8
Nie pamiętam dokładnie kto to był, bo to było ponad 10 lat temu, ale kiedyś jakiś tam koleś żartował sobie ze znajomymi na transmisji na żywo, że mogliby zrobić taką fałszywą – w sensie wszystko sobie nagrają, a po tym na czacie będzie kilku gości, którzy o wyznaczonych porach będą wypisywać zaplanowane rzeczy, aby później streamer zareagował na nie, żeby lepiej sprzedać kłamstwo, podczas gdy on sam będzie gdzie indziej, na przykład pójdzie na miasto po kebaba. Nadzwyczaj zagmatwane podejście do sprawy, ale chuj, tak to jest z hipotetycznymi scenariuszami. Jednakże w 2022 roku, ktoś w Irlandii zdecydował się odwalić coś podobnego, aczkolwiek jego plany były znacznie bardziej brutalne.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 30 – Fałszywa transmisja na żywo.
Koleś powyżej to Stephen McCullagh. Prowadził on kanał na YouTube o nazwie „VoteSaxon07”. Z tego co zrozumiałem, to było bardziej jego hobby, a na życie zarabiał inaczej. Większość treści na jego kanale skupiała się na rzeczach związanych z dosyć popularnym serialem o nazwie „Doktor Who”, o czym najlepiej świadczy sama nazwa kanału (w jednej serii był taki złodupiec, który używał fałszywego nazwiska „Harold Saxon” i bawił się w politykę, a w rzeczywistości chciał doprowadzić do inwazji obcych, aby unicestwić całe życie na ziemi), aczkolwiek znalazły się też inne rzeczy, jak na przykład Gwiezdne Wojny czy chociażby seria Grand Theft Auto.
W swoich filmach Stephen nie wahał się, jeśli chodzi o szczerość, przez co niejednokrotnie wspominał o problemach w jego życiu, jak na przykład problemy zdrowotne jego podstarzałych rodziców (którzy to zmarli z przyczyn naturalnych po jakimś czasie – jego matka odeszła z tego świata w 2014 roku, a jego ojciec rok później).
Koleś lubił też majsterkować, o czym najlepiej świadczy fakt, że załapał się do dosyć popularnego programu o nazwie „wojny robotów”. Wystąpił on w 10 sezonie tego programu jako członek zespołu „S. Tek”, tak więc miał się czym pochwalić.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 30 – Fałszywa transmisja na żywo.
W życiu towarzyskim Stephen nie radził sobie najgorzej – Był w związku z kobietą o imieniu Natalie McNally. Ten związek był krótki, ponieważ łącznie spędzili ze sobą raptem 4 miesiące, jednak w tym czasie Natalie zaszła w ciąże. No i o tyle, co na powierzchni wszystko się układało, to wewnętrznie, Stephenowi coś odjebało. Ponieważ on sam zgrywał jedno wielkie niewiniątko, to nigdy nie wyjawił co nim kierowało, więc można się tylko domyślać. A skoro nie jestem tutaj od domysłów tylko od suchych faktów, to takowe podam – Stephen zdecydował, że zabije Natalie. Jednak nie byle jak – on specjalnie wyszukiwał, jaki sposób morderstwa będzie najbardziej bolesny. Padło na noże.
On oczywiście nie chciał wpaść, tak więc potrzebował jakiegoś alibi. Żaden znajomy przy zdrowych zmysłach nie będzie kłamał przed śledczymi o jego miejscu pobytu, zwłaszcza kiedy zrozumieją o co chodzi, więc musiał poradzić sobie sam. W końcu wpadł na pomysł – najlepszym sposobem na udowodnienie, że było się w danym miejscu i w danym czasie jest transmisja na żywo.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 30 – Fałszywa transmisja na żywo.
Stephen nagrał wideo z kamerką i rozgrywką z GTA Vice City, a to wszystko ustawił tak, aby wyglądało jak transmisja na żywo, którą zatytułował „The Violent Night Christmas Gaming Livestream”. Oczywiście, przy transmisji jest czat na żywo, więc jak to wszystko nagrywasz wcześniej, to ni chuja nie odpowiesz na nic, no chyba, że zrobisz wariant z botami albo ze znajomymi, którzy są wtajemniczeni. To drugie odpadało, a to pierwsze było zbyt niepewne, więc Stephen wpadł na taką wymówkę, że coś mu się spieprzyło w OBS-ie, przez co nie widzi czatu na żywo… Biorąc pod uwagę, jak fatalnym oprogramowaniem jest OBS, to była wiarygodna wymówka. Tłumaczył też, że nie może używać telefonu, bo stara się odstawić TikToka, oraz ma w ogóle kiepski internet. Wielokrotnie wspominał też o dacie (18 grudnia), aby lepiej sprzedać kłamstwo.
Co więcej, Stephen zdecydował się zrobić coś, co zagwarantowało mu miano skończonego popierdoleńca – zdecydował się rozrzucić w tej transmisji „Easter Eggi”. Miejscami gadał o rzeczach, które miały dwuznaczne przesłanie biorąc pod uwagę późniejsze wydarzenia. Mówił jak to przeraża go fakt, że przez ostatnie 12 lat siły porządkowe Irlandii straciły mnóstwo ludzi, przez co nie dziwi go, że zbrodnie w kraju są na tak wysokiej skali. Następnie gadał, że on potrafi być trochę sadystyczny „w grze”. Jak była misja z zabiciem kobiety i upozorowaniem wypadku, to nucił sobie jakiś popierdolony wierszyk. A przy przerwie, wstawił plakat filmu o Jamesie Bondzie pod tytułem „Nie czas umierać” (z ang. No Time to Die), po czym tłumaczył, że pilot od telewizora mu spadł na ziemię, no i pojawiło się przez to na ekranie przypadkowo. Po 6 godzinach zakończył on transmisje, mówiąc o rozważaniach na temat świąt – jak to w dzieciństwie człowiek jest bardziej przychylnie do tego nastawiony, później jest znacznie bardziej cyniczny, a na końcu rozumie, że czasami najlepiej jest uszczęśliwiać innych w tym czasie… Biorąc pod uwagę jego plany, było to nadzwyczaj przerażające.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 30 – Fałszywa transmisja na żywo.
Stephen nagrał sobie tę transmisję 4 dni przed feralną nocą. 18 grudnia 2022 roku około 16:00, rozmieścił na mediach społecznościowych ogłoszenie, że rozpocznie transmisje na żywo za jakieś dwie godziny. Kiedy już fałszywa transmisja rozpoczęła się około 18:00, Stephen ubrał się w ciemną bluzę z kapturem, zakrywając też częściowo swoją twarz. Wtedy to wsiadł do autobusu jadącego z Lisburn do Lurgan około godziny 19:00. Jechał tak przez 90 minut, bez ruchu.
Kiedy przyjechał na miejsce, Stephen udał się do domu Natalie, gdzie zrobił rozeznanie o 20:42. Został wtedy nagrany przez monitoring, przy czym nie zdawał sobie chyba z tego sprawy. Sprawdzał on, czy auto Natalie dalej jest na podjeździe, oraz czy światła w domu się palą. Kamera wychwyciła go na nowo około 20:52, tym razem zbliżającego się do samego domu. Według policji nie było śladów włamania – Przez spory czas sądzili, że Natalie zwyczajnie nie zamknęła drzwi, aczkolwiek biorąc pod uwagę fakt, że to Stephen był sprawcą, to mógł on najzwyczajniej użyć zapasowego klucza. Kiedy tylko wszedł do domu, Stephen pobił Natalie, po czym zadźgał ją nożem, zabijając nie tylko ją, ale także nienarodzone jeszcze dziecko. Pastwił się nad nią dosyć długo, ponieważ został nagrany na kamerach jak opuszcza dom Natalie o 21:31 – tym razem jednak w innych ubraniach, bo wymienił je na nowe po morderstwie.
W przedziale czasowym 21:35-21:55, Stephen zadzwonił po taksówkę, po czym kazał kierowcy pojechać z powrotem do Lisburn. Na miejsce przyjechali o 23:13. No i tutaj, pomimo dosyć sporego planowania, Stephen wyjebał się na samym końcu – zapomniał portfela z domu, więc taksówkarz zawiózł go z powrotem pod jego dom… Kurwa, jakim cudem ktoś, kto planuje morderstwo przez naprawdę spory czas może być tak zapominalski?
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 30 – Fałszywa transmisja na żywo.
Następnego dnia, Natalie nie pojawiła się w pracy. Znajomi z pracy zadzwonili do niej, ale ta nie odbierała. Wtedy to próbowali skontaktować się z jej rodziną, ale Ci też mieli trudności. Na sam koniec, Stephen. Ten oczywiście wiedział, czemu nie odbiera, ale i tak do niej zadzwonił, aby zgrywać zatroskanego. Kiedy on też się do niej nie dodzwonił, ten poinformował rodzinę i znajomych, że zwyczajnie przyjedzie do niej i sprawdzi co i jak. Podjechał pod dom, wszedł, po czym wszedł. Odczekał kilka minut, po czym zadzwonił na policję.
Na miejscu zjawili się policjanci, śledczy i technicy kryminalni, zabezpieczając miejsce zbrodni. Z początku śledczy interesowali się Stephenem, ale skoro ten miał alibi w postaci transmisji, to wykluczyli… Jednak nie na długo. Udało im się pozyskać nagrania z kamer. Po długim, ale to naprawdę długim przeczesaniu tych nagrań, zauważyli oni podejrzanego. No i dziwnym trafem, ten koleś z nagrań był wzrostem i budową ciała nadzwyczaj podobny do Stephena… A to Ci przypadek.
W pierwszej połowie stycznia sprawa się nagłośniła. Los chciał, że obiła się o uszy taksówkarzowi. Ten przypomniał sobie, że odbierał kogoś nieopodal miejsca zbrodni, przy czym czasowo też wszystko się zgadzało. Taksówkarz zgłosił się na policje, po czym opisał pasażera. Śledczy z niedowierzeniem słuchali, jak ten opisuje Stephena. Gwoździem do trumny były zapiski z GPS-u, które jasno wskazywały, że taksówkarz zatrzymał się nieopodal domu Stephena.
Śledczy w końcu zdecydowali się obejrzeć tę transmisję, no i dosyć szybko zauważyli dziwne rzeczy, jak na przykład problemy techniczne Stephena, czy wszelakiego typu dziwne zdania, które wypowiadał w trakcie transmisji. Pod koniec stycznia udało im się pozyskać nakaz przeszukania komputera Stephena. Kiedy tylko policyjni informatycy to przetrzepali, to znaleźli w danych komputera nagranie, które Stephen wykasował. Tym nagraniem była właśnie ta rzekoma transmisja na żywo. Z danych wynikało, że to wszystko zostało nagrane 4 dni wcześniej, a Stephen usunął to z komputera zaledwie 5 minut po tym, jak fałszywa transmisja na YouTubie dobiegła końca.
2 lutego 2023 roku, Stephen został aresztowany na nowo, przy czym tym razem oskarżono go o morderstwo Natalie. Kiedy policjanci przeszukiwali resztę jego domu. Oprócz wspomnianych dużo wcześniej wyników wyszukiwania Stephena dotyczących sposobów morderstwa, to znaleźli oni też jego telefon. Widzicie, po pogrzebie Natalie, Stephen przyszedł do domu jej rodziców, aby z nimi porozmawiać, złożyć kondolencje, tego typu rzeczy. Jednakże zostawił u nich w domu telefon, po który wrócił po kilku godzinach. Jak się okazało, ten telefon cały czas miał włączoną funkcje nagrywania. Śledczy wywnioskowali, że Stephen chciał się dowiedzieć, czy rodzice Natalie podejrzewają go o morderstwo.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 30 – Fałszywa transmisja na żywo.
Prawnicy, jakich zatrudnił Stephen przeciągali rozprawę tak długo, jak się tylko dało, przez co na werdykt trzeba było czekać aż do tego roku (to jest też powód, dla którego zdecydowałem się wstrzymać z tą wrzutą – ja wiedziałem o tej sprawie od kilku lat, ale nie chciałem, aby wyszło, że typ został uniewinniony czy coś w tym stylu). Na niewiele się to jednak zdało. 3 czerwca 2026 roku, Stephen został uznany za winnego, a sąd skazał go na dożywocie bez możliwości ubiegania się o zwolnienie warunkowe przez 31 lat.
Szybko się okazało, że morderstwo to nie jedyny problem prawny Stephena, bo śledczy nieco bardziej przetrzepali jego komputer i telefon. Niecały miesiąc temu, 18 września (znaczy… Może inaczej, niecały miesiąc, kiedy piszę ten tekst. Jak ja to kończę teraz pisać, to mamy 5 października, a nie mam bladego pojęcia, kiedy to wrzucę) Stephen otrzymał 19 zarzutów dotyczących przestępstw na tle seksualnym, takich jak: podglądanie nagich kobiet, robienie im zdjęć bez ich zgody oraz nagrywanie blisko 12 kobiet bez ich wiedzy, kiedy te robiły różne… Pewne czynności. Wszystko to w latach 2007-2023. Stephen oczywiście nie przyznał się do winy. Obecnie czeka w pierdlu na kolejną rozprawę dotyczącą tych zarzutów, która ma się odbyć 30 listopada.
Z innych rzeczy, to Stephen ostatnio skarżył się, że tam współwięźniowie źle go traktują w pierdlu i ogólnie pastwią się nad nim. Złożył nawet apelację, ponieważ boi się, że współwięźniowie go zabiją… A to Ci kurwa niespodzianka.

Warto też wspomnieć, że kiedy tylko został uznany za winnego, YouTube usunął jego kanał, a co za tym idzie, ta fałszywa transmisja na żywo też się poszła jebać… A tak się przynajmniej wydawało. Jak się okazuje, kanał pod tytułem „Irish True Crime” ocalił tę transmisję. Osobiście, nie chciało mi się oglądać wszystkich 6 godzin tego, jak jakiś popierdoleniec pierdoli różne rzeczy, tylko wyszukiwałem specyficznych fragmentów, ale jak ktoś chce własnoręcznie przeanalizować tę transmisję, to tutaj macie link.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
6
Dzisiaj będzie krótko, ponieważ większość "fabuły" jest przedstawiona w formie wizualnej.

Przyjęło się, że ludzie na Chanach piszą różne zjebane rzeczy. A to jeden bał się, że jebnie w niego atomówka, kiedy Hawaje dostały ten fałszywy alarm atomowy, więc razem z siostrą wyruchali się. A to drugi odkrył, że jego dziewczyna jest furrasem po tym, jak oglądali razem zwierzogród i trochę za bardzo podobał jej się ten film, a jak zapytał się na forum jak ją z tego wyleczyć, to powiedzieli mu, że jest niedorozwojem, bo to zajebista okazja aby założyła wszelakiego typu „akcesoria” do łóżka. A trzeci nie wiedział, czym są minuty i opisał je jako „czas z mikrofalówki”. Idzie się często pośmiać, przy czym przyjmuje się, że prawie wszystko, co się tam wstawia jest napisane dla beki i nigdy się nie wydarzyło. No właśnie, prawie wszystko. Czasami zdarzy się jakiś ancymon, który jest śmiertelnie poważny… Chociaż w tym wypadku to tylko sprawia, że sprawa jest śmieszniejsza.
Sierpień 2015 roku. Wtedy to, w morzu memów, rasizmu i spierdolenia umysłowego, jeden post wyróżnił się. Pewien anonim uznał, że zajebistym pomysłem będzie… Napad na bank! Ah, jak ja uwielbiam, kiedy ludzie trudzą się wymierającą sztuką. W każdym razie nasz rabuś wyjawił, że zamierza obrabować bank w Jacksonville w stanie Floryda 20 sierpnia. Ludzie oczywiście myśleli, że sobie jaja stroi, więc nikogo to nie obchodziło… Aż tu nagle w dniu rabunku, zrobił kolejny wpis.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 29 – Rabuś z 4Chana.
Broń, alkohol i niedojebanie umysłowe… Przynajmniej broń to wiatrówka, więc co najwyżej oko by komuś wybił, ale nie zmienia to faktu, że to fatalne połączenie.
Dobra, jaki w ogóle był ten mistrzowski plan? Wlazłby do banku w czapce i okularach przeciwsłonecznych, po czym wręczyłby kasjerce notatkę, w której żąda 5 kafli. Jakby stawiała opór, to zagroziłby jej wiatrówką. Następnie uciekłby z miejsca zbrodni… Na rowerku.
Już pomijając wszelakie kwestie tego, jaki szanujący się rabuś wstawia cały swój plan na 4Chana, to… Rowerek? Serio?

Kiedy jednak udał się, aby wziąć swój rower…
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 29 – Rabuś z 4Chana.
Zajebisty start.
Po tym, ten zlepek na chwilę ucichł, bo chyba zdecydował się tam pójść pieszo. Wielu ludzi uznało, że to miał być głupi kawał, więc przestali to obserwować. Kilku jednak miało nadzieję, że jeszcze będzie coś śmiesznego po drodze. No i Ci co wytrwali zobaczyli później takie oto zdjęcia.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 29 – Rabuś z 4Chana.
Ok, niby się tam chwali kasą, ale w to wszystko nie można uwierzyć. Nie ma kurwa mowy, że ktoś byłby tak głupi, żeby nie tylko dawać aktualizacje na 4Chana przed skokiem, ale też i po, kiedy najważniejszą rzeczą jest spierdalanie. Nie ma opcji, to musi być przynęta na bezbeków.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 29 – Rabuś z 4Chana.
…Ta… On to faktycznie zrobił…

Oczywiście, jak tylko zobaczył swoją twarz w wiadomościach, to obsrał się.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 29 – Rabuś z 4Chana.
Po tym był też płacz, zastanawianie się jak z tego wyjść… Kto by pomyślał, że bycie zbiegłym przestępcą może być stresujące.
W morzu łez i krzyków zdecydował się na kupno motocykla.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 29 – Rabuś z 4Chana.
Już pomijając pytanie, jakim cudem przy takiej panice był w stanie obrabować bank w pierwszej kolejności, to jeden z gości, który oglądał sobie tę epopeję przyjrzał się lepiej na obrazek z domenami internetowymi, no i zauważył coś…
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 29 – Rabuś z 4Chana.
Ja pierdole XD

W każdym razie trochę panikował z tym motocyklem, później myślał nad przystankiem autobusowym, ale zrezygnował, bo pełno było tam gliniarzy, a na sam koniec zdecydował się znowu na taksówkę.
Tutaj jednak ważna rzecz – śledczy zaoferowali nagrodę w wysokości 3 tysięcy za informacje, które pomogą w schwytaniu sprawcy. No i kilku użytkowników zdecydowało się podesłać detektywom ten cały wątek na forum, z nadzieją nie tylko na zdobycie pieniędzy, ale również na ukaranie tego gościa za skrajną głupotę. Jednakże byli też i tacy, którzy zdecydowali się dla beki dawać policji fałszywe informacje, żeby było śmieszniej.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 29 – Rabuś z 4Chana.
Efekt końcowy był taki, że linia telefoniczna i e-mailowa śledczych miała istny zapierdol.
Trochę było zgrzytania zębów oraz pierdolenia o niczym, a ostatnia interakcje naszego rabusia była taka, że chciał on kupić motocykl od innego użytkownika.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 29 – Rabuś z 4Chana.
Czy to była podpucha od jednego ze śledczych? Nie mam bladego pojęcia. Tutaj jednak kontakt z rabusiem broniarzem urwał się. No i był ku temu powód. Jakimś kurwa cudem, przez blisko 2 tygodnie udało mu się ukrywać, jednak gliny w końcu go namierzyły.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 29 – Rabuś z 4Chana.
Pedro Smith stanął przed sądem, po czym został uznany za winnego. Skazano go na 3 lata w pierdlu. Może i mało, ale biorąc pod uwagę jego umiejętności, niemalże pewne jest, że kilkukrotnie upuścił mydło.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
68
Kilka lat temu pewien komik (bodajże Dave Chapelle, aczkolwiek nie jestem w 100% pewien) żartował sobie, jak to dawniej nadzwyczaj łatwo można było zniknąć z życia towarzyskiego, zostawić żonę i rodzinę w pizdu, bo wystarczyło tylko jechać przez 40 minut do jakiegoś nowego miasta, no i tam nikt by Cię nie znalazł, nikt Cię nie zna, można rozpocząć życie na nowo. Stwierdził jednak, że dzisiaj takie coś jest niemożliwe ze względu na ilość kamer i nagminność mediów społecznościowych. No i coś jest na rzeczy, czego przykładem jest temat dzisiejszego odcinka.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 28 – Upozorowanie własnej śmierci.
Ten ciul powyżej to Ryan Borgwardt. Jego życie nie wyróżniało się za bardzo, dorastał normalnie, aczkolwiek kiedy był młody, to jego ojciec spierdolił z jego życia, zostawiając jego i jego matkę samych. Twierdził, że było to dla niego traumatyczne przeżycie… No i biorąc pod uwagę, co Ryan sam zrobił, trochę nóż mi się otwiera w kieszeni, ale nie uprzedzajmy faktów.
Jakoś sobie w życiu poradził – został stolarzem, po czym ożenił się z kobietą o imieniu Emily, która pracowała jako nauczycielka. Żyli razem przez ponad 22 lata w mieście Watertown w stanie Wisconsin, w międzyczasie spłodził 3 dzieci. Uzyskał on opinię dobrego człowieka, ponieważ był członkiem ochotniczej straży pożarnej, oraz pełnił funkcję odźwiernego w kościele (mam nadzieję, że dobrze przetłumaczyłem słowo „usher”). Naprawdę wielu ludzi mogło mu pozazdrościć. Był tylko jeden problem… On sam sobie nie zazdrościł. Stwierdził, że nie jest szczęśliwy ze swojego życia, że wszystko spieprzył i jest przegrywem. Te myśli zostały jeszcze bardziej nakręcone przez fakt, że Ryan był nadzwyczaj fatalny, jeśli chodzi o pieniądze – miał długi w wysokości 200,000 dolców. To nie było tak, że musiał wydać to na leczenie czy coś, nie, on przepierdalał kasę na pierdoły. Na domiar złego, on te długi ukrywał przed żoną, bo duma nie pozwalała mu przyznać się do czegoś takiego. Co więcej, bał się tego, jak jego ukochana zareaguje. O tyle, co nie sądził, że zostawi go w pizdu, to bał się, że to ona przejmie zajmowanie się finansami, a takiego czegoś jego ego by nie przetrwało. Nie mógł też spłacać tych długów bez zwracania na siebie uwagi, bo żona zauważyłaby, że kasa zniknęła z ich konta.
W pewnym momencie coś mu się w głowie ewidentnie pomieszało, bo zaczął nienawidzić tego, że jego rodzina wydaje pieniądze. Przy czym nie chodzi tu o to, że jego żona i dzieci też wydawały pieniądze na pierdoły, nie, jego wkurwiały ich normalne wydatki. Nienawidził tego, że jego żona kupowała jedzenie i przyprawy w sklepie, żeby zrobić obiad. Wkurwiało go, kiedy dzieci potrzebowały zeszytów do szkoły. To następnie przerodziło się w nienawiść do jego własnej rodziny, bo uznał, że oni aktywnie powstrzymują go przed szczęściem, że przeszkadzają mu w prowadzeniu takiego życia, jakie on chciał.
Jego zachowanie się zmieniło, przy czym jego żona to zauważyła, bo stał się trochę bardziej podirytowany. Kiedy zapytała się go, czy coś jest nie tak, ten przyznał, że jego praca ostatnio mocno zwolniła, przez co było mniej kasy, no i niestety znalazł się tam jakiś dług na karcie kredytowej. Wiecie, jaka była reakcja jego żony? Powiedziała mu, że współczuje mu, że ma z jej strony pełne wsparcie, przy czym jak musi to spłacić, to może użyć na to kasy, jaką odkładali na czarną godzinę. Powiedział jej, że nie ma potrzeby na takie coś, że sam sobie poradzi. Oczywiście, ta kasa na czarną godzinę nie wystarczyłaby do spłacenia tego wszystkiego, ale tutaj bardziej chodziło o to, że znowu jego duma miała tutaj więcej do gadania niż mózg… Jest powód, dla którego pycha jest jednym z siedmiu grzechów głównych, tak tylko mówię.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 28 – Upozorowanie własnej śmierci.
Chcąc jakoś utopić swoje smutki, Ryan polazł do internetu. A dokładniej mówiąc, polazł na… Nie wiem w sumie, jak to opisać. Nie podali samej nazwy strony, ale z tego, co czytam, to jest taka strona do uczenia się języków obcych, w której można odbyć wideo konferencje z obcokrajowcami. Po co akurat tam się znalazł – nie wiem, choć się domyślam. W każdym razie, na tej stronie poznał kobietę o imieniu Ekaterina Vladislavovna, przydomek „Katya” (jedno źródło pisze mi, że to Ukrainka, drugie pisze mi, że Rosjanka, jeszcze trzecie pisze mi, że Gruzinka… Ja pierdole, nie potrafią się te skurwysyny zdecydować?!). Po jakimś czasie zabujał się w niej, ale tak fez – napisał do niej, że bardzo chciałby mieć z nią dzieci, więc specjalnie dla niej miał zabieg, którego celem było odwrócenie jego wazektomii (czy takie coś jest w ogóle możliwe? Nie wiem, nie znam się, nie mam zamiaru się przekonywać. Żaden lekarz mi nigdy nie majstrował przy chuju i tak pozostanie). Był gotów zostawić dla niej całą swoją rodzinę, tylko nie chciał brać rozwodu. Zamiast tego, zdecydował się odstawić to samo, co jego własny ojciec – chciał po prostu spierdolić. Tylko on nie chciał robić tego w klasyczny sposób. Chciał, aby jego „dziedzictwo” przetrwało, aby ludzie pamiętali go jako dobrego człowieka, a nie jako największego kutafona w całym mieście. Dlatego uznał, że najlepszym sposobem na takie coś będzie upozorowanie własnej śmierci.
Ten plan oczywiście wyjawił Katii. No i co ona na to? Powiedziała mu, że jest pierdolnięty. Taki sposób wydawał jej się obleśny, po czym błagała go, aby albo wziął rozwód z żoną i przyjechał do niej w legalny sposób, albo przestał się z nią kontaktować i po prostu został z rodziną… Naprawdę trzeba się postarać, aby internetowe kurwiszcze miało lepszy kompas moralny.
Oczywiście, Ryan sobie coś ubzdurał, więc żadne argumenty nie były w stanie odwieść go od tak poronionego pomysłu. Nakłamał swojej kochance, że weźmie ten rozwód, podczas gdy już zaczynał przygotowywać swój plan. To na czym polegał jego mistrzowski plan? Uznał, że upozoruje wypadek podczas łowienia ryb na kajaku, bo z jego własnego „badania” wynikało, że najtrudniej właśnie w takich warunkach będzie znaleźć ciało, więc policja się szybko podda. Takie coś było nadzwyczaj pospolite w pobliskim jeziorze (Big Green Lake), które ze względu na ukształtowanie sprawiało, że policyjni nurkowie notorycznie nie byli w stanie odnajdować ciał.
Według jego rozumowania, o tyle co rodzina byłaby zdruzgotana, to przynajmniej zapamiętają go jako dobrego męża i ojca, który zginął w wypadku, a nie będą się zastanawiać, czy to oni coś zrujnowali, nikt nie będzie gadał o nim oszczerstw, a nawet jak jego długi wyjdą na jaw, to żona przymknie na nie oczy z powodu żałoby, ewentualnie rodzina i przyjaciele pomogą jej je spłacić… Mnie samego już kurwa nosi z każdym kolejnym zdaniem, ale jeszcze nie dotarliśmy do jego apogeum spierdolenia (wiem, że trudno to sobie wyobrazić).
Jak postanowił, tak zrobił – założył nowe konto na amazonie, kupił tam rowerek elektryczny z bateriami (co kosztowało go jakiś tysiąc). Po tym usunął to konto, bo miał nadzieje, że nie będzie się dało tego wtedy namierzyć. Wysłał też w stronę Katii jakieś 20 tysięcy… Chuj, że tej kasy można było użyć do spłacenia chociaż części długów, kogo to niby obchodzi… Uznał, że skoro już jego rodzina będzie miała tak potężne długi, to 20 tysi nie zrobi większej różnicy.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 28 – Upozorowanie własnej śmierci.
11 sierpnia 2024 roku, po południu, Ryan powiedział, że pojedzie na ryby. Kiedy już był nad jeziorem, wszystko sobie przygotował – telefon, portfel, nadmuchiwany ponton itp. Popłynął na środek jeziora, wyjebał swoje rzeczy do wody, nadmuchał ponton, aby mieć jak wrócić do brzegu, po czym przewrócił kajak, aby sprawić wrażenie, że się wyjebał. No i tak oto użył tego elektrycznego rowerka, żeby spierdolić do lasów, następnie polazł na przystanek autobusowy, po czym wybrał się do przejścia granicznego z kanadą, a następnie na lotnisko w Toronto.
Następnego dnia o 5:24, kiedy Ryan nie wrócił do domu, zaniepokojona Emily zadzwoniła pod numer alarmowy, informując ich o jego ostatnim znanym miejscu pobytu. Około 5:45, na miejscu zjawił się Pierwszy Zastępca Szeryfa (Chief Deputy) Matthew Vande Kolk, który znalazł porzucone auto Ryana. Nikogo nie było w środku, więc natychmiast poszedł do wypożyczalni kajaków, gdzie dowiedział się, że Ryan zgłosił się do nich, ale nigdy nie oddał kajaku. Kiedy przechadzał się po brzegu i wypytywał rybaków, czy widzieli coś niepokojącego, jeden z nich wspomniał, że widział przewrócony kajak.
Matthew natychmiast zadzwonił po innych. Na miejsce przybył sam szeryf, podczas gdy detektywi Josh Ward i Jeremiah Hanson przepytywali Emily, ponieważ chcieli ustalić, czy Ryan mógł mieć myśli samobójcze. Kiedy już to zostało wykluczone, śledczy zastanawiali się, czy Ryan nie mógł mieć wypadku – czy kajak mu się nie wyjebał, ten próbował dopłynąć do brzegu, ale ze względu na ciemność nie mógł znaleźć dobrej drogi, po czym zmęczył się i utonął. Wszystko na to wskazywało. Przez następne kilka dni zastępcy szeryfa znajdowali rzeczy należące do niego – jego wędkę, kamizelkę ratunkową, skrzynkę na przynęty oraz portfel.
Szeryf zdecydował się wyciągnąć ciężkie działa – zadzwonił po eksperta od ratunków i wydobycia ciał z jeziora, Keitha Cormicana. Ten przyjechał na miejsce z łodzią oraz takim specjalnym ustrojstwem, które robi obraz terenu przy użyciu ultradźwięków. Keith spędził z tą technologią tak sporo czasu, że był w stanie stwierdzić na pierwszy rzut oka czy dany obiekt na radarze to ciało lub korzeń. No i Keith faktycznie wie, o czym gadał – ilekroć mundurowi widzieli coś na ekranie, zastanawiając się, czy to ciało lub głowa, to Keith był w stanie stwierdzić, że to albo kamulec, albo puszka po piwie. Kiedy śledczy nalegali, aby jednak sprawdzić którąś rzecz bardziej dogłębnie, to Keith używał takiego specjalnego haka do wydobywania… No i za każdym razem okazywało się, że to Keith miał rację. Przeszukali w ten sposób całe jezioro, po czym stwierdzili, że żadnego ciała tam nie ma. Żeby nie było, nie przepływali przez jezioro tylko raz, nie – oni to robili kilka razy, na przestrzeni dwóch miesięcy. Wtedy to wszyscy w wydziale zaczęli się głupio zastanawiać… Co, jeśli typ nigdy nie utonął?
Przejrzeli jego laptop. Okazało się, że na krótko przed zaginięciem, Ryan przeczytał dosyć sporo reportaży, jak i naoglądał się dokumentu o ludziach, którzy próbowali upozorować własną śmierć. Wiedział, że to właśnie ślad elektroniczny jest największym tropem, więc zdecydował się kupić drugi laptop i zduplikować zawartość… Problem był taki, że zduplikował wszystko jak leci, w tym wszelakie e-maile od jego dupy pobocznej, wszelakie wyniki wyszukiwania, różne maile, różne numery telefonów, numery kont bankowych, kurwa wszystko… Szeryf wkurwiony.
Następnie, mundurowi skontaktowali się z takim centrum informacji (Mid-States Organized Crime Information Center), które to przekazuje sobie informacje dotyczące spraw kryminalnych. Wyszukiwali, czy ktoś szukał imienia Ryana po tym, jak zaginął. Oprócz faktu, że ktoś wyszukiwał jego imienia w Google jakiś czas po zaginięciu, to jedna rzecz rzuciła im się w oczy… Wyszukiwanie imienia przez Kanadyjską straż graniczną… Tak, kiedy ten cep spierdolił, użył do tego własnego paszportu… Szeryf bardzo wkurwiony.
No i wtedy, kiedy przejrzeli nagrania z monitoringu na przejściu granicznym…
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 28 – Upozorowanie własnej śmierci.
Przejebane.
Szeryf zwołał konferencję prasową, gdzie wyjawił kilka rzeczy (ale nie wszystko). Po tej konferencji udało mu się nawiązać kontakt z Katyą… Tam oczywiście miała wątpliwości, czy to faktyczna policja, a nie wyłudzacze, jednak kiedy tylko zobaczyła nagrania z tej konferencji, to przekonali ją. Teraz ona była wkurwiona, kiedy zdała sobie sprawę z tego, co Ryan zrobił. Koniec końców, pozwoliła na kontakt z samym Ryanem, który potwierdził, że żyje, ale mocno migał się od powrotu do stanów zjednoczonych. Dodatkowy problem był taki, że był w kraju, który nie ma umowy o ekstradycję ze stanami, więc nie mogli go siłą zabrać. Przy czym, zanim ktoś się zapyta, czy upozorowanie własnej śmierci jest nielegalne – nie jest, aczkolwiek funkcjonariusze chcieli mu wlepić zarzut utrudniania pracy wymiaru sprawiedliwości (obstruction of justice), bo on świadomie zostawiał tropy, chcąc zmylić wszelakie zespoły poszukiwawcze. To w ogóle nie jest zarzut kryminalny, tylko wykroczenie, więc nawet gdyby to było możliwe, trudno byłoby uzyskać zgodę na ekstradycje.
Prośby ze strony Katii i mundurowych nic nie dały. Miał wyjebane na podarowanie swojej rodzinie jakiejkolwiek formy zakończenia tej epopei, bo jak stwierdził, sam doskonale wie jak to jest być porzuconym przez ojca, że taka nienawiść nigdy nie maleje, więc nie chce doświadczać jej na własnej skórze (im częściej otwiera usta, tym bardziej chce mu przypieprzyć…).
Wtedy do akcji wkracza Pierwszy Zastępca Matthew, który podszedł do tego wszystkiego w inny sposób – zamiast grać na jego sumieniu, którego ewidentnie nie miał, zdecydował się on na zabawę jego ego. Powiedział, że jego historia zajebiście nadawałaby się na książkę lub film. Mówił, że wielu ludziom chodziło po głowie opuszczenie własnej rodziny, przy czym nikt nie będzie miał mu tego za złe (oczywiście Matthew kłamał w żywe oczy, po prostu chciał go przekonać w jakikolwiek sposób). No i tak nagle Ryan stał się bardziej gadatliwy. Ten sposób oczywiście trochę zajął, bo nie ot tak się zgodził. W trakcie tych rozmów czasami wewnętrznie Matthew-owi puszczały nerwy, bo gadanie z takim kolesiem jest iście bolesne nawet dla najbardziej zaprawionych w boju funkcjonariuszy. Wspomnę tutaj tylko, że Vande Kolk sam jest żonaty i ma dwójkę dzieci, dlatego dosyć mocno brzydzi się Ryanem, bo nie potrafi sobie wyobrazić odjebania takiej akcji i zadania takiego ciosu własnej rodzinie. Po wielu, wielu, ale to naprawdę wielu rozmowach, w końcu udało mu się przekonać Ryana na powrót do kraju.
10 grudnia 2024 roku, Ryan powrócił do Stanów Zjednoczonych, gdzie został przetransportowany z lotniska do biura szeryfa przez Pierwszego Zastępcę Matthew-a oraz Detektywa Hansona. Tam zaczęli z nim gadać… No i ostało się nagranie z przesłuchania. Nie winię was, jeśli nie chce się wam tego oglądać, bo oprócz faktu, że to trwa 3 godziny, to jeszcze słuchanie tego kolesia fizycznie boli.
Uwielbiam, kiedy na przesłuchaniu mówi się zatrzymanym, że mają prawo do adwokata, a oni nie korzystają z tego i dają wszystko śledczym na srebrnej tacy.
Ku własnemu zdziwieniu, Ryan stanął przed sądem, gdzie przydzielono mu już faktycznego prawnika, ale ten na niewiele się zdał, bo na wcześniejszym przesłuchaniu Ryan wyśpiewał wszystko. Za utrudnianie pracy wymiaru sprawiedliwości, sędzia nałożył na Ryana grzywnę w wysokości 30,000 dolców, oraz pobyt 89 dni w areszcie… Co jest prawie dwukrotnie większą karą niż to, co sugerował sam prokurator.

