Przychodzi nowobogacki do obuwniczego i do sprzedawcy, że chce drogie, zajebiste buty. No to przedawca idzie na magazyn, wraca z pudełkiem i mówi do klienta:
- To są buty z anakondy, 15 tysięcy.
A nowobogacki na to, że nie, że woli coś droższego, bo w takich tanich, to wstyd chodzić. To sprzedawca jeszcze raz na magazyn, wraca i mówi:
- Te są z aligatora albinosa, 30 tysięcy.
- Nie, jeszcze droższe poproszę.
No to sprzedawca poszedł do sejfu, wbił szyfr w zamek i wyciągnął pudełko. Wrócił, podaje klientowi i mówi:
- To są buty z ludzkiej skóry. 80 tysięcy złotych.
Na to nowobogacki ucieszony jak down dodatkowym chromosomem skacze z raości i mówi z bananem na ryju:
- Wspaniałe buty, rozmiar idealny, a macie takie, tylko, że czarne?
- Mamy, ale za 20 złotych.
- To są buty z anakondy, 15 tysięcy.
A nowobogacki na to, że nie, że woli coś droższego, bo w takich tanich, to wstyd chodzić. To sprzedawca jeszcze raz na magazyn, wraca i mówi:
- Te są z aligatora albinosa, 30 tysięcy.
- Nie, jeszcze droższe poproszę.
No to sprzedawca poszedł do sejfu, wbił szyfr w zamek i wyciągnął pudełko. Wrócił, podaje klientowi i mówi:
- To są buty z ludzkiej skóry. 80 tysięcy złotych.
Na to nowobogacki ucieszony jak down dodatkowym chromosomem skacze z raości i mówi z bananem na ryju:
- Wspaniałe buty, rozmiar idealny, a macie takie, tylko, że czarne?
- Mamy, ale za 20 złotych.