31
Witam

Przed chwilą ze szponów mojego podwórkowego mruczusia uratowałem małego wróbla, ogólnie nie mam nic przeciwko gdy przynosi mi swoje trofea w postaci myszy lub nornic bo wychodzę z założenia że przynajmniej nie popierdalają i nie srają w moim domu, ale za ptaki dostaje ode mnie werbalną zjebke.

Przedstawiam wam Romualda
Ćwirek
U małego Romualda nie widziałem żadnych poważniejszych uszkodzeń czy krwi aczkolwiek gdy próbowałem go wypuścić nie był w stanie odlecieć, rozkładał skrzydełka ale do góry się nie wzbił, być może się bał albo pogodził się z losem że zostanie pacynką mojego mruczusia.
Zrobiłem dla niego szybki domek z pudełka po butach mojej starej, wyjebałem jej buty i wsadziłem tam Romualda (ona jeszcze o tym nie wie) zaopatrzyłem go w wodę i jagły i schowałem przed kotem i moją córką, która chciała przytulić, czyt. zgnieść w rękach.

Za kilka godzin aktualizacja stanu Romualda.
Trzymajcie kciuki
0.062252998352051