Jeśli chodzi o jego rodzinę, to jego dzieci unikają go jak ognia. Tam co prawda dwoje najmłodszych odpisuje na jego sms-y jak jakieś wyśle, ale najstarszy syn odmawia jakiegokolwiek kontaktu. Jego żona natomiast o dziwo nie wzięła z nim rozwodu, aczkolwiek to wynika z faktu, że rozwód nie jest dopuszczalny w wierzeniach Chrześcijańskich. Żyją obecnie w separacji. Emily wspomniała, że zastanawia się nad przebaczeniem, aczkolwiek to nie wynika z tego, że jej nie przeszkadza zachowanie Ryana, tylko z powodów religijnych.
Katya odmówiła jakichkolwiek komentarzy, ale wiadomo, że nie utrzymuje kontaktów z Ryanem. Od tamtej pory, jedyny związek jakiego Ryan doświadczył to związek jego odbytu z kutasem Tyrone-a.

Wielu funkcjonariuszy pracujących nad tym pierdolnikiem stwierdziło, że to była jedna z najgorszych spraw, w jakie kiedykolwiek byli zaangażowani (a zdarzały im się morderstwa). Keith Cormican uznał, że kiedy wyławiał trupy z jezior, nie czuł się aż tak obrzydzony, jak podczas sprawy Ryana. Pierwszy Zastępca Matthew Vande Kolk natomiast ograniczył wyjazdy na ryby, aby spędzać więcej czasu z własną rodziną. Jak stwierdził, zwyczajne nudne życie nie jest aż takie złe.

Nie wiem jak wy, ale podczas pisania tej dzidy przetaczało mi się przez głowę jedno zdanie. „Przynajmniej nie zabił całej swojej rodziny”. Szkoda, że poprzeczka jest ustawiona tak nisko. Przy czym ja się nawet nie odnoszę teraz do tego kurwiszcza, o którym wszyscy trąbią na prawo i lewo, zwyczajnie jest po pęczki spraw, w których faceci podobni do Ryana uśmiercili całe swoje rodziny.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
133
Nie wiem, jakie wy macie zdanie na ten temat, ale mój ulubiony typ geniusza to taki, który swoim zachowaniem zawraca do bycia debilem. Zazwyczaj wynika to z połącznia zerowych jeśli nie ujemnych zdolności towarzyskich oraz tak wysokich poziomów narcyzmu oraz arogancji, że w porównaniu z nimi Kuba Wojewódzki wygląda na skromnego człowieka. Idzie się uśmiać jak się ogląda takiego typa z perspektywy postronnej, chociaż obstawiam, że gdybym musiał z takim kolesiem rozmawiać twarzą w twarz, to by mi nerwy w pewnym momencie puściły. Niestety, nie zawsze idzie się z tego pośmiać – czasami to zjebanie umysłowe kończy się tragicznie, czego przykładem jest właśnie dzisiejszy odcinek.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 27 – Geniusz-idiota.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 27 – Geniusz-idiota.
Peggy Dubberly pobrała się w kolesiem o imieniu Parearlyn "Pye" Carr, przyjmując tym samym jego nazwisko. Obydwoje mieli już dzieci z poprzednich małżeństw, więc żyli sobie jako jedna wielka rodzinka w mieście Alturas w stanie Floryda. Tam oczywiście nie wszystko im się układało, nie zawsze się dogadywali, ale żyli sobie nikomu przy tym nie wadząc… A przynajmniej tak im się wydawało.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 27 – Geniusz-idiota.
14 czerwca 1988 roku, Duane Dubberly otworzył skrzynkę na listy, w której to znalazł notatkę, którą widzicie powyżej. Duane następnie przekazał tę notatkę w ręce Pye-a. Kiedy przeczytał to na głos, Peggy była przerażona, bo myślała, że jakiś koleś chce ich wszystkich pozabijać. Pye z kolei stwierdził, że pomimo ostatniego zdania, ktoś sobie jaja z nich robi, więc wyjebane miał… No i się okazało, że to kobieta miała rację.
4 miesiące później, 23 października, kiedy Peggy przyjechała do pracy w jadłodajni, źle się poczuła. Czuła, jakby ktoś jej podpalił nogi, a na domiar złego strasznie bolała ją klatka piersiowa. Jej stan zdrowotny dosyć szybko pogorszył się, przez co inni pracownicy jadłodajni zadzwonili po karetkę. Kiedy Peggy w końcu pojawiła się w szpitalu, była ledwo przytomna. Doktorzy tam robią jej badania, pobierają próbki krwi, po czym próbują zrozumieć, co jej dolega. Wszystkie testy jednak wracają negatywne, w sensie nie wskazują na jakieś specyficzne choroby czy dolegliwości zdrowotne. Z tego oto powodu, lekarze… Wyjebali ją ze szpitala z jakąś receptą na leki przeciwbólowe.
Wróciła do domu, no i chyba nikogo nie zdziwię jak powiem, że jej się nie polepszyło. Leżała całymi dniami w łóżku, miała mdłości, strasznie schudła, a czasami była tak słaba, że nie mogła nawet otworzyć oczu. Kiedy zarówno jej dzieci, jak i dzieci Pye-a chciały ją zabrać znowu do szpitala, to Pye sprzeciwiał się – twierdził, że nie ma potrzeby. Mówił, że się przeziębiła, że wyleży to, ogólnie mówiąc miał wyjebane.
Po tygodniu jednak, 30 października, Pye zmienił zdanie… A to dlatego, że nie ona jedyna już chorowała. Jej syn Duane oraz syn Pye-a, Travis, mieli podobne dolegliwości. Kiedy już wszystkich zabrał do szpitala, Duane i Travis zostali podpięci pod respirator, a sama Peggy trafiła na ostry dyżur.
Na miejsce przyjechał specjalista od chorób zakaźnych, doktor Robert Vanhook (nie mylić z mordercą o podobnym imieniu). Wtedy to Robert zauważył, że Peggy traci pokaźnej ilości włosów. Niemalże natychmiast w głowie zapaliła mu się czerwona lampka. Otóż takie objawy pokrywały się z działaniem trucizny, ale nie byle jakiej, tylko takiej, której obecności nie można wykryć na zwykłych badaniach. Do tej pory nie miał z czymś takim styczności, tylko czytał o tym w książkach medycznych. Z tej oto obawy, przeprowadził on znacznie bardziej wyspecjalizowane badania. Porównując symptomy z wszelakimi związkami chemicznymi, udało mu się zwęzić koło poszukiwań do jednego. No i znalazł… Tal.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 27 – Geniusz-idiota.
Tal (po łacińsku „thallium”) to świństwo jakich mało. Zazwyczaj jest to metal, jednak przez długi czas był stosowany w formie pyłu w trutce na szczury. W 1965 roku w Ameryce wycofano ze sklepów wszelakie produkty stosujące ten środek, a oficjalny federalny zakaz wszedł w życie w 1972 roku. Był ku temu bardzo dobry powód – jest niewiarygodnie trujący, nie tylko dla myszy, ale również dla ludzi. Do zatruć może dojść drogą pokarmową lub oddechową. Było mnóstwo przypadków, kiedy pył uniósł się w powietrze, ktoś go niechcący wdychał, no i już można jechać na cmentarz. Co gorsza jednak, łatwość w dostępie czyniła go też częstym wyborem morderców. Bezsmakowy i bezzapachowy środek, ofiara nawet nie będzie wiedziała, kiedy jedzenie lub picie zawiera go w sobie. Co gorsze, nie ma na to znanego lekarstwa… Chyba. Znaczy, jedno źródło mi teraz podaje, że nie ma na to lekarstwa, a drugie mi piszę, że istnieje antidotum w formie błękitu pruskiego. Jak już wspominałem dawno temu, z chemii szło mi fatalnie w szkole, więc nie mogę się wypowiadać. Jak ktoś mądrzejszy to czyta i chce się przypieprzyć, to śmiało. Zresztą, zakładając nawet, że faktycznie można to leczyć błękitem pruskim… O tyle, co dla Duane-a i Travisa była jeszcze nadzieja, to na niewiele by się to zdało dla Peggy. Kiedy wyniki badań powróciły, okazało się, że w swoim systemie ma 50-krotność śmiertelnej dawki.
Następnego dnia, 31 października, Peggy zapadła w śpiączkę, z której już nigdy się nie wybudziła. Jej syn, Duane, chciał ją zobaczyć ostatni raz aby pożegnać się, na wypadek, gdyby obydwoje dokonali żywota w szpitalu. Kiedy zobaczył, w jakim jest stanie, serce mu prawie pękło.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 27 – Geniusz-idiota.
Kiedy tylko poinformowano biuro szeryfa o otruciu, funkcjonariusze szybko wzięli się do roboty, bo sprawa była śmiertelnie poważna… W dosłownym tego słowa znaczeniu. Do śledztwa przydzielono detektywa Ernie Mincey-a z hrabstwa Polk. Z początku były obawy, że ktoś zatruł jakieś okoliczne zbiorniki wodne, jednak po szczegółowych badaniach, taka możliwość została wykluczona. Następnie przebadano przedmioty w domu rodziny Carr. Spośród 400 przedmiotów, jakie śledczy zabezpieczyli, tylko w jednym znaleziono tal – w butelkach z CocaColą. W każdej butelce był co najmniej gram talu, co wystarczy, aby zabić dorosłego człowieka. Przy czym nie znajdował się tylko w otwartych butelkach, ale również w tych, które dalej miały kapsle. Otwarło to przerażającą możliwość – ktoś mógł wsypać truciznę jeszcze w fabryce, zanim butelki zostały wysłane do sklepu. Kiedy ta informacja wyciekła do wiadomości publicznej, ludzie lekko spanikowali. Niemniej jednak przetrząśnięto fabrykę, w której napełniano butelki – CocaCola współpracowała ze śledczymi na każdym szczeblu, bo jeśli faktycznie w którejś z fabryk pracował jakiś pojeb, co to chciał ludzi otruć, to oni sami chcieli urżnąć mu łeb… Parafrazuje tutaj, ale CocaCola potraktowała sprawę bardzo poważnie. No i po prześwietleniu każdego pracownika, sprawdzeniu każdego zakamarka, obejrzenia niezliczonych nagrań z kamer oraz cholera wie ilu innych rzeczy… Nic nie znaleziono. Kiedy już ta ewentualność została zestrzelona, detektyw Ernie skupił się na innej – to mógł być atak tylko i wyłącznie na Peggy i jej rodzinę. Wtedy to śledczy dowiedzieli się o tej notatce, co to przyszła pocztą cztery miesiące wcześniej.

Tutaj nasuwają się dwa pytania.
Pierwsze – jakim cudem tal został wsypany do zamkniętych butelek?
Drugie – Jakim cudem kolor coli oraz jej ilość nie zmieniły się pod wpływem talu?
Na oba te pytania odpowiedziało FBI, które przyłączyło się do śledztwa. Moja opinia o federalnych jest, jaka jest, jednak tutaj muszę przyznać, trochę się postarali. Kiedy śledczy przesłali do laboratorium FBI butelki z colą, technicy zauważyli specyficzne zarysowania na kapslach. Skupili się na tym, dzięki czemu znaleźli odpowiedź na pierwsze pytanie. Okazało się, że ktoś otwarł te butelki przy pomocy śrubokręta, wsypał tam tal, bo czym zamknął je znowu tymi samymi kapslami przy użyciu specjalnego narzędzia, oraz coś tam jeszcze zrobił, żeby butelka dalej wydawała ten typowy odgłos przy otwieraniu.
To teraz drugie pytanie, trochę bardziej zawiłe. Tal może nie ma zapachu i smaku, jednakże akurat w coli zachodzi specyficzna reakcja. Otóż tal sprawia, że soda w coli zaczyna się wylewać dosyć pokaźnie, a sam kolor zamienia się, a po wszystkim zostaje osad na dole. Gdybym miał to do czegoś porównać, to powiedziałbym, że to wygląda, jakby ktoś wrzucił mentosa do koli, tylko w wersji dla ludzi zjebanych umysłowo. W każdym razie tutaj problem był taki, że nie było tych oznak kontaktu koli z talem. Nie było ani osadu, ani innego koloru, oraz nie brakowało żadnych płynów w butelkach. Z czego to wynikało? Otóż to nie był zwyczajny tal. To był tal zmodyfikowany chemicznie w taki sposób, aby nie powstawały te reakcje, oraz aby nie pozostawiał osadu. Ktokolwiek to zrobił nie był zwyczajnym popierdoleńcem, to był ktoś, kto doskonale znał się na chemii.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 27 – Geniusz-idiota.
Niektórzy z was już pewnie wytypowali podejrzanego, przy czym nie byliście jedynymi – śledczy też mieli na uwadze tego jegomościa. Zastanawiali się, czy to przypadkiem Parearlyn Carr nie jest odpowiedzialny za otrucie Peggy. Już pomijając mantrę „w morderstwie pierwszym podejrzanym jest małżonek”, to wszystko wynikało głównie z jego zachowania, czyli zignorowania notatki z pogróżkami, jak i uporczywej wręcz niechęci zawiezienia żony do szpitala. Oczywiście, inne rzeczy też przemawiały na jego niekorzyść – zanim Peggy została otruta, to pokłóciła się z mężem… Bo ten zdradzał ją z inną kobietą. Jakby tego było mało, to kiedy Peggy wpierw zaczęła okazywać symptomy zatrucia, to jego akurat nie było w mieście… A to Ci przypadek. Wszystko wyglądało dla niego fatalnie. Jednak zanim śledczy zapędzili sami siebie w kozi róg, to zwrócili uwagę na jedną rzecz… Nie tylko Peggy została otruta. Gdyby Pye faktycznie chciał zabić żonę z różnych powodów, to czy byłby w stanie poświęcić do tego celu Travisa, własnego syna? Kiedy tak to rozważano, to detektyw Ernie dowiedział się o kolejnym szczególe. Kilka lat wcześniej, psy rodziny Carr pochorowały się, po czym zmarły w odstępie kilku tygodni. To było o tyle ważne, że tym psom również wypadała sierść. Możliwe było, że ktoś te psy otruł jako „próbę generalną”. Wtedy to, aby raz na zawsze rozwiać wątpliwości, zrobiono reszcie rodziny testy na obecność talu. U wszystkich bez żadnego wyjątku wykryto tal, nawet u Parearlyna. To wykluczyło go jako podejrzanego, ponieważ nikt nie byłby na tyle głupi, aby samego siebie otruć talem, nawet żeby sprawiać pozory niewinnego – ryzyko było zbyt wielkie.

Kiedy funkcjonariusze zajmowali się sprawą, lekarze stwierdzili śmierć mózgu u Peggy. Jej dzieci, świadome tego, że ona już nigdy się nie obudzi, podjęły decyzję o odłączeniu jej od respiratora. Jej bliscy ze łzami w oczach pożegnała się z nią. Zmarła w szpitalu 3 marca 1989 roku, w wieku zaledwie 41 lat.

