14
Dzisiaj będzie krótko, zwięźle i na temat. Przenosimy się do Filipin. 31 grudnia, 2010 roku. Nowy rok nadchodził wielkimi krokami. Ludzie celebrowali na różne sposoby na całym świecie. Wśród celebrujących znalazł się Reynaldo Dagsa.
CSI: Kryminalne zagadki JBZD. Odcinek 4 – Reynaldo Dagsa.
Reynaldo był radnym w mieście Caloocan. Na dupie wygodnie nie siedział przez całe życie, ponieważ w młodości był kapralem w wojsku. Później, jak już został radnym, obrał za cel rozgromienie przestępczości zorganizowanej – skupiał się na aresztowaniach gangusów i takich tam. To oznaczało, że narobił sobie sporo wrogów.
Reynaldo chciał celebrować nowy rok ze swoją rodziną. Tak więc wyszedł wraz ze swoją córką, żoną i teściową na zewnątrz, aby zrobić im zdjęcie przed domem. No i właśnie to zobaczył w obiektywie.
CSI: Kryminalne zagadki JBZD. Odcinek 4 – Reynaldo Dagsa.
To jest przerażające. Niewyobrażalne. Toż to mrozi krew w żyłach. Jakim cudem… Jakim cudem nie jedna, ale dwie osoby mogą mrugnąć przy migawce aparatu w tym samym momencie? Niewyobrażalne, mówię wam… A poza tym to jest jeszcze ten koleś, który strzela do niego zza auta.
Pomimo bliskiej odległości, rodzinka nie usłyszała strzału ze względu na fajerwerki, głośną muzykę i inne rzeczy dookoła nich. Reynaldo padł na ziemię, krwawiąc z klatki piersiowej. Wezwano ambulans, przetransportowano go do szpitala, ale niestety, Reynaldo zmarł.
Po tym, jak policja przejrzała aparat, niemalże natychmiast zidentyfikowano strzelca – był nim Arnel Buenaflor. Ukrywał się przez tydzień, ale w końcu, gliniarze go przyskrzynili, razem z jego wspólnikami — Michaelem Gonzalesem i Rommelem Olivą (jednego z nich widać na zdjęciu, stał na czatach, ale cholera wie który, po filipińsku nie czytam, a tłumacz się mocno zesrał). Okazało się, że wcześniej cała trójka była aresztowana z polecenia Reynaldo za kradzież samochodów, ale wyszli za kaucją. Zanim trafili znowu do pierdla, zdecydowali się zemścić.
Jeśli chodzi o wyrok, to strzelec – Arnel – dostał dożywocie bez zwolnienia warunkowego (Filipiny wyzbyły się kary śmierci w 2006 roku). Nie byłem w stanie znaleźć wyroków Rommela i Michaela.

Radny miejski, który skazał swojego własnego mordercę… Brzmi jak jakaś opowieść, którą gangusy opowiadają w melinach, aby przestraszyć nowych członków.
0.064121007919312