14
Nowa sprawa, nowy kraj. Tym razem przenosimy się do wioski Shuangxing, znajdującej się nieopodal miasta Chongqing w Chinach (jeśli nazwa miasta wydaje się znajoma, to pewnie dlatego, że w ostatnim Hitmanie rozgrywała się tam misja). W tym oto miejscu doszło do tajemniczego zgonu, który po dziś dzień jest debatowany przez chińskich obywateli.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 12 – Chłopiec w czerwonej sukience.
Kuang Zhijun urodził się 16 sierpnia 1996 roku w wiosce Shuangxing. Była to typowa wioska, w której ludzie wierzyli w różne zabobony, organizowali festiwale i ogółem każdy znał każdego. Zhijun się tam wychowywał i był tak zwanym „pozostawionym dzieckiem” (po chińsku nawet nie rozumiem, na angielski przetłumaczono to jako „left behind child”). Chodzi tu o to, że jego rodzice – ojciec Kuang Jilu i matka Gu Denghui – pracowali jako farmerzy w dystrykcie Jiangbei, który był po drugiej stronie Chongqing, więc dojeżdżanie z domu do roboty każdego dnia było zwyczajnie niemożliwe. Tak więc w takim wypadku… Syn był pozostawiony sam i miał sobie jakoś radzić. Znaleźli mu co prawda szkołę z internatem, ale czasami pomieszkiwał w starym domu należącym do rodziny. Spędzali ze sobą czas jedynie w weekendy albo jakieś święta.
Zhijun był przeciętnym uczniem, chociaż był introwertykiem. Mało gadał, mało miał znajomych, ale ci, którzy faktycznie się z nim przyjaźnili powiedzieli, że jarały go historie o duchach. Jeśli jakaś istniała, on ją znał.
25 października 2009 roku (niedziela), jak już Zhijun musiał się z rodzicami żegnać, zapytał się, czy może pożyczyć kluczyki od starego domu, bo chciał coś tam posprzątać. Zgodzili się, dali mu kluczyki, ileśtam kasy na potrzebne rzeczy, no i chłopak poszedł. Następnego dnia jednak… Zhijun nie pojawił się w szkole. Dni mijały, no i Zhijuna nie było w szkole przez cały tydzień. Nauczyciele nie przejmowali się tym, ponieważ to był sezon przeziębień, więc wiele dzieciaków było nieobecnych. Nie skontaktowali się z rodzicami w tej sprawie. Co więcej, telefon Jilu był popsuty, więc przez tydzień nie mógł się skontaktować z synem.
W następny weekend rodzice czekali na Zhijuna, aczkolwiek ten się nie pojawił. Zaniepokojeni, zdecydowali się z nim skontaktować. Jilu skołował jakiś nowy telefon, po czym próbował zadzwonić do syna, aczkolwiek ten nie odbierał. Próbowali się z nim skontaktować przez kilka dni, ale nic nie wskórali. 5 listopada, Jilu zadzwonił do szkoły, po czym dowiedział się, że od ponad tygodnia Zhijun był nieobecny. Serce mu prawie stanęło. Rzucił wszystko co robił, po czym zapierdalał do starego domu na wsi. Kiedy w końcu przyjechał na miejsce, próbował wejść przednimi drzwiami – zamknięte. Następnie przez boczne drzwi – też zamknięte. Wtedy to podszedł do tylnych drzwi. Te drzwi nigdy nie były używane przez nikogo z rodziny, były zabarykadowane drewnianymi deskami i zamknięte przy użyciu stalowego pręta. Jednak tym razem, te drzwi były otwarte na oścież, a cała barykada leżała na boku. Jilu wszedł do środka… I zobaczył coś, czego nie powinien widzieć żaden ojciec.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 12 – Chłopiec w czerwonej sukience.
Podczas procesu twórczego niestety natrafiłem na zdjęcia ciała Zhijuna wykonane przez policję. Zdecydowałem się ich nie wstawiać do tej dzidy z kilku powodów, mniej lub bardziej oczywistych. Niemniej jednak, aby wytłumaczyć kilka kwestii, oraz późniejsze wnioski i teorie dotyczące sprawy, trzeba to opisać.
Zhijun – martwy oczywiście – zwisał z sufitu, zawieszony za nadgarstki. Miał związane ręce i nogi, przy czym z nóg zwisał mu ciężarek. Na jego czole był ślad po ukłuciu (ktoś później twierdził, że w tym miejscu zazwyczaj robi się akupunkturę, ale nie wiem na ile w tym prawdy). Jakby tego było mało, to nosił na sobie czerwoną sukienkę, a w dekolcie tej sukienki znajdowały się dwie czarne szmatki, które miały udawać piersi. Pod tą sukienką miał też kobiecy strój kąpielowy.
Widzieć własnego syna w takim stanie… Nie życzyłbym tego najgorszemu wrogowi. Jilu oczywiście padł na kolana, zaczął krzyczeć i płakać. Z trudem udało mu się zadzwonić na policję. Śledczy przyjechali na miejsce, zdjęli ciało i przetransportowali do kostnicy, po czym rozpoczęli wstępne badania. Według koronera Zhijun był martwy od około 48 godzin, co oznaczało, że najprawdopodobniej zmarł gdzieś około 3 lub 4 listopada. Na ciele nie było żadnych śladów wskazujących na szamotaninę, tylko to nakłucie na czole i otarcia po linach, co wskazywało, że były zawiązane ciasno. Toksykologia nie wykazała niczego niezwykłego.
W samym miejscu zbrodni nie znaleziono żadnych znaków wskazujących na rabunek lub włamanie. Wszystkie rzeczy Zhijuna były na miejscu. Jednak śledczy zauważyli kilka dziwnych rzeczy, takich jak ślady po wosku ze świec na łóżku i na stroju kąpielowym. Na drzwiach natomiast narysowano węglem znak 杀, co po chińsku oznacza słowo „zabić”. Nad tym był narysowany „X”, a jeszcze wyżej był znak 王 oznaczający słowo „król”. Według Jilu to właśnie Zhijun nabazgrał ten znak wiele lat temu, aczkolwiek jego syn nigdy nie wytłumaczył dlaczego.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 12 – Chłopiec w czerwonej sukience.
5 grudnia (albo 3 grudnia, źródła są sprzeczne) policja obwieściła wyniki. Uznali śmierć Zhijuna za… Wypadek. Nie morderstwo, nie samobójstwo, tylko wypadek. Mianowicie twierdzili, że Zhijun przypadkowo zmarł, kiedy odprawiał jakiś „rytuał”. No i… No i tyle powiedzieli na temat. Rodzina oraz niemalże wszyscy mieszkańcy tej wioski byli w szoku – wypadek? Jaki kurwa wypadek? O jaki rytuał im niby chodzi? Kiedy dziennikarze chcieli się dowiedzieć więcej, to rzecznik policji dał im następującą odpowiedź:

„Granie w grę również może doprowadzić do śmierci”.

…No i nikt kurwa nie zrozumiał, co autor miał na myśli. Kiedy dziennikarze i rodzina zadzwonili na komisariat, aby dopytać się o szczegóły, to funkcjonariusze odmawiali za każdym razem.
21 grudnia, policja wydała już ostateczne oświadczenie na temat sprawy. Według ich wyników Zhijun zmarł z powodu autoerotycznej asfiksji. Mówiąc wprost – chciał podduszać się podczas masturbacji, ale coś spierdolił, przez co udusił się.