Klasyfikacja sprawy zmieniła się w morderstwo pierwszego stopnia.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 27 – Geniusz-idiota.
Kto odpowiada za tak przerażającą zbrodnię? Dlaczego rodzina Carr znalazła się na celowniku? Chcąc dowiedzieć się jak najwięcej, śledczy zaczęli przepytywać sąsiadów. Pierwszy na ogień poszedł koleś, który wraz ze swoją żoną mieszkał dosłownie obok rodziny Carr – George Trepal. No i tutaj powracamy do całej preambuły tego odcinka. Normalny psychopata to by po prostu kiwał głową, udawał, że nic nie wie, takie tam. Ale nie on… Kiedy Ernie Mincey zszedł na temat rodziny Carr, typ odpalił się jak rozdrabniacz do gałęzi na widok pedofila. Zaczął gadać, jacy to oni wszyscy byli upierdliwi, zacofani i ogółem byli plagą na społeczeństwie. Jak tylko Ernie zapytał się go, dlaczego ktoś chciałby ich otruć, to George odpowiedział mu, że pewnie ktoś chciał, żeby się wynieśli… Przypominam tutaj o treści tej notatki wysłanej kilka miesięcy wcześniej… Po tej rozmowie śledczy mieli nowego głównego podejrzanego.
Natychmiast zaczęto prześwietlać faceta, no i szybko się okazało, że George był w przeszłości notowany. Otóż siedział on w więzieniu za… Produkcję metamfetaminy. Przy czym to nie było takie klasyczne laboratorium w jakimś wypizdowie dolnym, to była operacja na pokaźną skalę. Co więcej, jego żona uzyskała tytuł magistra właśnie z chemii. A na sam koniec, zarówno on jak i jego żona byli członkami takiego ugrupowania o nazwie „Mensa”, która zrzesza ludzi o największym IQ z całego świata (top 2%). Reasumując – był to człowiek, który wiedział sporo na temat chemii, oraz bardzo „inteligentny” (nie jestem w pełni przekonany, czy mogę nazwać tak kolesia, który sam się wkopał…), czyli idealnie wpasuje się w opis sprawcy.
Dobra, jest sposobność, narzędzie zbrodni pewnie się gdzieś znajdzie, tylko… Co z motywem? Kiedy rodzina Peggy dowiedziała się, że George jest podejrzanym, to byli tym mocno zaskoczeni, ponieważ uważali go za dosyć pracowitego i sympatycznego człowieka. Dlaczego więc zdecydowałby się zrobić takie coś? Cóż… Wynika to z faktu, że Trepal nie jest człowiekiem zwykłym, jest człowiekiem pierdolniętym. Stwierdził, że rodzina Carr musi zginąć, ponieważ wkurwiał go fakt, że… Żyją. Uznał ich za mniej inteligentnych od niego, co z kolei wkurwiało go, ponieważ nienawidził tego, że ludzie mniej inteligentni od niego mają prawo do życia. W jego oczach takie coś było nieprzebaczalne, więc zdecydował się zlikwidować ich za grzech ich istnienia…

…Ja pierdole, dzwońce po Batmana, powiedzcie mu, że Człowiek-Zagadka spierdolił z Arkham.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 27 – Geniusz-idiota.
Śledczy i federalni zaczęli się zastanawiać, jakby tu pozyskać dowody. Mundurowym chodziło po głowie zabrać go na komisariat, żeby typ wkopał się jeszcze bardziej przy przesłuchaniu, ale finalnie ten pomysł odrzucono, bo bali się, że zachowa milczenie, po czym zacznie pozbywać się wszelakich dowodów. Podjęto decyzję, aby ktoś zinfiltrował życie prywatne George-a działając pod przykrywką. Wybór padł na agentkę specjalną Susan Goreck, która pod pseudonimem „Sherry Guinn” miała wstąpić w szeregi Mensy. Udało się, no i kiedy przybyła na miejsce 14 kwietnia 1989 roku, okazało się, że George planował taką gierkę na weekend dla całej grupy. To miała być zabawa w detektywa – wynajął hotel, w którym ustawił kilka trefnych miejsc zbrodni, no i członkowie mieli za zadanie zebrać dowody, po czym mieli w ten sposób aresztować sprawców. Jest to warte uwagi, ponieważ jedna z tych spraw dotyczyła otrucia… Przy czym w tym scenariuszu zawarł też następującą instrukcję…
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 27 – Geniusz-idiota.
Oczywiście, Susan wtopiła się w tłum, zachowywała się jak przystało, ilekroć była w obecności Trepala to uważała na to, co mówi, żeby się nie wkopać. W późniejszych wywiadach przyznała, że w głębi duszy była przerażona, jednak nie puściła nerwów, bo wiedziała, że Trepal może zabić ponownie. No i podziałało. Na jednym spotkaniu George wspomniał, że będzie się wyprowadzał razem z żoną, więc szukali kupca na ich stary dom. Takie coś było zajebiste, bo gdyby Susan kupiła ten dom na własność, oznaczałoby to, że policjanci i federalni nie musieliby uzyskiwać nakazu sądowego, tylko mogliby od razu wbić tam i przeszukać wszystko. Tam oczywiście George oprowadził ją po domu, pokazał jej co i jak (nawet pokazywał kilka ukrytych przejść). Umówili się też na kilka obiadów, gdzie to George gadał jak bardzo nienawidzi ludzi mniej inteligentnych od niego, oraz mówił co by należało z nimi robić… Wszystko to oczywiście było nagrywane przez podsłuch. Sama Susan też uważała, żeby jej przypadkiem Trepal nie dosypał czegoś do jedzenia lub wody na tych obiadach.
W końcu, w grudniu 1989 roku, Trepal wraz z żoną wreszcie wynieśli się z tego starego domu, który wykupiła Susan, a kryminalni wzięli się za przeszukiwanie całego budynku. Oczywiście, spodziewanie się tego, że typ zostawi ot tak sobie tal w pełnej okazałości byłoby idiotyczne, więc skupili się na pozostałościach po talu, które mogły się znajdywać albo w kanalizacji, albo w klimatyzacji.
W międzyczasie, Susan dalej robiła pod przykrywką, no i jej przełożeni zdecydowali się na ryzykowną zagrywkę – chcieli, aby wspomniała George-owi, że odwiedzili ją mundurowi. Spotyka się z gościem, no i udaje lekko oburzoną i przerażoną, mówiąc mu, że śledczy zapukali do drzwi, a z rozmowy z nimi dowiedziała się, że ktoś w sąsiedztwie zginął. No i mówi mu, że mógł ją chociaż ostrzec, że coś takiego się stało. Co na to George? Zupełnie nonszalancko wspomina „a tak, otruli moich sąsiadów”, jakby to była jakaś mała błahostka. Susan mu mówi, że jest trochę przerażona, ponieważ nie chce zostać ofiarą jakiegoś truciciela, a George ją uspokaja, mówiąc jej, że to nie jest jakiś atak na chybił trafił mający siać panikę, tylko to była osobista sprawa, że to ktoś uwziął się tylko na rodzinę Carr… No i w jego argumentacji, George użył informacji, które nie zostały ujawnione publicznie, a o których wiedziała tylko policja. Całe szczęście, rozmowa była nagrywana.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 27 – Geniusz-idiota.
4 kwietnia 1990 roku, Susan otrzymała telefon od przełożonych. Wróciły wyniki badań ze starego domu Georga. Okazało się, że w garażu zostawił kilka butelek, w których znaleziono pozostałości po talu. To pozwoliło na wydanie nakazu aresztowania. Trepal został pochwycony 5 kwietnia, przy czym został aresztowany przez Susan w towarzystwie innych śledczych.
Warto tutaj o jednej rzeczy wspomnieć… W trakcie ich ostatniej rozmowy przed aresztowaniem, George wielokrotnie zapraszał Susan do jego nowego domu. Kobieta oczywiście odmawiała, podając wiarygodną wymówkę. Jak się okazało, jej ostrożność ocaliła jej życie – Kiedy śledczy przeszukiwali ten nowy dom George-a, do którego się przeprowadził, to znaleźli tam kolejny ukryty pokój, tak jak w jego starym domu. Ten jednak był bardziej złowieszczy. Ściany były wytłumione, drzwi były pozbawione klamki, a na środku znajdowało się łoże z kajdankami. To był pokój tortur, przy czym najprawdopodobniej Trepal miał zamiar przesłuchać tam Susan… Znaczy, śledczy myślą, że to był jego zamiar. Alternatywą mogło być to, że koleś lubił zabawy BDSM… Nie wiem, co jest gorszą opcją.
Na rozprawie, Trepal utrzymywał niewinność, ale nie miał najmniejszych szans – dowody przeciwko niemu były przeważające, bo oprócz tych nagrań i butelek po talu, znaleziono też poradniki dotyczące otrucia ludzi (w których to ten cep zapisał własne notatki, niektóre dotyczące jego sąsiadów), śrubokręt, który idealnie wpasowywał się w zadrabania na kapslach, jak i również narzędzia, których zadaniem było zakapslowanie butelek.
6 marca 1991 roku, po zaledwie 4 godzinach obradowania, ława przysięgłych uznała George-a Trepala winnego wszystkich postawionych mu zarzutów. Został skazany na śmierć. Dalej czeka w celi śmierci na wykonanie kary.

Jeśli chodzi o resztę rodziny Peggy, to o tyle, co fizycznie udało im się pozbierać, psychicznie rany dalej pozostają. Duane Dubberly na przykład przyznał, że dzień matki jest dla niego dniem żałoby, a sam zawsze boi się, że kiedy jego własny syn zada mu kiedyś pytanie „gdzie jest babcia”, ten nie będzie mu w stanie odpowiedzieć bez łez w oczach.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
5
Dzisiejszy odcinek będzie krótki, ale nie dlatego, że mi się jakoś specjalnie nie chce. Po prostu sprawa była kiepsko udokumentowana, a na domiar złego jedyne źródło, z jakiego czerpię wiedzę musiałem znaleźć przy pomocy machiny archiwalnej, więc nie mam zbyt wiele do gadania.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 26 – Zakazane Twarze, część 4.
30 września, 1952 roku. W stanie Kolorado, 6 i pół mili na południe od Black Hawk, mężczyzna imieniem Charles Damoth polował na sroki w pobliskim lesie, szukając też łusek po pociskach. Wtedy jednak jego oczom ukazał się stos ułożony ze ściętych bali drzewa. Wielokrotnie bywał w okolicy, więc wiedział, że ten stos był stosunkowo nowy. Kiedy podszedł bliżej, w powietrzu jeszcze unosił się zapach benzyny. Wtedy to zauważył, że coś znajduje się pod jedną z bali. Przyjrzał się, po czym zrozumiał, co to było – spalone ludzkie szczątki.
O tyle, co normalny człowiek byłby przerażony, to zachowanie Damotha przeczyło jakiejkolwiek logice. Wrócił on do domu jak gdyby nigdy nic, po czym odwiedził miejsce, w którym znalazł ciało kilka razy, dopiero w późnych godzinach wieczornych zdecydował się powiadomić policję o swoim znalezisku.
Po tym, jak funkcjonariusze przybyli na miejsce, wzięto się za oględziny – noga ofiary była oddalona od ciała o kilka metrów, jednak to była sprawka dzikich zwierząt, o czym świadczyły ślady ugryzień po wszelakich padlinożercach. Na miejscu znaleziono też biżuterię i torebkę, z czego obydwie najprawdopodobniej należały do ofiary. Jednak nieopodal stosu znaleziono też obrączkę. Jej rozmiar sugerował, że należała do mężczyzny. Pech jednak chciał, że nie było na niej jakichkolwiek grawerunków, które pomogłyby w ustaleniu czegokolwiek.
Ciało zabrano do biura koronera. Autopsja wykazała, że zwłoki należały do kobiety, którą zamordowano przy pomocy tępego narzędzia jakiś miesiąc wcześniej, najprawdopodobniej w innym miejscu, po czym została przeniesiona i dopiero wtedy podpalona na stosie.
Ze względu na brak jakichkolwiek dokumentów oraz fakt, że twarz kobiety była zwęglona, policja nie mogła ustalić tożsamości ofiary. W takich oto warunkach zdecydowano się sporządzić szkic na podstawie kości twarzy.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 26 – Zakazane Twarze, część 4.
Wolę nie ocieniać wyglądu denatki, jednak muszę przyznać, że mogło być gorzej. Co więcej, w porównaniu z naprawdę wieloma rekonstrukcjami twarzy czy to szkicami policyjnymi, to nie wygląda aż tak przerażająco. Więc dlaczego zdecydowałem się podpiąć to pod zakazane twarze? A to dlatego, że śledczy zdecydowali się także zrobić odlew.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 26 – Zakazane Twarze, część 4.
To jest fotografia, jaką ukazano w gazetach. Po krótkim szukaniu udało mi się znaleźć bardziej wyraźne zdjęcie.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 26 – Zakazane Twarze, część 4.
Mi to szczerze jest żal niezidentyfikowanych ofiar. Poza oczywistością w formie tego, że ktoś odebrał im życie, a grabarz nie ma czego wyryć na nagrobku, to pośmiertnie jeszcze policjanci robią z nich takie maszkary.
Pomimo braku tożsamości, kilku typów zostało przesłuchanych w sprawie morderstwa. Jednym z nich był właśnie Charles Damoth, którego policja przepytywała właśnie ze względu na jego dziwne zachowanie. Podpięli go pod wariograf, po czym to skalibrowano. Pierwsze pytanie dotyczyło właśnie miejsca, w którym znalazł ciało – funkcjonariusze chcieli wiedzieć, dlaczego wybierał się tam kilka razy, zanim zdecydował się zgłosić to na policję. Jego odpowiedź była taka, że chciał się napatrzeć… Koniec końców, nie zawalił tego badania (z resztą, tych badań nie wolno używać w sądzie) a ze względu na brak dowodów, śledczy zdecydowali się go wypuścić.
3 tygodnie po znalezieniu ciała, nieopodal miejsca zbrodni znaleziono długi na 90 centymetrów patyk, który był cały zakrwawiony. Według koronera to właśnie było narzędziem zbrodni.
Tutaj znowu do akcji wkracza Charles. Niedługo po znalezieniu narzędzia zbrodni wziął on rozwód ze swoją żoną, po czym pośpiesznie przeprowadził się do miasta Cass w stanie Michigan. Wynikało to z faktu, że na policję przyszła pewna kobieta, która go znała. Według niej widziała ona pickupa należącego do Damotha nieopodal miejsca, w którym znaleziono ciało, jakieś 20 dni, zanim Charles poinformował funkcjonariuszy o zwłokach w lesie. A skoro czasowo jakoś pokrywało się z morderstwem, to śledczy zaczęli się zastanawiać, czy Charles nie próbował wytypować dobrego miejsca na stworzenie paleniska.
Policji udało się odnaleźć Charles’a, po czym znowu wzięli go na przesłuchanie. Znowu podpięli go pod wykrywacz kłamstw, tylko teraz jeszcze wstrzyknęli mu w żyły „serum prawdy” (lata 50-te, co tu dużo mówić…). Wyniki były niejednoznaczne, czyli znowu chuja mogli mu zrobić.
No i… No i tyle. Sprawa pozostaje nierozwiązana, ofiara dalej jest niezidentyfikowana. Jedyne co mogę dodać, to fakt, że po jakimś czasie Charles Damoth zmarł (nie udało mi się znaleźć daty zgonu), a jego córka ma nadzieję, że kiedyś uda się zidentyfikować ofiarę, bo chce raz na zawsze wiedzieć, czy jej ojciec miał coś wspólnego z morderstwem, czy nie.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
13
Zatrzymajcie mnie, jeśli słyszeliście już podobną historię – ktoś tam dorasta sobie w normalnym domu, z normalną rodziną. W pewnym momencie jednak jakaś tragedia się wydarzyła, na przykład ktoś bliski umiera, po czym psychika rozpierdala się gorzej niż Nikita Mazepin na torze, przez co powstaje prawdziwy potwór. Takie coś jest znane chyba na całym świecie, czego „wspaniałym” przykładem jest Harold Shipman (odcinek 17). Tym razem też skupimy się na jednym takim zwyrodnialcu, Chińskim obywatelu, którego psychika po pewnym czasie była tak zdegradowana, że zamordował własną matkę… Po czym ukrywał prawdę przez pół roku.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 25 – Pęknięta psychika po Chińsku.
Zacznijmy od ofiary – Xie Tianqin, urodzona w 1967 roku. Od początku miała pod górkę, ponieważ urodziła się w biedzie, a jej rodzice mieli problemy ze wzrokiem (jej matka urodziła się ślepa, a jej ojciec został srogo pobity przez Chińskich funkcjonariuszy podczas pewnych protestów, przez co nie widział na jedno oko). Od najmłodszych lat wpajano jej, że edukacja jest najważniejsza, co wpłynęło na jej karierę życiową – została nauczycielką historii w szkole średniej w Fuzho (prowincja Fujian). O tyle, co była kobietą nad wyraz dumną, to rzadko kiedy wychodziła na miasto, nie uczęszczała na obiady kadr nauczycielskich czy też tańce – jeśli nadarzyła się okazja, aby uniknąć spotkań towarzyskich, korzystała z niej. Pomimo takiego stylu życia, udało jej się znaleźć chłopaka, mężczyznę o imieniu Wu Zhijian. Zaiskrzyło pomiędzy nimi, po czym ich związek rozkwitł do tego stopnia, że wzięli ze sobą ślub. Jakiś czas po tym, 7 października 1994 roku urodził się ich syn, Wu Xieyu.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 25 – Pęknięta psychika po Chińsku.
Powiedzieć, że chłopak był zdolny to jakby nie powiedzieć nic. Kiedy aplikował do najbardziej prestiżowej szkoły średniej w Fuzho, uzyskał on najlepszy wynik ze wszystkich uczniów na egzaminie wstępnym. Jego wyniki w nauce były tak powalające, że kiedy przyszedł czas na gaokao (nie zagłębiając się w szczegóły odnośnie co i jak, to powiem po krótce, że jest to Chiński odpowiednik matury), on nie musiał tego pisać – zamiast tego otrzymał bezpośrednią rekomendację od dyrekcji, co poskutkowało tym, że dostał stypendium w kierunku ekonomii na Uniwersytecie Peking, najbardziej prestiżowej szkole w całych Chinach. Na takie stypendium nie można aplikować, trzeba było być wybrańcem. Na uniwersytecie miał same szóstki, egzaminy były dla niego błahostką, wygrywał wszelakie nagrody pieniężne z konkursów szkolnych. Kiedy w 2014 roku przyszedł czas na egzamin GRE, uzyskał on 165 z 170 punktów na teście ustnym, pełne 170 punktów z matmy oraz 4.5 z 6 na pisaniu analitycznym. Takie coś usadowiło go w top 5% studentów przystępujących do tego egzaminu na całym świecie.
Można się tak głupio zastanawiać, czy przypadkiem presja akademicka go nie dobiła? Czy musiał poświęcić życie towarzyskie oraz znajomości, aby stać się takim perfekcyjnym uczniem? Czy rodzice kazali mu się uczyć w dzień i w noc? Nie, nic z tych rzeczy. Rodzice zalecali mu naukę, tak, ale nie w patologiczny wręcz sposób. Dzięki temu chłopak jednak miał dosyć bogate życie towarzyskie, przyjaźnił się z innymi uczniami, często na miasto wychodził.
Wydawało się, że nie było problemu, z którym Wu Xieyu sobie nie mógł poradzić. Jak się jednak okazało, była jedna rzecz, która zniszczyła go jako osobę – żałoba. Jego ojciec zmarł na raka w 2010 roku. No i po tym wszystko poszło się jebać.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 25 – Pęknięta psychika po Chińsku.
Zanim przejdziemy do przebiegu wydarzeń, muszę tutaj zaznaczyć jedną ważną rzecz – rzeczy, które zaraz przedyskutujemy, zostały opisane przez Wu Xieyu podczas rozprawy. Biorąc pod uwagę, że to on był mordercą, to nie byłbym w stu procentach przekonany co do jego szczerości.

Według Xieyu, po śmierci ojca wytworzyła się u niego depresja tak sroga, że rozważał odebranie sobie życia. Tak jednak nie zrobił, ponieważ w Chińskich wierzeniach osoby, które popełniają samobójstwo nie są dopuszczane do zaświatów, a zamiast tego są skazywane na wieczną tułaczkę (jako bonus dodam fakt, że jak ktoś się na kogoś mocno wkurwił w starożytnych Chinach, to przychodził mu do domu, aby popełnić samobójstwo, z zamiarem nawiedzania go jako duch… Kurwa mać…). Udawał, że wszystko w porządku, że nic mu nie jest, ale robił to głównie ze względu na matkę, aby ta nie pogrążyła się w jeszcze większej żałobie. Przez lata starał się utrzymywać pozory, ale wtedy zauważył coś. Pierwszą rzeczą było to, że świeżo po pogrzebie, ilekroć przyjaciele, współpracownicy oraz członkowie rodziny oferowali pomoc pieniężną, jego matka odmawiała za każdym razem. Wynikało to z faktu, że jej duma na to nie pozwalała, ale też nie chciała się bogacić na śmierci męża. Początkowo jej syn w to wierzył, jednak po pewnym czasie zaczął się głupio zastanawiać. Inną rzeczą, jaką zauważył było to, że w okolicach 2015 roku Xie zaczęła słuchać muzyki faceta o imieniu Leslie Cheung. On był gwiazdą popu i aktorem z Hong-Kongu. Dobra, kobieta słucha sobie muzyki, co w tym niezwykłego? Chodzi tu o to, że Leslie Cheung zmarł w 2003 roku. Jak zmarł? Poszedł w ślady Magika. Co więcej, Xie zaczęła też czytać książkę, której okładkę widzicie powyżej, „Sen o czerwonej komnacie” (Dream of the Red Chamber, 紅樓夢, hónɡ lóu mènɡ). Ta książka jest uznawana za najznakomitszą powieść w Chińskiej literaturze. Tak się składa, że jedną z postaci w książce jest Lin Daiyu, którego cechą jest to, że zamiast walczyć z żalem i smutkiem, on się w pełni mu poddaje, przez co powoli marnuje swoje życie, czekając na śmierć (ja pierdole, a ja sądziłem, że nasza rodzima literatura jest dołująca…). No i mając to wszystko na uwadze, Xieyu uznał, że jego matka też pragnie śmierci tak jak on, więc zdecydował się ją zabić z litości.
Już pomijając ten gigantyczny przeskok logiczny oraz wszelakie kwestie prawdziwości tego wyznania, to tak dla zasady powiem jedynie, że żal po utracie bliskiej osoby potrafi być potężny, ale nie jest on niemożliwy do pokonania, a już w szczególności nie wymaga mordowania rodziny oraz bliskich.

Szczerze mam wątpliwości, że to miało być zabójstwo z litości, a to ze względu na dowody. Otóż to nie było robione spontaniczne, zanim Xieyu dopuścił się morderstwa, to zamówił kilka rzeczy przez internet, były to głównie płachty, kable oraz czujniki ruchu. Następnie wybrał datę – 10 lipca, ponieważ było to numeryczne odwrócenie jego urodzin. No i na sam koniec, sposób morderstwa…
Kiedy Xie Tianqin wróciła do domu około 5 rano, zaczęła zdejmować buty. Wtedy jednak jej syn do niej podszedł, po czym zaczął ją bić przy użyciu hantli. Nie użył żadnej trucizny, nie poderżnął jej gardła, tylko zatłukł własną matkę na śmierć. To nie jest śmierć miłosierna, to jest śmierć kurewsko bolesna.
Po tym, jak już upewnił się, że jego matka nie żyje, Xieyu otworzył jej osobisty pamiętnik. No i jak tak czytał, to okazało się, że w tym pamiętniku ona wielokrotnie pisała do swojego zmarłego męża. Nie miała myśli samobójczych ani nie chciała umrzeć, wręcz przeciwnie. Myślała, że jej mąż ma ją i Xieyu w opiece. Cieszyła się z życia, a to głównie dlatego, że była dumna ze swojego syna…
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 25 – Pęknięta psychika po Chińsku.
Twierdził, że nie mógł dokończyć czytania tego pamiętnika, bo było to dla niego zbyt bolesne… Powiedział koleś, który dosłownie kilka minut wcześniej zamordował własną rodzicielkę w brutalny sposób.
No cóż, czasu się nie cofnie. Co można natomiast zrobić to posprzątać. Xieyu umył całe mieszkanie, po czym zawinął ciało matki w 75 warstw wszelakiej folii czy tkaniny. Twierdził, że robił to, ponieważ jego ojciec nienawidził brudu, ale fakt był taki, że skutecznie tłumiło to wszelaki nieprzyjemny zapach. Następnie, zasunął firanki w sypialni, przyklejając je ciemną taśmą w taki sposób, aby w ogóle światło nie dostawało się do pokoju. Następnie, schował ciało pod łóżko, a na samym materacu ułożył wszelakie przedmioty, które miały udawać człowieka, które zresztą też zawinął w jakąś tkaninę. Twierdził, że to miał być swego rodzaju rytuał, aby pozwolić duszy jego matki powędrować do nieba… Mhm, ta. Po całym mieszkaniu rozstawił kamery, które następnie podłączył do laptopa. Taki układ umożliwił mu obserwowanie domu cały czas ze swojego telefonu. Na sam koniec, ustawił też czujniki ruchu. W ten sposób dostałby powiadomienie, gdyby w domu szlajał się ktoś nieproszony. Tu nie chodziło o to, że chciał wiedzieć, kiedy ma tam wparować z buta i dorobić kolejnego trupa. Twierdził, że chciał wiedzieć w ten sposób, kiedy ma popełnić samobójstwo… Zaspoiluje wam teraz jedną rzecz i powiem, że nie zrobił tego, więc obstawiam, że cały ten system miał na celu poinformowanie go, kiedy ma spierdalać.
Skoro w tematach spierdalania jesteśmy, to wypadałoby mieć do tego kilka rzeczy – czas oraz kasę. Tutaj Xieyu zdecydował się upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Otóż powiedział wszystkim, że dostał się na MIT (Massachusetts Institute of Technology), więc wyjedzie do Stanów Zjednoczonych. Co więcej, podszywając się pod swoją matkę (znalazł hasła do jej kont/telefonu), wysłał on wszelakie wiadomości do rodziny i bliskich mówiące to samo, jednak dodał też, że Tianqin będzie jechać razem z nim, aby upewnić się, że wszystko będzie dobrze, dlatego będzie potrzebować trochę pieniędzy. Takie coś jest na ogół dosyć pospolite w chinach, więc nikomu nie wydało to się dziwne. Co więcej, sfałszował też pismo swojej matki, aby wysłać list z wypowiedzeniem do władz uczelni, żeby nikt się tam jakoś specjalnie jej nieobecnością nie przejmował.
Tutaj muszę jedną rzecz podkreślić – ilekroć jakiś morderca próbuje się podszywać pod ofiarę, aby stworzyć pozory tego, że denat dalej żyje, to w 99% przypadków wychodzi to tak skrajnie chujowo, że ludzie znacznie szybciej się pokapują, że coś jest nie tak. No cóż… To był ten 1%, gdzie udało się. Wynika to z faktu, że Xieyu w dosyć przerażający sposób przeanalizował wszystko. Znał zachowanie jego matki oraz zwroty, jakich używała. W niemalże mistrzowski sposób podrobił jej pismo. Co prawda, miał też trochę szczęścia – gdyby Xie nie była introwertyczką (introwertykiem? Czy to się w ogóle odmienia? A, jebać poprawną polszczyznę…), to zapewne wiele osób uznałoby to za dziwne, ale tak to raczej nikt w to nie powątpiewał.
Oczywiście, nie wszystko szło tylko drogą pocztową/elektroniczną. Znalazło się kilka osób, które zdecydowało się zadzwonić do Xie. No i na to też się ubezpieczył. Nie mam bladego pojęcia jak on to zrobił, ale jakimś cudem udało się mu też sfałszować głos matki. Ludzie, którzy dzwonili pod numer jej telefonu wychodzili z założenia, że to ona była po drugiej stronie słuchawki. Chciałbym wiedzieć, jak on to zrobił, ale nigdy nie wszedł w szczegóły (albo ja nie znalazłem źródła, w którym to niby tłumaczy). Mogę jedynie zgadywać, ale nie od tego tutaj jestem.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 25 – Pęknięta psychika po Chińsku.
Kiedy zdał sobie sprawę, że wszyscy kupili jego kłamstwo, oraz faktycznie wysłali mu kasę, to uznał, że może wyłudzić w ten sposób jeszcze więcej pieniędzy. Wpadał na nowe przekonujące wymówki – a to trzeba będzie opłacić czesne, a to koszty były większe, można tak wymieniać. Łącznie Xieyu wyłudził od rodziny jakieś 1.44 milionów Yuan (wtedy 1 Yuan był wart jakieś 0,6 złotych, co w przeliczeniu na nasze daje jakieś 864,000… mniej więcej). Oczywiście, żeby rozwiać wszelakie wątpliwości – kasa przychodziła na konto bankowe jego matki, on zwyczajnie się na nie włamał. Odgadł jej hasło… Którym to z resztą była data jego urodzin.
Xieyu nie poleciał do Ameryki. Zamiast tego, podróżował po chinach. W taki oto sposób spędził na podróżach 6 miesięcy, przez które absolutnie nikt nic nie podejrzewał. Tylko… Wtedy, pod koniec stycznia 2016 roku, Xieyu wysłał wiadomość do bliskich i rodziny, mówiąc, że on i jego matka powrócą na jakiś czas do Chin 6 lutego, więc chciał, aby ktoś czekał na niego koło peronu w Fujian. Kilku ludzi się zjawiło… Jednak ani Xie, ani Wu się nie pojawili.
Czemu Xieyu zdecydował się odjebać coś takiego? Dlaczego wysłał taką wiadomość, po czym zignorował wszystkich? Chciałbym wiedzieć, ale nie wiem. Mogę jedynie obstawiać, że zaczęło mu się nudzić.
W każdym razie, kiedy bliscy czekali na nich na peronie, ale nikt się nie pojawił, natychmiast zaczęli się martwić, po czym pojechali do ich mieszkania, bo może się minęli – nikt nie otworzył drzwi, a prośby administracji szkolnej (bo to mieszkanie znajdowało się na terenach kampusu) spełzły na niczym. Wtedy to zgłosili się na policję. A policja… A policja wyjebane miała. Stwierdzili, że rodzina może mieć długi, więc ukrywają się przed kredytorami. No i tak na dupach siedzieli i nic nie robili, a wieści o tym, że zarówno matka, jak i syn zaginęli zaczęły się rozprzestrzeniać, aż dotarły do jednej z nauczycielek. Normalnie wszystko było jasne… Dopóki ktoś nie wspomniał przy niej, od kiedy Xieyu rzekomo przebywał w Ameryce. Otóż według niej, ona widziała go w okolicach kampusu pod koniec lipca, grubo po tym, jak rzekomo miał się osiedlić za granicą. Kiedy następnie tę informację przekazano policji, to już na tyle się któryś ze śledczych zainteresował, że trochę poszperał. Okazało się, że Xieyu przebywał w hotelu w prowincji Henan od 4 do 6 lutego, a jego twarz została zarejestrowana na kamerze jednego z bankomatów. Już coś zaczęło funkcjonariuszom śmierdzieć, dlatego sami wybrali się do mieszkania rodziny 14 lutego. Kiedy tylko otworzyli drzwi, to zobaczyli wspomniane wcześniej kamery oraz czujniki ruchu. Następnie powędrowali do sypialni… No i wiecie już doskonale, co oni tam znaleźli.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 25 – Pęknięta psychika po Chińsku.
Policja wydała list gończy, jednak na niewiele się to zdało. Xieyu zdążył już dawno spierdolić z jego ostatniej znanej lokacji, a próby namierzenia telefonu wyszły na daremne. Zdjęcia z kamery bankomatu były ostatnimi, jakie jakikolwiek monitoring zrobił mu przez dosyć spory czas. Sprawa została nagłośniona w wiadomościach, była znana na cały kraj, ale nikt nie był w stanie go znaleźć. Problem był też taki, że Xieyu równierz oglądał wiadomości, co pozwoliło mu się lepiej ukrywać… Przez 3 lata.
Typ powędrował do Chongqing. 30 milionów ludzi żyje tam, a on wiedział jak wtopić się w tłum. Zmienił swój wygląd oraz dorobił sobie blisko 30 fałszywych tożsamości. Zaczął pracować w klubach nocnych oraz barach jako barman. Roztrwonił część skradzionej kasy na pierdoły takie jak bilety na loterię czy też nocne życie. Zabujał się też w menadżerce jednego z barów, w którym pracował, przez co oświadczył się jej. Jakoś funkcjonował, jednak to wszystko w pewnym momencie dobiegło końca.
20 kwietnia 2019 roku, Xieyu przybył na lotnisko międzynarodowe w Chongqing Jiangbei, aby pożegnać się z narzeczoną, która wylatywała do Wuhanu (…Coś mi mówi, że ten lot był kiepskim pomysłem…). Wtedy to kamery na lotnisku go wychwyciły, a tak się składa, że te kamery są podpięte do tego gigantycznego systemu rozpoznawania twarzy. Ten system go wykrył, po czym zawiadomił on funkcjonariuszy. No i… To było chyba w jego zamiarze, bo kiedy już jego luba odleciała samolotem, on dalej czekał na tym lotnisku. Kiedy w końcu na miejscu pojawili się mundurowi, nie uciekał, tylko oddał im się w ręce, mówiąc tym samym, że nie ma już nic więcej do dodania.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 25 – Pęknięta psychika po Chińsku.
Xieyu stanął przed sądem 24 grudnia 2020 roku. Tam oto przyznał się do winy, po czym przedstawił ten przebieg wydarzeń, który wstawiłem wcześniej. Oczywiście, te jego pokręcone zeznania zestawione z dowodami w ogóle mu nie pomogły. Jego prawnicy próbowali argumentować, że jemu ewidentnie coś odjebało, jednak sąd i tak uznał, że wszystko było robione z premedytacją. To wszystko zaowocowało tym, że 26 sierpnia 2021 roku, został skazany na śmierć za morderstwo, 11 lat za oszustwa, 3 lata za podrabianie tożsamości, oraz dostał grzywnę w wysokości 103,000 Yuan. Tam oczywiście wnosił apelację, no i na chuj się zdała. Karę śmierci wykonano 31 stycznia 2024 roku poprzez zastrzyk.

