Pytanie
1 r
14
Pamiętam że było to coś w stylu albo czarnej komedii albo w cholernie groteskowego horroru. Fabuła była mniej więcej taka, że jacyś skazancy/porwani ludzie zostają wychodzą z kontenera na jakąś tropikalną wyspę, ubrani w jakieś pomarańczowe kombinezony, ogoleni na łyso. 5 facetów, 3 kobiety. Jeden facet był mużynem, jedna babka azjatką. Po rozmowie zorientowaniu się, że żadne z nich nie ma pojęcia gdzie są, dochodzą do wniosku, że powinni znaleźć rzekę, co da im szansę na znalezienie jakiejś cywilizacji. Po drodze goniły ich jakieś wielkie pająki a później wielki mięsożerny ptak nielot. Prawie ich dopadł ale udało im się dostać do jakiegoś kompleksu budynków otoczonego metalowym ogrodzeniem w którym była dziura przez którą sie przecisnęli. No poza rudym, który pod koniec biegu zwichnął kostkę i został zjedzony przez ptaszysko. Gdy patrzyli na budynki, wygladały na jakiś stary hotel, muzeum. Wszystkie były pomalowane w dziwne sybole i obwieszone ozdobami z patyków. Zaczynało się ściemniać więc weszli do środka, znaleźli jakieś jedzenie w starych automatach, najedli się i zasnęli z wyczerpania. Poźniej obudziły ich w nad ranem jakieś śpiewy w niezrozumiałym języku. Zauważyli, że z zewnątrz biło światło ogniska. Gdy wyjżeli przez okno, zobaczyli coś w stylu velociraptorów, które zamiast łusek miały gołą, pogrubioną ludzką skórę a niektóre z ich zębów wyglądały na ludzkie. Kiedy je obserwowali, jedna babka coś strąciła, co zwróciło na nich uwagę. Te humanoidalne raptory zaczeły ich gonić, a oni wybiegli przez tylnie drzwi. Dopadły prawie wszystkich poza jedną babką. Facetów zabiły, niektóre babki też, resztę zgwałciły. Tylko jedna babka - azjatka zdołała uciec. Potem udało się jej jakoś zaleźć plażę z łudką. Wtedy jakiś spinozaur w ludzkiej skórze i z ludzkimi zębami zaczął ją gonić, ale udało jej się dopłynąć na łudkę. Ten stwór jakoś nie chciał włazić do wody. Gdy odpływała jak najdalej od wyspy, usłuszała helikopter i została sparaliżowana jaką strzałką z karabinu. Wyskoczyli jacyś goście ubrani na czarno i zapakowali ją na nosze. Zawieźli ją do jakiegoś kina, gdzie ludzie wiwatowali, a typ z mikrofonem ogłosił, że jest zwycięzcą. Potem powiedział jej, że jeśli uda jej się przetrwać jeszcze 9 takich rund, to udzyska wolność. Została uśpiona i obudzila się w kolejnym kontenerze na i wychodzi z niego w innej części wyspy. I chyba tak to się kończyło. Obraz wydawał się trochę ziarnisty, a film wydawał się być kręcony jakby z widoku poszczególnych bohaterów. Mam nadzieję że mi się to nie przysniło bo to było tak pojebane że wsm obejrzałbym to jeszcze raz, a kompletnie nie pamiętam tytułu. P4a