…Ja pierdole, z każdym zdaniem to się robi coraz gorsze…

Dobra, zacznijmy od początku. Sposób, w jaki węzły były zawiązane, był dosyć standardowy przy zabawach typu bondage. Na miejscu policja znalazła spermę należącą do Zhijuna. Co więcej, jak się okazało, jego rodzice przyznali, że w przeszłości przyłapali Zhijuna na noszeniu damskich ubrań, mianowicie sukienki należącej do jego kuzynki (potwierdzono, że czerwona sukienka, w jakiej został znaleziony Zhijun, również należała do tej samej kuzynki, aczkolwiek strój kąpielowy nie należał do niej, nie wiadomo skąd go wytrzasnął). Zhijun był w wieku, w którym hormony dają się we znane, więc pewnie był ciekawski. Mając to wszystko na uwadze, policja stwierdziła, że Zhijun miał skłonności transwestyckie oraz masochistyczne (ślady po wosku ze świec), co poskutkowało tym, że próbował się podduszać, no i w ten sposób zmarł.
To oświadczenie… Nie przeszło dobrze z rodzicami. Znaczy… No, wiadomo, żaden rodzic przy zdrowych zmysłach nie chciałby zaakceptować, że synalek jest jakimś zboczeńcem. Jednak nie tylko Jilu i Denghui mieli spore wątpliwości, dosyć spora część Chin nie wierzyła w wersję podaną przez policję. Zacznijmy od oczywistego – policja ewidentnie coś kombinowała, rzecznicy dziwnie się wypowiadali przy wszelakich oświadczeniach. Można to oczywiście tłumaczyć na logikę, być może oni sami nie byli pewni niektórych kwestii, więc woleli się nie wypowiadać niźli później poprawiać i robić z siebie idiotów. Mimo tego będę szczery – nie winię ludzi za myślenie, że oni coś tuszują przy takim zachowaniu.
Oczywiście, były też inne nieścisłości – na przykład ten ślad po ukłuciu na czole. Policja po dziś dzień nie ma na to wytłumaczenia. Inną rzeczą jest sama natura węzłów, którymi Zhijun był związany – były one tak profesjonalnie związane i tak ciasne, że w połączeniu z ich sporą ilością ludzie zastanawiali się, czy 13-letni chłopak byłby w ogóle w stanie sobie sam takie coś zrobić. Pomimo faktu, że Zhijun miał klucze od domu, to jednak przednie i boczne drzwi były zamknięte, ale tylne były otwarte na oścież, nie wiadomo dlaczego. Ostatnią rzeczą jest czas zgonu – jeśli Zhijun faktycznie zmarł w okolicach 3 i 4 listopada, to i tak zostawia to ponad tydzień, w którego trakcie nikt go nie widział i nie wiadomo co robił.
Policyjne śledztwo zostało uznane za zakończone, ale nie powstrzymuje to ludzi przed snuciem własnych teorii, więc na tych teraz się skupimy. Przy czym zaczniemy od najbardziej niedorzecznej, bo czuję potrzebę rozluźnienia atmosfery. Chodzi o teorię, według której Zhijun był ofiarą okultystycznego rytuału.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 12 – Chłopiec w czerwonej sukience.
Teoria narodziła się na Baidu, co jest chińskim odpowiednikiem Reddita (ja pierdole). Użytkownicy tej platformy zrobili sobie lekcję matematyki, no i wyszło im, że w trakcie swojej śmierci, Zhijun miał 13 lat i 13 dni. W Taoistycznych wierzeniach liczba 13 jest uznawana za „liczbę yin”, czyli jest to liczba zła, liczba mroczna, liczba zimna… Liczba kobieca (to nie jest mój jakiś seksistowski żart, oni faktycznie uznają siłę Yin za siłę złą i kobiecą). Nie chce mi się tutaj tłumaczyć wszystkiego związanego z tymi wierzeniami (głównie dlatego, że części nie rozumiem), ale w dużym skrócie chodzi tu o to, że jeśli zginąłbyś w wieku 13 lat i 13 dniu, to twoja dusza stałaby się nadzwyczaj podatna na mroczne obrzędy. Internauci twierdzili, że na miejscu znajdowało się 5 żywiołów (złoto, drewno, woda, ogień i ziemia) – ciężarek reprezentował złoto, drewniana belka, z której zwisał reprezentowała drewno, kolor stroju kąpielowego był czarny, więc reprezentował wodę, sukienka reprezentowała ogień, a ziemia reprezentowała… No, ziemię. Według tej teorii Zhijun wpadł w ręce jakiegoś czarnoksiężnika, który albo a) rozpierdolił jego duszę w takim stopniu, że zniszczył cykl odrodzenia, albo b) użył tej duszy, aby samemu sobie przedłużyć życie. No, zajebiście, ale będę musiał zostać niszczycielem dobrej zabawy i powiedzieć wprost – zjebali matmę. Gdyby Zhijun zmarł w wieku 13 lat i 13 dni, to śmierć nastąpiłaby 29 sierpnia, a nie na początku jebanego listopada… No, chyba że chińczyki mają jakiś inny kalendarz, który inaczej liczy dni.
Jednak w temacie podejrzanych nadnaturalnych rzeczy, warto o czymś wspomnieć. Rzekomo na dzień przed znalezieniem ciała Zhijuna, Denghui miała sen, w którym tajemniczy mężczyzna ubrany na czarno i noszący ze sobą torbę wchodził do starego domu właśnie przez tylne drzwi. Mówię rzekomo, bo chyba ktoś coś jebnął przy spisywaniu, bo widziałem z 3 różne wersje tego snu. Jest to jednak o tyle ciekawe, że kiedy policja przepytywała mieszkańców wsi, to mieszkająca nieopodal 85-letnia kobieta również widziała faceta ubranego na czarno i z torbą. Przypadek? Myślę, że tak.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 12 – Chłopiec w czerwonej sukience.
Inna teoria głosi, że Zhijun padł ofiarą seryjnego mordercy. No, ciekawa teoria – seryjny morderca, który zostawia swoje ofiary, aby te udusiły się podczas jakiś zboczonych aktów. Jeśli tak jak ja, uznaliście takie coś za absurdalne i niedorzeczne, to gratulacje, tak jak ja się teraz mocno zdziwicie. Na zdjęciu powyżej widnieje Zhou Youping, który pracował w barze w prowincji Hunan. No i ten koleś był właśnie seryjnym mordercą, który namawiał swoje ofiary na erotyczne zabawy, które miały na celu podduszenie, jednak kiedy jego ofiary zaczynały się dusić, ten im nie pomagał, po czym po prostu patrzył, jak umierają. Nie ukrywam, zaczynam się głupio zastanawiać. Spojrzałem na mapę, i Hunan jako prowincja znajduje się rzut kamieniem od Chongqing. Co więcej, Zhou swoje morderstwa dokonał na przestrzeni października i listopada, a samo aresztowanie miało miejsce 28 listopada, długo po śmierci Zhijuna, więc jak najbardziej czasowo wszystko się zgadza. Nie jest to oczywiście jednoznaczne z tym, że Zhou odpowiadał za morderstwo Zhijuna, aczkolwiek daje do myślenia, czy przypadkiem ktoś nie zdecydował się odjebać czegoś podobnego. No i uprzedzając pytanie – Zhou został skazany w 2011 roku na śmierć, a wyrok wykonano w 2014 roku.
Z innych podejrzanych, jest jeden warty uwagi. Były mąż Gu Denghui. Ten właśnie były mąż dostał pieczę nad ich córką, jednak w 2006 roku, dziewczynka zaginęła. Ten były mężulek oskarżał Gu Denghui o porwanie ich córki i ukrywanie jej, aczkolwiek nie było żadnych dowodów świadczących za czymś takim. Nie powstrzymywało go to jednak, przy czym groził, że ten będzie się mścił. Pomimo tego, nie ma co prawda dowodów (o których wiadomo), które połączyłyby go ze śmiercią Zhijuna.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 12 – Chłopiec w czerwonej sukience.
Jilu i Denghui oczywiście cały czas ubiegają się o wznowienie sprawy, o nowe przebadanie dowodów, ale bezskutecznie. Cała sprawa Zhijuna natomiast zyskała status miejskiej legendy, przy czym zyskała też niskobudżetową serię internetową o tytule „Ying Yang Records: The Boy in Red” na jakimś tam chińskim serwisie. Nie oglądałem, z tego, co mi powiedziano, to cała ta seria wzięła kilka „artystycznych dywagacji”, więc nie wiem, czy nie lecieli sobie przypadkiem ostro w chuja. Efekt jednak był taki, że więcej ludzi dowiedziało się o sprawie. Chiński internet natomiast po dziś dzień jest podzielony na obozy – jedni przyjmują wersję policji, inni myślą o jakimś okultystycznym rytuale, a jeszcze inni szukają odpowiedzi gdzie indziej.
Jeśli chodzi o moje zdanie… Nie jestem śledczym, więc chuja mam do gadania. Niemniej jednak… Szczerze myślę, że on robił coś zboczonego w tym starym domu, ale myślę też, że nie był tam sam. Być może faktycznie doszło do wypadku, po czym ten ktoś spanikował i spierdolił, albo ten ktoś celowo pozwolił mu się udusić. Policja natomiast nie ma zamiaru się z tym pierdolić, bo albo ten ktoś ma dojebane wtyki i przekupił wszystkich… Albo po prostu Chińska policja jest zbyt leniwa lub nie chcą sobie psuć statystyk, przy czym myślę, że to jest bardziej prawdopodobne. Ale jak wiadomo, moje 5 groszy ma tu niewiele do znaczenia. Bez względu na to, co ja myślę, to prawda jest taka, że chyba raczej nikt nie wie, co się tam dokładnie wydarzyło.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
12
Jak wiadomo, rodzice boją się wielu rzeczy, jeśli chodzi o ich pociechy. Toż to naturalne – nikt nie chce, aby ich potomstwu wydarzyło się coś strasznego. Jednak czasami, ten strach ziszcza się. Dziecko zostaje porwane. Być może porywacze zażądają okupu. Innymi razy, cel jest miliard razy gorszy.
Jeśli chodzi o zaginięcia i porwania, każda sekunda się liczy. Im dłużej to schodzi, tym mniejsze są szanse na znalezienie żywej osoby. Jednakże życie to nie standardowy serial/film, nie zawsze mamy szczęśliwe zakończenie. Dni zamieniają się w tygodnie, tygodnie w miesiące, miesiące w lata. Po tak długim czasie prawie że jest niemożliwe, że coś się ruszy… No właśnie, prawie. Jest mi znana jedna sprawa, która jest tym wyjątkiem. Chodzi tu o porwanie Melissy Highsmith z lat 70-tych ubiegłego wieku.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 9 – Porwanie Melissy Highsmith.
23 sierpnia, 1971 roku. Alta Apantenco niedawno weszła z mężem Jeffreyem Highsmithem w separację, po czym przeniosła się do miasta Fort Worth w Teksasie wraz ze swoją dwuletnią córką, Melissą Highsmith. Znalazła sobie robotę w lokalnej restauracji, jednak nie mogła zostawić córki samej w domu, więc trzeba było coś zrobić. Zdecydowała się na zatrudnienie niani – puściła w gazety ogłoszenie. Nie musiała długo czekać na odpowiedź – zgłosiła się do niej kobieta, podając imię „Ruth Johnson”. Alta umówiła się z Ruth na spotkanie, aby wszystko przedyskutować, aczkolwiek Ruth nigdy się nie pojawiła. Po pewnym czasie zadzwoniła na nowo, przepraszając za brak obecności, tłumacząc się tym, że coś jej wypadło, jednak dalej chciała tę pracę. Ruth zaproponowała, że może się nią opiekować w swoim domu, tłumacząc, że ma tam ogródek, gdzie zajmuje się innymi dziećmi. Pomimo faktu, że do tej pory rozmawiała z nią tylko telefonicznie, Alta zgodziła się. Alta zostawiła Melissę ze współlokatorką i poszła do pracy. Współlokatorka natomiast przekazała Melissę w ręce Ruth, kiedy ta się pojawiła. Ruth miała zwrócić Melissę w godzinach popołudniowych, ale jak się już pewnie domyślacie, takie coś nigdy nie nastąpiło. Alta zdała sobie sprawę, że przekazała córkę w ręce porywacza.
Oczywiście, wezwano policję natychmiastowo, po czym przekazano wszystkie informacje dotyczące sprawcy, aczkolwiek tych było niewiele. Współlokatorka Alty pomogła sporządzić szkic pamięciowy, aczkolwiek ten na niewiele się zdał. Pomimo nagłośnienia sprawy w wiadomościach, Melissy nie znaleziono.
Niektórzy podejrzewali Altę o to, że była w to zamieszana – wyszły teorię, że Alta chciała odegrać się na mężu za separację, więc zrobiła coś okropnego Melissie, po czym upozorowała porwanie. W końcu, jaka odpowiedzialna matka przekazałaby własne rodzone dziecko zupełnej nieznajomej, o której nie wiedziała nic, której nigdy na oczy nie widziała i która już zachowywała się podejrzanie? No… A kto powiedział, że Alta była odpowiedzialna? Pomimo tych teorii, to Alta nigdy nie miała żadnych zarzutów wysuniętych przeciwko niej.
Koniec końców, sprawa ugrzęzła w błocie. Przez lata jej rodzice próbowali jej szukać, ale bezskutecznie. W międzyczasie Jeffrey i Alta pogodzili się (może ja jestem jakiś jebnięty albo cholera wie co, ale szczerze… Chyba nigdy bym nie przebaczył żadnej kobiecie, która pozwoliłaby na takie coś), co zaowocowało spłodzeniem 4 innych dzieci, aczkolwiek porwanie Melissy dalej ciążyło nad nimi. Żeby zobrazować, jak bardzo nie chcieli się poddawać – specjalny rysownik sporządził zdjęcie tego, jakby wyglądała Melissa, gdyby się zestarzała. No i szukali dalej – a to ktoś ją widział w południowej Karolinie, a to gdzie indziej, ale wszystkie tropy prowadziły nigdzie. Aż tu nagle, pewnego dnia w 2022 roku, Jeffrey Highsmith, teraz emeryt, wziął się za nowe przedsięwzięcie – tworzenie drzewka rodzinnego. No i w taki oto skontaktował się ze specjalną firmą, co to ma bazę danych DNA o nazwie „23andme”, no i tak oto dał im swoją próbkę, nie spodziewając się raczej czegoś specjalnego. Jednak kiedy tylko wróciły wyniki, to… Był w niedowierzaniu. Otóż ta cała spółka znalazła 3 jego krewnych, ale według tych badań, takie silne powiązanie genetyczne oznaczało, że to były jego wnuki. Pomyślał, że to jest niemożliwe – To byli obcy ludzie, a żadne z jego dzieci nie ma wnuków, o których by nie wiedział, w dodatku przedziały wiekowe się nie zgadzały. Wtedy jednak naszła go myśl… Co, jeśli te wnuki wywodzą się od jego córki, która została porwana 51 lat wcześniej? Niemożliwe… A może? Poszperał trochę, no i dowiedział się, że matką tych trojga była kobieta imieniem Melanie Walden, 53 lata. Co więcej, ku jego zaskoczeniu… Mieszkała zaledwie 20 minut drogi od Fort Worth. Jeffrey skontaktował się z nią drogą mailową, przekonując ją, aby zrobiła badania DNA. Po tym, jak już porównano próbkę DNA od Melanie i Jeffreya, nie było już wątpliwości… Melanie Walden to tak naprawdę Melissa Highsmith.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 9 – Porwanie Melissy Highsmith.
Po niemalże połowie wieku, w końcu udało mu się, odnalazł swoją córkę… Zupełnym przypadkiem… Jakie są kurwa na to szanse? W każdym razie, Melanie (a raczej Melissa) przez te wszystkie lata myślała, że kobieta, która ją wychowywała była jej biologiczną matką. Zdecydowała się odwiedzić „matkę” (za cholerę nie mogłem znaleźć imienia tej kobiety, nie wiem z jakiego powodu) i przepytać ją. Kobieta wyznała jej prawdę – w 1972 roku wykupiła ją od innej kobiety za 500 dolarów.
Czy w tym nowym domu Melissa miała przynajmniej dobre dzieciństwo? A gdzie tam – dorastała bez żadnej figury ojcowskiej (cały czas myślała, że ojciec ją opuścił) a „matka” ją zaniedbywała. Skończyło się na tym, że w wieku 15 lat uciekła z domu, po czym „robiła to, co musiała robić, żeby przeżyć”. Koniec końców, pomimo tego wszystkiego, jakoś ułożyła sobie życie, ożeniła się i miała z tego małżeństwa 3 dzieci, aczkolwiek nie utrzymywała z „matką” kontaktów, bo względem tej kobiety nie miała żadnych pozytywnych rzeczy do powiedzenia… No to teraz ma w sumie jeszcze lepszy powód, żeby jej nienawidzić.
Niestety, ze względu na to, że całe porwanie miało miejsce w 1971 roku, a odkup Melissy za 500 dolców miał miejsce w 1972 roku, to nie można było wystawić żadnych zarzutów przeciwko tej kobiecie, co kupiła Melissę (kurwa, brzmi jakby kupowała herbatę w sklepie), bo sprawa przedawniła się…
To teraz pozostaje pytanie – co teraz? Melissa zdecydowała się nawiązać jakieś więzi ze swoją biologiczną rodziną – zmieniła swoje imię prawne w urzędzie z Melanie na Melissę, odnowiła więzi małżeńskie, tym razem w towarzystwie jej biologicznych rodziców. Spędza z nimi tyle czasu ile tylko może, co nie zmienia faktu, że to nie są już młodzi ludzie, więc raczej długo ze sobą nie pogadają. Nawiązała kontakty ze swoim rodzeństwem, no i jakoś życie się toczy dalej.
Początkowo chciałem napisać jakąś przestrogę na koniec, ale tak po namyśle, to co mogę powiedzieć, co nie jest oczywiste? Nie należy zostawiać dzieci z obcymi ludźmi, przecież to jest coś, co powinien wiedzieć każdy. Jednak ewidentnie, czasami chyba trzeba się uczyć na przykładach.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
96
Zawsze, ale to zawsze, bez żadnego wyjątku będzie przypał, kiedy niewinny człowiek zostaje skazany za zbrodnie jakiej nie popełnił. Już raz pisałem o czymś takim w przeszłości – zbrodnia w Cuence, czyli „morderstwo” w Hiszpanii, gdzie José María Grimaldos López zniknął, po czym został uznany za zmarłego, a León Sánchez i Gregorio Valero zostali skazani za tę zbrodnię, bo przyznali się podczas tortur. Sprawa była o tyle absurdalna, że José nigdy nie umarł – on po prostu poszedł sobie gdzieś, ale ten cep nikomu o tym nie powiedział, po czym powrócił po kilku latach do miasta, ku zdziwieniu wszystkich. Tym razem też będzie historia człowieka, który znalazł się w pierdlu niesłusznie.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 8 – Niewinny za kratami: Michael Morton.
Michael Morton urodził się w 12 sierpnia 1954 roku w Teksasie, a dokładniej mówiąc w Waco (mały świat…). Jego rodzina trochę się przenosiła, aż w końcu zatrzymali się na stałe w mieście o nazwie Kilgore. W wieku 22 lat, kiedy studiował na Uniwersytecie Stanowym im. Stephena F. Austina, Michael poznał Christinę Kirkpatrick. Coś między nimi zaiskrzyło, zaczęli randkować, no i skończyło się na tym, że w 1979 roku stali się małżeństwem. W 1983 roku na świat przyszedł ich syn, któremu dali na imię Eric. Miał on co prawda problemy zdrowotne, ponieważ urodził się z wadą serca, która wymagała operacji, ale lekarze mogli się jej podjąć dopiero po trzech latach, bo wtedy miał większe szanse na przeżycie. Operacja się udała, Eric wracał do zdrowia, no i wszystko jakoś im się układało… Do czasu.
13 sierpnia 1986 roku, zaledwie dzień po swoich urodzinach, Michael pojechał do pracy, a Christine została w domu. Miała ona odprowadzić Erica do żłobka, aczkolwiek to nigdy się nie wydarzyło. Niedługo po tym, jak wyjechał, około 6 rano, do domu wszedł napastnik, który pobił Christine na śmierć na oczach Erica.
Po pewnym czasie, po tym, jak już napastnik uciekł z domu, Eric wyszedł na zewnątrz, szwendając się z pełną pieluchą. Pewien sąsiad, który przechadzał się chodnikiem, zauważył go, po czym zobaczył, że drzwi do domu są otwarte szeroko na oścież. Kiedy odprowadził Erica do domu, nawoływania do jego matki nic nie dały. Sąsiad wtedy przeszedł się po domu, aż w końcu zajrzał do sypialni, gdzie znalazł zmasakrowane ciało Christine. Natychmiast zadzwonił na policję.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 8 – Niewinny za kratami: Michael Morton.
