
Odpisałem: "To dobrze. Zawsze chciałem współlokatora, który nie zżera mi jogurtów."
Piątej nocy nie spałem. Siedziałem na kanapie i czekałem. O 3:33 drzwi się otworzyły same. Wszedł cień.
Patrzyliśmy na siebie w ciszy.
Ja: „Masz swoje hasło do Wi-Fi?”
Cień pokiwał głową.
I tak mieszkamy razem.