6
Wpis 6 - Góry, narty i kolizja z małpą. Część 2
Wpis 6 - Góry, narty i kolizja z małpą. Część 2
Wpis 6 - Góry, narty i kolizja z małpą. Część 2
Oczywiście i tutaj nie zabrakło skoczni narciarskiej
Wpis 6 - Góry, narty i kolizja z małpą. Część 2
Ostatnim ośrodkiem narciarskim z tej wyprawy wartym wspomnienia jest Shiga Kogen. Jeżeli miałbym wytypować najlepsze miejsce do jazdy na nartach poza Hokkaido, wybrałbym każdy inny ośrodek w tamtych górach, ale mając do wyboru jedno jedyne miejsce, postawiłbym właśnie na Shiga. Shiga to obszar leżący w samym sercu parku narodowego Joshinetsu Kogen i wyrył na prawdę szczególne miejsce w moim serduszku, ale tutaj muszę zacząć wszystko od początku.
Wpis 6 - Góry, narty i kolizja z małpą. Część 2
Zaczęliśmy dzień wcześniej, wyruszyliśmy w góry o 5:40 (z hotelu), by móc zobaczyć pewne miejsce długo przed turystami. Marsz doliną zajął niecałe 30-40 minut. Po dotarciu do końca doliny rzeki Yokoyu, naszym oczom ukazały się zabudowania, które jak tylko mogły, podkreślały urok tego miejsca.
Wpis 6 - Góry, narty i kolizja z małpą. Część 2
Wpis 6 - Góry, narty i kolizja z małpą. Część 2
Co było celem, takiego porannego spaceru? 
Zobaczenie natury oczywiście w jej wspaniałym wydaniu.
Wpis 6 - Góry, narty i kolizja z małpą. Część 2
Wpis 6 - Góry, narty i kolizja z małpą. Część 2
Wpis 6 - Góry, narty i kolizja z małpą. Część 2
Możliwość zobaczenia japońskich makaków na żywo była naprawdę niesamowita, jednak to nie było w tym wszystkim najważniejsze.







Magiczne okazało się to, że w celu ominięcia tłumu turystów wpakowałem się prosto w sam środek chińskiej wycieczki (o 8:30 rano -.-) i przekonałem się, że niektóre miejsca warto jednak podziwiać tylko na zdjęciach.
Wpis 6 - Góry, narty i kolizja z małpą. Część 2
Późniejszy wyjazd na narty tego dnia był czymś, czego nie da się opisać, muszę wam to po prostu pokazać.

Po wejściu do wagonika i zjechaniu w dół doliny do wyciągów narciarskich spotkał mnie bardzo ciekawy widok. Okazało się, że nie musiałem wcale targać mojego towarzysza w wyżej opisane miejsce – wystarczyło się wybrać na stok, by zobaczyć makaki.

(A między nami, osobiście nie lubię małp, bo to kurwie syny są i złodzieje, takie jakieś mam nieprzyjemne doświadczenia w tym temacie)
Pełen zaskoczenia oglądałem z wyciągu, jak małpy biegają pomiędzy narciarzami. Widząc coś takiego pierwszy raz w życiu, ciężko było nie być tym zafascynowanym.
Sam teren Shigi, wow, to zupełnie inna bajka, konstrukcja ośrodka bardzo, ale to bardzo zblirzona do europejskiego, rozciągnięta na odległość 15 km. Pozwalała na podziwianie całej doliny z każdego możliwego kąta
Wpis 6 - Góry, narty i kolizja z małpą. Część 2
No i tak, to było też miejsce, gdzie mogłem zakończyć swoje krótkie, aczkolwiek chyba piękne życie. Widząc trasę (zdjęcie poniżej), stwierdziłem, że to jest jedno z tych miejsc, gdzie muszę się puścić w swoim stylu. Włączyłem pomiar prędkości na telefonie i rzuciłem się w stok. Lecąc gdzieś na załamaniu stoku (gdzie przechodził w swoje łagodniejsze nachylenie), mignęła mi mała szara kropka w rogu prawego oka i poleciałem.

Nie zgadniecie, co się stało. Fluffy, zapierdalając (wedle GPS top speed był 102 km/h), zderzył się z makakiem i przeleciał dobre 200–300 metrów, zanim wyhamował na plecach. Kto by, kurwa, pomyślał, że w lesie, gdzie są małpy, będą one stwarzać zagrożenie na stoku. Ja też przypominam, że śmiałem się wcześniej z Japończyka, że doznał zbliżenia trzeciego stopnia z naszym australijskim bratem, a sam się jak psojebca ze zwierzęciem spiknąłem -.-

Co najlepsze w całej akcji – o dziwo – nie ucierpiało żadne zwierzę (czyli ja i makak xd).
Wpis 6 - Góry, narty i kolizja z małpą. Część 2
Po pozbieraniu się i zjechaniu pod wyciąg, mój towarzysz też miał srogą minę i sporo komentarzy na temat tego, co odwaliłem xd. Po krótkiej przerwie ruszyliśmy dalej, podziwiając ten bliski, a zarazem tak inny krajobraz.
Pozwoliłem sobie w tym poście skrócić część narciarską, by nie robić kolejnego wielkiego potworka, jednak w najbliższych postach będzie sporo do opisania, bo rzeczy, które w sumie można było doświadczyć, to coś, co w naszych stronach raczej jest nie do pomyślenia.
 
Chciałbym podziękować wszystkim tym, którzy pisali do mnie w wiadomościach prywatnych z pytaniami. Nie spodziewałem się, że będzie w tej sprawie odzew. Szczerze, nie miałem nawet ostatnio ochoty do tego siadać. Wiecie, jak to bywa – życie, praca, życie.
Dużo się też ostatnio działo, ale mniejsza o to – mam teraz Japonię do doszycia, Białoruś w kolejce i inne rzeczy też nadchodzą wielkimi krokami.
Spokojnego dnia życzę wszystkim, którzy doczytali moje wypociny do końca.
Swoją drogą – mógłbym prosić o feedback o stylu pisania? Poprawił się na lepsze, czy zjebał?
0.065290927886963