Funkcjonariusze zabezpieczyli teren, po czym zebrali się za zbieranie dowodów. Według ich ustaleń, drzwi do domu nie zostały wyważone, z samego domu nic nie skradziono, a na Ciele Christine nie było żadnych śladów wskazujących na napastowanie seksualne. Śledczy byli tym mocno zdziwieni, bo wyglądało to na zbrodnie bez motywu. Wtedy to jednak śledczy znaleźli liścik pozostawiony na komodzie, którego autorem był Michael. Według tego listu, poprzedniego dnia Michael chciał się trochę zabawić z żoną, ale ta była zmęczona i zasnęła, zanim doszło do czegokolwiek. W liściku trochę się z nią droczył na ten temat, ale i tak napisał, że ją kocha. Niestety, ten list ugryzł Michaela mocno w dupę, ponieważ śledczy i prokuratora mogli to później wykorzystać jako motyw.
Jak już Michael zakończył swoją zmianę w pracy, to pojechał do żłobka, aby odebrać Erica. Tam jednak dowiedział się, że Eric nigdy się w żłobku nie pojawił. Zaniepokojony, zadzwonił do domu. Ku jego zaskoczeniu, telefon odebrał szeryf Jim Boutwell. Nic nie powiedział odnośnie tego, co się wydarzyło, aczkolwiek poprosił go, aby ten przyjechał do domu. Tam dowiedział się o całym zajściu.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 8 – Niewinny za kratami: Michael Morton.
Sprawą morderstwa zajmował się prokurator Ken Anderson. Dla Kena sprawa Christine była ważna z punktu jego kariery – do tej pory, to była jego największa sprawa. Jeśli udałoby mu się złapać, a następnie skazać mordercę, to uzyskałby prestiż, który pozwoliłby mu na znacznie lepsze pozycje prawne.
Na miejscu zbrodni śledczy znaleźli ślady świadczące o tym, że w domu znajdował się nieznany mężczyzna – niezidentyfikowane odciski palców obok drzwi, ślady butów na podwórku, zakrwawiona bandana nieopodal miejsca zbrodni. Gwoździem do trumny było zeznanie 3-letniego Erica. Po pogrzebie Christine, kiedy ten znajdował się w domu babci (matki Christine), powiedział jej o tym, że widział całe zajście. Powiedział babci, że widział, jak „potwór” bije jego mamę. Kiedy ta zapytała, czy Michael był wtedy w domu, Eric powiedział, że nie. No dobra, czyli wszystko jasne – szukają jakiegoś typa, który wszedł do domu, aby zabić kobietę. Tylko… Ken uznał, że z takim czymś jest sporo roboty, marnowałby tylko czas. Po co się trudzić z szukaniem kolesia, którego nie można było nawet poprawnie zidentyfikować, skoro mieli już zajebistego podejrzanego w postaci męża? Wystarczyło jedynie przedstawić wiarygodną historię, a wszystko to, co się w niej nie zgadzało, należało przemilczeć. Śledczy na usługach Kena przekonali babcię, że Eric musiał się mylić, że widział swojego ojca, tylko najzwyczajniej w świecie go nie rozpoznał. W taki oto sposób, 25 września, Michael został aresztowany i oskarżony o morderstwo Christine.
Przy takich dowodach, trzeba byłoby być naprawdę żałosnym prawnikiem, aby nie wybronić Michaela. Jednak z dowodami jest tak, że aby użyć ich na korzyść swojego klienta, to musisz o nich wpierw wiedzieć. A tak się składa, że prokurator Anderson aktywnie ukrywał wszelakie dowody, jakie były na korzyść Michaela. Takie coś jest kurewsko nielegalne, ponieważ po procesie z 1963 roku (Brady kontra Maryland), sąd najwyższy uchwalił w konstytucji, że prokuratora musi przekazywać dowody dla obrony, zwłaszcza takie, które świadczą o niewinności oskarżonego. Tylko wiecie – za takie coś idzie beknąć, tylko jeśli zostaniesz przyłapany.
Jakby tego jeszcze było mało, to Ken kazał specjalistom kłamać pod przysięgą – koroner Roberto Bayardo zeznawał, że przebadał żołądek Christine, dzięki czemu był w stanie ustalić czas zgonu na 1 w nocy. 4 godziny, zanim Michael pojechał do pracy. W rzeczywistości doktor Bayardo nie był w stanie poprawnie ustalić czasu śmierci, niemniej jednak Ken Anderson i tak użył jego zeznania, aby pogrążyć Michaela. Co więcej, kłamano też na temat natury zbrodni – w sądzie prokurator powiedział, że Christine została zgwałcona, ale w rzeczywistości nic takiego nigdy nie miało miejsca.
Alibi legło w gruzach, zbrodnia została przedstawiona tak, jak Ken chciał ją przedstawić, a kluczowe dowody nie zostały przekazane prawnikom. Nie zdziwię chyba nikogo, że 17 lutego 1987 roku, ława przysięgłych uznała Michaela za winnego, po czym został skazany na dożywotnie pozbawienie wolności. Po ogłoszeniu wyroku Ken Anderson stanął przed reporterami i powiedział, że wyrok nie był dla niego satysfakcjonujący – według niego byłoby lepiej, gdyby Michael dostał karę śmierci. Tak kurwa, chłop świadomie skazał niewinnego człowieka na życie w pierdlu, po czym jeszcze miał czelność mówić, że powinien stanąć przed katem.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 8 – Niewinny za kratami: Michael Morton.
Michael oczywiście próbował składać apelacje, ale jedna po drugiej były one odrzucane. Dni zamieniały się w tygodnie, tygodnie w miesiące, a miesiące w lata. W tym czasie jedyną osłodą były dla niego wizyty jego syna, raz na pół roku. Jednak i to się skończyło – Eric coraz bardziej oddalał się od ojca, zaczął się nim brzydzić. Zapomniał, co tak naprawdę widział w dniu śmierci matki, zaczął wierzyć w wersję śledczych. Uwierzył, że jego ojciec był mordercą. Po wielu latach Eric chciał zaprzestania jakichkolwiek wizyt. Ponieważ wizyty były ustalone przez sąd, wymagało to zgody Michaela… Z ciężkim sercem wyraził zgodę, ale chciał w zamian zobaczyć się z synem po raz ostatni. Eric uhonorował to życzenie, porozmawiali, aczkolwiek bez kontaktu wzrokowego. Eric był pod nadzorem rodziny Christine, dokładniej mówiąc pod opieką jej siostry i męża tej siostry. Po wizycie, jedyne co Michael powiedział siostrze Christine, to aby ta opiekowała się jego synem. Po tym Eric już wyszedł, a Michael… A Michael pogrążył się w rozpaczy.
Po pewnym czasie otrząsnął się. Zrozumiał, że jedynym sposobem na odzyskanie syna będzie udowodnienie swojej niewinności. Oczywiście, sam nie mógł tego zrobić, to by było niemożliwe. Potrzebował pomocy. No i po 17 latach w więzieniu, w 2004 roku, w końcu udało mu się nawiązać kontakt z organizacją charytatywną o nazwie „The Innocence Project”, która miała na celu pomoc niesłusznie skazanym poprzez testy DNA. Przełomy w dziedzinie badań DNA otworzyły nowe możliwości sądownicze, ale też pokazały, jak wiele osób znalazło się w więzieniu niesłusznie.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 8 – Niewinny za kratami: Michael Morton.
Jeden z członków tej organizacji skontaktował się z prawnikiem, Johnem Raleyem, o którym było dosyć głośno, ponieważ reprezentował poszkodowanych w sprawie dotyczącej medycznego zaniedbania. John był tym mocno zdziwiony, ponieważ nigdy nie zajmował się wcześniej żadną sprawą kryminalną. Pomimo tego zgodził się przejrzeć sprawę, aczkolwiek kiedy tylko wpierw o tym usłyszał, to szczerze myślał, że to strata czasu. Jednak czytając już pierwszą stronę dokumentacji dotyczącej sprawy, zapaliła mu się w głowie czerwona lampka – Jeśli chłop faktycznie zabił żonę o 1 w nocy, to po chuj zostawił w domu liścik, który jasno wskazywałby na motyw? Wydało mu się to dziwne, więc czytał dalej. Żadnych świadków, żadnych bardziej rzetelniejszych dowodów, Michael nie był notowany za wcześniejsze przestępstwa, nic. Gwoździem do trumny była autopsja doktora Bayarda – autopsję wykonano dopiero po kilku dniach, co oznaczałoby, że ustalenie dokładnego czasu zgonu byłoby niemożliwe. Co więcej, ustalenie czasu zgonu poprzez badanie tylko i wyłącznie zawartości żołądka nie jest zgodne z prawem – w sensie, koroner musiałby sprawdzić coś więcej, jak na przykład temperaturę wątroby. No i tak po przejrzeniu tego wszystkiego, John nie był co prawda w 100% przekonany co do niewinności Michaela, ale wiedział, że na podstawie tych dowodów sprawa w ogóle nie powinna trafić do sądu. John już był zainteresowany do tego stopnia, że zdecydował się złożyć wizytę Michaelowi. Przyjechał do więzienia, po czym poprosił Michaela, aby ten powiedział mu, co dokładnie wydarzyło się 12 i 13 sierpnia 1986 roku, z jak największą liczbą szczegółów. Po tym, jak John usłyszał całą historię oraz widział na własne oczy zachowanie Michaela, był już przekonany – niewinny człowiek trafił za kratki. Zdecydował się wziąć tę sprawę, przy czym zgodził się to zrobić to za darmo.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 8 – Niewinny za kratami: Michael Morton.
Johnowi udało się złożyć zespół, po czym wziął się za przeglądanie dowodów. Wtedy to natrafił na wzmiankę o niebieskiej bandanie, którą znaleziono niedaleko miejsca zbrodni. Ponieważ w 1986/7 nie było badań DNA, John zdecydował się na pozyskanie zgody na badania, ale tutaj zaczyna się walka z biurem szeryfa i prokuratorem Johnem Bradleyem. Prokurator zawsze próbował dawać kurewsko głupie wymówki typu „robienie testów zamąciłoby wodę”, co po prostu złościło Johna Raleya. Tak się składa, że mentorem Bradleya był Ken Anderson, który w tym momencie był sędzią. Młody prokurator wiedział, że badania DNA i dokumentacja dotycząca sprawy pogrążyłaby tylko jego mentora. Rzucano zespołowi Raleya kłody pod nogi na każdym kroku przez blisko 6 lat. John Raley przyznawał w jednym z wywiadów po fakcie, że ta sprawa była nadzwyczaj frustrująca, no i w pewnym momencie zastanawiał się, czy nie odłożyć jej i nie wziąć jakiejś sprawy, za którą jednak ktoś mu płaci. Jednak pomimo tej pokusy, za każdym razem stwierdził, że nie może po prostu zostawić niewinnego człowieka w więzieniu.
7 Marca 2008 odbyła się pierwsza wizyta w sądzie apelacyjnym. Jednak prokurator Bradley zapewnił sobie poparcie sędziego już przed rozprawą, przez co tak na dobrą sprawę walka była przegrana jeszcze zanim się rozpoczęła. Bradley nawet nie pojawił się na rozprawie, a prośba o badanie DNA została odrzucona. John Raley nie wytrzymał, po czym cały wkurwiony pojechał do biura prokuratora (z Huston do Georgetown, czyli jakieś 280/300 kilometrów). Według jego żony, Raley był taki czerwony ze złości, że ta bała się, że dostanie zawału serca albo udaru. Natomiast w biurze prokuratora… No, trochę mu nerwy puściły. Nawrzucał prokuratorowi na oczach całego biura, mówiąc wprost, że brak zgody na badania jest niedorzeczny, przez co tylko bardziej świadczy to o tym, że próbuje coś ukryć. Okazało się, że prokurator musiał chyba się trochę obsrać, bo po kilku dniach, Michael Morton zadzwonił do Johna Raleya, aby go poinformować, że zaoferowano mu ugodę – mógłby pójść na zwolnienie warunkowe, jeśli przyznałby się do morderstwa. Michael jednak nie miał zamiaru podpisywać tej ugody, ponieważ nie miał zamiaru przyznawać się do czegoś, czego nie zrobił. Oznaczało to jedno – walka dalej trwa.
W 2010 roku John Raley udał się do Trzeciego Sądu Apelacyjnego w Teksasie (tu chodzi nie o to, że to był trzeci sąd, do jakiego polazł, tylko to jest taka nazwa). Tutaj akurat miał szansę, bo ani Ken Anderson, ani John Bradley nie mieli tam wpływów, co nie znaczy, że nie próbowali go powstrzymać – zdecydowano się na obsmarowanie Michaela Mortona w wiadomościach. Natomiast w sądzie, John Raley przedstawił cały zarys sprawy, dlaczego chce zrobić testy DNA na tej bandanie, no i w tym sądzie zadano mu pytanie – co się stanie, jeśli DNA jego klienta znajduje się na tej bandanie? Raley po prostu odpowiedział, że istnieje tylko jeden sposób, aby się przekonać. No i po tej rozprawie, w końcu udzielono zgody na badania DNA. Ponieważ samo badanie trochę trwa, to w międzyczasie John Raley pozyskał też zgodę na wydanie dokumentacji dotyczącej śledztwa w sprawie morderstwa Christine. Przeglądając te akta, pozyskał informacje na temat nieznanych odcisków palców, odcisków butów, ale co ważniejsze, zeznanie Erica. Zrozumiał wtedy, co tak naprawdę prokurator zrobił.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 8 – Niewinny za kratami: Michael Morton.
30 czerwca 2011 roku. Michael siedzi już 24 lata w pierdlu. Tego dnia jednak… Tego dnia, wszystko się zmieniło. Odwiedził go John Raley, z uśmiechem od ucha do ucha. Powiedział, że wyniki badań powróciły. Na niebieskiej bandanie znaleziono krew Christiny oraz DNA należące do mężczyzny. Przy czym badania wykluczyły materiał Michaela. Jednak co ważniejsze, po porównaniu wyników z bazą danych, udało się dopasować materiał do innego mężczyzny – recydywisty imieniem Mark Alan Norwood, który miał wyroki w 3 stanach, w tym za włamania i za napaści z zamiarem zabójstwa. Teraz nie było już żadnej wątpliwości dla kogokolwiek – Michael był niewinny, a prawdziwy morderca był cały czas na wolności.
Można się zastanawiać, czy morderstwo Christine było jedynym morderstwem, jakiego dopuścił się Mark Alan Norwood. Tak się składa, że zespół Johna Raleya też się nad tym zastanawiał, więc przejrzeli wszelakie nierozwiązane sprawy, które pochodziły z okolicy. Znaleźli jedną – morderstwo kobiety imieniem Debra Masters Baker z 1988 roku. Było nadzwyczaj podobne do morderstwa Christine, więc zespół Raleya skontaktował się z detektywem odpowiedzialnym za tą sprawę. Porównano DNA Marka Alana wraz z DNA znalezionym na miejscu zbrodni. Wyniki były jednoznaczne – pełna zgodność. Oznaczało to, że Ken Anderson świadomie skazał niewinnego człowieka, za zbrodnie jakiej nie popełnił, tym samym pozwalając prawdziwemu mordercy zabić ponownie. Tego nie można było bardziej spierdolić.
Ken Anderson oczywiście próbował ratować swoją dupę – zwołał konferencję prasową, próbował tłumaczyć, że wymiar sprawiedliwości pomylił się, że to była po prostu pomyłka, a nie żadne tuszowanie, że przykro mu było z powodu Michaela, takie tam. Tylko… Anderson nie wiedział, że w tłumie podczas tej konferencji prasowej znajdowała się córka Debry Masters Baker, Caitlin. No i tak się składa, że po tym, jak już Ken Anderson polazł z powrotem do biura, to dziennikarze zdecydowali się zrobić wywiad z Caitlin. Dziewczyna nie patyczkowała się – powiedziała, że wini Kena Andersona za śmierć jej matki, ponieważ zamiast zrobić porządną robotę, zdecydował się uwziąć na Michaela. Gdyby nie to, być może jej matka dalej żyłaby.
Przez cały ten pierdolnik, specjalne śledztwo zostało wszczęte przeciwko Kenowi Andersonowi, po czym stanął przed sądem. Ken Anderson zostaje skazany za ukrywanie dowodów. Został pozbawiony prawa wykonywania zawodu, odebrano mu tytuł sędziego, po czym skazano go na karę pozbawienia wolności. Dokładniej mówiąc, w pierdlu spędził… 10 dni. Tak kurwa, 10 dni za to, że zrujnował niewinnemu człowiekowi życie na 24 lata (początkowo chciał go dać na szafot), oraz pozwolił, aby morderca zabił niewinną kobietę. Ja pierdole.
Z innych wieści, to Mark Allan Norwood został skazany na podwójne dożywocie za zabójstwo Christine i Debry… Kurwa, co ich powstrzymywało przed karą śmierci? Znaczy, dobra, typ to stary chłop, pewnie nawet nie dożyje daty egzekucji, ale nawet tak symbolicznie nie można było? Chociaż... Z drugiej strony, biorąc pod uwagę co się już poprzednio wydarzyło w tej sprawie, to po części rozumiem, czemu ktoś by się wahał.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 8 – Niewinny za kratami: Michael Morton.
W każdym razie – po wielu latach w pierdlu, Michael Morton w końcu został uniewinniony. Wyszedł z więzienia i odbudował relacje ze swoim synem. Nawiązał też przyjaźń z Johnem Raleyem (ba, przyjaźń to mało powiedziane, Michael zawdzięcza mu życie). Zgodnie z prawem Teksasu, otrzymał on odszkodowanie pieniężne (w jego wypadku było to prawie 2 miliony dolców), coroczną wypłatę w wysokości 80 tysięcy dolarów, oraz darmowe przeszkolenie, aby móc jakoś funkcjonować w społeczeństwie, oraz pracować (chociaż jest już w wieku emerytalnym…). Gubernator Teksasu, Rick Perry, podpisał „Prawo Michaela”, które wymusza na prokuraturze bardziej przejrzystą współpracę z prawnikami oskarżonych. Sam Michael natomiast poznał w kościele kobietę imieniem Cynthia May Chessman, z którą ożenił się w 2013 roku. Żyje aż do dziś, nawet mu się nieźle układa.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
122
Przenosimy się dzisiaj do Finlandii, a dokładnie w okolice Jeziora Bodom, znajdującego się obok miasta Espoo w regionie Uusimaa (dosłownie rzut kamieniem od Helsinki). W tym oto miejscu, 4 czerwca 1960 roku, czwórka nastolatków zdecydowała się na biwak – Maila Irmeli Björklund i Anja Tuulikki Mäki (obydwie 15 lat), jak i również ich chłopaki, Nils Gustafsson i Seppo Boisman (obydwoje 18 lat. Żeby nie było wątpliwości – Maila była dziewczyną Nilsa, Anja dziewczyną Seppo).
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 7 – Zakazane Twarze, część 2.
Przyjechali tam na motorach, rozłożyli namioty, ryby łowili, pływali, cały pakiet. W nocy poszli spać, jednak tylko jedno z nich dożyło rana – w okolicach 4-6 rano, ktoś podszedł pod namiot, rozciął liny, przez co cała czwórka była zagmatwana w poszwie, następnie zaczął ich bić tępym narzędziem i dźgać nożem. Seppo został dźgnięty nożem 2 razy w gardło i raz w klatkę piersiową, jego głowa była zmiażdżona. Anja została uderzona tępym narzędziem 2 razy w głowę, a na jej górną część ciała i twarz nałożono jakiś ręcznik, żyła przez 2-3 godziny po ataku. Maila została uderzona 3 razy w czoło, kiedy była w namiocie, a następnie morderca wywlókł ją z namiotu i dźgnął 15 razy – wszystkie ciosy były zadane pośmiertnie. Napastnik potraktował ją najbrutalniej ze wszystkich ofiar, ale jakby tego było mało, jej spodnie były ściągnięte do połowy, a bluzka częściowo zdjęta nad ramionami, co sugeruje napaść na tle seksualnym. Nils przeżył atak, jednak był ciężko ranny – morderca uderzył go w tył głowy z taką siłą, że płyn mózgowo-rdzeniowy wypłynął mu z nosa. Miał złamaną szczękę, złamaną skroń, a na dodatek jedno cięcie noża rozcięło mu policzek do tego stopnia, że widać było jego zęby. Cała czwórka miała rany na rękach, wskazujące na to, że próbowali się bronić.