Cała rodzina przewraca się po mogiłach… W imię czego? Żalu? Szaleństwa?
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
92
Powracamy do Korei Południowej. No i tym razem, zaczniemy od takiej mojej prywatnej obserwacji – czy tylko mnie się wydaje, że wszelakie oddziały policji, których zadaniem jest poszukiwanie osób zaginionych po prostu… Mają wyjebane na swoją robotę? Tak szczerze się teraz pytam, ile razy oglądaliście jakiś dokument na temat osób zaginionych, gdzie padały wyrażenia „dzieciaki często uciekają z domów, to normalka, pewnie wróci za jakiś czas” albo „on/ona jest dorosły/dorosła, dorośli mają prawo decydować o swoim życiu, jeśli chcą zniknąć, ich wybór”? I to nie jest problem tylko u nas, czy też u Amerykanów, to jest problem na całym świecie, o czym przekonamy się w tej chwili. Aczkolwiek tutaj są też głosy, że to mogło być coś więcej niż zwyczajne lenistwo.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 24 – The Frog Boys.
Kim Jong-sik (10 lat), Jo Ho-yeon (13 lat), Kim Yeong-gyu (11 lat), Park Chan-in (11 lat) i Woo Cheol-won (14 lat). Tych pięciu było bardzo zżytymi przyjaciółmi, ponieważ mieszkali blisko siebie w wiosce nieopodal miasta o nazwie „Daegu”.
26 marca 1991 roku w Korei Południowej był świętem narodowym. Wszystko wynikało z faktu, że tego oto dnia w kraju przeprowadzano wybory prezydenckie. Pierwsze od 30 lat. Ponieważ ten dzień był wyjątkowo ciepły, a dzieciaki nie musiały iść do szkoły, tych pięciu chłopców zdecydowało się wyruszyć na poszukiwania żabich skrzeków (stąd przydomek tej całej sprawy) nieopodal góry Waryong. O tej informacji wiadomo od jednego ze znajomych tych chłopców, który chciał się wybrać z nimi na przechadzkę, jednak chciał wpierw zjeść obiad (ta decyzja uratowała mu życie). Takie poszukiwanie skrzeków było czymś bardzo pospolitym wśród koreańskich chłopców w tamtych latach, więc rodzice nie drążyli tematu. Wyszli… No i już nigdy nie wrócili.
Pierwszą osobą, która pokapowała się, że coś było nie tak był ojciec Cheol-wona, Woo Jong-u. Otrzymał on telefon od szkoły Taekwondo, do której uczęszczał jego syn, gdzie to poinformowali go, że nie zjawił się na wieczornych zajęciach. Kiedy zaczął szukać swojego syna w wiosce, przepytywał on innych rodziców. Dosyć szybko okazało się, że Cheol-won nie był jedynym, który wtedy nie zjawił się na zajęciach.
Członkowie Rodzin zaginionych dosyć szybko wyruszyli w kierunku góry Waryong, jednak tam nie znaleźli nikogo ani niczego. W przerażeniu udano się na posterunek, aby zgłosić zaginięcie, jednak tam sprawa została potraktowana po macoszemu.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 24 – The Frog Boys.
Dni mijały, a po chłopcach dalej nie było śladu. Wtedy to, trzy dni po tym, jak chłopcy zaginęli, rodziny otrzymały anonimowy telefon. Mężczyzna po drugiej stronie słuchawki twierdził, że chłopcy są w jego rękach… Przy czym bardzo cierpią. W tej rozmowie zażądał okupu. Kim Hyeon-do, ojciec Yeong-gyu’a, wyruszył do wskazanego miejsca nieopodal stacji kolejowej, z sumą jakiej żądał porywacz. Oczywiście, nie wyruszył na tę stację sam, było z nim kilku innych rodziców, jak i również funkcjonariusze policji, którzy czekali nieopodal. Jednakże… Nic. Nikt nie przyszedł, czy to którykolwiek z porwanych chłopców, czy to sam porywacz. Po godzinie czekania akcję odwołano. Według funkcjonariuszy udało im się wyśledzić numer, po czym okazało się, że ten telefon miał być „żartem”… Chryste panie…
Słowo na temat całej sprawy zaczęło się dosyć szybko rozprzestrzeniać, przez co po tygodniu wszelakie gazety i media robiły na ten temat reportaże. Teraz o zaginięciu wiedziała cała Korea Południowa. To też poskutkowało tym, że funkcjonariusze ruszyli się z dupy, jednak robili to chyba na pokaz, ponieważ na nic się nie zdali. Zresztą, uparcie wręcz wspominali w każdym wywiadzie, że to była sprawa spierdolenia z domu, a nie zaginięcia. Wtedy jednak wydano rozkaz przeszukania góry Waryong. Ten rozkaz nie pochodził od żadnego komisarza policji… Tylko od świeżo wybranego prezydenta, faceta imieniem Roh Tae-woo. Łącznie w poszukiwaniach brało udział 300,000 ludzi, wliczając to funkcjonariuszy policji, wojskowych oraz ochotników. To nie było też tak, że to było pobieżne przeszukanie. Nie, oni przeczesywali tę górę jakieś 500 razy… No i gówno znaleźli.
Powołano specjalny zespół zadaniowy, który miał na celu znalezienie chłopców, wyznaczając tym samym nagrodę w postaci 42 milionów wonów (jakieś 35 tysięcy dolców w tamtych latach). Niestety, sprawa ugrzęzła w miejscu, a po latach wszelakie zainteresowanie zaczęło zanikać. Oczywiście, rodzice dalej byli zdruzgotani. Zamiast jednak poddawać się, ojcowie zaginionych chłopców zdecydowali się szukać dalej – porzucili swoje roboty tylko i wyłącznie po to, aby odnaleźć swoich synów, rozdając ulotki oraz przeczesując tereny pozamiejskie. Wykupili nawet ciężarówkę, na której wywiesili zdjęcia i informacje dotyczące zaginionych, jeżdżąc nią po całym kraju. Oczywiście, w poszukiwaniach nie byli sami, pomagał im Na Ju-bong, który to był przewodniczącym organizacji zajmującej się zaginionymi dziećmi. Dostarczał on im wszelakiego typu pomoc pieniężną, jak i również wygłaszał przemówienia i wywiady w telewizji (w których to z resztą nie jeden raz opieprzał policję). Powodem, dla którego Na Ju-bong w ogóle był tak zainteresowany tą sprawą, był… Żal. Otóż widział on jak bardzo zaginięcie chłopców wpłynęło na rodziny. Na przykład Kim Hyeon-do, ojciec Yeong-gyu’a – przez zaginięcie syna w ogóle nie mógł spać sam z siebie, tylko musiał używać do tego pigułek nasennych, od których niestety się uzależnił. Widząc to, Ju-bong nie mógł po prostu siedzieć bezczynnie.
Czemu się teraz tak skupiam na Na Ju-bongu? A to dlatego, że ilekroć wygłaszał on przemówienia czy udzielał wywiadów, wśród publiczności zawsze widział pewnych podejrzanych typów. To byli Ci sami faceci, ubrani w garnitury, siedzący z dala od innych ludzi na tyłach. Pewnego dnia, po przemówieniu, on podszedł do jednego z nich, pytając go kim on jest. Ten tajemniczy mężczyzna przekazał mu wizytówkę, na której nie było żadnych informacji oprócz imienia oraz telefonu. Jak się później okazało, ten mężczyzna był… Agentem wywiadu. Z jakiegoś powodu, Koreańska agencja wywiadowcza obserwowała członków rodzin zaginionych, czy to poprzez śledzenie ojców, czy to zwyczajnie ustawiając agentów nieopodal ich domów.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 24 – The Frog Boys.
Po pewnym czasie wszelakie media w niemalże patologiczny sposób przestały się interesować sprawą. Zaczęto odmawiać Na Ju-bongowi wszelakich wywiadów, a ojcowie byli wypraszani z budynków gazet. Oficjalne wytłumaczenie było takie, że sprawą już się nikt nie interesuje, a czy to faktycznie był powód to cholera jedna wie. Po trzech latach poszukiwań, z bólem serca ojcowie musieli się poddać – musieli wracać do pracy, ponieważ obowiązki w domu czekały, trzeba było jakoś wyżywić innych członków rodziny, były rachunki do zapłacenia. Próbowali odbudować jakoś swoje życia… Wtedy jednak do akcji wkroczył pewien ciul.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 24 – The Frog Boys.
Po dwóch latach od zakończenia poszukiwań, do Korei przyleciał psycholog kryminalny ze stanów zjednoczonych, Kim Ga-won. Widzicie go powyżej. No i ten koleś twierdził, że on przestudiował całą sprawę, po czym wytypował podejrzanego. Według niego sprawcą był… Kim Cheol-gyu, ojciec Jong-sika. Ga-won twierdził też, że chłopcy są pochowani w podwórku domu Cheol-gyu’a. O tyle, co rodzice zaginionych szczerze podważali prawdziwość tej teorii, to zainteresowali się nią funkcjonariusze. Zrobili przeszukanie domu, gdzie to rzekomo znaleziono buty po jednym z chłopców. Zanim jednak zaczniecie krzyczeć, że to niepodważalny dowód, to chciałbym zwrócić uwagę na jedną rzecz… Jakie są szanse na to, że we własnym domu trzymacie własne buty? Co więcej, jakie są szanse na to, że po tylu latach rodzice nie wyjebaliby tych butów, bo na przykład byłoby to jednoznaczne z tym, że poddali się? To są pytania, których policjanci ewidentnie nie zadali, ponieważ podjęto decyzję, aby przekopać tereny domu przy użyciu koparki. Oprócz ekipy wydobywczej, na miejscu zebrał się tłum gapiów oraz dziennikarze… Ile oszczerstw na swój temat Kim Cheol-gyu musiał się nasłuchać, to tylko on wie. Przekopali w końcu całe to podwórko… No i nic nie znaleźli. Następnie przekopali ogródek… Dalej nic. Wtedy to… Wtedy to podjęto decyzję, aby wyburzyć cały dom, łącznie z fundamentami, aby zobaczyć, czy nie ma jakiejś zbiorowej mogiły pod tym domem. Tereny całej posesji zostały przeczesane, wykopano w piździec ziemi… No i nie muszę wam chyba mówić, że tam nie było żadnych szczątek, żadnych dowodów, nic. Całej rodzinie dosłownie zniszczono dom po nic.
Kiedy już nie było żadnych wątpliwości, ludzie zaczęli się zastanawiać, skąd niby Kim Ga-won wpadł na teorię odnośnie ojca Jong-sika. Otóż wytypował go jako podejrzanego, ponieważ… W dniu zaginięcia nie był w stanie przypomnieć sobie, co robił w okresie trzech godzin w jakimś momencie. Tak kurwa, to był powód, dla którego odbył się ten cały cyrk.
Ludzie chcieli zamordować tego psychologa. Przy czym nie mówię tutaj tylko o rodzinach i przyjaciołach zaginionych, ta cała akcja była emitowana w telewizji. Prawie cała Korea chciała tego typa zlinczować. Koniec końców, udało mu się jakimś cudem spieprzyć z kraju. Jedyne pocieszenie, jakie mogę zaoferować to fakt, że po dziś dzień Kim Ga-won jest srogo jebany w całej Korei Południowej.

Niestety, wszystko to odbiło się na zdrowiu Kima Cheol-gyu. Zdiagnozowano u niego raka wątroby, który uśmiercił go w 2001 roku. Przyjmuje się, że stres związany z poszukiwaniem chłopców oraz oskarżenia Ga-wona przyczyniły się do powstania raka. Ile w tym prawdy to nie wiem, nie jestem lekarzem. Nie zmienia to faktu jednak, że szczerze żal mi chłopa.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 24 – The Frog Boys.
Przełomu w sprawie dokonano 26 września 2002 roku, czyli rok po śmierci Kima Cheol-gyu. Wtedy to dwóch spacerowiczów odwiedziło górę Waryong, aby zbierać żołędzie w lesie. Jeden z nich jednak natrafił na coś bardziej makabrycznego – buty i ubrania o dziecięcych rozmiarach… Oraz kości.
Funkcjonariusze zjawili się na miejscu, po czym znaleziono łącznie szczątki pięciu ciał. Ze względu na to, że po ciałach pozostały tylko kości, trudno było początkowo określić przyczynę zgonu oraz tożsamość, jednak ze względu na szczegóły, dosyć szybko zaczęto podejrzewać, że szczątki należą do chłopców, którzy zaginęli 11 lat wcześniej. Rodzice przyjechali na miejsce, gdzie to stwierdzili, że ubrania, jakie znaleziono były tymi samymi, które chłopcy nosili w dniu zaginięcia. Wtedy to członkowie rodzin pogrążyli się w rozpaczy. Rozpacz ta jednak zamieniła się w gniew po tym, jak zobaczyli co funkcjonariusze zrobili z ciałami ich dzieci.
Zamiast kurwa ułożyć wszystko tak, aby przedstawiało ciało, układając kości w miejscach, w których powinny się znajdować, na jakiejś specjalnej plandece, to policjanci zwyczajnie pizgnęli wszystkie kości na kupę, układając czaszki obok nich, na zwyczajnych gazetach, co z resztą widać na zdjęciu powyżej.
Kiedy na miejsce przyjechał specjalista medycyny sądowej, Chae Jong-min, to z przerażeniem patrzył, co funkcjonariusze zrobili z ciałami. Tam co prawda nie było wtedy w Korei przepisów mówiących, że wydobywaniem ciał powinni zajmować się specjaliści sądowi, a nie zwyczajni mundurowi, ale nie zmienia to faktu, że to wszystko było karygodne. Jakby tego było mało, to te patałachy niepoprawnie zabezpieczyli miejsce zbrodni. Nie było jednak czasu na opieprz, więc Chae Jong-min szybko wziął się za naprawianie bajzlu, który zostawili po sobie funkcjonariusze. Wtedy to w trakcie oględzin znalazł fragment ubrania jednego z chłopców. Ten fragment był naprawdę dziwnie zawiązany. Kiedy tylko rozwiązał ten węzeł, z ubrania posypały się pociski do karabinu i pistoletu – niektóre były tylko łuskami, aczkolwiek kilka było jeszcze zdatnych do użytku.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 24 – The Frog Boys.
Po wykopaliskach mundurowi wydali oświadczenie. Według nich przyczyną śmierci chłopców było… Zmęczenie i hipotermia.
…Wkurwiło to rodziny ofiar, biegłych sądowych, dziennikarzy… No i w sumie chyba wszystkich w Korei. Nawet jakby był jakikolwiek argument względem tego, że chłopcy mogli się zgubić na terenie, który znali, po czym natura ich zajebała, to znalezione pociski oraz łuski były niepodważalnym dowodem, że coś było kurewsko nie tak. Otóż według policji… Nie było związku pomiędzy pociskami a zgonem… Ja pierdole…
Koroner zrobił głębsze oględziny, według których wyszło, że na trzech czaszkach były ślady po uderzeniu tępym narzędziem, a w czaszce czwartego chłopca znaleziono dziury po obu stronach, ale nie był w stanie stwierdzić, czy były to rany wlotowe i wylotowe po kuli.
Po srogim opierdolu policja zdecydowała, że pora przestać się ośmieszać, przez co sprawę w końcu uznano za morderstwo. Wytłumaczenie teraz wybrzmiewało „ktoś pewnie się wkurwił i ich pozabijał”.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 24 – The Frog Boys.
Dobra, skupmy się teraz na analizowaniu dowodów i miejsca zbrodni. Według jełopów z posterunku ziemia na miejscu zbrodni wskazywała na to, że chłopcy zostali zamordowani tam, gdzie znaleziono ich ciała. Wielu ludzi jednak powątpiewa w to ze względu na jeden mały fakt… Góra Waryong została przeczesana przez 300,000 ludzi, nie raz, nie dwa, a 500 kurwa razy. Jakie są szanse na to, że podczas tych wszystkich poszukiwań zwyczajnie nie zauważono ciał czy też płytkich grobów? To z kolei zasugerowało teorię, że chłopcy zostali zamordowani w innym miejscu, a ich ciała zostały przeniesione tam znacznie później.
Na pewno wiele wątpliwości zostałoby rozwianych, gdyby zidentyfikowano pochodzenie pocisków… No i tak się składa, że jednak to zidentyfikowano. Otóż nieopodal góry Waryong znajduje się baza wojskowa, w której stacjonuje 50-ta dywizja piechoty. Ta dywizja potwierdziła, że pociski i łuski znalezione przy ciałach chłopców pochodziły z ich zbrojowni. Nie mieli bladego pojęcia jednak, jak się tam mogły znaleźć… Ta… Cóż, oni może „nie wiedzą”, ale ludzie zaczęli trochę szperać. Okazało się, że w 1991 roku, nieopodal góry Waryong znajdowała się strzelnica wojskowa. Samą strzelnicę przeniesiono w inne miejsce w 1994 roku, aczkolwiek to nie ma większego znaczenia (a nawet daje podwaliny względem kilku teorii). Był tylko jeden problem – jak już wspominałem, dzień zaginięcia chłopców był świętem narodowym, a to oznaczało, że wielu ludzi miało wolne… W tym żołnierze piechoty. To z kolei sprawiło, iż policja wysnuła hipotezę, że chłopcy mogli przechadzać się w okolicach strzelnicy, po czym znaleźli kule i łuski porzucone nieopodal… Ocenę prawdopodobności tej teorii pozostawiam wam.

Już fakty obgadane, możemy się skupić na teoriach spiskowych, mniej lub bardziej niedorzecznych. Są tutaj dwie warte uwagi. Zacznijmy od mniej prawdopodobnej. Niektórzy twierdzą, że cała sprawa może być winą jakiegoś psychopaty, który przechadzał się po lasach, po czym zobaczył chłopców no i mu odjebało. Problem z tą teorią jest taki, że gdyby faktycznie takie coś miało miejsce, to nie byłby to odosobniony przypadek, coś podobnego zdarzyłoby się znowu. A tak się składa, że podobnych przypadków w Korei praktycznie nie ma.
Druga teoria jest natomiast tą, której jestem zwolennikiem. Otóż zwyczajni żołnierze mogli mieć wolne w trakcie wyborów, jednak tego samego nie można było powiedzieć o oficerach. Tego dnia oficerowie, zwłaszcza Ci wysoko postawieni byli w stanie gotowości. Możliwe jest zatem to, że jeden taki oficer albo cała ich grupka zdecydowała się wybrać na strzelnice, aby trochę się zabawić bronią ze zbrojowni. Pech jednak chciał, że któryś oficer chybił, przez przypadek mordując jednego z chłopców (tak, wiem, że koroner nie był w stanie w stu procentach stwierdzić, czy rany w jednej z czaszek były wynikiem kuli, ale jakoś nie zdziwiłbym się, gdyby coś było na rzeczy). Kiedy przyszedł na miejsce i zrozumiał co zrobił, ten zaczął się bać, że wybuchnie z tego afera, która postawi go przed plutonem egzekucyjnym, dlatego zdecydował się zatrzeć pozostałe ślady, mordując innych chłopców przy użyciu czegoś cichszego niż broń palna. Ten oficer następnie ukrywał ciała w jakimś miejscu, a jak sprawa zaczynała obumierać po kilku latach, to zakopał ich na terenach, które były już przeszukiwane setki razy, bo był przekonany, że nikt już dalej nie będzie tam szukał. Oczywiście, istnieje teoria, że to wszystko sprawka jakiegoś szeregowego, który na samowolce wparował do strzelnicy, ale wariant z oficerem wydaje mi się bardziej prawdopodobny, bo tłumaczy w zasadzie wszystko. Taki oficer miałby na tyle wielkie wpływy, że łatwiej byłoby dla niego tuszować prawdę, oraz łatwiej przekonałby agencję wywiadowczą, aby monitorowali rozwój sprawy.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 24 – The Frog Boys.
Chłopcom odprawiono prawowity pogrzeb 26 marca 2004 roku, 13 lat od ich zaginięcia co do dnia. Ich szczątki skremowano, a rodzice rozsypali je w pobliskiej rzece, aby powędrowały do Oceanu Spokojnego.
Prawnik rodzin zamordowanych, Kang Ji-won, wysunął 3 pozwy przeciwko policji, domagając się odszkodowań za niekompetencje mundurowych. Wszystkie 3 zostały oddalone przez sąd.
Funkcjonariusze Policji powiedzieli, że nie byli w stanie znaleźć innych dowodów na miejscu zbrodni, co oznacza, że całe zajście najprawdopodobniej nigdy nie zostanie rozwiązane. Wszystko wydawało się stracone, kiedy w 2006 roku sprawa się przedawniła, jednak w 2015 roku Korea Południowa zniosła przedawnienie przy morderstwach, co oznacza, że jeśli kiedyś znajdą się nowe dowody, to można wszcząć śledztwo na nowo… A czy faktycznie na to są jakiekolwiek szanse to już inna sprawa.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
32
Jakiś czas temu wrzuciłem odcinek na temat Stephena Allwine-a (odcinek 11). To był ten kaznodzieja, który zdradzał swoją żonę, po czym zdecydował, że rozwód to fatalne rozwiązanie, a znacznie lepsze jest zatrudnienie płatnego zabójcy przez internet, aby ją odstrzelił. Tamta sprawa była oczywiście bardziej zagmatwana, bo Ci płatni zabójcy tak naprawdę robili go w chuja i doili go z kasy, patałachy z FBI się o tym dowiedzieli, po czym nic nie zrobili, bo mieli ujemne IQ, a na koniec typ zdecydował się wziąć sprawy w swoje ręce, po czym mundurowi go szybko dojechali, bo wszystko spierdolił. Dlaczego o tym teraz gadam? A to dlatego, że w tamtym odcinku wspominałem, że nie był to jedyny przypadek, gdzie ktoś próbował wynająć mordercę przez internet. No i pomimo faktu, że Stephen wykazał się iście wielkim debilizmem w swoich czynach… To okazuje się, że można być jeszcze głupszym.
CSI: Kryminalne zagadki JBZD. Odcinek 23 – Niedojebany Żołnierzyk.
Zdjęcie powyżej pochodzi ze strony internetowej zatytułowanej „rentahitman.com”. To jest strona, która normalnie pojawia się w google, no i ta strona ma być jedną wielką parodią. Tam wypisali sobie różne bzdety i żarty, co z resztą widać na pierwszy rzut oka, bo „HIPPA” ma być nawiązaniem do „HIPAA”. Im dalej się pójdzie, tym bardziej oczywiste jest, że to jest jeden wielki kawał. No i pewnie się zastanawiacie, czy ktokolwiek byłby na tyle głupi, żeby… Kogo ja kurwa oszukuje, żaden z was się nad tym nie zastanawia, bo odpowiedź brzmi „tak, są na tyle wielkie cepy, które uwierzyłyby w to”.
CSI: Kryminalne zagadki JBZD. Odcinek 23 – Niedojebany Żołnierzyk.
Zanim jednak przejdziemy do jednego takiego idioty, najpierw opowiem wam o genezie tej strony (a Ci, co mają wyjebane, to mogą sobie pominąć ten paragraf). Wszystko zaczęło się, kiedy pewien mężczyzna żyjący w Kalifornii, Bob Innes, studiował analizowanie ryzyka oraz ochronę w sieci. No i na tych studiach, jeden z tematów obejmował przeprowadzanie ataków wszelakich sieci, aby znaleźć w nich słabości. Właśnie to zainspirowało Boba, aby razem ze swoimi znajomymi rozpoczęli biznes, który specjalizowałby się w takich atakach – w sensie, to miało wyglądać tak, że firmy by ich zatrudniły, aby przeprowadzali takie ataki treningowe, żeby wszyscy mieli świadomość co i gdzie należy ulepszyć. No i jak tak wszystko zakładali, to wykupili domenę o nazwie „rentahitman.com”. Według Boba ta nazwa miała oznaczać, że on zabijał na zlecenie wszelakie niedociągnięcia oraz błędy w sieci. Los jednak zadecydował inaczej – cały pomysł na biznes poszedł się jebać, bo jego znajomi po ukończeniu studiów rozeszli się, co zostawiło Boba z domeną, z którą nie mógł nic zrobić. Początkowo chciał ją dać na aukcję, żeby odzyskać trochę kasy, jaką w nią zainwestował, ale nie znaleźli się żadni kupujący, więc po prostu zostawił swój adres e-mail na stronie, aby ludzie się z nim kontaktowali w ten sposób. No i to tak zostawił… Na jakieś dwa lata, bo życie było życiem. Jednakże po tych dwóch latach, tak się zaczął głupio zastanawiać, no i zalogował się na adres e-mail, jaki zostawił… Wtedy to okazało się, że przez ten czas otrzymał jakieś 300 wiadomości. Większość wiadomości oczywiście była żartobliwa… Jednak nie wszystkie. Część z nich była śmiertelnie poważna, co trochę go zaniepokoiło. Oczywiście, jak już faza niedowierzania minęła, to postanowił coś z tym zrobić, poczuł jakąś moralną obligację do tego, aby działać. Zaczął współpracować z organami ścigania, aby przyskrzynić wszelakich zwyrodnialców o niskim IQ, przerabiając tym samym wygląd strony, aby wyglądała tak, jak wygląda dzisiaj. Dzięki temu sporo niedoszłych „klientów” poszło siedzieć, a Bob uratował życie naprawdę wielu ludziom… Chyba najbardziej szokujące w tym wszystkim dla mnie jest to, że obywatel Kalifornii ma kompas moralny. Jednak cuda się zdarzają.
CSI: Kryminalne zagadki JBZD. Odcinek 23 – Niedojebany Żołnierzyk.
Ok, przechodzimy do faktycznego tematu tego odcinka, czyli cepa powyżej — Josiah Ernesto Garcia. Ten idiota był lotnikiem w gwardii narodowej (Air National Guardsmen) w Tennessee. Po dwóch latach służby, w 2023 roku jego ukochana zaszła w ciążę, no i w takiej sytuacji stwierdził, że będzie potrzebował więcej siana. Zdarza się, reakcja nawet zrozumiała, tylko… Jak on chciał to zrobić? Czy zdecydował się aplikować na wyższe stanowisko, które było bardziej płatne? A gdzie tam. Uznał, że najlepszym rozwiązaniem będzie… Zostanie płatnym mordercą.
Armia potrafi mocno zryć beret, przez co bardziej zaprawieni w boju często kończą jako najemnicy, co to robią różne pokurwione rzeczy. Tylko… Jest różnica między armią z prawdziwego zdarzenia a gwardią narodową. Koleś nigdy nie został wysłany do jakiegoś kurwidołka Trzeciego Świata, gdzie to nawet sam diabeł byłby pod wrażeniem tego, co tam się odpierdala, tylko zwyczajnie przesiadywał całymi dniami w bazach na terenie własnego kraju. Co najwyżej sierżant na niego nawrzeszczał w trakcie treningu no i tyle. Dobra, to może właśnie chodziło o to, że jego talent się marnował? Ta kurwa, typ miał talent, ale nie do zabijania, tylko co najwyżej do walenia konia na mundur, żeby śmierdział jak najgorzej, o czym najlepiej świadczą te komentarze pod filmem na temat tej sprawy z kanału „Angry Cops” od rzekomych członków szkoły wojskowej, do której uczęszczał.
CSI: Kryminalne zagadki JBZD. Odcinek 23 – Niedojebany Żołnierzyk.
Czyli typ nie miał najebane we łbie od wojny, nie był też dojebanym zabójcą, więc dlaczego w ogóle zdecydował się na takie, a nie inne środki, aby wspierać rodzinę? Odpowiedź jest prosta – bo jest debilem. No i najlepiej o tym świadczy to, w jaki sposób chciał zostać płatnym zabójcą. Nie miał żadnych kontaktów w mafii czy kartelach, nie próbował zejść do podziemi czy nawiązać łączności z jakąś radykalną organizacją bojówkarską, nie… Typ po prostu wpisał w google „Jak zostać płatnym zabójcą?”, po czym wszedł w pierwszy link, jaki mu się wyświetlił… Ja pierdole…
Jak już się domyślacie, to trafił właśnie na „rentahitman.com”, po czym albo nie przeczytał ani słowa na tej stronie, więc nie pokapował się, że oni sobie tam spore jaja robią, albo typ był kandydatem na prezydenta bezbekistanu. W każdym razie ten cep wszedł sobie do formy zgłoszeniowej, po czym wypełnił ją swoimi danymi, jakby wypełniał podanie o pracę. No i wiecie… To nie jest tak, że jak się im wyślę ten formularz, to od razu federalni zrobią Ci wjazd na chatę. Szczególnie jeśli wypełniałeś to podanie jako jeden wielki żart. Normalnie, gdyby wysłał jedną taką formę, to Bob Innes i wszelacy mundurowi najzwyczajniej w świecie myśleliby, że koleś sobie jaja stroi… Zwłaszcza kiedy wypełniał to w taki sposób.
CSI: Kryminalne zagadki JBZD. Odcinek 23 – Niedojebany Żołnierzyk.
Był tylko jeden problem… Koleś miał cierpliwość porównywalną z czterolatkiem. On wysłał im od zajebania tych formularzy, przez co w końcu Bob Innes czy tam ktokolwiek akurat wtedy sprawował nad portalem pieczę pokapował się, że koleś na poważnie chce zostać jakimś mordercą. Nie chcąc, aby jego głupota faktycznie kosztowała kogoś życie, administracja strony skontaktowała się z FBI.
Jeśli chodzi o zlokalizowanie Szeregowego Gamonia, to było to nadzwyczaj łatwe… Ponieważ na podaniu o pracę zostawił takie informacje jak telefon czy też adres swojego domu. FBI ustawiło jakieś trefne spotkanie, umówili się z nim, no i typ przychodzi do nich, gdzie to omawiają szczegóły zlecenia. No i ten idiota dosłownie jadł im z ręki, wierzył w każde ich słowo, przez ani chwilę nie pomyślał, że to może być zasadzka. Zaoferowali mu 2500 przed robotą i drugie tyle po robocie, no i on był gotowy to zaakceptować. Jednakże… Federalni chcieli mu dać szansę. Zanim wziął kasę do ręki, to goście z którymi gadał powiedzieli mu wprost, że to może rozjebać jego karierę wojskową. Co na to Josiah? Stwierdził, że takie ryzyko jest dla niego w porządku. Zupełnie nie podłapał aluzji. Następnie wziął kasę… Po czym zakuto go w kajdanki.
Oczywiście, on później próbował się tłumaczyć, że on nie miał zamiaru nikogo zabijać, że chciał oddać pieniądze itp., jednak było już dla niego za późno. Josiah stanął przed sądem federalnym, gdzie to przyznał się do zarzuconych mu czynów. 22 kwietnia 2025 roku został skazany. Początkowo groziło mu 10 lat więzienia, jednak z jakiegoś powodu, otrzymał raptem 5 lat w zawieszeniu.

