Cześć i czołem,
Miałem nadzieję, że zostałem już zapomniany i odpuszczę sobie póki co pisanie, ale dzięki kilku osobom, pozbierałem się, by coś dla was wyhawtować. Nawet nie wiecie, jak po wejściu po dłuższym czasie i odczytaniu nawet pojedynczej wiadomości na pw, potrafi to zmotywować człowieka. Pozwolę sobie w tym poście zawrzeć pozostałe rzeczy związane z nartami.
Miałem nadzieję, że zostałem już zapomniany i odpuszczę sobie póki co pisanie, ale dzięki kilku osobom, pozbierałem się, by coś dla was wyhawtować. Nawet nie wiecie, jak po wejściu po dłuższym czasie i odczytaniu nawet pojedynczej wiadomości na pw, potrafi to zmotywować człowieka. Pozwolę sobie w tym poście zawrzeć pozostałe rzeczy związane z nartami.
Pamiętacie, jak pisałem we wpisie nr 4 o tym, jak zgubiłem obiektyw?
Pierwsza myśl, jaka mi przyszła, po odpuszczeniu nerwów związanych z zagubieniem obiektywu (no cóż, stało się), to był powrót dnia następnego do miejsca, w którym zgubiłem obiektyw. Dzięki ukazanym wcześniej zdjęciom dobrze wiedziałem, gdzie będzie.
Myśl, że ten obiektyw tam jeszcze będzie, była zwykłym, głupim przekonaniem bazowanym na moich zasłyszanych opiniach z filmów na YouTube czy książek o tym, że Japonia to kraj, gdzie zagubione rzeczy się odnajdują, ludzie nie kradną, a na niebie latają jednorożce i wszystkie samochody w Polsce mają atest i wbite LPG.
Pierwsza myśl, jaka mi przyszła, po odpuszczeniu nerwów związanych z zagubieniem obiektywu (no cóż, stało się), to był powrót dnia następnego do miejsca, w którym zgubiłem obiektyw. Dzięki ukazanym wcześniej zdjęciom dobrze wiedziałem, gdzie będzie.
Myśl, że ten obiektyw tam jeszcze będzie, była zwykłym, głupim przekonaniem bazowanym na moich zasłyszanych opiniach z filmów na YouTube czy książek o tym, że Japonia to kraj, gdzie zagubione rzeczy się odnajdują, ludzie nie kradną, a na niebie latają jednorożce i wszystkie samochody w Polsce mają atest i wbite LPG.
Następnego dnia, po zapakowaniu gratów do samochodu, ruszyłem jak burza do tej ukrytej świątyni wśród japońskich gór, pełen nadziei, że moja zguba się odnajdzie.
Powiem wam, że za każdym razem bawi mnie to, jak człowiek, mimo świadomości naiwności swojego pomysłu, dalej w niego brnie.
Tak więc – kierunek Happo-One!
Powiem wam, że za każdym razem bawi mnie to, jak człowiek, mimo świadomości naiwności swojego pomysłu, dalej w niego brnie.
Tak więc – kierunek Happo-One!
I nigdy nie zgadniecie co — po dotarciu na miejsce okazało się jednak, że mimo wszystkich moich dobrych myśli i wskazań, obiektywu nie było nawet w promieniu najbliższych 100 metrów od tego miejsca.
Udało się złapać miejscowego kannushi'ego/gon-kannushi'ego (tj. lokalnego kapłana? Wiecie, takie wololo, tylko bez laski, nie znam się na tym na tyle żeby ich rozróżniać xd), i on, jak i lokalny tourist help, nie wiedzieli nic na temat, by ktoś zgłaszał zagubione rzeczy. A szkoda (jako zagwozdkę zrobię wtrącenie, że miałem podobną sytuację w Tokio, z innym przedmiotem, ale zakończenie tego było zupełnie inne — ale o tym w przyszłych postach).