Około 6 rano, dwóch gości przemierzało pobliski las z zamiarem obserwowania ptaków. Zamiast tego, zauważyli dziwnego mężczyznę – 20-30 lat, blond/jasno-brązowe włosy, poruszającego się w stronę południa. Za tym mężczyzną, ptasznicy zauważyli zniszczone namioty. Widzieli, jak jakaś osoba rusza się na jednym z namiotów. Jednak zdecydowali się nie podchodzić i sprawdzać tego ani również nie zadzwonili na policję – uznali, że to były po prostu pozostałości po imprezie. Gdyby zareagowali, być może Anja przeżyłaby.
Niedługo po tym, 14-letni rybak również zauważył podobnego blondyna, który przechadzał się brzegiem jeziora. W przeciwieństwie to poprzedniej dwójki rybak przyjrzał mu się dobrze.
Około 11:00, lokalny stolarz imieniem Esko Oiva Johansson wybrał się nad jezioro, aby popływać ze swoimi synami. Zauważyli oni jednak namioty. Chłopcy myśleli, że ktoś zostawił za sobą bałagan, jednak Esko wiedział, że coś jest nie tak. Kazał swoim synom trzymać się z daleka, a sam podszedł bliżej… Po czym zauważył ciała. Zabrał on swoich synów, po czym pobiegli pod najbliższą budkę telefoniczną, a Esko zadzwonił na policję. Policja przybyła na miejsce godzinę później. Kiedy tylko zaczęli przyglądać się ciałom, zauważyli, że Nils żyje.
Nils został przetransportowany do szpitala, gdzie lekarze walczyli o jego życie. Odratowali go, a kiedy ten wybudził się, nie do końca był pewien tego, co się stało – początkowo myślał, że miał wypadek na motocyklu. Napastnik tak mocno uderzył go w głowę, że chłop miał amnezję. Dopiero później powiedziano mu, co dokładnie się wydarzyło.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 7 – Zakazane Twarze, część 2.
Policja… Policja zjebała sprawę. Nie zabezpieczyli miejsca zbrodni, więc kiedy na miejscu zebrało się mnóstwo gapiów, zaczęli oni łazić wszędzie, co zniszczyło potencjalne ślady i dowody.
Na miejscu zbrodni znaleziono poszewkę, która nie należała do żadnej z ofiar. Jednak ważniejsze było to, czego nie znaleziono – morderca ukradł portfele i zegarki wszystkich ofiar, skórzaną kurtkę Seppo oraz buty Nilsa. Jedyne co policja była w stanie znaleźć to buty Nilsa, oddalone na południe od miejsca zbrodni o 500 metrów. O dziwo, morderca ukradł kluczyki od motocykli, jednak wszystkie jednoślady pozostały na miejscu zbrodni. Śledczy nigdy nie znaleźli narzędzia zbrodni.
Po kilku dniach policja miała mnóstwo teorii od mieszkańców okolicznych terenów, jednak nic bardziej rzetelniejszego. Ich jedyną nadzieją było zeznanie Nilsa, jednak kiedy tylko dowiedzieli się o amnezji, to szlag ich trafił. Zdecydowali się nie pierdolić – kiedy tylko Nils wystarczająco się pozbierał, śledczy zabrali go na miejsce zbrodni, mając nadzieję, że przywróci mu to pamięć. Nie podziałało. Następnie, zdecydowano się wydobyć coś z niego inną metodą – hipnoza. Tu już lepiej podziałało – nie był co prawda w stanie w pełni opisać ataku, bo wspomnienia były zagmatwane, ale podał opis podejrzanego. Opis ten pokrywał się z opisem, jaki podał 14-letni rybak. Następnie, stworzono ten oto szkic pamięciowy.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 7 – Zakazane Twarze, część 2.
Gdyby takie coś próbowało mnie zabić, też bym starał się to wyrzucić z pamięci. Żeby nie było, jeśli chodzi o zeznania pod hipnozą, to ja bym na nich nie polegał w 100%. Niemniej jednak, skoro ten 14-latek widział tego typa, to chyba coś jest na rzeczy. Chyba.
Tydzień po morderstwie odbył się pogrzeb ofiar. No i podczas tego pogrzebu, ktoś zrobił zdjęcie, a później patrząc na to zdjęcie, zauważono pewną osobę…
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 7 – Zakazane Twarze, część 2.
Ja wiem, że jakość pozostawia wiele do życzenia, ale ten facet wygląda nadzwyczaj podobnie do tego ze szkicu. Niestety, pomimo poszukiwań, Fińska policja nie była w stanie znaleźć tego gościa.
Policja ustawiła oczywiście posterunki polowe i patrole w okolicznych lasach. Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że dzięki tym patrolom znaleźli jakieś 88 gości z listy najbardziej poszukiwanych przestępców, ale nigdy nie natrafił im się koleś, którego faktycznie szukali. Pomimo tego, znalazło się paru podejrzanych, no i na nich teraz się skupimy.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 7 – Zakazane Twarze, część 2.
Hans Assman (kurwa, co za nazwisko…) – Wielu ludzi podejrzewa, że to jego widać na tym zdjęciu z pogrzebu. Pomimo mieszkania w Finlandii, pochodził on z Niemiec. Mało wiadomo było na temat jego przeszłości, więc utworzyły się mity pokroju pracowania w SS lub bycia strażnikiem w Auschwitz, nic nigdy jednak nie zostało w 100% potwierdzone. Legenda głosiła, że był Nazistowskim żołnierzem podczas wojny, jednak zabujał się w żydówce, po czym jego dowódca wysłał go na front wschodni, gdzie wpadł w ręce Rosjan, ale on przekonał ich, aby go oszczędzili, po czym wstąpił do KGB, a po wojnie został wysłany do Finlandii, aby tam szpiegować…
Czy to była prawda? Nie wiem, choć się domyślam. W każdym razie, czemu Hans stał się podejrzanym? Oprócz podobieństwa do szkicu (jak tylko ukazał się ten portret, to natychmiast zgolił włosy…), mieszkał on niedaleko miejsca zbrodni, a dzień po morderstwie przybył do szpitala z bólem brzucha. Kiedy tylko się zjawił, pielęgniarka zauważyła, że jego ręce były brudne, a jego koszula była pokryta czerwonymi plamami (twierdził, że to były plamy po farbie). Obiecujący trop. Jednak miał alibi – w noc morderstwa Hans był w Helsinkach, wraz ze swoją kochanką, jej siostrą i mężem tej siostry. Potwierdzili jego alibi, no i Policja zostawiła go w spokoju. No dobra, alibi ma, ale nie można było nawet profilaktycznie przebadać tej zaplamionej koszulki? Kto wie, może ta kochanka i jej rodzina kłamali (może byli agentami KGB XD).
Przez lata, Hans zyskał na „sławie” – rzekomo przechwalał się znajomym, że to on to ich zabił, a po tym zrobił śledczych w chuja, udzielał wywiadów, takie tam. W rzeczywistości on raczej próbował sobie poszerzyć tę sławę, bo nie pierwszy próbował przypisać sobie jakieś zbrodnie – rzekomo przyznawał się do podwójnego morderstwa w Tulilahti, oraz do morderstwa Auli Kyllikki Saari. Problem polegał na tym, że w tej pierwszej sprawie znaleziono sprawcę (chociaż pojawiają się głosy, że mógł on być niewinny, ale to temat na kiedy indziej), a podczas drugiego morderstwa nie było go nawet w kraju.
Na łożu śmierci Hans co prawda ani nie potwierdzał, ani nie przyznawał się do morderstwa koło Jeziora Bodom, natomiast przyznał się do morderstwa Auli… Czy próbował robić kogoś w chuja aż do samego końca, cholera wie… Jednak kurwa mogli, chociaż zbadać tę koszulkę, to by w dużej mierze rozwiało wątpliwości.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 7 – Zakazane Twarze, część 2.
Drugim często wymienianym podejrzanym był Karl Valdemar Gyllström, właściciel kiosku znajdującego się jakieś 800 metrów od miejsca zbrodni. Karl był… Troszku pierdolnięty. Wsadzał do jabłek w sadzie żyletki, na wypadek, gdyby ktoś próbował je podpierdolić i zjeść (no dobra, chciał się zabezpieczyć przed złodziejami, więc jakoś za to specjalnie go nie winię). Ilekroć rowerzyści jechali drogą rowerową, to obrzucał ich kamieniami. Apogeum spierdolenia osiągnął, kiedy dwóch gości jechało samochodem obok jego domu, no i tak go to wkurwiło… Że wyciągnął broń i zaczął do nich strzelać (żeby nie było – nie jechali mu po polu czy coś – jechali normalnie na jezdni). Co ciekawe, Karl nienawidził ludzi biwakujących nad jeziorem do tego stopnia, że przecinał liny podtrzymujące namioty. Biorąc pod uwagę przebieg wydarzeń, był on obiecującym podejrzanym. Co więcej, Seppo Boisman akurat kupił kilka rzeczy w jego kiosku (co prawda w tym czasie kioskiem zajmowała się żona Karla, a nie on, ale jednak jest jakieś połączenie).
Dzień po morderstwach Karl został poinformowany o całym zajściu przez jednego z sąsiadów, ale nawet się zbytnio nie przejął. Później tego samego dnia, zasypał studnie znajdującą się na terenie jego domu – nikt nie wie dlaczego, ale ludzie spekulują, że jeśli on faktycznie był mordercą, to mógł tam zakopać rzeczy, które podpierdolił ofiarom.
Śledczy złożyli wizytę Karlowi, jednak jego żona poręczyła za niego – powiedziała, że znajdował się cały dzień w domu. Alibi było dosyć średnie, zwłaszcza dlatego, że Karl często znęcał się nad żoną, więc nie trudno wyobrazić sobie, że mógł ją zastraszyć. Jednak śledczym takie coś wystarczyło, po czym przestali się interesować Karlem.
Kilka lat po morderstwie, Karl pokłócił się z córką do tego stopnia, że ta zagroziła wezwaniem policji. Ten wyszedł z domu, aby ochłonąć, po czym zaprosił znajomego do baru. Kiedy tak pił w barze razem ze znajomym, Karl rzekomo przyznał się do morderstwa, mówiąc, że przez lata gryzło go to w dupę. Kiedy zapytał się sąsiada, co ma zrobić, ten powiedział, że jeśli faktycznie to on odpowiada za morderstwa, to jedyna opcja, jaka mu pozostała, to utopienie się w jeziorze, bo inaczej resztę życia spędzi w celi. Następnego dnia… Karl utopił się w jeziorze. Dokładniej mówiąc, utopił się 3 metry od miejsca, w którym dokonano morderstw. Gazety obwieściły, że popełnił samobójstwo… Aczkolwiek Policja nigdy nie potwierdziła, że to była przyczyna zgonu. Śledczy natomiast nie byli przekonani, że to on był mordercą, tylko i wyłącznie dlatego, że to zeznanie miało miejsce przy tylko jednym kolesiu, przy czym zarówno on, jak i Karl byli pod wpływem alkoholu, więc… No, wyjebane mieli, co tu dużo gadać.
Na łożu śmierci, żona Karla przyznała, że nie było go w domu tamtego dnia, a ten kazał jej potwierdzić jego alibi.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 7 – Zakazane Twarze, część 2.
Było paru innych podejrzanych – koleś o pseudonimie „Kivitasku” (co tłumaczy się po polsku na… Kamienną kieszeń? Kieszeń na kamienie? Kurwa, nie wiem, jak ktoś gada po fińsku, to może mnie poprawić), który był znany z tego, że rzucał w ludzi kamieniami, które trzymał poszewce, a tak się składa, że na miejscu zbrodni znaleziono poszewkę. Jednak nie było żadnych innych śladów łączących tego gościa ze zbrodnią.
Innym podejrzanym był Pauli Pirinen. Pauli był chłopakiem jednej z ofiar, Maili Irmeli Björklund. Tak się składało, że Maila zdradzała go z Nilsem, więc powstała teoria jakoby Pauli dowiedział się o tym, a następnie przyjechał nad jezioro, aby zemścić się, co tłumaczyłoby, dlaczego Maila została zmasakrowana najgorzej ze wszystkich ofiar. Pauli był żołnierzem, ale akurat w trakcie morderstwa był na przepustce. Nie miał jednak auta, co raczej utrudniłoby mu dostanie się w okolice jeziora, jednak w dzień przed morderstwem widziano go z Osmo i Ismo Jaakkola, rodzeństwem, z którym się przyjaźnił. Oni mieli już samochód, więc teoretycznie mogli go podwieźć w miejsce zbrodni. Śledczy wykluczyli te teorie, ponieważ a) ponoć nie wiedział, że Maila go zdradza, albo gdzie wybrała się z przyjaciółmi, oraz b), na miejscu zbrodni nie było śladów przemawiających za tym, że sprawców było trzech… Chociaż nie do końca rozumiem, czemu istnieje przeświadczenie, że oni we trzech mieli się tam wybrać – równie dobrze Osmo i Ismo mogli poczekać przy aucie, aż Pauli zajebie wszystkich. Osobiście… O tyle, co Pauli wydaje się interesujący jako podejrzany, to jest jedna rzecz, przez którą powątpiewam w to. Gdyby Pauli faktycznie był mordercą, to nie sądzę, że Nils przeżyłby atak, zwłaszcza jeśli motywem zbrodni faktycznie była niewierność Maili (co nie zmienia faktu, że chciałem trochę więcej napisać o Paulim, aczkolwiek jest mało informacji na jego temat).
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 7 – Zakazane Twarze, część 2.
Przez ponad 40 lat nie było żadnych postępów w sprawie. Wtedy to jednak policja zdecydowała się przebadać dowody na nowo w 2004 roku, tym razem używając do tego nowych wynalazków i technik śledczych. No i dzięki temu, śledczy aresztowali… Nilsa Gustafssona.
Niezły plot twist, ale zacznijmy od początku – policja przebadała te buty, które znaleziono z dala od miejsca zbrodni. No i w tych badaniach znaleziono krew na zewnątrz butów, ale nie w środku. Policja uznała, że takiego typu rzecz mogłaby mieć miejsce tylko, jeśli morderca nosił te buty. Co więcej, na butach znaleziono DNA Maili, Anjii i Seppo, ale nie Nilsa. A ponieważ buty należały do Nilsa, a najgorszy los spotkał jego dziewczynę, to śledczy uznali, że on musiał być sprawcą – pewnie się o coś pokłócili, o coś był zazdrosny, po czym zapierdolił wszystkich i sam udawał jedną z ofiar. Śledczy przyjechali pod dom Nilsa, aresztowali go, a następnie trzymali w areszcie do czasu rozprawy. Ok, dobrze, tylko aresztowali go w marcu 2004 roku, a rozprawa zaczęła się dopiero 4 sierpnia… 2005 roku. W międzyczasie, przez ten rok i 6 miesięcy, biuro prokuratora karmiło media fałszywymi informacjami typu „kiedy Nils został znaleziony, nie miał żadnych ran”, co było jawnym kłamstwem, ale skurwiały prokurator chciał przekabacić opinię publiczną na swoją stronę.
Rozprawa się zaczyna, prokurator przedstawia dowody oraz świadków – jedna kobieta twierdziła, że była w innym miejscu biwakowym ze znajomymi tamtej nocy. Twierdziła, że widziała, jak Nils kłóci się z resztą swoich znajomych. Inna kobieta twierdziła, że spotkała Nilsa w latach 80-tych, kiedy ten wiózł ją autobusem. Ponoć miał się przyznać wtedy, że to on dopuścił się zbrodni. Następnie, jeden ze śledczych, który twierdził, że jak tylko wyłączono kamery, Nils przyznał się w 2004, że to on zabił wszystkich. Na sam koniec, ekspert, którego powołała prokuratora twierdził, że ludzie nie doznają długotrwałego zaniku pamięci, a tylko krótkotrwałego, co znaczy, że Nils musi kłamać odnośnie braku pamięci z całego zajścia. Prokurator twierdził, że Nils przystawiał się do Maili, ta jednak nie chciała nic robić, a kiedy stawał się natrętny, Seppo wypierdolił go z obozu. Wkurwił się, no i w pijanej złości, zdecydował się zajebać wszystkich. Kiedy zobaczył, że jego buty są przekrwione, zdecydował się je ukryć, po czym zrozumiał, że jedynym sposobem, przez jaki uniknie kary, będzie udawanie jednej z ofiar. Tak więc przyjebał głową o drzewo, złamał własną szczękę, rozciął sobie twarz, po czym wrócił do namiotu i udawał nieprzytomnego.
Nils miał prawnika przydzielonego przez sąd, bo nie stać go było na własnego. Tym prawnikiem była kobieta imieniem Riitta Leppiniemi, która rozjebała prokuratora w sądzie. Po pierwsze, udało jej się udowodnić, że ten cały ekspert od prokuratora pierdoli głupoty – długotrwałe zaniki pamięci nie dość, że są możliwe, to jeszcze są nadzwyczaj pospolite, zwłaszcza przy obrażeniach, jakich doznał Nils. Druga rzecz to buty – jeśli Nils zostawił je na zewnątrz namiotu, to każdy mógł je włożyć. Co więcej, kiedy Nils został przewieziony do szpitala, to w raporcie wpisano, że jego nogi i skarpetki były czyste – nie było na nich ani błota, ani liści, co byłoby niemożliwe, gdyby faktycznie ukrył buty 500 metrów od miejsca zbrodni, a następnie wrócił do pozostałości namiotu w samych skarpetkach (z resztą, jak on niby to zrobił, że miał podpierdolić rzeczy swoich znajomych, które ukrył tak dobrze, że policja nigdy ich nie znalazła, ale buty ukrył w innym miejscu i to już policja znalazła?). Następnie wzięła się za świadków – Pierwsza na ogień szła ta baba, która twierdziła, że Nils kłócił się ze znajomymi. Nie dość, że nie była w stanie podać imion przyjaciół, z jakimi rzekomo była na tym biwaku, to jeszcze miejsce biwakowe, w którym była nie istniało w latach 60-tych. Następnie ta baba z autobusu – okazało się, że ona wielokrotnie kłamała na temat różnych spraw, tylko i wyłącznie po to, aby zdobyć rozgłos. Natomiast zeznanie detektywa… No, biorąc pod uwagę, że ta cała rzekoma spowiedź Nilsa miała miejsce, kiedy kamery zostały wyłączone, to nie można było tego w żaden sposób udowodnić. Ten cały rybak sprzed lat, który widział kolesia, który szedł z dala od miejsca zbrodni – on zeznawał, że to nie był Nils, a tego zeznania prokurator nie był w stanie podważyć. Co więcej, Anja prowadziła dziennik, w którym spisała wydarzenia z dnia, w którym rozbili obóz – wspominała ona co prawda, że Seppo i Nils się lekko upili, ale nie było wzmianki o żadnej kłótni, ani o tym, że mieliby wyjebać Nilsa z biwaku. Jakby tego mało, wypomniano też niekompetencję policji poprzez nieodgradzanie miejsca zbrodni, przez co wiele kluczowych dowodów poszło w pizdu. Gwoździem do trumny były rany, jakie Nils odniósł w trakcie ataku – były one tak poważne, że nie mógł on sobie zrobić tego sam. Przyjebanie głową o coś z taką siłą, że płyn z mózgu wypływa mu nosem, oraz żeby szczęka i skroń były połamane... Wymagałoby to od niego nie tyle nadludzkiej siły co nadludzkiej głupoty.
Po rozprawie ława przysięgłych przekazała werdykt – dowody były niejednoznaczne, a motyw był co najwyżej spekulacyjny, a to oznacza, że Nils Gustafsson został oczyszczony z zarzutów. Ze względu na ten wyrok, rząd Finlandii musiał mu wypłacić 44,900 euro w ramach zadośćuczynienia. Pomimo faktu, że wiele osób zaznajomionych z tą sprawą jest przekonana o niewinności Nilsa, to niestety, ponieważ biuro prokuratora tak bardzo starało się podburzyć opinię publiczną przeciwko niemu, sporo osób w Finlandii myśli, że on faktycznie jest winny.
Po kompromitacji w sądzie zrobiono dodatkowe badania, po czym wyszło, że krew jednak znajdowała się wewnątrz butów Nilsa, a to oznacza, że nie były one noszone w trakcie ataku… Czyli Fińska policja spierdoliła badanie dowodów, a następnie chcieli przez to skazać niewinnego człowieka.