Po całym zajściu Bob Innes zdecydował się trochę zabawić kosztem tego cepa, dzięki czemu zaktualizował sekcję zniżek na stronie, aby zawierała zniżki dla lotników gwardii narodowej XD
CSI: Kryminalne zagadki JBZD. Odcinek 23 – Niedojebany Żołnierzyk.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
8
Uprzedzając pytanie – tak, to już było, jakiś czas temu dzidę na ten temat wrzucił Sugondese, ale okazuje się, że można coś dopowiedzieć na ten temat.

Zapewne nie jeden z was słyszał o makabrycznych aferach związanych z medycyną. Nawet nie trzeba szukać daleko, wystarczy spojrzeć na nasz kraj i przypomnieć sobie aferę łowców skór (jako anegdotę dodam fakt, że kiedyś na jednym z serwerów, na których przesiaduję z bandą obcokrajowców, zdecydowałem się poruszyć temat, opowiedziałem im o tej historii… No i skończyło się na tym, że wszyscy byli bladzi pod koniec). Jednakże nie tylko u nas można się doszukiwać zwyrodnialców w kitlach. Mimo iż w porównaniu z mordercami z karetek ten proceder był znacznie mniejszy w skali, nie oznacza to, że nie jest wart żadnej uwagi.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 16 - Christopher Duntsch.
Czy tylko mnie typ przypomina Franka Westa po przejściach?

Christopher Daniel Duntsch urodził się 3 kwietnia 1971 roku w stanie Montana. Jego matka była nauczycielką, a jego ojciec pracował jako fizjoterapeuta, który przy okazji był Chrześcijańskim misjonarzem. Jest najstarszym z rodzeństwa – ma dwóch braci, Nathana i Matta, oraz młodszą siostrę o imieniu Liz. Nie wiadomo w zasadzie nic o tym, co działo się za zamkniętymi drzwiami, jego przeszłość jest jedną wielką tajemniczą.
Najwcześniejsze wzmianki o nim pojawiają się z czasów studiów, kiedy to uczęszczał do Millsaps Collage w stanie Mississippi. Grał on tam w Amerykański Football. Nie zagłębiając się w szczegóły tego sportu, powiem jedynie, że zespół z Millsaps był w trzeciej dywizji, która jest najniższą dywizją (same podstawy, nie oferują stypendiów itp.). Nie podobało mu się to ponieważ nie było w tym chwały, dlatego przepisał się do Uniwersytetu Stanowego Colorado, ponieważ ta uczelnia była już w pierwszej dywizji, czyli najwyższej. Wtedy pokazały się pierwsze problemy z Christopherem jako osobą – nikt z drużyny nie miał o nim nic dobrego do powiedzenia. Jego trener powiedział, że brakowało mu dyscypliny (co jest nadzwyczaj dziwne, biorąc pod uwagę, kim byli jego rodzice), natomiast inni gracze opisali go jako aroganckiego, ale co ważniejsze eratycznego. Dosyć szybko zdał sobie sprawę, że z kariery sportowca nici, dlatego przepisał się znowu, tym razem do Uniwersytetu Stanowego Memphis, gdzie został absolwentem w 1995 roku. Następnie zdecydował się pójść na medycynę, dlatego zapisał się do Uniwersytetu Stanowego w Tennessee, gdzie chciał zostać doktorem medycyny, ale starał się też zdobyć osobny doktorat w dziedzinie biologii komórek molekularnych. Nie jestem doktorem, ale podejrzewam, że takie coś jest bardzo skomplikowane.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 16 - Christopher Duntsch.
Jeśli chodzi o naukę medycyny, to szło mu kiepsko, o czym świadczy fakt, że wokół tej szkoły spędził jakieś 15 lat (7 lat w szkole medycznej, 8 lat rezydencji), a normalnie na jego kierunkach zajęłoby to jakieś 11 (4 lata w szkole medycznej, 7 lat rezydencji). To był też właśnie powód, dla którego zdecydował się na zostanie neurochirurgiem – ponieważ spędził w tej szkole sporo czasu, narobił sobie długi w postaci 500,000 dolarów. Notorycznie potrzebował porad, kiedy chodziło o zdawanie egzaminów. Jakby tego było mało, w trakcie swojej rezydencji, brał on udział w mniej niż 200 operacjach. To bardzo źle, ponieważ przeciętny neurochirurg w trakcie rezydencji bierze udział w ponad 1000 operacjach. Oczywiście, nie przy każdej się operuje, niektóre to tylko obserwacje, co nie zmienia faktu, że to naprawdę mało. Co więcej, w trakcie 4 roku rezydencji, Christopher był podejrzany o bycie pod wpływem środków odurzających (kokainy) podczas operowania. Chciałbym powiedzieć, że sytuacja była poważna, ale biorąc pod uwagę, że nie wyjebali go na zbity pysk z rezydentury z dożywotnim zakazem powrotu, to jednak nie mogę tak powiedzieć. Nie, zamiast tego wysłano go na kilka miesięcy do takiego specjalnego programu dla lekarzy pod wpływem, po czym pozwolili mu kontynuować rezydenturę. Nie zmieniło to jednak faktu, że lekarze nadzorujący go mieli tak wielkie wątpliwości wobec niego, że nie pozwolili, aby operował bez nadzoru. Wielu znajomych nawet wspominało, że często łaził do pracy po nocy ćpania, z czego jeden nawet przyznał, że nie pozwoliłby Christopherowi operować na sobie… Jednak ten sam znajomy nie miał już żadnych przeciwwskazań, aby pozwolić mu operować na innych.
Koniec końców, Christopher jakimś cudem zdał szkołę i uzyskał wszystkie potrzebne mu papiery. Można by się poważnie zastanawiać, czy typ nie przekupił kogoś po drodze. Wiem, że ja się tak zastanawiałem, więc szukałem informacji na ten temat… I o dziwo nic nie znalazłem. Żaden artykuł, żaden dokument z późniejszych rozpraw, żadne zeznania nigdy nie wspominały, jakoby Christopher rozdawał łapówki podczas nauki, a przynajmniej ja takowych informacji nie znalazłem (możliwe, że chujowo szukałem). Nie jest to oczywiście jednoznaczne z tym, że faktycznie komuś nie dał w łapę, aczkolwiek należy rozpatrzyć też inne możliwości – Christopher wiedział, jak oszukać system. Wiedział jak kłamać oraz jakie luki mógł wykorzystać, co w połączeniu z kiepską administracją zaowocowało tym, że wbrew zdrowemu rozsądkowi był w stanie zostać lekarzem. Niezależnie od tego, jak to faktycznie wyglądało, wynik był ten sam – koleś, który nigdy nie powinien nosić stetoskopu został neurochirurgiem.
Jeśli chodzi o życie prywatne, to Christopher… Christopher lubił łazić do klubów ze striptizem. Wydawał tam naprawdę sporo kasy, a żeby było śmieszniej, to właśnie tam poznał swoją dziewczynę, striptizerkę imieniem Wendy Renee Young. Tak, koleś randkował ze striptizerką. Jakby tego było mało, to on jeszcze ją dwukrotnie zapłodnił (przy czym nigdy się nie pobrali, nigdy się nawet nie oświadczył). Ich związek zakończył się w 2014 roku, na krótko przed narodzinami ich drugiego syna.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 16 - Christopher Duntsch.
Christopher może i był kiepskim lekarzem, ale za to był w miarę dobrym Biznesmanem. Był jednym z założycieli DiscGenics, czyli takiej firmy, co to specjalizuje się w… Leczeniu komórkami macierzystymi chorób zwyrodnienia kręgosłupa (stem cell treatment of degenerative spinal conditions… Nie wiem, czy dobrze to przetłumaczyłem)? W każdym razie firma była wielkim sukcesem, sporo ludzi w to zainwestowało, sporo kasy z tego było, no i ogółem sielanka. Christopher natomiast wiedział, jak się przedstawić, wiedział co pisać w mailach. Jednakże długo w tej firmie nie zabawił. O tyle, co twierdził, że to on odpowiada za różnego rodzaju patenty czy rozwiązania opracowywane przez DiscGenics, to tak na dobrą sprawę jego imię pojawiało się na tych patentach, bo był związany z tą firmą. Jego współzałożycielom nie podobało się to, że harowali jak muły, a ten spijał śmietankę nic nie robiąc, no i skończyło się na tym, że wyjebali go z firmy w 2012 roku. O dziwo, sama firma funkcjonuje aż do dzisiaj, przy czym oprócz wspólnictwa z Christopherem to raczej nie wdali się w żadną kontrowersję… Znaczy, był tam niby pozew od Lary Silverman i Jeffrey-a Poole-a o dyskryminację seksualną, ale jakoś nie byłem w stanie znaleźć tego, jak się to wszystko zakończyło. Samo DiscGenics natomiast nie kryje się, że Christopher był członkiem firmy, ale potępiają jego działalność.

W 2011 roku Christopher przyjechał do Dallas w stanie Teksas, gdzie został zatrudniony przez centrum medyczne Baylora w Pleno (dzisiaj nazywa się to Centrum Medycznym Baylora Scotta & White-a) jako chirurg kręgosłupa. Powiedzieć, że nieźle mu płacili, to srogie niedopowiedzenie – rocznie miał dostawać 600,000 dolców, do tego jeszcze dopłacili mu jakieś 50,000 za przeniesienie się do Dallas, no i tam jeszcze inne tego typu bonusy. Dlaczego go zatrudnili? Bo na papierze wyglądał zajebiście. Wiedział, co napisać w CV. Na dodatek też nakłamał w tym CV – napisał w nim, że uzyskał doktorat z mikrobiologii ze szpitala dziecięcego St. Jude… A St. Jude nie oferowało takiego doktoratu, kiedy rzekomo tam uczęszczał, więc nie ma tu jakiejś wątpliwości, że ściemniał. Zatrudnili Christophera jako swego rodzaju inwestycję – chcieli go wypromować, gadać, jaki to on jest zajebisty… No i niestety, położyli swoje zaufanie w nie tym człowieku, co trzeba.
Jeszcze zanim zaczął operować, Christopher pokazał swoje spierdolenie – zaczął zdradzać swoją dziewczynę (która tak na dobrą była wtedy w ciąży i spodziewali się pierwszego syna) z pielęgniarką z tego centrum medycznego, kobietą imieniem Kimberly Morgan, która była jego asystentką.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 16 - Christopher Duntsch.
Dobra, już jesteśmy po preambule, więc możemy się skupić na ofiarach Christophera. W listopadzie 2011 roku mężczyzna imieniem Kenneth Fennel zgłosił się do centrum medycznego Baylora, ponieważ odczuwał ból w dolnej części pleców. Przypisali go do Christophera, a ten oczywiście się tam mu przechwalał, jakim to jest zajebistym chirurgiem, że jakiś zespół sportowy go zatrudni, że „przejmie to miasto”… Ego jakich mało. W każdym razie Kenneth trafił pod nóż, a po operacji, Christopher mówił zarówno Kennethowi, jak i jego rodzinie, że wszystko poszło po myśli. Jak już się pewnie domyślacie, rzeczywistość była znacznie inna. Kenneth dalej był w bólu. Jak się okazało, Christopher… Zoperował złą część jego pleców. Kenneth o tym oczywiście nie wiedział wtedy, dlatego zgodził się na drugą operację. Znowu trafił na stół, no i jak się wybudził ze znieczulenia… To był sparaliżowany od pasa w dół, a w jego nogach był niewiarygodny ból. Co się właściwie stało? Jakkolwiek niewiarygodnie to zabrzmi, Christopher… Wyciął mu sporą część nerwu udowego. Kenneth wymagał miesięcy rehabilitacji po to, aby w ogóle mógł się poruszać przy pomocy laski, przy czym nie może się poruszać za daleko, ani nie może stać zbyt długo. Ze względu na całe te komplikacje, musiał zamknąć swój biznes, tracąc tym samym źródło utrzymania. Po dziś dzień żyje z niewyobrażalnym bólem spowodowanym fuszerką Christophera. Kenneth był jego pierwszą ofiarą.
Kilka tygodni później, 30 grudnia 2011 roku, Christopher miał kolejnego pacjenta. Lee Passamore, śledczy z biura lekarzy sądowych hrabstwa Collin, miał problemy z plecami. Według zeznań chirurga naczyniowego Marka Hoyle-a, który asystował przy operacji, Christopher wyciął wiązadło obok rdzenia kręgowego… Takiego czegoś się nie robi przy operacji, którą przechodził Lee Passamore. Co więcej, kiedy przyszedł czas zamocowania takiego specjalnego ustrojstwa, które ma tam poprawić kręgosłup… Christopher źle to zamontował. Powiedzieć, że on niepoprawnie przykręcił jakąś śrubę, to jakby nie powiedzieć nic. On tak to przymocował, że zerwał gwint, a to oznacza, że nie można było tego usunąć. A nawet gdyby tego nie zrobił, to i tak usunięcie tego byłoby niemożliwe z innego powodu – Christopher wkręcił ją w takim miejscu, że szturcha ona Passamore-a w kanał kręgowy, a co za tym idzie, inni lekarze sądzą, że gdyby ją wykręcić, Lee po prostu wykrwawiłby się na śmierć. Tak samo, jak Kenneth Fennel, Lee Pasamore żyje w katuszach z powodu bólu (jakby nie było, wyobrażacie sobie, że cały czas jakaś śruba szturcha was w kręgosłup? To naprawdę musi boleć). No i okazało się, że to mogło skończyć się jeszcze gorzej, ponieważ w pewnym momencie, Mark Hoyle po prostu zabrał Christopherowi skalpel z dłoni, dokańczając operację za niego, aczkolwiek nie mógł on już pomóc pacjentowi. Po operacji Mark powiedział Christopherowi, że jest pierdolnięty. Był tym tak zszokowany, że poprzysiągł, że nigdy nie będzie asystował Christophera przy operacji, składając tym samym na niego skargę do władz ośrodka. Skarga, którą ośrodek zignorował.
Nowy pacjent – Barry Morguloff doznał urazu kręgosłupa, kiedy rozładowywał towar z ciężarówek. Został wysłany do Christophera przez jakąś klinikę, aby ten wykonał na nim zespolenie kręgosłupa (w sensie 2 kręgi są scalone przy użyciu płytek metalowych). Christopher obiecał mu pomóc, ale jak się domyślacie, tylko wszystko bardziej spieprzył. Podczas operacji, Christopher naciął tętnicę kręgową. Jakby tego było mało, nie mógł poprawnie wpasować metalowej płytki pomiędzy kręgi. Skończyło się na tym, że Barry był w znacznie większym bólu niż przed operacją, a na domiar złego stracił czucie w swojej lewej nodze, przez co musi teraz poruszać się na wózku inwalidzkim. Barry odmówił dalszych kontaktów z Christopherem po tym, jak na wizycie kontrolnej po operacji, Christopher wykazywał oznaki upojenia alkoholem.
Warto tutaj wspomnieć, że podczas tej operacji Christopherowi asystował doktor Randall Kirby. Ta operacja była tak fatalna, że Randall złożył skargę na Christophera do komisji lekarskiej w Teksasie, ponieważ ten dalej popełniał błędy nawet wtedy, kiedy ktoś mu je wytknął, a swoim zachowaniem przypominał bardziej chirurga na pierwszym roku rezydencji. Niestety, tak jak ze skargą Marka Hoyle-a, ta też została zignorowana.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 16 - Christopher Duntsch.
Do Christophera zgłosił się kolejny pacjent, no i tym razem był to ktoś, kogo Christopher znał osobiście – Jerry Summers. Był on bliskim przyjacielem Christophera, znali się od czasu studiów. Jerry nawet przeprowadził się z Tennessee do Dallas, aby pomóc Christopherowi w początkach jego kariery. Jerry miał problemy z karkiem, ponieważ w trakcie studiów nabawił się kontuzji na boisku, a sprawa tylko się pogorszyła, kiedy brał udział w wypadku samochodowym. No i… Myślałby kto, że Christopher byłby na tyle świadom swojej fuszerki, że odmówiłby operowania na swoim własnym przyjacielu, który ewidentnie był dla niego dobry. Tak się jednak nie stało – Christopher musiał mieć zdrowie Jerry-ego głęboko w dupie, ponieważ zgodził się operować na nim. Zadaniem Christophera było złączenie dwóch kręgów szyjnych Jerry-ego, ale… Ale kurwa powtórzę się jeszcze raz – wszystko spierdolił. Po pierwsze, popsuł mu tętnicę kręgową, co spowodowało naprawdę mocne krwawienie. Aby spowolnić krwawienie, Christopher użył pianki antykoagulacyjnej, przy czym użył tak wielkiej ilości, że Jerry miał zwężony kręgosłup (albo ściśnięty… chodzi tu o to, że to był „Constricted Spine”). Co więcej… Christopher usunął tak sporą ilość struktury kości, że głowa Jerry-ego nie była już przymocowana do reszty jego szkieletu… Tak kurwa, jego głowa nie była przymocowana do reszty ciała. Jerry oczywiście po operacji wybudził się cały sparaliżowany. Zaczął krzyczeć, co zwróciło uwagę pielęgniarki o imieniu Angelina Fusco. Jerry panikował, bo… Bo kurwa obudził się cały sparaliżowany, kto by nie panikował? Jednakże, w trakcie tej paniki, Jerry wspomniał o bardzo ważnej rzeczy. Twierdził on, że na dzień przed operacją, razem z Christopherem zażywali kokainę. Ciekawe, a biorąc pod uwagę nawyki Christophera w szczególności prawdopodobne, ale kiedy sprawa trafiła do sądu, Jerry twierdził, że kłamał na ten temat. Przy czym twierdził on… Nie chce powiedzieć, że to jest najgłupsza wymówka, jaką słyszałem, ale zdecydowanie jest jedną z głupszych. Jerry twierdził, że skłamał, kiedy powiedział pielęgniarce o narkotykach, bo chciał po prostu zwrócić uwagę pielęgniarek, po czym te zwróciłyby uwagę Christophera, aby ten zjawił się w jego pokoju… Ja pierdole… No nic. W każdym razie to oprócz tej wzmianki o kokainie, w notatkach Angeliny Fusco pojawiło się coś jeszcze. Twierdziła ona, że Jerry rozmawiał z asystentką Christophera, mówiąc jej, że „Rozdmucha tę całą sprawę. Wiesz, o czym mówię – o tym, co się dzieje”. Rzekomo, kiedy Christopher to usłyszał, zaczął grozić Jerry-emu.
Jerry ewidentnie wiedział o czymś, ale nie chciał gadać na ten temat, co tylko sprawia, że bardziej mu się dziwie. W sensie spójrzcie na to w taki sposób – chłop osobiście zna doktora, więc pewnie wie, że coś jest z nim nie tak. Jakby tego było mało, razem zdecydowali, że zajebistym pomysłem będzie ćpanie na dzień przed operacją, przy czym mam przeczucie, że nie raz już takie coś robili. Pomimo tego, i tak uznał, że pójdzie pod jego skalpel, zamiast zgłosić się do jakiegoś bardziej rzetelnego chirurga… Czego się niby Jerry spodziewał? Jak to wszystko niby miało się potoczyć w jego rozumowaniu?
Warto tutaj o jednej rzeczy wspomnieć, bardzo ważnej. W wielu materiałach i artykułach przeczytacie, że Christopher Duntsch zabił w trakcie swojej kariery 2 osoby. Ja wam natomiast powiem, że zabił on 3 osoby. Wynika to z faktu, że w lutym 2021 roku, długo po tym, jak już Christopher został skazany, Jerry Summers zmarł, a przyczyną śmierci była infekcja, która wynikała bezpośrednio z komplikacji po operacji oraz jego paraliżu. Nie jestem do końca przekonany, jak to wygląda z punktu prawnego, aczkolwiek suche fakty są takie, że gdyby nie ta zjebana operacja, chłop dalej byłby wśród żywych, tak więc na potrzeby tej dzidy zaliczę to jako morderstwo.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 16 - Christopher Duntsch.
Po tym, co Christopher odjebał przy operacji Jerry-ego, centrum medyczne zabroniło mu wykonywania bardziej złożonych operacji. Niby zajebiście, ale jednak nie, ponieważ dalej pozwolono mu na robienie mniej skomplikowanych operacji… A w świecie chirurgów, słowa „mniej skomplikowane” mają dosyć szerokie znaczenie. Co więcej, Christopher został wysłany na ewaluację psychologiczną… Którą jakimś cudem przeszedł.
Jeśli myślicie, że przy takich rutynowych operacjach mało można spierdolić, to mylicie się, o czym najlepiej świadczy następna ofiara/pacjentka Christophera. Szkolna bibliotekarka imieniem Kellie Martin doznała urazu kręgosłupa po tym, jak spadła z drabiny, kiedy zdejmowała świąteczne dekoracje. Potrzebowała operacji, która miała na celu dekompresję kręgosłupa. Z tego, co mi powiedziano, jest to najprostsza operacja, jaką może wykonać chirurg. Oczywiście, chodzi tutaj o pełnoprawnego chirurga, a nie zaćpanego popierdoleńca. Podczas operacji, Christopher zrobił zbyt głębokie nacięcie obok kręgosłupa, przez co przeciął tętnice. No i… Takie coś jest rzadkie, ale nie jest niespotykane. Co natomiast jest niespotykane, to reakcja Christophera. Po tym, jak przeciął tętnice, Christopher… Zignorował to. Tak, chłop podczas operacji przeciął naczynie krwionośne, ludzie na Sali operacyjnej mówili mu „hej, ona krwawi”, po czym miał zupełnie wyjebane na wewnętrzne krwawienie. Jakby tego było mało, to mówił innym członkom zespołu operacyjnego, że nie ma problemu. Oczywiście, po operacji dosyć szybko inni lekarze pokapowali się, że coś jest stanowczo nie tak z Kellie. Przewieziono ją na oddział intensywnej terapii, gdzie zajmowano się nią przez 3 godziny, ale tak na dobrą sprawę nie mieli bladego pojęcia, co z nią jest w ogóle nie tak, ponieważ Christopher nie chciał z nimi współpracować, zaprzeczając jakoby cokolwiek się stało podczas operacji. Kelly Martin zmarła, wykrwawiła się na śmierć.
Po śmierci Kelly Martin, Christopher Duntsch odszedł z centrum medycznego Baylora. Nie został zwolniony, tylko odszedł. Jakby tego było mało, to centrum medyczne Baylora… Napisało mu list polecający. To z kolei pozwoliło mu, aby zdobył pracę w centrum medycznym Dallas w lipcu 2012 roku.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 16 - Christopher Duntsch.
Tam co prawda centrum medyczne Baylora usunęło mu przywileje chirurgiczne, ale w centrum medycznym Dallas dali mu tymczasowe przywileje, dopóki tam nie zdobyli różnych dokumentów od centrum Baylora. No i… To był fatalny błąd. Już z początku personel medyczny skarżył się, że chłop wygląda i zachowuje się, jakby był pod wpływem.
Już w pierwszym tygodniu po zatrudnieniu go, pod jego nóż trafiła kobieta imieniem Floella Brown. Floella zjawiła się tam na operacje zespolenia szyjki (cervical fusion. Niby tam początkowo wyszło mi, że to jest „zespolenie szyjki macicy”, jednakże mam co do tego wątpliwości, bo później Christopher robił taką operację też na facecie, więc…). W późniejszych zeznaniach pielęgniarz o imieniu Kyle Kissinger powiedział, że w pewnym momencie Christopher wspomniał, że jest za dużo krwawienia. Historia powtórzyła się – Christopher przeciął tętnice. Tym razem była to tętnica, która doprowadzała krew do mózgu Floelli. Próbując powstrzymać krwawienie, Christopher zbyt bardzo ucisnął tętnice, co z kolei doprowadziło do tego, że ani krew, ani tlen nie docierały do mózgu Floelli. Operacja zakończyła się, pozszywali ją, tam jakoś się początkowo nie skarżyła, kiedy odzyskała przytomność, aczkolwiek wszystko poszło się jebać następnego dnia. Około 5 rano, Floella miała drgawki i straciła przytomność. Personel centrum medycznego próbował się skontaktować z Christopherem, ale było to niemożliwe przez kilka godzin. Kiedy w końcu pojawił się w centrum medycznym, był on spóźniony, zaniedbany, no i nosił na sobie te same ubrania chirurgiczne, co przez ostatnie 3 dni. Skąd wiedzieli, że to są te same? Bo miał na nich dziurę w dupie. W każdym razie powiedziano mu, że coś jest naprawdę nie tak z Floellą Brown, no i czeka na niego na oddziale intensywnej terapii. Christopher… Miał wyjebane do tego stopnia, że zamiast zająć się Floellą, zdecydował się przeprowadzić operację na innej pacjentce… Jakim kurwa cudem mu na to pozwolili, to nie wiem. Tą drugą pacjentką była starsza kobieta, 71-letnia Mary Efurd. Jej operacja miała być zupełnie nieinwazyjna, zupełnie rutynowa, złączenie kręgów, nic skomplikowanego… Jednak jak już ustaliliśmy, to wcale nie oznacza, że Christopher zrobi dobrą robotę.
Podczas operacji na Mary Efurd, Christopher był rozkojarzony, bo w trakcie operacji tam gadał z zarządem szpitala na temat tego, co ma zrobić z Floellą Brown. Zasugerował, że należy jej zrobić kraniotomię, czyli taki zabieg, gdzie wiercą Ci dziurę w czaszce, aby zmniejszyć ciśnienie w mózgu. Nie jestem lekarzem, więc nie mam bladego pojęcia, czy takie coś by bardziej pomogło, czy zaszkodziło w tej sytuacji. Co wam natomiast mogę powiedzieć, że tego typu operacja jest skomplikowana. Już pomijając fakt, że pewnie Christopher by to spierdolił, to on prawnie nie mógł tego zrobić, ponieważ dalej miał zakaz przeprowadzania takich operacji po tym, co zrobił z Jerrym Summersem. Drugą rzeczą było natomiast to, że to centrum medyczne nie miało narzędzi potrzebnych do czegoś takiego. Jego jedyną opcją było przetransportowanie Floelli do innej placówki… Coś, na co nie pozwolił. Nie zdziwię chyba nikogo, kiedy powiem, że Floella Brown zmarła – połączenie wylewu i wykrwawienia się.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 16 - Christopher Duntsch.
Skoro już o niej wspomniałem, to można rozwinąć temat Mary Efurd. Kiedy na niej operował… Nie, nie, nikt przy zdrowych zmysłach nie może nazwać tego operacją. Zacznijmy od tego, że on zajął się zupełnie inną części pleców, niż tą, na której faktycznie miał się skupić. Następnie, wyciął on korzenie jednego z nerwów (co oznaczało, że już nigdy nie chodziłaby poprawnie), wkręcił śrubkę w inny nerw, wywiercił dziury po nie tej stronie kręgosłupa, po jakiej powinien, po czym zostawił to ot tak sobie, w ogóle nie wyciągnął dysku (krążek międzykręgowy), który miał wyciągnąć, a na sam koniec… A na sam koniec, on nie wkręcił śrub w kość, tylko w mięśnie. To spowodowało, że ten cały sprzęt, który miał się znajdować na jej kręgosłupie zwyczajnie ruszał się, kiedy tylko był dotykany. Wszyscy obecni na Sali operacyjnej mówili mu, że robi to niepoprawnie. On jednak miał wyjebane.
Kiedy Mary obudziła się po operacji, nie czuła swoich nóg. Co natomiast czuła, to niewyobrażalny ból w plecach. Centrum medyczne Dallas podjęło decyzję, aby zawiesić Christophera, po czym zadzwonili po doktora Roberta Hendersona, który był pionierem nowoczesnej chirurgii kręgosłupa, aby odratować sytuacje. Kiedy Robert zobaczył na własne oczy, co Christopher zrobił, był on tym tak przerażony, że zdecydował się nagrać całą operację rewizyjną (czyli taka operacja, która ma na celu poprawę poprzedniej operacji), po czym opatrzył to nagranie swoim komentarzem, ponieważ był przekonany, że nikt mu nie uwierzy na słowo, kiedy będzie mówił, co Christopher zrobił (on już wtedy wiedział, że sprawa pójdzie do prokuratora, więc nagrał to, aby w sądzie żaden prawnik nie mógł tego podważyć). Jakby tego było mało, po operacji Robert skontaktował się z uniwersytetem w Tennessee, wysyłając im zdjęcie Christophera, ponieważ tak bardzo nie mógł uwierzyć w to, że jakikolwiek chirurg zrobiłby coś takiego, więc myślał, że Christopher Duntsch to oszust, który podawał się za chirurga (albo ktoś ukradł tożsamość prawdziwego Christophera). Kiedy tylko otrzymał wiadomość, że Christopher to faktycznie absolwent szkoły medycznej, Robert był przekonany, że Christopher musiał zrobić to wszystko celowo, bo dla niego było niemożliwe, że jakikolwiek chirurg z podstawową wiedzą na temat ludzkiej anatomii tak bardzo spierdoliłby robotę.
No i mając to wszystko na uwadze, chciałbym tylko przypomnieć, że zarówno śmierć Floelly Brown, jak i spierdolona operacja Mary Efurd miały miejsce dzień po dniu, w pierwszym tygodniu pracy Christophera w centrum medycznym.
Christopher oczywiście długo nie zabawił w centrum medycznym, jednak jest jedno duże „ale”… To centrum nie zgłosiło go do NPDB („National Practitioner Data Bank”, czyli „Narodowa Baza Danych Praktykantów”). Do takiej bazy danych zgłasza się lekarzy, którzy coś spierdolili, aby inne szpitale czy tam centra medyczne wiedziały, że nie należy ich zatrudniać. Tak, mimo iż typ był nadzwyczajnym świrem, to centrum medyczne nie zgłosiło go tam. Dlaczego? Kurwa, sam chciałbym wiedzieć. Niby tam nie są zmuszani zgłaszać chirurgów, którzy mają tylko tymczasowe przywileje, ale kurwa, myślałby kto, że jednak profilaktycznie zgłosiliby go… No, chyba że sami nie chcieli mieć przypału, że zatrudnili kolesia, który miał zdjęte przywileje, po czym pozwolili mu zabawić się w rzeźnika (co i tak się kurwa stało, bo pozwy poszły w ruch)… W każdym razie wynik był taki, że Christopher zwyczajnie polazł do innego ośrodka medycznego.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 16 - Christopher Duntsch.
Christopher znalazł zatrudnienie w szpitalu South Hampton w Dallas (który tak w ogóle został zamknięty w 2015) oraz centrum chirurgicznym w Frisco. To oznaczało jedno – więcej ofiar.
Jeff Chaney – odczuwał ból wzdłuż jego ramienia. Christopher przeciął jego rdzeń kręgowy, przez co jego prawa część ciała jest sparaliżowana.
Philip Mayfield – pracował jako kierowca ciężarówki, jednak nabawił się przez to bólu pleców. Christopher wwiercił się w jego rdzeń kręgowy, co sprawiło, że był sparaliżowany od szyi w dół. Po długiej rehabilitacji był w stanie poruszać się o lasce, aczkolwiek dalej odczuwał częściowy paraliż w prawej części ciała i lewej ręce. Podobnie jak Jerry Summers, Philip zmarł w lutym 2021 roku, aczkolwiek przyczyną śmierci był COVID. Wdowa po Philipie, Angela Mayfield, obwinia Christophera za śmierć jej męża, twierdząc, że ta operacja osłabiła go do takiego stopnia, że COVID go wykończył (jak chcecie, możecie zaliczyć go jako czwartą ofiarę śmiertelną).
Marshall "Tex" Muse – miał on chorobę zwyrodnieniową krążka międzykręgowego. Zapisał się na operację do Christophera, ale dzień przed tą operacją, dowiedział się o śmierci Kellie Martin. Kiedy zadzwonił do Christophera, aby dowiedzieć się, co się stało, ten zaczął przeklinać, oburzony tym, że Marshall śmiał oskarżać go o zabójstwo, po czym próbował go przekonać, że śmierć Kellie wynikała z reakcji alergicznej na środek znieczulający. Niestety, Marshall mu uwierzył. Po operacji Marshall obudził się w niewyobrażalnym bólu. Jak się później okazało, Christopher w ogóle nie przymocował sprzętu, który miał się znaleźć na kręgosłupie Marshalla. Po prostu zostawił tam to, przez co ten sprzęt najzwyczajniej poruszał się cały czas pomiędzy kręgosłupem i tkanką mięśniową. Kiedy jednak Marshall skarżył się na ból, Christopher powiedział mu, że to, co odczuwa, jest w „normalnym przedziale” i że ma przesadną reakcję. Niemniej jednak przepisał on Marshallowi leki przeciwbólowe… A dokładniej mówiąc, sporą ich ilość. Tak sporą, że kiedy farmaceuta zobaczył receptę, odmówił on wydania Marshallowi takiej ilości leków, ponieważ był przekonany, że Christopher usiłuje zamordować pacjenta taką dawką leków. Niestety, Marshall wyrobił sobie uzależnienie od leków przeciwbólowych, co kosztowało go pracę i małżeństwo.
Jacqueline Troy – Po operacji mogła ledwo mówić. Jak się okazało, Christopher przeciął jej prawie wszystkie struny głosowe (pozostawił tylko jedną), przeciął jedną z jej tętnic, oraz pozostawił dziury w jej tchawicy. Musiała być uśpiona przez tygodnie oraz trzeba jej było podawać jedzenie przez słomkę, ponieważ części jedzenia mogły dostać się do jej płuc.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 16 - Christopher Duntsch.
Ostatnią ofiarą Christophera był Jeff Glidewell. Odczuwał on ból pleców, spowodowany wypadkiem motocyklowym z 2004 roku. 10 czerwca 2013 roku, poszedł na operację zespolenia szyjki. Kiedy się wybudził, nie czół swoich stóp, nie mógł poruszać prawym ramieniem, oraz nie mógł mówić. Kiedy żona Jeffa zapytała się Christophera, co się stało, ten jej powiedział, że zauważył guza, który mógł być oznaką raka. W rzeczywistości, ten „guz” był mięśniem szyi.
Po kilku dniach Jeff został przetransportowany do innego szpitala, gdzie zajął się nim doktor Randall Kirby – ten sam doktor, który wcześniej złożył skargę na Christophera. Kiedy tylko zaczął operację rewizyjną, Randall zobaczył coś, co później określił „robotą szaleńca”. Christopher zrobił nacięcie w złym miejscu. Przeciął jedną z jego strun głosowych, wyciął mu jeden z nerwów, przeciął jego tętnicę, oraz zostawił dziurę o wielkości monety w jego przełyku. Na sam koniec… Pozostawił w nim gąbkę. Wynikało to z tego, że gdyby takową gąbkę wyjąć, Jeff najprawdopodobniej wykrwawiłby się, jednak to nie jest długotrwałe rozwiązanie, a już w szczególności nie powinno zostawiać się tego w ciele po operacji. To z kolei spowodowało, że Jeff miał sepsę oraz infekcję krwi. Z jego szyi wydobywała się ślina, jak i płyny infekcyjne (jakiś „puss”, ale jestem święcie przekonany, że to nie jest „kotek”). Randall był w niedowierzaniu – nie wierzył w to, co widział, ani w to, że po tak długim czasie Christopher dalej jest lekarzem. Był święcie przekonany, że Christopher chciał uciąć głowę Jeffa. Później skomentował sprawę następująco.