Udało się złapać miejscowego kannushi'ego/gon-kannushi'ego (tj. lokalnego kapłana? Wiecie, takie wololo, tylko bez laski, nie znam się na tym na tyle żeby ich rozróżniać xd), i on, jak i lokalny tourist help, nie wiedzieli nic na temat, by ktoś zgłaszał zagubione rzeczy. A szkoda (jako zagwozdkę zrobię wtrącenie, że miałem podobną sytuację w Tokio, z innym przedmiotem, ale zakończenie tego było zupełnie inne — ale o tym w przyszłych postach).
Nie pozostało wtedy nic innego, jak uderzyć na stok — co mogłem więcej zrobić, azymut ośrodek Hakuba 47. Dolina Hakuby to malownicze miejsce, Japonia ciągle zaskakiwała. Z jednej strony widzisz góry przypominające te w europejskich Alpach, a z drugiej masz wrażenie, jakby ktoś nie szczędził efektów i nawalił cel-shadingu na góry xD
Nie będę oszukiwać, jeżeli powiem, że zazdroszczę im tego krajobrazu. Jak już pisałem wcześniej, zawsze od dzieciaka uwielbiałem góry, zimę, śnieg i narciarstwo. Widok gór tonących w chmurach i oświetlonych promieniami słonecznymi, wraz z szumiejącym wiatrem, zawsze działał na mnie uspokajająco. Nie wiem, jak wielu ludzi mnie tutaj zrozumie. Jednak polecam każdemu nawet wjechać zimą kolejką (lub latem), oddalić się w ustronne, ciche miejsce i po prostu zanurzyć się w myślach, widoku i chwilowym spokoju.
Dobra, ale wracając, w Hakubie widziałem pierwszy raz w życiu jeden z najbardziej epickich wypadków na stoku ever. W sumie był wyjęty jak scena z Jackassa. Jadąc po stoku zauważyłem obecność Funboxa, tj. takiej rampy ze śniegu, na którą można najechać z każdej strony i się wybić (coś takiego jak to poniżej, ale bez drzewa u góry).
Obrałem sobie dystans do rampy, z myślą, że zrobię grab i jakąś 180-tkę. Ruszyłem po uprzednim sprawdzeniu, czy mam wolne. Po przejechaniu 40-50 metrów wyprzedził mnie Japończyk, co zmusiło mnie do wyhamowania. Nasz lokalny kolega rozpędził się i wycelował w środek rampy, patrzyłem na to trochę poirytowany, bo zepsuł mi skok. Jednak dosłownie chwilę potem zobaczyłem drugiego jego mościa, który najechał na rampę z prawej strony.
Kolejno wybili się w tym samym momencie z dwóch stron i zderzyli się w powietrzu.
Kolejno wybili się w tym samym momencie z dwóch stron i zderzyli się w powietrzu.
Rzuciłem się od razu ich pozbierać, okazało się, że Japoniec przegrał pojedynek wagowy w powietrzu z kolegą z Australii, co skończyło się dla niego rozciętym łukiem brwiowym i poturbowaniem, drugiemu tylko rozbitym nosem. Szczęście w nieszczęściu, że tych dwóch kretynów rozbiło się zaraz przed końcem stoku i nie trzeba było długo skośnookiego odprowadzać do pomocy medycznej. (Inna sprawa, jakie miał szanse, że pierwszy białas, który do niego podejdzie na nartach, będzie miał kilka gaz i bandaż). W każdym razie na całe szczęście (albo i nie dla kolegów z działu hard) historia zakończyła się dobrze.
Innym całkiem ciekawym miejscem gdzie można pojeździć na nartach jest miejscowość Nozawa-onsen, jak sama nazwa wskazuje jest to miejsce gdzie znajduje się całkiem liczne zbiorowisko onsenów, jak i bardzo przyjemny ośrodek narciarski.
Ukryty wysoko w górach na północy prefektury Nagano, około 30 kilometrów od Morza Wschodniego, ośrodek to piękne miejsce, pełne uroczych sklepików, onsenów zaczynających swoją historię na długo przed chrztem Polski, wąskich uliczek i szczytów pokazujących inne oblicze widowiskowych gór.