Nils Gustafsson jeszcze żyje, ma obecnie 82 lata.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 7 – Zakazane Twarze, część 2.
Jeśli chodzi o sprawę, to jest jeszcze szansa – wspominałem o tej całej poszewce. Otóż przebadano ją, no i okazało się, że jest na niej materiał DNA. Jeszcze, żeby bardziej dojebać debilizmowi Fińskiej prokuraturze i policji, sprawdzono je z DNA zarówno Seppo, jak i Nilsa, i nie było zgodności. Syn Hansa Assmana zaoferował próbkę własnego DNA, chcąc wiedzieć raz na zawsze, czy jego ojciec miał coś wspólnego ze sprawą. Wyniki wróciły, no i okazało się, że nie ma zgodności, nawet częściowej. Syn Karla Valdemara Gyllströma natomiast nie zaoferował własnej próbki ani nie zgodził się na badania DNA. Dlaczego? Nie wiem. Dopóki nie zmieni zdania, nie będzie pewne, czy Karl faktycznie ich zabił. Osobiście podejrzewam, że to właśnie Karl ich zajebał, ale dopóki nie zbada się tego materiału DNA, to nigdy nie będzie pewności w 100%.

Morderstwa znad jeziora Bodom pozostają jedną z bardziej słynnych nierozwiązanych spraw z Finlandii. Duży interes oznacza, że odbiło się to na popkulturze – Jeden z bardziej sławnych Fińskich zespołów metalowych, „Children of Bodom” (Dzieci Bodom, pierwotnie nazywali się „Inearthed”, czyli… Wykopani?) wziął swoją nazwę właśnie od jeziora Bodom, bo członkowie uznali, że historia tych nierozwiązanych morderstw była ciekawa.
W 2016 wyszedł też film o nazwie „Lake Bodom”, I… I nie, nie kurwa, zapomnijcie, że o tym w ogóle mówiłem, ten film jest tak chujowy, że szkoda gadać. Nie zdziwiłbym się, gdyby jfk003 zrobił na temat tego filmu dzidę.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
73
Od razu ostrzegam - to będzie chyba najdłuższa dzida jaką do tej pory spisałem, albo przynajmniej jedna z najdłuższych. Żeby nie było, że nie ostrzegałem.
CSI: Kryminalne zagadki JBZD. Odcinek 6 – Zodiac.
W nocy 30 października, 1966 roku, w mieście Riverside zlokalizowanym w południowej Kalifornii, studentka imieniem Cheri Jo Bates opuściła kampus z zamiarem powrotu do swojego domu, gdzie czekał na nią ojciec. Kiedy ta nie powróciła do domu, jej ojciec zgłosił zaginięcie o 5:43. Zaledwie po 40 minutach od zgłoszenia, ciało Cheri zostało znalezione na terenie kampusu. Została zadźgana na śmierć. Szybko okazało się, że to nie był rabunek ani spontaniczne morderstwo – ktoś przeciął kable w jej samochodzie. Ktoś to zaplanował. Świadkowie natomiast widzieli, jak jakiś podejrzany człowiek patrzył się w stronę samochodu z drugiej strony ulicy. Na miejscu zbrodni policja była w stanie znaleźć jedynie ślady butów wojskowych oraz zegarek marki Timex, który nie należał do ofiary – najprawdopodobniej morderca zgubił go podczas szamotaniny. Sprawa dosyć szybko ugrzęzła w miejscu i nigdy nie została rozwiązana. Po dziś dzień są co do tego sprzeczne teorie, jednak niektórzy śledczy uważają to morderstwo za początek serii zbrodni, które na zawsze pozostawiły swoje znamię w historii, utrwalając jedno imię – Zodiac.
CSI: Kryminalne zagadki JBZD. Odcinek 6 – Zodiac.
…Typ wygląda jakby właśnie spierdolił z Arkham.