„Nigdy nie widziałem takiego przypadku jak u pana Glidewella. To było usiłowanie morderstwa, przy czym nie był to pierwszy raz. Według mnie, wśród lekarzy był seryjny morderca”.

Jeff spędził miesiące w szpitalu po operacji, a przez lata wymagał on 50 dodatkowych operacji, aby poprawić to, co Chirstopher spierdolił.
Po tej operacji cała licencja lekarska Christophera została zawieszona, po czym została już w pełni usunięta w grudniu 2013 roku.
Możecie na to spojrzeć i liczby się wam nie zgodzą – gada się, że ten koleś spierdolił operacje na 33 osobach, ale liczba ofiar wymienionych w powyżej jest mniejsza. Wynika to z faktu, że ofiary powyżej były najgorszymi przypadkami. On okaleczył więcej ludzi, ale niektórzy zdecydowali się pozostać anonimowi, a obrażenia innych nie były aż tak fatalne, aby je nagłaśniać, bo wymagały jedynie poprawy od bardziej rozgarniętego chirurga, aby wszystko było dobrze (co nie zmienia faktu, że w ogóle tych powtórnych operacji nie powinno być w ich przypadkach, ale biorąc pod uwagę, co stało się z innymi pacjentami, to Ci z mniejszymi obrażeniami mieli sporo szczęścia, to jest fakt).
Dopiero w 2015 roku sprawa Christophera trafiła na biurko prokuratora w Dallas. Do tego czasu, 4 pozwy cywilne były wytoczone przeciwko Christopherowi. Dlaczego prokurator nie zrobił nic wcześniej? Wychodzi to z technicznego prawniczego pierdolenia – błąd w sztuce lekarskiej nie jest zarzutem kryminalnym. Można ubiegać się o odszkodowanie, aczkolwiek nie można kogoś za to skazać, ponieważ nadzwyczajnie trudno jest udowodnić, że ktoś to zrobił celowo, nawet jeśli wielokrotnie dochodziło do spierdolonych operacji. Aby prokurator wytoczył lekarzowi zarzuty kryminalne, musi udowodnić, iż był zbrodniczy zamiar (łatwo powiedzieć, trudno udowodnić). Jednakże w ostatnim pozwie cywilnym, adwokat jednej z ofiar Christophera zdobył dostęp do pewnego maila, który Christopher wysłał do swojej kochanki tuż przed operacją przeprowadzoną na Lee Passamorze. No i jest to na tyle popierdolone, że zdecydowałem się to przetłumaczyć, aczkolwiek wynikały z tego problemy, bo… A zresztą, pokażę wam.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 16 - Christopher Duntsch.
„Mam nadzieję, że przeczytasz to, zrozumiesz to, po czym złapie Cię to za serce w odpowiedni sposób.
Zbudowanie tej kliniki bez Ciebie byłoby niemożliwe albo znacznie trudniejsze.
Oprócz Ciebie, wszystko inne da się zastąpić przy pomocy zajebistej administracji, albo da się czegoś uniknąć przy pomocy kilku rzeczy, których nie trzeba wymieniać. Próbuję Ci powiedzieć, że oprócz tej kliniki (głównie ze względu na moje serce), znacznie łatwiej jest żyć bez Ciebie niż z tobą na płocie i wszędzie z twoimi uczuciami (?). Jest jeszcze łatwiej (i oczywiście lepiej), aby zrobić to samo z tobą w miłości ze mną i tarzać się ze mną jak mój skurwysyński żołnierz (???). Albo wchodzisz w to, albo wychodzisz i po prostu rządzisz kliniką, nawet nie będę miał Ci za złe za wszystko powyżej, jeśli ochronisz moje serce, ale jeśli nie możesz tego zrobić, nie możesz rządzić kliniką tak jak ja. Nie dlatego, że jestem jakąś okropną osobą bez serca, tylko dlatego, że jestem wspaniałą osobą z wielkim i dotkliwym sercem (o rozmiarze teksasu). Ale co najważniejsze, twoje słowa są wspaniałe, ale mają małą wartość względem twoich czynów wobec mnie w wiele sposobów, z wielu powodów, z wielu znaczeń i implikacji przy każdym z nich.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 16 - Christopher Duntsch.
Kim,
Są trzy sposoby, aby Ci to wytłumaczyć.
Bezpośrednio, wprost.
W gadatliwy i miły sposób, pełen analogi i subtelnego pożądania empatii, jeśli tylko byłbym w stanie sprawić, że to zrozumiesz.
Zbić na kwaśne jabłko twoje serce, umysł i duszę.

Zanim przeczytasz słowo „zanim”, twoja twarz będzie miała ten bolesny grymas, jaki masz, kiedy jesteś zdezorientowana przez coś, wraz z tym wyglądem, który mówi mi „O czym ty teraz kurwa gadasz”, którzy masz 47 razy na dzień, ilekroć mnie widzisz.
Wybiorę proste wytłumaczenie, jeśli dalej tego nie zrozumiesz, możemy usiąść w jakimś kącie i wytłumaczę Ci to bardzo starannie innym razem.
I jeśli dalej tego nie zrozumiesz, a twoje działania dalej będą za mną podążać, wybiegną przede mnie, albo najzwyczajniej przejdą przeze mnie, to z miłości nie pobiję cię. Jednak rzeczy zmienią się po kolei. Ja już się zmieniłem. Jednak każdy krok był czymś innym niż to, co mam w swoim sercu dla Ciebie.
Niestety, nie możesz zrozumieć, że buduję imperium, i jestem tak daleko, że ziemia wydaje się mała, a słońce jasne. Mam 3 minuty, aby zmienić swoje zdanie, I zawsze je zmieniam. Ale to jest coś, czego najprawdopodobniej nie rozumiesz, jednak wiesz doskonale, o co mi chodzi. Najzabawniejsze jest to, że najprawdopodobniej jesteś sama, czytając to, jednak dalej szukasz… Kogo? Siebie?
Oto jak to wygląda.
Mam 6 firm. Oraz 80 ludzi, z którymi muszę gadać dziennie lub tygodniowo.
Mam 3 pozwy.
Mam milion dolców długu, 10 milionów w inwestycjach, oraz 22 lata bólu i nędzy na karku.
Mam 6 szans, aby coś z tego ugrać, i właśnie taki mam zamiar.
Nie mam cierpliwości, aby obstawić całą swoją kasę na jednego konia.
Każdy blisko mnie myśli, że jestem połączeniem Boga, Einsteina i Antychrysta. Ponieważ jestem w stanie zrobić to, co chcę, przekraczając każdą granicę, jakby była placem zabaw, po czym nigdy nie przegrywam. Niestety, mimo tego, że wygrywam, to nie dzieje się tak szybko jakbym tego chciał. Gdzie jest problem, Kim? Tu chodzi o to, że wszyscy inni są tylko ludźmi, i nie mogę z tym nic zrobić. Więc wybieram swoich ludzi, staram się im pomóc i pokazać im. Dać im cierpliwość i dobroć. I nigdy ich nie krzywdzę, chyba że pomyślą o zrobieniu tego komuś, kogo kocham.
Jednak wszyscy mnie zawodzą codziennie. Lojalność przychodzi i odchodzi, tracą sporo kasy, zabijają umowy, lekceważą mnie, nie są w stanie się wykazać, nie mają cierpliwości, wiary, nie wierzą we mnie. Oczywiście, wszystko się zmienia, kiedy pokażę 100 tysięcy, albo kiedy zawieram umowę z firmą biotechnologiczną o rozmiarach teksasu, kiedy zdrzemnę się i stworzę następny projekt, albo coś takiego. Wtedy wszyscy wierzą. I kiedy wierzą, kochają mnie, szanują mnie i honorują mnie. O tak proszę pana, już się robi proszę pana. Ale daj im jeden tydzień, wtedy zapomną, chciwość ich porasta, po czym wierzą w swoją pracę, swoje pomysły…
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 16 - Christopher Duntsch.
…Ich 22 lata i 20,000 godzin w laboratorium ALBO przy stole, robiąc prawdziwe interesy, z ludźmi rządzącymi tym, z czym kurwa ja chce robić interesy.
Ty, dziecko, jesteś jedyną rzeczą stojącą pomiędzy mną a drugą stroną. Jestem gotów porzucić miłość, życzliwość, dobroć i cierpliwość, którą wkładam we wszystko, czym jestem, aby stać się zimnokrwistym skurwysyńskim mordercą. Smutną prawdą jest to, że wszystko poszłoby szybciej i lepiej, że zdobyłbym więcej szacunku i honoru, gdybym wyruchał wszystkim mózgi, kontrolując ich emocjonalnie i mentalnie w sposób, który graniczy na przemocy, bez żadnych więźniów, wysyłać wszystkich w moją stronę, to w szczególności mnie pierdoli, ponieważ myśleli, że mogą spróbować.
Zatrzymałaś mnie w miejscu. Znalazłem piękną kobietę, z głębokim serce, charyzmatycznym mózgojebem Jedi, która była mądra i zdolna, która wpasowuje się w moje życie osobiste niczym ręka w rękawiczkę. Przez tydzień zmieniłaś mój pogląd na świat. Tu już nie chodziło o turlanie się w ten sposób, wzrost w taki sposób, lub stanie się czymkolwiek się kurwa miałem stać, ty i ja to zrobiliśmy, zrobiliśmy to, jak jedna osoba. Dwoje ludzi, którzy nie muszą rozmawiać, którzy spojrzą w swoje oczy i rozmawiają jak kawałki fizyki opartej na rachunkach różniczkowych, która jest rosyjską książką spisaną przez Dostojewskiego, przeglądaną przez Newtona i Einsteina, a kiedy zmarł w łóżku z ołówkiem i papierem, desperacko próbując spisać teorie wszystkiego, zginął bez jednej rzeczy, którą musiał mieć, i Neils Bohr wyruchał go, bo miał rację, rację miał też Einstein, ale Bohr nie musiał dotykać każdego elektronu w chmurze w danym miejscu i czasie, aby wierzyć w mechaniki kwantowe, ale Einstein wierzył i nigdy nie mógł, więc nie wierzył i zmarł. I zmarł sam, żałośnie, bez honoru. Bo nie mógł przejrzeć na oczy(???).
Jeden tydzień, I wszystko się ukazało. Wpierw myślałem, że to tylko mój świat, który jest zbyt wielki dla Ciebie. Wtedy wydawało się, że to wszystko Cię nudzi… Więc wydawało mi się, że to tylko moja butelka wódki i neurostymulatory, ale wtedy przyjrzałem Ci się uważniej, i oprócz obaw o moje zdrowie, byłaś spokojna i zgadzałaś się ze mną. Wtedy pomyślałem, że byłem dla ciebie szalonym, starym, spasionym 40-latkiem i bez czegoś bardziej fizycznego byłaś mną znudzona szybciej, niż mogło mi się wydawać. Dalej myślę, że to prawda. Popęd, ból, życie i ludzie zrujnowali mnie i już mnie to nie obchodzi. Wtedy myślałem, że bałaś się, że jestem zbyt rozcieńczony, zbyt szalony, albo że z rzeczy, które muszę zrobić po kolei, jedną, którą chciałaś, aby zrobić najszybciej to bycie wyruchaną.
Idę z ostatnią opcją. Dlatego zatrzymałem się nagle. Przestałem próbować zaimponować Ci, szpanować ci, albo pokazywać Ci, co 100 maili, 20 telefonów i 50 wiadomości danego dnia znaczą. Ponieważ wydawało się, że kiedy to trwało, tak długo, jak będę trzymał cię od tego z dala psychicznie i fizycznie i ideologicznie, będziesz dalej żyć w świecie klinicznym ze mną, jesteś błogo nieświadoma, albo ignorujesz resztę. Ja to robiłem. Działało. Dlatego jestem przekonany, że mam rację.
Oto co się dzieje. W każdym momencie nie jesteś w stanie pojąć bólu, złości, frustracji, geniuszu, popędu, destrukcji i architektury, którą pozostawiłem na stole, kiedy przyszedł na to czas, i to wszystko, zanim przybyłem tam, gdzie ty i my mieliśmy być.
Jaki to ma wszystko sens?
Nie wiesz, Kim. Nie znasz mnie. I zużywasz sporo energii, aby zamienić coś prostego w coś zagmatwanego. Po czym zamieniasz zagmatwane rzeczy w niedorzeczność.
Oto co masz dla mnie zrobić.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 16 - Christopher Duntsch.
Bądź prosta. Nigdy się kurwa ze mną nie kłóć, nie rozmawiaj, nie rób ze mną kurwa niczego na oczach innych. Kiedy jesteśmy sami, ukochana, pozwolę Ci to robić, bo taka jest twoja natura. Ale nie rób tego na oczach moich prawników, księgowych, partnerów, pracowników i przyjaciół. I nigdy tego nie rób, kiedy mnie tam nie ma.
Byłaś majorem w wojsku, i to jest jedyny powód, dzięki któremu masz świadomość, jak chcę, abyś mnie traktowała i szanowała.
Był moment, w którym byłem twoją własnością, spojrzałem Ci w oczy, trzymałem cię w moich ramionach i powiedziałem Ci, że Cię kocham, ale mój Boże, ja kocham sposób, w jaki mnie traktujesz, szanujesz, honorujesz. Jak człowiek pośród ludzi, którzy rządzą światem pełnym dzieci.
Ale wtedy, pewnego dnia to wszystko zniknęło i nie wróciło.
Był czas, kiedy spotkałaś mnie w drzwiach szpitala, wzięłaś moją walizkę i zabrałaś mnie na jakiś zasrany obchód. Wtedy pokazałaś mi więcej honoru i szacunku niż przez cały ostatni miesiąc.

