559
Witam, przychodzę do was Panowie z pewną refleksją.
15 lat temu usłyszałem, że z powodu pewnych schorzeń mojej małżonki szanse i utrzymanie ciąży są nikłe. Dwa lata później urodził mi się syn. 
Po jego narodzinach usłyszałem, że teraz "stan jest gorszy i powinniśmy rozważać adopcje" jesli myślimy o następnym. Trzynaście lat pozniej żona zaszła w kolejną ciąże i doradzano nam wczesnie aborcję bo ryzyko jest za wysokie, będą komplikacje, pewnie poronienie a wady genetyczne sa niemal pewne. Ciąża przebiegła wzorcowo, urodził sie zdrowy, biały chłopczyk a poród trwał niecałą godzinę. Wiecie co usłyszeliśmy przy następnych konsultacjach? No właśnie...
A no właśnie oczekujemy trzeciego dziecka.
Nigdy sie nie poddawajcie w walce o swoja rodzinę! Żadna opinia nie jest wyrokiem! Żadna diagnoza nie jest wyryta w Kamieniu! I pod żadnym pozorem nie dajcie zamordować sobie dziecka, bo ktoś wam tak powiedział.
Przyszłość zależy od nas, teraz. Wypierdalam.
Trzeba remont zrobić.
0.058227062225342