Miesiąc po morderstwie, na komisariat policji w Riverside trafił list bez adresu zwrotnego, zatytułowany po prostu „przyznanie się”. Autor opisał szczegółowo morderstwo Cheri. Napisał, że „to nie zakończy gry”.
CSI: Kryminalne zagadki JBZD. Odcinek 6 – Zodiac.
W grudniu tego samego roku jeden ze sprzątaczy na kampusie odkrył w bibliotece niepokojący wierszyk, który przekazał następnie policji. Nie jest pewne czy to właśnie zabójca Cheri Jo Bates napisał ten wierszyk, aczkolwiek biorąc pod uwagę, że morderca twierdził w liście, iż śledził Cheri w bibliotece, to zbieg okoliczności wydaje się mało prawdopodobny.
CSI: Kryminalne zagadki JBZD. Odcinek 6 – Zodiac.
30 kwietnia 1967 roku, ojciec Cheri, komisariat oraz gazeta otrzymały ten sam list, w którym jedyne co było napisane to „Bates musiała umrzeć. Będzie więcej”. Listy były podpisane literą przypominającą „Z”. Co prawda w kwietniu 2016 roku, jeden ze śledczych otrzymał anonimowy list, w który autor twierdził, iż to on wysłał te listy z 1967 roku w ramach „chorego żartu”, tłumacząc, że był „niesfornym nastolatkiem”, ale od tamtej pory źle się z tym czuł i chciał przeprosić… Kurwa, ja jak byłem niesfornym nastolatkiem, to po prostu słuchałem głośnej muzyki w pokoju, a nie wysyłałem nieznajomym listy mówiące, że ich dzieci zasługiwały na śmierć. Już pomijając niby jaki „żart” to miałby być, to kto kurwa normalny wysyła list z przeprosinami po prawie 50 latach? Z drugiej strony, akcja dzieje się w Kalifornii, a tam nie ma normalnych ludzi. W każdym razie policja przyjechała do niego, posprawdzała parę rzeczy, no i oczyścili go z zarzutów, a imię pozostało anonimowe. Czy to on faktycznie wysłał te 3 listy to chuj wie, może kłamał i teraz robił sobie z policji jaja. Jednak ten oryginalny list po dziś uważa się za autentyczny, ze względu na zawarte szczegóły dotyczące morderstwa.
CSI: Kryminalne zagadki JBZD. Odcinek 6 – Zodiac.
Wieczorem 20 grudnia 1968 roku, David Arthur Faraday i Betty Lou Jensen byli na pierwszej randce, no i tak przechadzali się po ścieżce dla kochanków niedaleko jeziora Herman, nieopodal miasta o nazwie Benicia. Jak się okazało, ich pierwsza randka była ostatnią. Około 23:20, kobieta imieniem Stella Medeiros jechała drogą niedaleko tej ścieżki. Wtedy to zauważyła samochód zaparkowany na poboczu, a obok niego dwa ciała. Natychmiast pojechała w kierunku miasta, aby poinformować o tym pogotowie i policję. Kiedy tylko napotkała radiowóz, zatrzymała się, aby poinformować o tym funkcjonariuszy.
Na miejsce jako pierwsi przybyli funkcjonariusze Pierre Bidou i Steve Armenta. Betty została postrzelona 5 razy w plecy. Była martwa, kiedy policja pojawiła się na miejscu. Jednak David, pomimo strzału w głowę, wciąż oddychał. Niestety, zmarł w drodze do szpitala. Sprawę przekazano detektywowi Lesowi Lundbladowi. Znalazł on 10 łusek po pociskach kalibru .22 – oprócz wspomnianych 5 kul w ciele Betty oraz kuli w Davidzie, morderca trafił w samochód 2 razy, a ostatnich dwóch pocisków nigdy nie znaleziono.
O dziwo, znalazło się kilku świadków. William Crow przebywał na tym poboczu wraz ze swoją dziewczyną około godziny 21:30. Początkowo byli sami, ale w pewnym momencie przejechał obok nich niebieski valiant. Auto zatrzymało się, zawróciło, no i podjechało blisko nich. William zaczął się cykać, po czym odpalił silnik i spierdalał. Według Williama i jego dziewczyny, auto podążało za nimi, a za kierownicą siedział mężczyzna z krótkimi włosami i okularami. Kiedy tylko William zbliżył się do miasta, kierowca niebieskiego auta odpuścił pościg.
Inni świadkowie – myśliwi, którzy wybierali się na polowanie oraz pasterz – zeznali natomiast, iż widzieli białego Cheveroleta. Jest to o tyle ważne, ponieważ podobne auto pojawiło się przy późniejszych zbrodniach. Możliwe, że William po ciemku po prostu pomylił kolor oraz markę samochodu… Albo śledził go ktoś inny, kto wie.
Innym świadkiem był James Owen. Przejeżdżał on niedaleko tego samego zjazdu kilka minut przed Stellą Medeiros. Według niego, auto Davida znajdowało się na poboczu, lecz obok niego był także inny samochód, ale James nie był w stanie go opisać ze względu na to, iż był on w dużej mierze zasłonięty. Jednak kiedy James się oddalał, twierdził, że po kilku sekundach usłyszał jakiś dziwny odgłos przypominający wystrzał.
Według policji przebieg wydarzeń wyglądał następująco – morderca zatrzymał się obok Davida i Betty, po czym wysiadł i groził im bronią. Kazał im wysiąść od strony pasażera, po czym David został postrzelony. Betty próbowała uciekać, ale morderca ją też zastrzelił.
Było kilka tropów, aczkolwiek te okazały się prowadzić jedynie w kozi róg. Morderca ani jego auto nigdy nie zostały znalezione.
CSI: Kryminalne zagadki JBZD. Odcinek 6 – Zodiac.
4 lipca 1969 roku. Przed północą, Michael Renault Mageau i Darlene Elizabeth Ferrin zatrzymali się na parkingu niedaleko parku Blue Rock Springs w Vallejo. Wtedy to obok nich zatrzymał się samochód, który Michael opisał jako brązowego Chevroleta Corvair. Po kilku minutach stania samochód odjechał. Michael zapytał się Darlene, czy wiedziała, kto to był, po czym ta odpowiedziała mu, aby nie przejmował się tym. 5 minut później, ten sam samochód powrócił, a kierowca zaparkował za autem Darlene. Kierowca następnie wysiadł z latarką w dłoni, co uniemożliwiło Michaelowi poprawną identyfikację. Wtedy jednak mężczyzna podszedł pod okno pasażera… A następnie wyciągnął pistolet kalibru 9 mm, po czym oddał 5 strzałów, raniąc zarówno Michaela, jak i Darlene. Morderca, myśląc, że Michael i Darlene nie żyją, zaczął odchodzić, ale wtedy to usłyszał krzyk Michaela. Wrócił, po czym oddał kolejne 4 strzały – dwa dla każdej z ofiar. Wtedy odszedł na nowo, po czym odjechał. Nie zdawał sobie sprawy z tego, że Michael jeszcze oddychał. Około 0:03, udało mu się wyczołgać z auta, po czym zauważyła go grupka nastolatków. Michael wybłagał ich o pomoc, a Ci ruszyli w stronę miasta, aby zawiadomić pogotowie i policję.
Na miejsce jako pierwszy przybył funkcjonariusz Richard Hoffman o 0:13. Michael wtedy leżał obok samochodu, ciężko ranny, podczas gdy Darlene dalej siedziała na siedzeniu kierowcy. Hoffman, wraz z dwoma innymi funkcjonariuszami – Conwayem i Clarkiem – starali się zatamować krwawienie aż do przyjazdu karetki. Ratownicy przybyli na miejsce, po czym przetransportowali Michaela i Darlene do szpitala. Darlene zmarła w drodze do szpitala, aczkolwiek Michael przeżył.
W późniejszych zeznaniach Michael twierdził, że ich napastnik miał na oko jakieś 170 centymetrów, był umięśniony, miał krótkie włosy, które były jasno-brązowe, pogranicze z blondynem. Co ciekawsze, według niego napastnik nie nosił okularów.
Około 0:40, Nancy Slover, dyspozytorka pracująca dla policji w Vallejo otrzymała anonimowy telefon.

„Chciałbym zgłosić podwójne zabójstwo. Jeśli pojedziesz milę na wschód od drogi parkingowej Columbus, nieopodal publicznego parku znajdziesz dzieciaki w brązowym samochodzie. Zostali zastrzeleni z Lugera o kalibrze 9 milimetrów… Zastrzeliłem też tych dzieciaków rok temu. Żegnam.”

Udało się namierzyć, skąd zabójca dzwonił – używał on budki telefonicznej nieopodal skrzyżowania ulicy Tuolumne i Springs Road. Jednak kiedy funkcjonariusze zjawili się na miejscu, mordercy tam nie było.
O 2:35, Dean Ferrin, mąż Darlene, oraz jego pracodawca, Bill Lee, przybyli na komisariat, gdy tylko dowiedzieli się o śmierci Darlene. Wtedy to Dean poinformował funkcjonariuszy, że zanim poinformowano go zabójstwie, ktoś dwukrotnie dzwonił pod jego telefon stacjonarny, ale wtedy nikogo nie było w domu, aby odebrać. Dzwoniący nie zostawił wiadomości głosowej. Co więcej, rodzice Darlene, Arthur i Mildreed Ferrin, również otrzymali telefon około 1:30. Rozmówca nic nie powiedział, słychać było tylko głośny oddech.
Sprawa została przydzielona detektywowi o imieniu Jack Mulanax. Ze względu na zeznanie Michaela, detektyw skupił się na znajomych Darlene. Wtedy to usłyszał zeznania niani, którą Darlene i Dean zatrudnili, aby opiekowała się ich dzieckiem. Według tej niani, pewnego dnia na przełomie lutego i marca (nie była pewna, kiedy to było), pewien mężczyzna w średnim wieku siedział w białym sedanie po drugiej stronie ulicy, obserwując blok mieszkaniowy. No i tak obserwował to blokowisko przez kilka godzin, aż w końcu odjechał. Kiedy niania powiedziała o tym Darlene, ta miała odpowiedzieć coś w stylu:

„Chyba znowu upewnia się, gdzie jestem. Słyszałam, że wrócił do stanu. Nie chce, abym powiedziała komukolwiek co zrobił. Widziałam, jak kogoś zabił.”

Niania niestety nie była w stanie przypomnieć sobie imienia, jakie Darlene jej podała. Pamiętała jedynie, że było krótkie, oraz dosyć powszechne.
CSI: Kryminalne zagadki JBZD. Odcinek 6 – Zodiac.
CSI: Kryminalne zagadki JBZD. Odcinek 6 – Zodiac.
Wszystkie tropy prowadziły donikąd, każdy podejrzany miał alibi. Policja była nieporadna. Morderca wyczuł to, po czym zdecydował „pobawić się” z nimi. 31 lipca 1969, do gazet „San Francisco Chronicle”, „Vallejo times” i „San Franciso Examiner” trafiły listy, który pochodziły od mordercy. Opisano w nich szczegóły zbrodni znane do tej pory tylko śledczym. Auto groził, że jeśli listy nie zostaną upublicznione, rozpęta on rzeźnie przez weekend. Co więcej, w listach załączono pewnego rodzaju szyfry – każda gazeta otrzymała inny kawałek szyfru.
CSI: Kryminalne zagadki JBZD. Odcinek 6 – Zodiac.
Listy zostały opublikowane, ale komendant policji w Vallejo, Jack Emory Stiltz, zdecydował się chyba trochę mordercę podpuścić. Skomentował, że „Nie jest w pełni przekonany, że morderca napisał te listy”, po czym zażądał, aby morderca wysłał coś więcej, aby się upewnić. No i tak oto 4 sierpnia, „San Francisco Examiner” otrzymał kolejny list. W tym oto liście morderca po raz pierwszy przedstawił się jako Zodiac.
CSI: Kryminalne zagadki JBZD. Odcinek 6 – Zodiac.
Szyfr został rozwikłany po kilku dniach przez… Dwóch nauczycieli. Donald i Bettye Harden. Byli małżeństwem, które uczyło w jakiejś tam szkole w Salinas. Może wydawać się to śmieszne, ale prawda jest taka, że ten pierwszy szyfr Zodiaca nie był jakoś kurewsko trudny. Udało im się to rozwikłać poprzez szukanie podobnych wyrazów, a następnie szukanie wyrazów, które pasowałyby. Ich pierwszą myślą było wyszukanie słowa „kill”, czyli „zabić”, no i tak oto rozszyfrowali literka po literce, słowo po słowie. Zakodowana wiadomość (która zawierała kilka literówek) brzmiała następująco:

„Lubię zabijać, ponieważ sprawia mi to radość. To jest lepsze niż polowanie na zwierzęta w lesie, ponieważ człowiek jest najgroźniejszym zwierzęciem ze wszystkich. Zabijanie kogoś to nadzwyczajne doznanie. Jest lepsze niż seks z dziewczyną. Najlepszą rzeczą jest fakt, że kiedy umrę, zostanę odrodzony w raju, gdzie wszyscy, których zabiłem, będą moimi niewolnikami. Nie podam wam swojego imienia, ponieważ będziecie próbować spowolnić lub zatrzymać moje zbiory niewolników w zaświatach.”

Czyli chuja to śledczym dało. Jedyne, o czym się dowiedzieli to fakt, że typ był pojebany, co raczej było oczywiste. W późniejszych latach Zodiac wysłał więcej szyfrów, przy czym przy tych następnych już bardziej się postarał — niektóre zostały nierozwiązane aż do dziś.
CSI: Kryminalne zagadki JBZD. Odcinek 6 – Zodiac.
27 września, 1969 roku. Około 18:30, Bryan Calvin Hartnell i Cecelia Ann Shepard robili sobie piknik nieopodal jeziora Berryessa w hrabstwie Napa. Cecelia zauważyła, że ktoś ich obserwował z oddali. Początkowo nie zwracała na niego zbytniej uwagi, ale wtedy to mężczyzna zniknął – jak się okazało, schował się za pobliskim drzewem. Wtedy to mężczyzna nałożył na siebie długą maskę z celem namalowanym na klatce piersiowej, a w ręce trzymał pistolet. Tym mężczyzną był właśnie Zodiac. Groził im bronią, żądając od nich kasy oraz kluczyków od auta, bo jego „było spalone”. Twierdził, że właśnie spierdolił z więzienia, a podczas ucieczki zabił strażnika, więc nie zawaha się zabić jeszcze raz. Po kilku minutach rozmowy Zodiac wyciągnął sznur, po czym kazał Cecelii związać Bryana, a następnie sam ją związać. Pomimo faktu, że miał ze sobą naładowany pistolet, Zodiac wyciągnął nóż, tłumacząc się, że i tak będzie musiał ich zabić. Bryan błagał go, aby to jego pierwszego zabił, ponieważ nie mógł znieść myśli patrzenia, jak Cecelia umiera. Zodiac zgodził się – Bryan został dźgnięty 6 razy, podczas gdy Cecelia została dźgnięta 10 razy. Zodiac myślał, że ich zabił, po czym zaczął oddalać się od miejsca zbrodni. Jak się okazało, mylił się – zarówno Bryan, jak i Cecelia dalej żyli. Kiedy tylko Zodiac oddalił się dostatecznie daleko, oswobodzili się, po czym próbowali znaleźć pomoc. Usłyszał ich rybak imieniem Ronald Fong, który szybko wyruszył, aby znaleźć budkę telefoniczną. Na miejscu zjawili się strażnicy leśni William White i Dennis Land, którzy udzielili im pierwszej pomocy. Niestety, ambulans przyjechał na miejsce dopiero po półtorej godzinie. Pomimo przetransportowania do szpitala, jedynie Bryan przeżył – Cecelia zmarła 2 dni później w szpitalu ze względu na odniesione rany.
Tymczasem morderca udał się na pobliski parking, gdzie znajdowało się auto Bryana – Volksvagen Kharmann Ghia. O dziwo nie ukradł go, zamiast tego, na drzwiach nabazgrał czarnym mazakiem „Vallejo, 12-20-68, 7-4-69, sept 27-69-6:30. Przy użyciu noża”.
CSI: Kryminalne zagadki JBZD. Odcinek 6 – Zodiac.
Morderca następnie użył innego samochodu, aby dostać się do budki telefonicznej oddalonej o ~43,5 kilometra (27 mil) znajdującej się na skrzyżowaniu ulicy Main i Clintona. O 19:40, zadzwonił na policję.

„Chciałbym zgłosić morderstwo... Nie, podwójne morderstwo. Znajdują się 2 mile na północ od kwatery głównej strażników leśnych. Przyjechali tam białym Volksvagenem Kharmann Ghia… To ja ich zabiłem.”