Kocham Cię bardzo. Jednak nie jesteś kobietą, którą myślałem, że jesteś, jesteś silna, wytrzymała, dzielna, dobra i prawdziwa, ale dalej jesteś małym bezsilnym dzieckiem, które siedzi mi na kolankach i decyduje, kiedy uśmiechać się, kiedy krzyczeć, i kiedy ma być mała i cicha. To w porządku. Jednak w pewnym momencie stracisz mnie albo zyskasz mnie, ale zdasz sobie sprawę, że trzymam Cię w garści. Każda słabość i rzeczywistość mojego człowieczeństwa, jaką kiedykolwiek Ci pokazałem z szacunku i zaufania, jest w stanie być prawdziwa i nie musi zmieniać twoich myśli i uczuć względem mnie. Myliłem się.
To jest najprostszy sposób, w jaki mogę Ci powiedzieć to, czego od Ciebie potrzebuje.
Wszystko, co robisz, jest doskonałe, oprócz tego, co robimy w pewnym kontekście. W niektórych jesteś kiciusiem, który mruczy mi na kolankach, w innych jesteś wspaniała i zabawna, wypełniasz moje serce radością. W innych po prostu ruchasz mnie na potęgę w sposób, który uznaje za dobry. I pozwalam Ci. Ale moja cierpliwość jest cienka w ostatnich dniach. Gdybym przyszedł do Ciebie, kiedy nie mogę iść gdzie indziej, po czym opuściłabyś mnie chociaż raz, gdzie ja mam iść? To chyba cię zmieszało, może myślisz, że jestem dramatyczny albo coś kurwa takiego.
Jestem tym, czym jestem, jedynym w swoim rodzaju, zimnych skurwysyńskim mordercą, który może kupić, posiadać, ukraść, zrujnować lub zbudować cokolwiek chce. Jedyne co mi w tym przeszkadza to inni ludzie i jego serce. Pokazałaś mi, sprawiłaś, że uwierzyłem, po czym odebrałaś mi mojego skurwysyna. Odebrałaś mi moją dziewczynę. I nie przebaczę Ci tego przez długi czas (???).
Pomimo tego, kocham cię desperacko. Jesteś całym moim światem. Zetnę każdego skurwysyna, który spojrzy na ciebie bez miłości, szacunku i honoru. Cokolwiek ode mnie chcesz, zrobię to.
Ale tylko, jeśli zrobisz następujące rzeczy:
Pokaż mi prawdziwy i nieziemski szacunek przed innymi, co najmniej.
Nigdy nie wypowiadaj mojego imienia przy innych, oprócz przypadków, kiedy obdarzasz mnie szacunkiem, aby uświadomić im precedens.
Nigdy nie zabieraj mi prawników, naukowców, przyjaciół i tym podobnych, a zwłaszcza nie pokazuj im seksualnych gestów, nie flirtuj z nimi. Jesteś księżniczką, jesteś w stanie zrobić to samo ze swoim mózgiem, subtelnie, a nie pokaźnie
(???).
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 16 - Christopher Duntsch.
Jesteś moją dziewczyną. Jesteś moją własnością, bo taka jest moja natura, inaczej nie jesteś moja. To ja dyktuje innym, jak mają o tobie myśleć. I jeśli twoje zachowanie sprawia, że Collin i Edwards myślą, że będziesz po ich stronie, albo sprawiają, że Rimlawi wchodzi do mojej kliniki i myśli, że może siedzieć obok Ciebie przez godzinę bez szacunku wobec mnie, albo sprawia, że inni mężczyźni uważają Cię za kogoś innego niż kogoś, kogo ubóstwiam, kocham, szanuje, kto jest dla mnie tą jedyną, to zjebałaś, i nie zabawię tutaj długo. Zawsze tutaj będę, ale nie w taki sposób.
Jesteś dzieckiem w mych rękach, jesteś bezpieczna, ale nie będziesz kobietą, do której się będę zwracał, jeśli nie przestaniesz być dziewczynką, na której jakiś facet się znęcał kiedyś, i ten ból sprawia, że traktujesz mnie W INNY SPOSÓB NIŻ W JAKI WIESZ, JAK CHCĘ, ABYŚ MNIE TRAKTOWAŁA. Robisz to, ilekroć złościsz się na mnie albo kiedy jesteś smutna, kiedy do mnie podchodzisz.
Jeśli nie rozumiesz tego, to jest to jednoznaczne z tym że nie dbasz o mnie. Jeśli faktycznie tak jest, chodź cicho i bój się. Nie o twoją pracę, nigdy Cię nie zwolnię. Ale bój się o moje serce, czy kiedykolwiek będzie w tym samym pokoju z tego samego powodu. To jest coś, czego nie mogę kontrolować, ponieważ ty to kontrolujesz i nie robisz dobrej roboty w tym.
Pozwól mi wyprostować to wszystko:
Wyruchaj mnie swoim mózgiem przy użyciu tej sztuczki Jedi, a nie przy pomocy twoich cycków lub eufemizmów.
Nie pozwól żadnemu facetowi znieważyć Ciebie albo mnie.
Nigdy nie kłóć się ze mną albo rozmawiaj przed ludźmi, których znam lub których nie znam.
Postaraj się, aby wszystko było tak proste, jak tylko może być.
Nie bierz udziału w niczym, co jest poza NASZĄ praktyką, chybachyba że Cię o to poproszę.
Przekonaj mnie, że jesteś lub nie jesteś desperacko zauroczona mną, kochasz mnie i chcesz mnie. Ponieważ jedyne co robisz to huśtanie się, zacieranie różnicy, więc zawsze siedzę na płocie, nie przeskakując na żadną stronę, jednak tak bardzo tego chcę, więc siedzę jak suka, a to nie jest dobre zużycie mojego czasu.
Pomimo tego, jak ten email się czyta, mam wobec Ciebie więcej miłości i szacunku niż to, czego doświadczyłaś przez całe życie.
Kocham cię kochanie, jesteś tą jedyną. Ale jesteś obustronnym mieczem. Możesz podążać tą ścieżką ze mną lub dla mnie, to twoja decyzja. Podejmujesz ją każdego dnia.
W każdym razie robisz dobrą robotę przy obronie bazy, ale jest tyle rzeczy, których nie widzisz lub nie chcesz widzieć. Przejmę tę bazę, ale 93% mnie ma przed sobą sporo podróży. Jesteś mile widziana przy biurku lub w pokoju operacyjnym, lub przy telefonie, kiedy tylko wyjeżdżam z miasta. Jeśli tylko tego chcesz. Po prostu bądź ze mną szczera. Moje serce było pobite na śmierć, ledwo działa, a ty po nim łazisz.

Nie odpisuj na to.
C"
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 16 - Christopher Duntsch.
Nie ma szans… Nie ma kurwa szans, że on to pisał na trzeźwo. Nie ma… Chociaż teraz zastanawiam się, czy on kiedykolwiek był trzeźwy…
W każdym razie, po przeczytaniu tego maila, w szczególności części, w których Christopher opisywał samego siebie jako zimnokrwistego skurwysyńskiego mordercę, prokurator uznał, że będzie w stanie udowodnić, że w jego fuszerce faktycznie był zbrodniczy zamiar. Oczywiście, i tak trzeba było się postarać, aby obrona nie odratowała Christophera.
Biuro prokuratora zdecydowało się skupić na 6 ofiarach – Lee Passmore, Jerry Summers, Marie Kelly, Barry Morgulof, Floella Brown oraz Mary Efurd. Sprawa Mary była tą, na której biuro prokuratora skupiał się najbardziej z dwóch powodów – pierwszy był taki, że Mary Efurd miała ponad 70 lat, więc prokurator był w stanie oskarżyć Christophera o atak na emeryta. Drugi był taki, że ta sprawa była najlepiej udokumentowana za sprawą doktora Roberta Hendersona. Oskarżyli Christophera o 5 napaści z bronią w ręce (skalpel), aczkolwiek musieli poczekać, aż policja w Dallas go aresztuje. Było z tym trochę problemów, ponieważ chłop teraz przesiadywał głównie w Colorado. Jednakże pewnego dnia, zdecydował się on odwiedzić syna, co pozwoliło policjantom na aresztowanie go, kiedy ten przebywał w hotelu 21 lipca 2015 roku. Mimo tego sprawa tak na dobrą sprawę rozpoczęła się dopiero… W styczniu 2017 roku. Przez ten rok i 5 miesięcy, Christopher przesiadywał w areszcie.
Prokurator Michelle Shughart miała od chuja dowodów, ponieważ oprócz zeznań ofiar (tych, co żyły i mogły gadać), to miała też zeznania ekspertów – kiedy tylko wieści o aresztowaniu Chrisophera rozeszły się, to doktor Randall Kirby, doktor Robert Henderson i doktor Martin Lazar (kolejny z lekarzy, którzy składali skargi na Christophera) zadzwonili do niej, ponieważ chcieli zeznawać przeciwko Christopherowi. Chciałbym tutaj tylko nadmienić, że rzadkością jest, żeby lekarz zeznawał przeciwko innemu „lekarzowi” w sądzie, a niesłychane jest, aby to oni sami chcieli dobrowolnie zeznawać.
Po zaledwie 13 dniach w sądzie ława przysięgłych potrzebowała jedynie 4 godzin obradowania, aby uznać go za winnego, a następnie zastanawiali się raptem godzinę nad jego karą. Christopher został skazany na dożywotnie pozbawienie wolności bez możliwości ubiegania się o zwolnienie warunkowe przez 30 lat. Kiedy będzie się w stanie o nie ubiegać, będzie miał 74 lata. Czy faktycznie dożyje to już inna sprawa.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 16 - Christopher Duntsch.
Dobra, opowieść jako taka zakończona (tak swoją drogą – czy tylko ja poprawiałem swoją posturę podczas czytania?), więc możemy się wziąć za analizowanie tego gówna. Są 2 główne pytanie – Dlaczego on to robił oraz dlaczego przez tak długi czas służba zdrowia nic nie robiła na ten temat?
Na pytanie, co go do tego skłoniło, prosta odpowiedź jest taka, że był pierdolnięty. Zakompleksiony chuj z wybujałym ego i syndromem Boga to przepis na katastrofę w każdej dziedzinie, ale jak dodamy do tego połączenie narkotyków i alkoholu, to nie było szans, że to się skończy dobrze. Powiedzieć, że typ był zaćpany i zapijaczony, to jakby powiedzieć, że w Czarnobylu było niezłe pierdolnięcie – nie oddaje to skali tematu. On potrafił ćpać (Kokaina, LSD, Xanax, OxyContin, Lortab) i chlać kilka dni z rzędu (przy czym dla niego nie było przeszkody, aby robić to w dniach, w których miał operować na ludziach), po czym był nieprzytomny przez 2-3 dni, bo próbował to odleżeć, dlatego czasami nie można było się z nim skontaktować. Nawet bez jego innych problemów, ja naprawdę nie chciałbym, aby mój chirurg był ćpunem.
Dobra, to dlaczego szpitale go chroniły, kiedy typ ewidentnie palił każde mosty za sobą? Nie można tutaj mówić o żadnej zmowie milczenia ze strony lekarzy – prawie każdy, kto pracował z Christopherem, czy to pielęgniarki, czy to inni chirurdzy i lekarze, a nawet rezydenci byli jego zachowaniem przerażeni, składając liczne skargi. Jednak szpitale i centra medyczne prawie nic nie robiły z tego. Powody były dwa – kasa i niekompetencja. Neurochirurg jest w stanie wygenerować szpitalowi jakieś 2,6 miliona dolców rocznie. Dlatego Centrum Medyczne Baylora przymykało oko, ilekroć coś spierdolił, albo przyszedł do pracy cały najebany, dlatego centrum medyczne Dallas uprawniło go do operowania jak najszybciej. Po pewnym czasie jednak doszło do tak wielu błędów, które były tak makabryczne, że zrozumieli, że Christopher to tykająca bomba nuklearna. Jednakże tutaj do akcji wkracza głupota – Zarządy szpitali i centrów medycznych myślały, że jak go zwolnią, to chłop wytoczy im i wygra proces o bezpodstawne zwolnienie. Tak, kurwa. Bali się, że zwolnienie go za zamordowanie pacjenta oraz okaleczenie od chuja innych zostanie uznane, za „bezpodstawne zwolnienie”… Ja pierdole, tu naprawdę trzeba mieć chujowych prawników, aby przegrać taką sprawę. Dlatego zgadzano się, aby typ mógł odejść na własnych warunkach, dlatego pisano mu listy polecające. Co więcej, szpitale i różnorakie centra medyczne, które go zatrudniały, bały się, że jak sprawa tylko się nagłośni, to ludzie będą chcieli ich pozwać, dlatego po cichu go wypierdalały bez zgłaszania go do tego rejestru… Jeśli myślicie, że taka logika jest kurwa głupotą, bo ludzie i tak by ich pozwali za zatrudnienie tego konowała, to gratulacje, jesteście mądrzejsi od administracji medycznej, bo właśnie kurwa takie coś miało miejsce. Przeciwko tym szpitalom wytoczono w piździec pozwów jeszcze zanim sprawa została nagłośniona.
Szpitale to jedno, jednak warto tutaj wspomnieć, że Christopher był zgłaszany nie tylko do władz szpitala, ale również do komisji lekarskiej. No i… No i prawda jest taka, że komisja lekarska w teksasie ma wyjebane na swoją robotę, o czym najlepiej świadczy fakt, że Christopher Duntsch nie był jedynym, który powinien stracić licencję – był po prostu najgłośniejszym przykładem. W 2022, KXAN, czyli taki kanał z wiadomościami z Austin przeszukał rejestry lekarskie z Teksasu z przedziału 2017-2022. Okazało się, że 49 lekarzy w ogóle nie powinno pracować w stanie, ponieważ ich licencje zostały albo zawieszone, albo usunięte w innych stanach za różne przewinienia, przy czym niektórzy z nich mieli naprawdę karygodną kartotekę. Na papierze, komisja lekarska Teksasu ma za zadanie upubliczniać wszelakie wykroczenia ich doktorów na ich stronie… Jednak tego nie robią.
Skończyło się na tym, że były żniwa prawne – w 2023, gubernator Teksasu, Greg Abbott podpisał ustawy, które zakazywały jakiemukolwiek lekarzowi z zawieszoną lub usuniętą licencją z prowadzenia działalności lekarskiej w Teksasie, oraz wymusza na komisji lekarskiej aktualizowanie list wykroczeń, aby wyświetlały się przy lekarzach, mając na to 10 dni (chociaż nieposłuszeństwo z rejestrem zalicza się nie jako akt kryminalny, tylko jako wykroczenie klasy A. Odczucia na ten temat pozostawiam wam).
Ponieważ ktoś pewnie o tym wspomni, już uprzedzę to – na temat Christophera Duntscha powstał serial o nazwie „Dr. Death”, gdzie w Christophera wciela się Joshua Jackson. Sam nigdy nie oglądałem serialu, więc nie wiem, ile w nim prawdy a ile w nim ściemniali.
Na sam koniec wspomnę tylko, że za swoje czyny, Christopher zdobył przydomek „Doctor Death”, czyli „Doktor Śmierć”. Nie jest on jednak jedynym lekarzem z takim przydomkiem. W następnym odcinku też poruszę temat innego morderczego doktorka, ale o tym już przekonacie się wtedy, kiedy będzie.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
3
Czasami, aby rozwiązać jakąś kryminalną zagadkę, to trzeba porządnie ułożyć przebieg zdarzeń – kto, co, gdzie, kiedy. Najważniejsza tutaj jest właśnie ofiara, bo przeglądając historię życia, można łatwo zawęzić poszukiwania sprawcy – być może denat był zamieszany w handel narkotykami, przemyt broni albo nielegalne walki wręcz. Może widziano go z kimś, kto jest raczej szemranym typem, albo pokłócił się z kimś, kto był policji znany z różnych powodów, można tak rzucać hipotezami cały dzień. Tylko aby wysnuć te hipotezy w pierwszej kolejności, wymagana jest jedna rzecz – tożsamość ofiary. Kiedy taką podstawę się usunie, śledztwo niemalże zawsze stanie w miejscu. Policji nie zawsze udaje się zidentyfikować trupa – wybite zęby, ucięte palce, czasami nawet brak głowy. Może informacje nie figurują w żadnej bazie danych, może nikt nie zgłosił zaginięcia. Istnieją setki spraw, w których nie można było zidentyfikować ofiary. Setki bezimiennych trupów, pochowanych w zbiorowych mogiłach. Dzisiaj przyjrzymy się jednej takiej sprawie, ale w tym wypadku, denata udało się zidentyfikować dopiero po ponad 40 latach.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 15 – Zakazane Twarze, część 3.
13 kwietnia, 1977. Miejscowość Tofield w prowincji Alberta, Kanada. Małżeństwo – Charlie i Mavis McLeod – jechali do swojej starej farmy, aby zabrać z niej pompę do szamba, która była im potrzebna. Cała posesja stała przez większość czasu opuszczona, ale czasami wracali do niej, bo coś było potrzebne. Zaczęli kopać. Kiedy dokopali się do zbiornika z szambem i go otworzyli, zauważyli, że coś w nim pływa. Na pierwszy rzut oka wydawało im się, że to była tylko skarpetka. Jednak po chwili, zrozumieli, że w rzeczywistości patrzyli na całą nogę.
Funkcjonariusze policji zostali wezwani na miejsce, po czym opróżniali zbiornik na szambo. W końcu udało im się to wszystko wylać, a ich oczom ukazało się prześcieradło związane sznurkami, z którego wystawała noga.
Ktokolwiek wrzucił tam ciało był świadom, że farma rzadko kiedy jest odwiedzana. Pomimo tego, sprawcy trochę zjebali – chcąc przyśpieszyć rozkład, ktoś posmarował denata wapnem palonym (quicklime). W rzeczywistości, po kontakcie z wodą, rozkład został mocno spowolniony, co pozwoliło koronerowi na ustalenie faktów, których normalnie nie byłby w stanie. Nie zmienia to jednak faktu, że ciało było w fatalnym stanie po tak długim czasie w wodzie, przez co identyfikacja była utrudniona.
Ofiarą był mężczyzna, około 168 centymetrów wzrostu, waga około 70 kilogramów, brązowe włosy. Z pochodzenia, denat był rdzennym Amerykanem. Wyniki badań wskazywały, że w młodości przechodził przez jakąś ciężką chorobę, aczkolwiek nigdy nie ujawniono szczegółów na ten temat. Niestety, ze względu na rozkład, nie można było pobrać odcisków palców, przez co próbowano ustalić tożsamość po uzębieniu. Bezskutecznie. Jakby tego było mało, poprzez spowolniony rozkład, nie można było też ustalić dokładnego czasu zgonu – mógł on się znajdować w tym zbiorniku albo 4 miesiące, albo rok.
Ktokolwiek go zabił, pastwił się nad nim niewyobrażalnie. Koroner znalazł na ciele ślady po oparzeniach palnikiem oraz okaleczenia genitaliów. Przyczyną śmierci był postrzał w tułów i głowę.
Nie wiadomo, czy torturowano go na terenie farmy, czy ciało przeniesiono tam po fakcie. Ze względu na to, że minęło sporo czasu, zanim ciało znaleziono, to wszelakie ślady, takie jak ślady opon czy butów, a nawet możliwe odciski palców zostały zmyte przez deszcz.
Policja nie miała dosłownie nic – Żadnych tropów, żadnych dowodów, żadnych podejrzanych. Nie można było nawet próbować przesłuchać znajomych ofiary, bo nie wiadomo, kim on był. Wysłano wyniki uzębienia do tysięcy dentystów, ale nie pomogło. Wtedy to, chcąc ruszyć śledztwo jakoś do przodu, policja zdecydowała się zrobić odlew twarzy denata, używając do tego struktury czaszki, jak również wszelakich pozostałości po różnych cechach rozpoznawczych.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 15 – Zakazane Twarze, część 3.
Policja miała nadzieję, że ktoś go rozpozna albo że będzie można, chociaż porównać to ze zdjęciami z baz zaginionych ludzi. Rzeczywistość jednak była inna – ofiara, teraz nazywana przez policję „Samem ze zbiornika na szambo” (Septic Tank Sam) dalej pozostała niezidentyfikowana.
Sprawa szybko stanęła w miejscu. Dni zamieniały się w tygodnie, tygodnie w lata. Po tak długim czasie dalej pozostały pytania, które spędzały ludziom sen z powiek – kto mu to zrobił? Dlaczego? Oraz najważniejsze, kim on w ogóle był?
Ku zaskoczeniu wszystkich, których interesowała ta sprawa, w miarę niedawno bo w 2021 roku dokonano przełomu, a to za sprawą postępów w technice badania DNA. W końcu, po ponad 40 latach, udało się ustalić tożsamość ofiary.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 15 – Zakazane Twarze, część 3.
Prawdziwe imię ofiary to Gordon Edwin Sanderson, pseudonim „Gordie” dla znajomych. Urodził się 22 października 1950 roku w prowincji Manitoba w Kanadzie. Od najmłodszych lat, chłop miał przejebane – był jedną z ofiar tak zwanego „Sixties Scoop” (nie wiem, jak to poprawnie na Polski przetłumaczyć). To był taki okres, gdzie Kanada czerpała inspirację z Trzeciej Rzeszy/Królestwa Niemieckiego i Związku Radzieckiego/Carskiej Rosji – Przepchnięto prawa, które pozwalały pracownikom socjalnym na zabieranie dzieci od rdzennych mieszkańców, po czym wstawiano je do domów zastępczych do białych rodzin, aby ich „wybielić”, poprzez zamianę religii na Chrześcijanizm, zakazanie posługiwania się rdzennymi językami, oraz wiele innych rzeczy. Tysiące rodzin zostało zniszczonych w ten sposób. Wbrew temu, na co nazwa może wskazywać, to ta akcja rozpoczęła się w późnych latach 50-tych, a zakończyła się w latach 80-tych, a skutki widać po dziś dzień.
Wracając do Gordona – odebrano go jego rodzicom kiedy miał 9 lat, po czym wstawiono go do rodziny zastępczej, z dala od jego krewnych. Wychowanie w jego nowym domu nie było zajebiste, przez co niestety wyrobił sobie uzależnienie od kilku używek, oraz miał zatargi z prawem.
W 1970 roku Gordon przeniósł się do Edmonton, gdzie nawiązał kontakt ze swoją prawdziwą rodziną. Ostatni raz widziano go żywego, kiedy wybierał się do Calgary, aby spotkać się ze swoim młodszym bratem, Arthurem. Nigdy nie zjawił się na miejscu, a kontakt z nim się urwał. Zgłoszono jego zaginięcie co prawda, ale policja nie była w stanie znaleźć żadnych tropów – jakby nie było, szukali wśród żywych, a chłop był już martwy.
Dobra, wiemy już kim on był, to pozostają nam dwa pytania – kto mu to zrobił i dlaczego? Niestety, na te pytania chyba nigdy nie otrzymamy odpowiedzi biorąc pod uwagę, ile czasu minęło. Można jednak spekulować, a oficjalna teoria jest taka – jak już wspominałem, miał na pieńku z policją oraz historię z narkotykami, więc można obstawiać, że miał jakichś wspólników albo znajomych. Mogli o coś się pokłócić, coś innego się zjebało, albo zwyczajnie widział coś, czego nie powinien, po czym zdecydowano się go pozbyć. Osobiście… Nie mam bladego pojęcia, o co poszło, ale to musiało być coś grubego, bo to wszystko wygląda, jakby ktoś próbował wyciągnąć z niego jakieś informacje.
O tyle, co sprawa dalej jest otwarta, to raczej nigdy nie zostanie rozwiązana, ponieważ jak przyznają sami funkcjonariusze, mordercy najprawdopodobniej już sami nie żyją.