Oczywiście, policja przybyła na miejsce, skąd wykonano telefon, ale nikogo tam nie było.
Jak już wspominałem, Cecelia zmarła, ale Bryan przeżył, przez co mógł zeznawać, no i właśnie tak oto powstał ten legendarny wręcz rysunek.
CSI: Kryminalne zagadki JBZD. Odcinek 6 – Zodiac.
Co jak co, pomimo bycia chorym skurwysynem, który powinien iść do utylizacji, to facet wiedział jak zrobić sobie branding. Lecenie sobie w chuja z policją poprzez telefony, listy do gazet z przechwałkami, zaszyfrowane wiadomości, a na koniec ubieranie się jak złoczyńca z komiksów? Brakuje tu chyba tylko stworzenia podziemnego kultu.
Oprócz zeznań Bryana, policji udało się znaleźć kilku świadków – trzy dziewczyny twierdziły, iż widziały podejrzanego faceta, który gapił się na nie – ciemne włosy, około 170 cm, dosyć nieźle zbudowany. Po 30 minutach podszedł do swojego pojazdu – niebieskiego Chevroleta Impalę. Około 18:50, pewien mężczyzna wraz z synem widzieli podobnego człowieka, z tym że miał na sobie ubrania z czarno-czerwoną koszulą. Biorąc pod uwagę, że widzieli go po ataku na Bryana i Cecelię, czerwień mogła być krwią. Policji natomiast udało się pozyskać odciski całej dłoni z auta Bryana oraz budki telefonicznej, ślady opon, oraz ślady butów. Co ciekawe, buty były marki Windwalker, czyli standardowe buty używane w siłach powietrznych i marynarki stanów zjednoczonych, co nieśmiało sugeruje wojskowe powiązania. Policja tak więc zdecydowała się pójść śladem tych budów do lokalnej bazy sił powietrznych… Gdzie dowiedzieli się, że niedawno odsprzedali jakieś 100 par, bo już się nie nadawały do służby. Co prawda policja uzyskała listę kupców, ale nikt nie został z niej wytypowany jako potencjalny podejrzany… A przynajmniej nie ujawniono takich podejrzeń.
CSI: Kryminalne zagadki JBZD. Odcinek 6 – Zodiac.
11 października 1969 roku, Paul Lee Stine jeździł swoją taksówką w poszukiwaniu pasażerów po ulicach San Francisco. Wtedy to ktoś zamachał niedaleko skrzyżowania Masona i Geary. Pasażer chciał, aby Paul zawiózł go na ulicę Waszyngtona/Maple. Około 17:55, na skrzyżowaniu Waszyngtona i Cherry, trzech nastolatków zauważyło, jak taksówka zatrzymuje się przed ich domem. Po kilku minutach przyjrzeli się uważniej, no i zauważyli, jak pasażer opuszcza taksówkę – następnie kierowca osunął się na bok, obok niego jest nóż, a w środku jest mnóstwo krwi. Jeden z nastolatków oczywiście zadzwonił na policję, podczas gdy morderca zabrał coś z taksówki. Dwóch funkcjonariuszy, Frank Peda i Armond Pelisetti, przyjechało na miejsce po dwóch minutach od zgłoszenia. Kiedy Frank przyjrzał się ofierze, Armond próbował dowiedzieć się czegoś od jednego z nastolatków. Nie do końca wiem, jak to dokładnie wyglądało, ale ten nastolatek próbował mu powiedzieć, że morderca jest na końcu ulicy, dalej w zasięgu wzroku. Niestety, Armond z początku nie zrozumiał, o co mu chodzi. Nie wiem, czy to nastolatek nie mógł jakoś poprawnie gadać przez strach, czy to Armond był przygłupi, ale kiedy funkcjonariusz w końcu zajarzył o co mu chodziło, było za późno – morderca po prostu sobie powoli odszedł.
Dwie przecznice dalej, funkcjonariusze Donald Fouke i Eric Zelms zauważyli pewnego mężczyznę, który przechadzał się chodnikiem. Ten mężczyzna pasował do opisu, jaki podali nastolatkowie… Był tylko jeden mały szkopuł. Pomimo faktu, że nastolatkowie powiedzieli jasno i wyraźnie, że morderca był biały, to dyspozytor z jakiegoś powodu przekazał wszystkim funkcjonariuszom informacje, że szukają czarnego faceta. Tak więc, zamiast aresztować go albo przyszpilić na jakiś czas, to Ci funkcjonariusze zignorowali go, bo najzwyczajniej dyspozytor podał im błędne informacje.
Na miejscu zbrodni zjawili się śledczy. Okazało się, że Paul został zastrzelony – pojedynczy strzał w głowę. Morderca zabrał mu kluczyki oraz portfel. Powodem, dla którego nóż znajdował się w ogóle na miejscu zbrodni był fakt, że morderca odciął zakrwawioną część ubrań Paula. Początkowo policja obstawiała, że to był rabunek. Mylili się. Dwa dni później, do San Francisco Chronicle przyszedł list z kawałkiem zakrwawionego ubrania Paula w środku. Nadawcą był Zodiac.
W późniejszym liście z 8 listopada Zodiac twierdził, że po kilku minutach został zatrzymany przez dwóch funkcjonariuszy, a Ci zapytali się go, czy nie widział czegoś podejrzanego. Ten dał im fałszywy trop mówiąc, że widział jak ktoś wymachiwał bronią i kierował się na wschód. To by oznaczało, że tymi funkcjonariuszami byli Donald Bouke i Eric Zelmz. Donald zaprzeczał jakoby taka rozmowa miała miejsce, twierdząc, że nikogo nie zatrzymywali po drodze. Wdowa po Ericu natomiast twierdzi, że jej mąż wspominał, iż takie zajście miało miejsce. Tak więc kto ma rację? Nie wiem. Co nie zmienia faktu, że policja i tak miała niezły przypał. Jednakże po tym zajściu utrwalił się już portret pamięciowy prawdziwej twarzy Zodiaca.
CSI: Kryminalne zagadki JBZD. Odcinek 6 – Zodiac.
22 Marca, 1970. 23:15. Kathleen Johns (która była wtedy w ciąży) i jej 10-miesięczna córka jechały w kierunku Petulamy, kiedy zauważyła, że jadący za nią pojazd puszczał światła, jakby chciał się porozumieć. Zatrzymała się na poboczu, a nieznajomy mężczyzna podszedł i poinformował ją, że jej tylna opona chwieje się, jakby miała odpaść. Zaoferował pomoc przy przykręceniu koła. Rzekomo to zrobił, po czym odjechał. Kiedy sama próbowała odjechać… Koło już do reszty odpadło. Wyszła i zauważyła, że jest ono przymocowane tylko jedną nakrętką. Niedługo po tym nieznajomy powrócił i zaoferował podwiezienie jej do mechanika lub stacji benzynowej… No i pomimo tego wielkiego znaku mówiącego „coś jest kurwa nie tak”, Kathleen zgodziła się na to. Wsiadła wraz ze swoją córką do auta, po czym odjechali. Jechali tak przez jakąś godzinę, minęli już kilka stacji benzynowych oraz mechaników. Zapytała się go, czy faktycznie ma zamiar pomóc, ale ten unikał odpowiedzi. Kiedy w końcu zajarzyła, że jej brak instynktu samozachowawczego będzie kosztował nie tylko jej życie, ale także życie jej córki i nienarodzonego dziecka, ta zdecydowała się wyskoczyć wraz z jej córką z pojazdu, kiedy tylko ten zwolnił. Ukryła się przed kierowcą w pobliskim polu. Poszukał jej chwilę, a następnie zamknął za nią drzwi i sam spierdolił. Przy pomocy właściciela pobliskiej farmy, Kathleen pojechała na komendę policji. Wtedy to zauważyła list gończy za mordercą taksówkarza, po czym powiedziała funkcjonariuszom, że to ten mężczyzna próbował ją porwać. Policjanci przybyli na miejsce, gdzie znajdował się jej samochód, chcąc pobrać z niego wszelakie ślady… No i już z oddali byli w stanie zauważyć wielką kulę ognia. Zodiac wrócił, aby podpalić jej auto. W liście z 24 lipca 1970 roku Zodiac wspomniał, że to on faktycznie próbował ją porwać i zabić.
CSI: Kryminalne zagadki JBZD. Odcinek 6 – Zodiac.
W 1970 roku dziennikarz z San Francisco Chronicel, Paul Avery, otrzymał anonimowy list, który pomógł mu połączyć morderstwo Cheri Jo Bates ze zbrodniami Zodiaca, po czym napisał na ten temat artykuł. Niedługo po tym, do San Francisco Chronicle została dostarczona pocztówka specjalnie zaadresowana do Paula, w której to Zodiac groził Paulowi śmiercią. Dziennikarze z gazet w całym San Francisco nieźle się zesrali do tego stopnia, że zaczęli nosić naszywki z napisem „Nie jestem Paulem Averym”. Natomiast sam Paul? Paul był jebanym Chadem. Wyrobił sobie pozwolenie na broń. Nie wiem, czy by mu to dupę ocaliło, ale miał zamiar walczyć, to jest fakt. Koniec końców, Zodiac nigdy nie próbował go ukatrupić.
W późniejszych listach Zodiac przyznał się do zabójstwa Cheri Jo Bates, aczkolwiek po dziś dzień wielu ludzi nie jest przekonanych. Istnieje teoria, jakoby Zodiac najzwyczajniej przypisał sobie to morderstwo, chcąc „urozmaicić swoje portfolio”, że się tak wypowiem. Pomimo tych wątpliwości, akta sprawy morderstwa Cheri znalazły się w specjalnym raporcie na temat zbrodni popełnionych przez Zodiaca.
Sam Zodiac twierdził w liście z 29 stycznia 1974 roku, że odpowiada za 37 morderstw, a w późniejszym liście z 6 maja z 1986, twierdził, iż ofiar było ponad 100, aczkolwiek jest to podważane. Przyjmuje się, że Paul Lee Stine był ostatnią śmiertelną ofiarą Zodiaca. Przez wiele lat gazety otrzymywały listy od Zodiaca, aczkolwiek autentyczność wielu z nich jest wątpliwa – za ostatni potwierdzony list od Zodiaca uznaje się ten z 1974 roku, który wysłał po trzyletniej przerwie.
Po tym wszystkim, słowo o Zodiacu ucichło. Był tam jakiś list, ale już bez szczegółów, bez podobnych literówek, bez podobnego charakteru pisma ani stylu. Co się dokładnie stało, tego nie wie nikt.
CSI: Kryminalne zagadki JBZD. Odcinek 6 – Zodiac.
Fakty się skończyły, więc teraz możemy odsapnąć i przejrzeć to co wiemy.
Zacznijmy od tego, że samo imię Zodiac oraz symbol celownika nie jest czymś, na co wpadł morderca. Otóż jest to tak naprawdę logo oraz nazwa firmy produkującej zegarki. Dlaczego morderca zdecydował się powiązać z tą marką? Nie wiem, choć przypomina to o tym, że niedaleko ciała Cheri Jo Bates policja znalazła zegarek, który być może należał do mordercy.
Zastanawiają mnie tak różnorodne opisy, jakie świadkowie przedstawiali na temat Zodiaca. Różne kolory włosów, posiadanie lub brak okularów, inny wzrost, inna waga, inna budowa ciała. Ja wiem, że zeznania świadków potrafią być mocno podkoloryzowane, a czasami to trudno na oko powiedzieć, jaki ktoś ma wzrost, ale jednak dziwne mi się to wydaje. Odpowiedź na to pytanie może być prosta – sam Zodiac twierdził w jednym z listów, że używał przebrań. Nie wiem, czy to by zmieniło jego wzrost albo budowę ciała, ale chuj, można to podbić pod emocje ofiar przyćmiewające rzeczywistość.
Inną rzeczą są samochody – niemalże za każdym razem, Zodiac prowadził inny typ samochodu. Ja wiem, że większość zbrodni była dokonana po zmroku, tudzież trudno byłoby powiedzieć, czy auto jest szare lub czarne, ale przeskakiwanie z niebieskiego, do białego, do brązowego, i chuj wie jeszcze jakiego? Dziwne w chuj. Znaczy, dobra, gdyby typ jechał cały czas tym samym autem, to raczej by go zgarnęli, to jest fakt, tylko skąd on brał tyle samochodów zastępczych? Pożyczył od znajomych? Podpierdolił komuś? Sprzedawał i kupował? Tyle pytań, tak mało odpowiedzi.
CSI: Kryminalne zagadki JBZD. Odcinek 6 – Zodiac.
Pora teraz na podejrzanych. Pierwszy na ogień idzie Lawrance Kane. Po raz pierwszy był podejrzanym, kiedy Kathleen Johns wytypowała go podczas okazania podejrzanych. Co więcej, siostra Darlene Ferrin rozpoznała Lawrance-a, twierdząc, że śledził on Darlene w dniu jej śmierci. Funkcjonariusz Fouke również powiedział, że rozpoznaje go jako mężczyznę, którego widział na ulicy. W 1969 roku miał 45 lat, czyli przedział wiekowy się zgadzał, a jego pismo było podobne do pisma Zodiaca. Sprzedał swój samochód niedługo po morderstwie Darlene, a na dodatek żył niedaleko miejsca, gdzie Paul Stine odebrał taksówką swojego mordercę. Co więcej, pracował on w tym samym motelu, w którym pracowała Donna Lass, która zaginęła w 1971 roku (w jednym z listów Zodiac przyznał się do uprowadzenia a później zamordowania jej. Czy faktycznie to zrobił, to chuj wie). No, mocne… Ale ewidentnie nie na tyle mocne, aby policja zrobiła cokolwiek, bo uznano to wszystko za „dowody poszlakowe”.
CSI: Kryminalne zagadki JBZD. Odcinek 6 – Zodiac.
Jack Terrance stał się podejrzanym po swojej śmierci, kiedy w 2007 roku jego pasierb, Dennis Kaufman, znalazł na strychu zakrwawiony nóż, rolkę filmu z niepokojącymi zdjęciami, oraz kaptur podobny do tego, który Zodiac nosił podczas ataku na Cecelię i Bryana. Co więcej, przedstawił pismo Jacka, które zostało przeanalizowane przez specjalistkę imieniem Nanette Barto, która twierdziła, że jest zgodne (aczkolwiek jej „specjalizacja” od tamtej pory została podważona). W 1969 roku miał 41 lat, a na dodatek służył zarówno w Marynarce, jak i Siłach Powietrznych. Jednak badanie DNA w 2010 wyszło niejednoznaczne… Czyli nie można było go wykluczyć, ale nie można potwierdzić, że to był on. Wielu ekspertów myśli, że Dennis Kaufman po prostu chciał zarobić na sławie, zwalając winę za morderstwa Zodiaca na swojego zmarłego już ojczyma.
CSI: Kryminalne zagadki JBZD. Odcinek 6 – Zodiac.
W 2017 roku włoski dziennikarz imieniem Francesco Amicone wysunął hipotezę, jakoby mężczyzna imieniem Giuseppe Bevilacqua był nie tylko Zodiakiem, ale również włoskim seryjnym mordercą o kryptonimie „Potwór z Florencji”. Beviliacqua i Amicone mieli ze sobą wiele rozmów telefonicznych, w których to insynuował, jakoby on odpowiadał za zbrodnie. Amicone przekonał go, aby oddał się w ręce władz, ale ten zmienił zdanie. Jednak Amicone nie nagrał tych rozmów, więc nie mógł niczego udowodnić. Co natomiast jest interesujące to fakt, że ten cały Potwór z Florencji zabił dwie osoby w 1968 roku, a później zrobił sobie przerwę aż do 1974 roku, kiedy to rozpoczął na nowo. Giuseppe Bevilacqua był sierżantem w armii Stanów Zjednoczonych. Stacjonował on we Florencji w 1968 roku, ale został on przeniesiony pod koniec roku z powrotem do Stanów Zjednoczonych, a dokładniej mówiąc do Kalifornii. Opuścił on wojsko w 1974 roku (dokładniej mówiąc po tym, jak Zodiac wysłał ostatni potwierdzony list), a następnie powrócił do Włoszech. No i wtedy to też Potwór z Florencji również zaczął zabijać na nowo.
Giuseppe Bevilacqua zmarł 23 grudnia 2022 roku. Francesco Amicone twierdzi, że DNA Giuseppe zostało przesłane do zespołu odpowiedzialnego za sprawę Zodiaca, aczkolwiek od tamtej pory nie ma na ten temat nowych wieści. Co natomiast się wydarzyło w międzyczasie to skazanie Francesco Amicone na 5,000 Euro grzywny za zniesławienie, które musiał wypłacić córce Giuseppe.
CSI: Kryminalne zagadki JBZD. Odcinek 6 – Zodiac.
Ostatnim podejrzanym wartym uwagi jest Arthur Leigh Allen, który został skazany za molestowanie dzieci w 1974 roku. Tak się składa, iż jest to jedyny podejrzany, który był publicznie wymieniony przez policję. Arthur stał się podejrzanym po tym, jak jego znajomy, Don Cheney, poinformował policję o rozmowach, jakie miał z nim, w których rzekomo przyznawał się do mordowania par na randkach po zmroku. Arthur posiadał też zegarek marki Zodiac. Rzekomo Arthur był obecny w Riverside w trakcie morderstwa Cheri Jo Bates, ale, co więcej, nie był obecny w robocie przez dwa dni po jej morderstwie (przy czym tu już nie ma domniemania). Arthur posiadał też pistolet kalibru .22. Posiadał też biało-niebieskiego Forda, a czasami używał brązowego Chevroleta należącego do swojego przyjaciela. Służył w marynarce, w 1969 roku miał 36 lat. Co więcej, Michael Renault Mageau rozpoznał go jako osobę, która go postrzeliła. No dobra, sporo przeciwko niemu. Jednak został on wykluczony. Bryan Hartnell twierdził, iż jego głos nie pasował do głosu Zodiaca. Świadkowie morderstwa Paula Stine-a twierdzą, że to nie on był mordercą. Jego pismo nie pasowała do Zodiaca oraz pomimo wielu nakazów przeszukania, policja nie znalazła żadnych bardziej rzetelnych dowodów, które mogłyby go powiązać ze sprawą. No i na sam koniec – DNA oraz odciski palców nie były zgodne z tymi należącymi do Zodiaca. Arthur zmarł w 1992 roku.