Koleś to jednak miał przesrane – odebrano go rodzicom jak miał zaledwie 9 lat wbrew jego woli, wsadzono go do domu zastępczego gdzie żyło mu się chujowo, wyrobił sobie przez to złe nawyki, co najprawdopodobniej doprowadziło do poznania szemranych typów, którzy później go torturowali, po czym zginął w męczarniach. Następnie nie można było go zidentyfikować, więc policja zrobiła odlew, przez który wygląda jak jakaś maszkara z horroru. Jakby tego było mało, przezwano go „Samem ze zbiornika na szambo”, jakby był jakimś nic niewartym żulem. A na sam koniec opowiada o nim furras na stronie ze śmieszną małpką. To się nazywa mieć kurwa pecha.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
31
Kontynuujemy tydzień azjatycki wracając do Korei Południowej, a dokładniej do Busanu, drugiego co do wielkości miasta w tym kraju. Przy czym myślę, że niektórzy z was słyszeli o tej sprawie, ponieważ jest ona raczej świeża, bo z 2023 roku.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 14 – Uzależnienie od kryminałów.
Ta babka powyżej to Jung Yoo-jung. Gdyby stereotypowy piwniczak jakimś cudem zapłodnił stereotypową Julkę, to właśnie ona byłaby efektem końcowym – siedziała całymi dniami w domu przed komputerem, przyjaciół nie miała (nawet takich online), z nikim nie gadała, nic, dosłownie kisi się. Co na to jej rodzice? Cóż… Nie było ich w jej życiu. To też nie było tak, że zginęli tragicznie, nie, dosłownie obydwoje porzucili ją – matka zostawiła ją, jak miała raptem rok, a jej ojciec spierdolił, kiedy ta miała sześć lat. Opiekę nad nią przejął jej dziadek, chociaż po pewnym czasie to obydwoje dbali o siebie nawzajem, bo jakby nie było, to był starszy człowiek. W każdym razie – była bezrobotna, próbowała się dostać na jakieś studia, ale też coś nie wyszło, a to oznaczało, że miała sporo wolnego czasu. No i właśnie wtedy wyrobiła sobie hobby – oglądanie seriali i filmów kryminalnych oraz czytanie/oglądanie dokumentów o prawdziwych sprawach, słuchanie podcastów, cały pakiet. W szczególności była zauroczona jednym filmem o nazwie „Bezradny” (po angielsku „Helpless”, a po koreańsku to „Hoa-cha”), w którym był motyw tego, jak jedna kobieta zabija inną, po czym przybiera jej tożsamość. Tak lubiła ten film, że oglądała go co najmniej raz dziennie. Nie jestem co prawda psychologiem, ale trochę się zastanawiam, czy nie wynikało to z tego, że sama chciała właśnie stać się innym człowiekiem, bo jej własne życie jej nie odpowiadało. W każdym razie całe to hobby przerodziło się w istną fascynację, a po tym w obsesję. No i w pewnym momencie zrodziła się u niej aspiracja – chciała zostać… Seryjną Morderczynią.
…Nie ukrywam, jeśli oglądanie/czytanie takich treści czyni z ludzi chorych pojebów, którzy sami chcą stać się seryjniakami, to ja się zaczynam głupio zastanawiać, czy robienie odcinków CSI to dobry pomysł…
W każdym razie – umyślała sobie, że zostanie zmorą Korei Południowej. Nawet stworzyła sobie kryptonim – „Suka z Busanu”. Pomyślała, że jak zabije całkowicie przypadkową osobę, kogoś zupełnie niepowiązanego z nią, to nikt jej nie namierzy. Naoglądała się jeszcze więcej kryminałów, nasłuchała jeszcze więcej podcastów, no i po tym naczytała o jeszcze większej ilości spraw, po czym chciała odwalić zbrodnię idealną. No i jak sobie umyślała, tak nie zrobiła, bo zjebała absolutnie wszystko, co można było zjebać.
Jej mistrzowskim planem było podszywanie się pod matkę, która chciała wykupić korepetycje swojej córce, po czym przebrałaby się za takową córkę, bo w jej wieku to mogłaby jeszcze udawać, że chodzi do szkoły średniej. No i jak zacierała swoje ślady? Kurwa nijak. Normalnie pisała ze swojego maila, którego używała na co dzień. Nie maskowała IP, nie pisała z jakiejś kafejki, nawet nie połasiła się o stworzenie fake konta, nie, normalnie ze swojego pisała.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 14 – Uzależnienie od kryminałów.
Cały ten plan miał wyglądać tak, że zapytałaby się korepetytorki, czy mieszka sama, bo córka wolałaby uczyć się na miejscu u niej w domu. Skontaktowała się z ponad pięćdziesięcioma korepetytorkami w ten sposób. Niestety, w końcu jedna zgodziła się na wizytę. Przy czym imię tej korepetytorki nie zostało ujawnione publicznie z jakichś przyczyn.
23 maja, 2023 roku, Jung przyszła do apartamentu tej korepetytorki, zamieniła z nią parę słów, po czym zapytała się, czy może skorzystać z toalety. W rzeczywistości to była wymówka, aby upewnić się, czy faktycznie ta Bogu ducha winna kobieta żyje sama. W mieszkaniu nie było nikogo innego, więc zdecydowała się na drugą część planu – wyciągnęła nóż kuchenny, który ukryła gdzieś w swoich ubraniach, po czym rzuciła się na korepetytorkę. Ofiara próbowała się bronić, ale na niewiele się to zdało. Jung dźgała ją długo po tym, jak przestała oddychać. Łącznie na ciele było ponad 100 ran kłutych.
Następnie, Jung podpierdoliła ofierze ubrania, portfel, telefon i dowód osobisty, po czym… Poszła do supermarketu, gdzie kupiła worki na śmieci, rzeczy do czyszczenia, no i jeszcze kilka ostrych narzędzi. Skąd to wiadomo? Została nagrana przez pierdyliard kamer. Na pytanie czemu nie wzięła ze sobą tego wszystkiego w pierwszej kolejności nie ma odpowiedzi. Może myślała, że korepetytorka będzie to miała na miejscu, może nie chciała wpaść przy jakimś przeszukaniu czy chuj wie czym… A może była idiotką i zwyczajnie o tym nie pomyślała, to też jest opcja.
W każdym razie – Jung poćwiartowała ciało korepetytorki, wpakowała szczątki do wora, wyczyściła mieszkanie, a następnie… Wróciła do swojego domu, aby zabrać z pokoju walizkę. Po tym znowu zapierdala na miejsce zbrodni (co widać na zdjęciu powyżej). Ogółem, cały ten proces czyszczenia i pakowania zwłok zabrał jej jakieś 6 godzin, przy czym 3 razy musiała maszerować w tę i nazad z miejsca zbrodni do mieszkania i z powrotem… Ja pierdole…
No dobra, już czyszczenie miejsca zbrodni skończone. Jung wpakowała ciało do walizki, po czym zdecydowała się na… Zatrzymanie taksówki… Po czym wpakowała walizkę do bagażnika sama, pomimo oferty pomocy od taksówkarza. Następnie kazała mu jechać do parku w Yangsan, oddalonego od Busanu o jakieś 26 kilometrów. Podczas drogi, nie odezwała się słowem ani razu. Dojechali na miejsce, miejsce nieopodal rzeki Nakdong. Zapłaciła kasą, wyjęła walizkę, po czym poszła w siną dal. No i wiecie… Taksówkarz nie był debilem z ujemnym IQ. Cicha babka ma kurewsko ciężką walizkę, którą przenosi w środku nocy w okolice rzeki… On już wiedział, że coś jest kurewsko nie tak. Zamiast odjechać, on krążył sobie po okolicy, aż tu nagle widzi znowu Jung – dalej z walizką, ale teraz jakaś ta walizka lżejsza była… Jung znowu zatrzymała taksówkę, przy czym chyba nie zdawała sobie sprawy, że to był ten sam koleś, co ją wiózł w jedną stronę. Podała mu adres jej domu, po czym ją tam zawiózł. Znowu mu zapłaciła, polazła… A jak tylko taksówkarz oddalił się dostatecznie daleko, zadzwonił na policję, tłumacząc dyspozytorowi co się właśnie stało, podając tym samym obydwa adresy.
Policjanci dosyć szybko zapukali pod drzwi domu Jung, przebadali walizkę Jung, dzięki czemu zauważyli krew w środku. Zadali jej pytanie, skąd to się tam wzięło… No i wiecie, ja słyszałem wiele debilnych wymówek podawanych podczas zeznań. Ale seria następujących wymówek jest chyba najgłupszą, jaką kiedykolwiek słyszałem. Otóż Jung powiedziała funkcjonariuszom, że… Ma okres, więc coś chyba musiało pokapać tam właśnie z tego powodu.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 14 – Uzależnienie od kryminałów.
…Nie uwierzyli jej co prawda, ale chcąc się upewnić, zabrali ją na badania do szpitala ku jej zdziwieniu. Tam, po badaniach, doktor powiedział, że to nie jest jeszcze ta część cyklu. Co więcej, badania wykazały, że krew z walizki nie należała do Jung. No i wtedy podała kolejną wymówkę. Powiedziała… Powiedziała, że właśnie urodziła dziecko, ale nie chciała się zajmować niemowlakiem, więc wpakowała go do walizki i zostawiła gdzieś w lesie.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 14 – Uzależnienie od kryminałów.
Ja… Proszę, niech mi ktoś kurwa wytłumaczy, dlaczego ktokolwiek pomyślałby, że taka wymówka jest jakkolwiek racjonalna? Proszę. Czy ona naprawdę miała aż tak zryty beret, że myślała, że takie coś nie zalicza się jako morderstwo? Że niby uniknie przez to jakiekolwiek kary?
W każdym razie – zrobili jej jeszcze inne badania, po czym wyszło, że nie rodziła niedawno, więc to też bujda. W międzyczasie natomiast, funkcjonariusze przeczesujący park w Yangsan znaleźli szczątki kobiety w wysokiej trawie. Jung została zabrana na komisariat. No i zamiast poprosić o adwokata… Zdecydowała się dalej podawać idiotyczne wymówki. Tym razem od razu podała imię ofiary, tłumacząc, że umówiła się z nią na lekcje angielskiego. Kiedy przybyła, zobaczyła, że drzwi są otwarte. Weszła do środka, po czym zobaczyła ciało korepetytorki na podłodze. Wtedy to drzwi się za nią zamknęły – okazało się, że morderca, niezidentyfikowany mężczyzna, dalej był na miejscu. No i ten niezidentyfikowany morderca powiedział, że jeśli pomoże mu ukryć zwłoki, to nie dość, że pozwoli jej żyć, to jeszcze pozwoli jej przybrać tożsamość tej korepetytorki.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 14 – Uzależnienie od kryminałów.
Funkcjonariusze… No, kurwa, powiedzieli jej wprost – ta opowieść nie ma sensu. No i już czwarty raz się ta dziewczyna tłumaczy – mówiła, że branie korepetycji w jej wieku to obciach, więc chciała się przedstawić jako znacznie młodsza dziewczyna. Kiedy przyszła na korepetycję, to o coś się pokłóciła z korepetytorką, że niby ten program nauczania jest jakiś dojebany, no i bojąc się o swoje życie, Jung ją zabiła w samoobronie.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 14 – Uzależnienie od kryminałów.
Śledczy poddali się. Zadzwonili po jej dziadka, powiedzieli mu, co się stało, no i błagali, żeby z nią porozmawiał na komisariacie, bo mieli już dość słuchania tych głupot. Dzidek oczywiście był załamany – początkowo nie chciał wierzyć, że jego wnuczka dopuściłaby się tak haniebnego czynu, ale po przedstawieniu dowodów, nie było wątpliwości, że to Jung jest sprawcą.
Usiadł w pokoju przesłuchań, no i ze łzami w oczach zapytał się jej wprost – dlaczego to zrobiła. Nie wiem, czy to z powodu szacunku do dziadka, czy może zdała już sobie sprawę z tego, że nie wybrnie, ale Jung zdecydowała się powiedzieć prawdę – po prostu uwielbiała wszystko związane z kryminałami, po czym zaczęło ją ciekawić, jak to jest kogoś zabić. Dlatego zdecydowała się zabić kobietę, która nic jej nigdy nie zrobiła, której w ogóle nie znała – ciekawość. Ciekawość, oraz według argumentacji niektórych psychologów, zazdrość. Zazdrość o to, że ta kobieta miała czelność mieć lepsze życie.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 14 – Uzależnienie od kryminałów.
Zanim Jung trafiła przed sąd, to psycholodzy zrobili jej taki test, który miał za zadanie stwierdzić, czy była psychopatką (PCL-R). 20 pytań, łącznie 40 punktów. W Korei Południowej każdy, kto zdobędzie więcej, niż 25 punktów jest uznawany za prawdziwego psychopatę… Jung zdobyła 28. Oczywiście dokładność takich testów jest cały czas debatowana, ale zawsze warto o tym wspomnieć.
Sprawą zainteresowały się tabloidy, dziennikarze i inne tego typu sępy. Bombardowali jej dziadka pytaniami. Właśnie dlatego wiadomo, że dziadek obwinia siebie, że w ogóle do tego doszło, że nie wychował jej poprawnie, że zawiódł ją…
W sądzie Jung prosiła o łaskę, tłumacząc się, że w czasie morderstwa coś jej odjebało, że miała halucynacje, chuj wie co. Prokurator natomiast stwierdził, że kłamie, głównie poprzez jej planowanie oraz czyny. Właśnie dlatego prokurator chciał, aby Jung została skazana na śmierć. Pod koniec rozprawy co prawda uznano ją za winną, ale uniknęła kary śmierci, bo zamiast tego sędzia skazał ją na dożywocie.
Obstawiam, że Jung raczej szybko zostałaby znaleziona przy ilości śladów, jakie po sobie zostawiła w postaci nagrań i drogi mailowej, co nie zmienia faktu, że dzięki temu taksówkarzowi, została ujęta niemalże natychmiastowo, dzięki czemu nikt inny nie stracił życia. No i mogliście zauważyć, że nie podałem imienia tego taksówkarza. Jest to otóż celowe, ponieważ ten facet chciał pozostać anonimowy, odmawiając wywiadów oraz nagród. Tłumaczył to… Strachem. Ten taksówkarz boi się, że Jung jakimś cudem wyjdzie z więzienia któregoś dnia, po czym będzie się mścić… Ona, albo jakiś naśladowca lub jebnięty spermiarz.

Swoją drogą — czytając o tej sprawie, patrząc na przebieg wydarzeń oraz na zachowanie Jung, przypomniało mi to sprawę Marka Twitchella — pisałem już o nim w przeszłości, to był ten koleś, który chciał zostać seryjnym mordercą po tym, jak naoglądał się Dextera. Zarówno Jung, jak i Twitchell byli zainspirowani fikcją, obydwoje mieli popierdolone aspirację… No i obydwoje byli skończonymi debilami, jeśli chodzi o całe planowanie i wykonanie zadania. Co więcej, ani Jung, ani Twitchell nie mieli żadnych wyrzutów sumienia względem tego, co zrobili. Nie wpadli w panikę, bo zdali sobie sprawę z tego, że właśnie zabrali komuś życie – nie, oni mieli na to zupełnie wywalone. No i tak się teraz głupio zastanawiam, gdzie jest wspólny nominator... A może zwyczajnie nie ma i szukam tylko na siłę.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
93
Powracamy do Japonii. No i wiecie, Japończycy to lubią się przechwalać, jak to bezpieczny jest ich kraj, że mają najmniejsze statystyki popełnianych przestępstw na całym świecie. Oczywiście, wielu ludzi (na przykład ja) jest do tego sceptycznie nastawionych, ale przyjmijmy, że faktycznie Japonia to najbezpieczniejszy kraj na ziemi. Tylko… Nawet przy tym stwierdzeniu, to jak już ktoś popełnia jakieś przestępstwo, to prawie zawsze jest ono tak odrażające, tak mrożące krew w żyłach, że przechodzi ludzkie pojęcie. Pierwszym przykładem, o którym ludzie zazwyczaj myślą jest sprawa Junko Furuty. Jeśli pytać się mnie, to ja bym wpierw wskazał na sprawę Aum Shinrikyo (o której zresztą robiłem dzidę dawno temu). Jednak ostatnio dowiedziałem się innej popierdolonej sprawie, która miała dosyć jakiś wpływ na system prawny w Japonii.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 13 – Sakakibara Seito.
10 lutego, 1997 roku, w części miasta Kobe o nazwie Suma, dwie dwunastoletnie dziewczynki zostały zaatakowane przy użyciu młotka około 16:35. Jedna z nich spędziła tydzień w szpitalu. Druga natomiast powiedziała ojcu, że ich napastnik miał na sobie mundurek, jaki noszą w szkole w gimnazjum Tomogaoka. Jednak kiedy tylko próbował uzyskać zdjęcia uczniów, szkoła odmówiła. No dobra, można jakoś na logikę próbować tłumaczyć… A raczej można by było, gdyby nie to, że kiedy policjanci również próbowali pozyskać te zdjęcia, to szkoła też odmówiła.
16 marca tego samego roku, około 12:25, dziesięcioletnia dziewczynka imieniem Ayaka Amashita została pobita przy użyciu młotka w parku Ryugadai, natomiast 10 minut później, dziewięcioletnia Kasumi Ishikawa została dźgnięta 13-centymetrowym ostrzem w brzuch. Obydwie zostały przetransportowane do szpitala, aczkolwiek jedynie dziewięciolatka przeżyła. Po tygodniu w śpiączce Ayaka zmarła.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 13 – Sakakibara Seito.
24 maja, również 1997 roku, jedenastoletni chłopiec imieniem Jun Hase zaginął po tym, jak skończył zajęcia w szkole podstawowej Tainohata. W poszukiwania zaangażowana była policja i straż pożarna, aczkolwiek nie trwały one długo – zaledwie 3 dni później, 27 maja, w godzinach porannych pewien przechodzień szedł chodnikiem niedaleko gimnazjum Tomogaoka, kiedy zauważył coś dziwnego znajdującego się przed bramą wejściową szkoły. Kiedy tylko się lepiej się przyjrzał, przeraził się – była to właśnie odcięta głowa Juna Hase z wydłubanymi oczami i notatką wepchniętą w usta.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 13 – Sakakibara Seito.
Policja oczywiście została wezwana na miejsce, a głowa Juna została przetransportowana do biura koronera. Natomiast treść notatki została opublikowana w gazetach:

„Gra właśnie się rozpoczęła.
Spróbujcie mnie powstrzymać, jeśli możecie, tępe gliny.
Patrzenie na to jak ludzie umierają sprawia mi radość. Zabijanie sprawia mi radość.
Krwawy osąd jest potrzebny za lata mojego zgorzknienia.
SHOOLL KILLER”

Znalazłem co prawda kilka tłumaczeń tej notatki, aczkolwiek we wszystkich zamysł jest ten sam – jakiś popierdoleniec chce zabijać i gra w gierki z policją. Wszystko oczywiście było napisane tymi japońskimi ślaczkami, poza ostatnim wyrazem – SHOOLL KILLER. Tak na dobrą sprawę nie do końca śledczy wiedzieli, o co chodzi z tą pierwszą częścią, ale ja wam mogę teraz powiedzieć, że zabójca myślał, że tak się piszę angielskie słowo „School”, czyli „szkoła”.
6 czerwca, do wydawnictwa Kobe Shimbun trafił list bez adresu zwrotnego. Nadawcą był morderca, przy czym podpisał się on zbiorem kilku znaków Kanji – „Sake”, czyli alkohol, „oni”, czyli demon, „bara”, czyli róża, „sei”, czyli święty, oraz „to”, czyli… Kurwa, nie wiem, co to ostatnie ma oznaczać. W każdym razie razem ten cały zbiór tworzy „Sakakibara Seito”.

„Gra się rozpoczęła, a na szali jest moje życie… Jeśli mnie złapią, powieszą mnie… Policja powinna być bardziej zawzięta, powinni być bardziej złośliwi… Jedynie przy zabijaniu czuję się wolny od całej nienawiści i cierpienia, po czym czuję wewnętrzny pokój. Jedynie przy zabijaniu moje cierpienie zmniejsza się. A to wszystko przez system szkolny, który stworzył kogoś takiego jak ja, niewidzialnego człowieka.”

Myślę, że po przeczytaniu tego, niektóre wnioski nasuwają się same. W każdym razie wydrukowano ten list, tak, aczkolwiek… Ta cała gazeta jebnęła się, no i imię wydrukowano nie jako „Sakakibara”, tylko jako „Onibara”. No i mordercy musiały chyba puścić zwieracze, ponieważ tak się wkurwił, że napisał kolejny list.

„Jeśli jeszcze raz źle napiszecie moje imię albo popsujecie mi humor, zabiję 3 warzywa tygodniowo! Jeśli myślicie, że mogę zabijać tylko dzieci, to grubo się mylicie!”

…Jeśli ktoś nie wie, co autor miał na myśli, to nie jesteście sami, bo kurwa chyba nikt w Japonii w tamtym czasie nie wiedział, o co chodzi, czy to mieli być jacyś pacjenci podtrzymywani przy życiu, czy dosłownie 3 razy w tygodniu pokroi warzywa na obiad.
Policja przeanalizowała drogi pocztowe, no i tym oto śladem udało im się namierzyć nadawcę, który podczas przesłuchania przyznał się do wszystkiego. Okazało się, że tym chorym pojebem, który mordował dzieci był… Czternastolatek.
Japoński system karny dostaje istnego pierdolca, kiedy jakaś zbrodnia jest popełniana przez nieletnich, o czym świadczy fakt, że z powodu prawa, jego imię nie mogło zostać upublicznione, dlatego w oficjalnych raportach i wywiadach, policja odnosiła się do niego jako „chłopca A”. No i tutaj mam trochę sprzeczne informacje – jedno źródło gada mi, że jego tożsamość została ujawniona stosunkowo niedawno, bo gdzieś około 2015 roku. Inne źródło mi natomiast mówi, że jego tożsamość została ujawniona znacznie wcześniej, gdzieś w okolicach rozprawy, bo kiedy gazetom odmówiono podania prawdziwego imienia z powodu tej całej ochrony tożsamości, to tabloidy stwierdziły, że mają wyjebane (po części dlatego, że niezłą sprzedaż by sobie narobiły, co zniwelowałoby wszelakie grzywny, ale również dlatego, że nie chcieli szanować praw kogoś tak zdeprawowanego), dlatego udało im się wyszperać prawdziwe imię oraz zdjęcie tego popierdoleńca. Bez względu na to, która wersja jest prawdziwa, to fakt pozostaje jeden – japońskie służby nie chciały ujawniać same z siebie jego tożsamości, co mocno wkurwiło obywateli.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 13 – Sakakibara Seito.
Mordercą był uczeń gimnazjum Tomogaoka o imieniu Shinichiro Azuma (jeśli myśleliście, że te listy czytały się, jakby pisał je wkurwiony gimbus, to mieliście rację). Na pytanie, co go skłoniło do jego czynów, odpowiedź jest prosta – Był pierdolnięty.
Jego wychowanie… No, nie chcę tutaj tłumaczyć, że to pewnie przez spierdolone wychowanie był taki, a nie inny, aczkolwiek… No, nie miał lekko, to jest fakt. Jego ojciec mało z nim gadał, mało się z nim widział (nawet nie dlatego, że jego rodzice byli po rozwodzie, nie, po prostu był „nieobecny duchem”, nawet jak był w domu), a jego matka była nad wyraz wymagająca, o czym najlepiej świadczy fakt, że jeśli spóźnił się i przyszedł do domu po 17:00, to miał zakaz wstępu i musiał nocować na dworze.
Jedyną osobą, która okazywała mu chociaż odrobinę dobroci była jego babcia. Niestety, babcia zmarła, kiedy ten był w piątej klasie, no i właśnie wtedy wytworzyła się u niego istna fascynacja śmiercią. Niedługo po tym w jego ręce trafiła książka, która wywarła na nim dosyć spore wrażenie, pewnie o niej słyszeliście, nazywa się „Mein Kampf”. Oczywiście, to nie była jedyna książka, która miała na niego jakiś wpływ – jeśli cały ten motyw listów do gazet i droczenia się z policją przypomina wam o Zodiacu, to jest coś na rzeczy, bo Azuma również kupił sobie książkę Roberta Graysmitha na temat Zodiaca po tym, jak wydano japońskie tłumaczenie. Jak się przyjrzycie to nawet widać na zdjęciu tych listów, które wysyłał, że rysował sobie symbol, który miał być połączeniem swastyki i symbolu Zodiaca.
Jeśli chodzi o cały ten cały motyw warzyw, to jest też odpowiedź – ilekroć Azuma się złościł na kogoś, to jego rodzice mówili mu, aby wyobrażał sobie ludzi jako warzywa, żeby się jakoś uspokoił… Wziął te radę do serca jak widać.
Okres gimnazjalny to czas, w którym ludzie są wkurwieni na cały świat bez powodu, po czym im odpierdala i robią różne zjebane rzeczy, tylko… Azumie odjebało jeszcze bardziej, no i zdecydował się dać upust swoim bestialskim rządzom. Wpierw odhaczył klasyk jebniętych morderców – znęcanie się nad zwierzętami. Twierdził, że zabił jakieś 20 kotów, oraz sporo innych zwierząt. Po pewnym czasie zdecydował się na krok dalej – wziął sobie kiedyś zegarek, nałożył na pięść jak kastet, po czym zaczął napierdalać się z innym uczniem. Tak bez powodu. I tak dalej, aż zdecydował się wziąć młot w ręce, no i wiecie, jak się ta historia dalej potoczyła.
Możecie pamiętać, że z początku, po tym pierwszym ataku policja próbowała pozyskać spis uczniów, aby dowiedzieć się kto był za to odpowiedzialny, ale szkoła stanowczo odmawiała. Kiedy wyszło na jaw, że za te wszystkie chore akcje faktycznie odpowiada ich uczeń, to gimnazjum spotkało się z dosyć sporą krytyką. Jaka była odpowiedź władz szkoły? Była… Spierdolona. Powiedzieli, że do niczego by nie doszło, gdyby ofiary lepiej się broniły… O chuju złoty…
Oczywiście, kiedy szczegóły sprawy wyszły na jaw, to ludzie zastanawiali się, czy faktycznie to zrobił – Zastanawiano się, czy policjanci nie wymusili na nim przyznania się do winy (nie wynikało to z tego, że Azuma był jakoś lubiany, tylko z tego, że japońska policja notorycznie lubi wyciągać siłą przyznania się do winy, niekoniecznie prawdziwe). Doszukiwano się nieścisłości, wypominano dziwny pojazd, jaki przejeżdżał koło kilku miejsc. No i szczerze… Ja myślę, że po prostu podświadomie ludzie nie chcieli myśleć, że czternastoletni chłopak byłby zdolny takie coś zrobić. Azuma upiera się, że on jest winny… No i jakby tego było mało, to oprócz jego przyznania się, policja znalazła też jego pamiętnik, w którym opisał wszystkie swoje zjebane akcje, w tym pobicia i morderstwa, tak więc można raczej spokojnie powiedzieć, że to on.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 13 – Sakakibara Seito.
W tym całym pamiętniku opisał jakiegoś Boga o nazwie Bamoidōkishin, który to niby narodził się, kiedy Azuma był w stanie absolutnego wkurwienia, po czym zawarł z nim pakt, aby zabić 13 osób, po czym spędzić 13 lat w pierdlu, no i to ma niby oczyścić jego duszę… Będę szczery, czytając wyrywki jego pierdolenia, to tak na dobrą sprawę nic nie zrozumiałem… Albo nie chciałem zrozumieć.
Jeśli chodzi o samego Juna Hase, to Azuma znał go – chodził do tej samej podstawówki co Jun, który był dzieciakiem specjalnej troski. Pewnego dnia Azuma po prostu siedział sobie w domu, po czym nagle naszła go ochota na zabijanie. Jechał tak sobie rowerem, aż tu nagle zobaczył Juna i pomyślał sobie „Jesteś mniejszy ode mnie… Mogę Cię zabić”. To jednak nie był jedyny powód. Głównym powodem natomiast był fakt, że… Jun zawsze był miły względem Azumy. No i Azuma nie był w stanie tego pojąć, dlaczego ktoś był w stanie być miłym dla takiego „robaka” jak on. To wydawało się dla niego dziwne, wkurwiało go, no i zdecydował mu się odpłacić za traktowanie go z jakąś godnością.
Azuma powiedział Junowi, że na pobliskim wzgórzu zwanym „górą czołgów” lub „górą zbiorników” (tank mountain) znajduje się żółw. Jun Hase oczywiście żółwiki uwielbiał, więc z radością tam polazł… A tam nie ma żółwia, tylko pokurwiony morderczy gimbus. Doszło do szamotaniny, Jun próbował się jakoś bronić, ale Azuma był większy, silniejszy. Skończyło się na tym, że Azuma udusił go sznurówkami. Musiał oczywiście ukryć ciało, więc włamał się do opuszczonej placówki nadawczej telewizji kablowej piłując kłódkę, po czym ukrył ciało pod podłogą w jakimś budynku. No i po tym wszystkim, wrócił do domu jak gdyby nigdy nic.
Azuma nie mógł spać tego dnia, ale nie dlatego, że targało nim poczucie winy, nie, to było spowodowane ciekawością. Chodziły mu po głowie różne zjebane pomysły, no i w końcu uznał, że ciekawi go, jak trudno uciąć komuś łeb… Wstał z łóżka, wziął piłę na nowo, no i polazł tam, gdzie zostawił ciało. Zaczął ucinać łeb, no i jak tylko mu się udało, to tak się tym ucieszył, że… Doszedł… Jak już wytrzepał spermę z gaci, to on uznał, że dusza Juna Hase dalej znajduje się w ciele, więc żeby się jej pozbyć, to wydłubał mu oczy i uciął język, po czym spił jego krew, aby oczyścić własną duszę niewinnością Juna… Ja pierdole…
Kolejny dzień, kolejna noc, kolejny spierdolony pomysł – ciekawiło go, jak ciało się rozkłada. Wrócił na miejsce, patrzył przez 6 minut, jak ciało się rozkłada, ale znudziło go to, no i tak nagle wpadł na pomysł, aby sprowokować policję – zostawi głowę Juna z notatką przed bramą własnej szkoły. Uznał, że policja nie będzie podejrzewać, że mordercą jest uczeń szkoły, że to będzie zbyt oczywiste, więc będzie zajebistą przykrywką. No i wziął i popierdalał o drugiej w nocy przez miasto w głową w koszyku rowerowym. Chciał ją początkowo nabić na kratę na bramie, ale brama ma 2 metry, a on niziołek, więc nie było szans. Zdecydował się zostawić głowę przy wejściu. Chciał, aby to uczniowie idący do szkoły wpierw zobaczyli tę głowę, aby dać traumę jak największej ilości, ale plany pokrzyżował mu przechodzień, który jako pierwszy zobaczył głowę.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 13 – Sakakibara Seito.
Teraz będzie ta część, która myślę, że wkurwi sporo czytających. Jak już mówiłem, system prawny w Japonii wywraca się, jeśli sprawca jakiejś zbrodni jest nieletni. Zrobili mu tam jakieś skany mózgu, żeby dowiedzieć się, czy coś jest z nim nie tak, czy jakieś chromosomy były rozkurwione. Stwierdzili, że wszystko z nim „w porządku”, że może stanąć przed sądem, ale tutaj się zaczyna innego rodzaju zjebanie. Ponieważ Azuma miał 14 lat, to nie dość, że jego tożsamość była chroniona prawnie, to jeszcze skazali go na raptem 6 i pół roku w poprawczaku. Oczywiście, obywatelom taki wyrok się nie spodobał – uznali, że był niewystarczający. W 2004 roku Azuma opuścił zakład karny, co wkurwiło sporo osób. Chcieli, aby znowu wrócił do pierdla, ale nie dało się nic zrobić, bo prawnie odsiedział swój wyrok.
Oczywiście, tam eksperci więzienni twierdzą, że sukces, że udało im się go wyleczyć z sadyzmu i różnego innego spierdolenia, że został naprawiony, zrehabilitowany. Tylko… W 2015 roku Azuma wydał autobiografię o nazwie „Pieśń rozpaczy” (zekka), gdzie twierdził, iż żałuje swoich czynów… Ale również opisał morderstwo w dosyć szczegółowy, brutalny sposób. Rodzina Hase próbowała zablokować wydanie tej książki, ale nie udało się. Wyszła… No i stała się bestsellerem w Japonii. Jakieś 15 milionów Yenów w sprzedaży. Rodzina Azumy twierdziła, że przekaże wszystko na rzecz rodziny Hase, ale po latach, rodzina Hase potwierdziła, że nie otrzymali ani grosza (z resztą, ich pieniądze nie obchodziły, oni chcieli sprawiedliwości). Rzekomo Azuma użył hajsu, aby wybudować sobie dom. Jeszcze jakby tego brakowało, to ten zasrany chuj miał czelność wysłać kopię tej książki razem z liścikiem „żalu” do rodziców Juna…
Krótko po wydaniu tej książki stworzył też stronę internetową, gdzie wstawiał różne dziwne photoshopy gołego faceta. Żadnych obrazów z krwią czy bebechami, po prostu rzeczy typu doklejanie ciała skorpiona do dolnej części ciała… Od razu mówię, ta strona już nie istnieje, została usunięta, tam niby krążą po internecie te całe photoshopy, ale nie byłem w stanie zweryfikować ich autentyczności.
Azuma dalej żyje, tylko trudno go namierzyć. Rzekomo pracuje w Tokyo jako mechanik, ale ile w tym prawdy to cholera wie. Ożenił się z jedną ze swoich „fanek”, po czym spłodził dziecko… Matko Boska…
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 13 – Sakakibara Seito.
Ludzie w Japonii oczywiście są wkurwieni na Azumę, ale również na rząd, ponieważ bardzo się cackali z nim i jemu podobnymi tylko i wyłącznie z uwagi na wiek. Po protestach rząd Japonii zdecydował się obniżyć wiek odpowiedzialności karnej do 14 lat. W sensie chodziło tu o to, że od teraz jak sądzili jakichś czternastolatków, to sądzili takich jako dorosłych. Jednak to było takie chujowe pocieszenie, bo nie przedłużyli mu kary. A fakt, że stał się swego rodzaju celebrytą tylko przelewa czarę goryczy. Od tamtego czasu, ojciec Juna Hase stara się o prawa, które zakazałyby wydawania przez przestępców książek, które opisują ich zbrodnie.
Wy natomiast pamiętajcie – jak widzicie japońskich gimbusów, to miejcie się na baczności, nie ma co ryzykować.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.14735412597656