Jest jeszcze pierdyliard innych podejrznych, mniej lub bardziej ciekawych, ale szczerze, nie mam chęci opisywania wszystkich co do joty.
CSI: Kryminalne zagadki JBZD. Odcinek 6 – Zodiac.
Stephen King napisał w artykule z 2008 roku zatytułowanym „Dlaczego Hollywood nie potrafi robić horrorów”, że nierozwiązana tajemnica jest czymś, co zostaje z ludźmi najdłużej, że jest czymś, o czym będą pamiętać. Pomijając fakt, że odnosił się on do czego innego, to łatwo też podpiąć to stwierdzenie pod Zodiaca – Pomimo wielu podejrzanych, mniej lub bardziej prawdopodobnych, Zodiac nigdy nie został złapany, a rzeczywista liczba jego ofiar pozostała nieznana. Ludzie zadają wiele pytań – kim on był? Co się z nim stało? Ilu ludzi faktycznie zabił? Po ponad 50 latach dalej nie ma odpowiedzi na te pytania.
Pomijając prawdziwych seryjnych morderców, którzy się na nim wzorowali, to postać Zodiaca była inspiracją dla wielu zwyroli w popkulturze – Scorpio z Brudnego Harry-ego, Morderca Gemini z Egzorcysty 3, John Doe z filmu Seven, czy chociażby Człowiek-Zagadka z Batmana (2022). W 2007 roku wyszedł też pełnometrażowy film zatytułowany „Zodiac”, nakręcony przez Davida Finchera, gdzie pod Paula Averego, tego dziennikarza, któremu Zodiac groził, wciela się sam Robert Downey Junior.

O jednej rzeczy nie wspomniałem, ponieważ uznałem, że teraz będzie lepiej – Zodiac łącznie wysłał 4 szyfry. Ten pierwszy rozszyfrowano dosyć łatwo, ale przy następnych już się lepiej postarał, przez co ludzie głowią się o nie aż po dziś. Jednak tak się akurat stało, że ponad pół wieku po wysłaniu tych szyfrów, w 2020 odszyfrowano kolejny. Oto co było w nim zawarte:

„Mam nadzieję, że nieźle się bawicie, próbując mnie złapać. I nie, nie pojawiłem się w telewizji. Nie boję się komory gazowej, ponieważ wyśle mnie do raju szybciej. Mam teraz wystarczająco niewolników, aby pracowali dla mnie. Wszyscy inni nie będą mieli nic, kiedy dotrą do raju, więc boją się śmierci. Nie boję się, ponieważ wiem, że po śmierci, moje nowe życie w raju będzie łatwe.”

Oczywiście, była tam nadzwyczajna ilość literówek. No i pech chciał, że w zasadzie nic to nikomu nie mówi, poza tym, że nie przyznaje się do występu w telewizji (rzekomo, w programie „A.M. San Francisco” był jakiś koleś o imieniu Sam, który podawał się za Zodiaca). Jednak zawsze jest jakiś postęp, szkoda tylko, że zajęło to 51 jebanych lat. Pozostałe 2 szyfry dalej pozostają nierozwiązane.

Na sam koniec wspomnę tylko, że przez pewien czas, ludzie uważali, że… Zodiac i Unabomber to ta sama osoba. Wynikało to z faktu, że początkowe ataki Unabombera były w Kalifornii. Jednak po pewnym czasie, kiedy Zodiac już zaprzestał wysyłania listów, ale Ted Kaczyński dalej wysyłał swoje bomby, to przekonanie jakoś poszło się jebać. Cała teoria legła w gruzach, kiedy DNA i odciski palców Tedzia zostały porównane z tymi należącymi do Zodiaka, po czym wyszło, że nie było zgodności. No i tym nawiązaniem do mojej pierwszej dzidy pisanej zakończę tego jebanego behemota.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
18
Tematem na dziś będą szkice pamięciowe. Czasami, na miejscu zbrodni nie ma śladów DNA lub odcisków palców (albo nie figurują w bazie), a kamery monitoringu niczego nie wychwyciły. Jednak na miejscu był świadek – świadek, który widział podejrzanego. W tym wypadku policyjny rysownik (lub specjalny program) tworzy szkic pamięciowy, który następnie pokazuje się w wiadomościach. Jeśli ktoś przegląda od czasu do czasu takowe szkice, to może odnieść wrażenie, że niektóre cechy w nich są wyolbrzymione. Jest to celowe zagranie – w ten sposób, policja chce się upewnić, że szkic zapadnie ludziom w pamięć. Jednak niektóre szkice są… Przerażające. Tym razem skupimy się na seryjnym mordercy, którego szkic pamięciowy stał się legendą. Tym mordercą był Derrick Todd Lee.
CSI: Kryminalne zagadki JBZD. Odcinek 5 – Zakazane Twarze, część 1.
Derrick urodził się 5 listopada 1967 roku w mieście St. Francisville w stanie Louisiana. Matką była Florence Lee a ojcem Samuel Ruth. Jego dzieciństwo było na tyle stereotypowe, na ile się dało – ojciec go opuścił po narodzinach, ponieważ ten uganiał się za jego byłą już żoną. Później się jeszcze okazało, że Samuel był mocno pierdolnięty, ponieważ miał chorobę dwubiegunową i schizofrenię (trafił do szpitala psychiatrycznego w 1991 roku, bo próbował byłą żonę zabić, ale wyszedł w 1998). Jego matka natomiast miała 17 lat, kiedy go urodziła… I jakby tego było mało, on był już jej drugim dzieckiem. Pomimo bycia synem Samuela, Florence zdecydowała się nie wpisywać jego imienia w akcie urodzenia.
W 1970 Florence ożeniła się mężczyzną imieniem Coleman Barrow, który wychowywał Derricka i jego rodzeństwo… No i to jest ten przypadek, gdzie brak ojca chyba byłby lepszym rozwiązaniem – Coleman notorycznie bił Derricka, kiedy ten miał zaledwie 3 lata. Jego matka miała na to wyjebane, ponieważ sama była dosyć wymagająca.
W szkole też za fajnie nie miał – nie wiem, czy geny czarnucha robiły swoje, czy bycie workiem treningowym ojczyma odbiło się na nim, ale efekt był ten sam – miał problemy z nauką do tego stopnia, że był dzieckiem specjalnej troski. To oczywiście sprawiło, że stał się priorytetowym celem szkolnych łobuzów.
Czy takie wychowanie mogło mieć wpływ na jego późniejsze czyny? Nie wiem, choć się domyślam. Nie zdziwię chyba nikogo mówiąc, że w późniejszych latach odhaczył też dwa inne stereotypy z bingo seryjnego mordercy – znęcanie się nad zwierzętami oraz podglądanie kobiet, gdy te się rozbierały.
8 listopada 1981 roku, raptem kilka dni po swoich 14 urodzinach, włamał się do sklepu z cukierkami. Później tego samego dnia, napadł na kobietę… Na oczach swojej matki. Został aresztowany za obydwa przestępstwa. Kiedy miał jakieś 16 lub 17 lat, Derrick został wyjebany ze szkoły. 8 sierpnia 1985 roku, Derrick podpalił swoje własne auto z zamiarem zebrania kasy z polisy ubezpieczeniowej. Do tego wszystkiego idzie dodać jeszcze inne napaści, usiłowanie zabójstwa, pobicia, oraz… Kurwa, początkowo chciałem wymieniać, co zrobił i kiedy, ale jak tylko spojrzałem na listę, to mi się odechciało. Zresztą, nie po to tutaj jesteśmy.
Derrick znalazł zatrudnienie jako budowlaniec, po czym ożenił się z kobietą imieniem Jacqueline Denise "Jackie" Sims w 1988 roku. Później tego samego roku urodził mu się syn, po czym instynkt czarnego aktywował się – oddalał się od swojej żony, często nie było go w domu, takie tam. A kiedy był w domu, to był trochę agresywny. Całe to zachowanie pogorszyło się, kiedy w 1992 roku urodziła mu się córka. Tak, jakby ktoś wcisnął jakiś przycisk. Opuścił już całkiem swoją rodzinę, zdradzał żonę, wpadał do więzień za wszelakie rabunki, itp. Itd.
CSI: Kryminalne zagadki JBZD. Odcinek 5 – Zakazane Twarze, część 1.
Zanim przejdziemy do potwierdzonych morderstw Derricka, muszę tutaj wspomnieć o jednym morderstwie, którego mu nigdy nie udowodniono, ale w którym przebieg wydarzeń był nadzwyczaj podobny do późniejszych – Chodzi tu o morderstwo 41-letniej Connie Lynn Warner z 1992 roku. Żyła ona na przedmieściach w Oak Shadows. Pewnego dnia, ktoś włamał się do jej domu, zaatakował ją, a następnie zawlekł ją do auta. Następnie odjechał w siną dal, zamordował ją w lesie, ciało porzucił, a auto odstawił na miejsce. Jej ciało znaleziono po dwóch tygodniach. Zwłoki były już w stanie rozkładu, przez co trudno było ustalić cokolwiek. Jakby tego było mało, w międzyczasie przez Louisianę przechodził huragan Andrew. Ze względu na brak dowodów, nikomu nie postawiono zarzutów.
astępnego roku, ktoś napadł z nożem na dwóch nastolatków na cmentarzu – Michelle Chapman i jej chłopaka. Opis podejrzanego odpowiadał Derrickowi, ale wtedy nikt nie był w stanie go zidentyfikować. Kilka lat później, Derrick został przyłapany na kradzieży oraz podglądaniu, co tylko zaowocowało wyrokiem w zawieszeniu. Właśnie przez tą kradzież i podglądanie, detektyw David McDavid podejrzewał, że Derrick mógł odpowiadać za morderstwo Connie Lynn Warner.
CSI: Kryminalne zagadki JBZD. Odcinek 5 – Zakazane Twarze, część 1.
NW nocy z 18 na 19 kwietnia, 1998 roku, 28-letnia kobieta imieniem Randi Jane Mebruer została zaatakowana w swoim domu. Napastnik – Derrick – mocno ją pobił, po czym zabrał ją do jej samochodu, pojechał gdzieś, no i tyle Randi widziano – jej ciała nigdy nie odnaleziono. Jej 3-letni syn przespał cały atak. Następnego dnia szukał matki, ale nigdzie nie mógł jej znaleźć. Sąsiadka zauważyła włóczące się dziecko. Po zadaniu kilku pytań oraz zauważeniu śladów szamotaniny w domu kobieta wezwała policję.
Początkowo mąż Randi, Michael, był podejrzanym. Kiedy jednak na miejsce przybył detektyw McDavid, natychmiast zdał sobie sprawę, że dom Randi znajduje się nieopodal domu Connie. To podsunęło mu pomysł, że Derrick mógł być odpowiedzialny za zniknięcie Randi. Pojechał do domu Derricka wraz z kilkoma funkcjonariuszami. Początkowo, Derrick zgodził się na przeszukanie, jednak po tym, jak McDavid zbliżał się do jednej z szuflad, natychmiast kazał im się wynosić. McDavid musiał się wynosić, ale miał już oczy na Davida. Jak na razie nie mógł mu nic zrobić ze względu na brak dowodów.
Przez dosyć długi czas, McDavid przeglądał wszelakie nierozwiązane sprawy. Wtedy to natrafił na sprawę napaści na cmentarzu z 1993 roku. Opis podejrzanego pasował do Derricka, więc McDavid wziął go na okazanie, po czym zaprosił Michelle Chapman na posterunek. Michelle bez wahania wskazała na Derricka. McDavid był uradowany, bo to oznaczało, że mógł teraz oskarżyć Derricka o napaść z użyciem broni, po czym trzymałby go w pace i spokojnie szukać innych dowodów oraz upewnić się, że nie będzie innych ofiar. Przekazał akt oskarżenia prokuratorze… No i szybko się rozczarował. Okazało się, że jeśli chodzi o napaści, to w Louisianie się przedawniają po 5 latach. Zanim poszedł na emeryturę, McDavid powiedział swoim podopiecznym, aby trzymali oko na Derricka. Ci niestety się go nie posłuchali…
CSI: Kryminalne zagadki JBZD. Odcinek 5 – Zakazane Twarze, część 1.
Derrick przeniósł polowanie na kobiety z Zachary do Baton Rouge, a to oznaczało jedno – nikomu nie przyszło powiązać ze sobą spraw. Wtedy to, 23 września 2001 roku, jego ofiarą padła 41-letnia pielęgniarka imieniem Gina Wilson Green. Derrick włamał się do jej mieszkania, zgwałcił ją, pobił, a na końcu zabił. Po dwóch dniach, jeden z jej współpracowników zaczął się o nią martwić. Przyjechał do jej mieszkania… No i to co zobaczył zostanie z nim już do końca życia.
CSI: Kryminalne zagadki JBZD. Odcinek 5 – Zakazane Twarze, część 1.
14 stycznia 2002 roku, 21-letnia Geralyn Amanda Barr Desoto została zaatakowana przez Derricka w jej przyczepie kempingowej, kiedy jej mąż nie był obecny. Próbowała zdobyć strzelbę spod łóżka, ale niestety, nie była załadowana. Derrick wyrwał jej broń z rąk, a następnie pobił ją, zgwałcił, a na samym końcu zadźgał, zostawiając ją w kałuży własnej krwi.
Początkowo to mąż Geralyn był głównym podejrzanym – w przeszłości, był podejrzewany o znęcanie się, było mnóstwo skarg o hałas, typowe rzeczy. Kiedy tylko przybył na miejsce zbrodni, wlazł w kałuże krwi, dotknął strzelby, no i wybił dziurę w ścianie ze złości. Tłumaczył się, iż początkowo podejrzewał samobójstwo. Dopiero później zobaczył rany kłute na ciele Geralyn.
CSI: Kryminalne zagadki JBZD. Odcinek 5 – Zakazane Twarze, część 1.
31 maja, 2002 roku, 22-letnia Charlotte Murray Pace stała się kolejną ofiarą Derricka. Włamał się do jej mieszkania, zgwałcił ją, po czym wziął śrubokręt i dźgnął ją 81 razy. To było najbardziej brutalne zabójstwo Derricka. Wtedy to właśnie policja zdała sobie sprawę, że mają na rękach seryjnego zabójcę. Media natomiast przechrzciły go „Duchem z Baton Rouge”.
Policja stworzyła specjalną grupę zadaniową, w skład której wchodzili funkcjonariusze przydzieleni do spraw, detektywi, oraz agenci FBI. W składzie tej grupy zadaniowej znalazł się nawet detektyw David McDavid, który powrócił z emerytury, jak tylko dowiedział się o zabójstwach w Baton Rouge. McDavid przekazał śledczym wszystkie akta ze spraw Connie i Randy – podobieństwa były niepodważalne. To on też naciskał, aby prześwietlić Derricka Todda Lee. Był święcie przekonany, że to on był zabójcą wszystkich tych kobiet. Niestety, śledczy musieli się popisać – według zeznań jednego ze świadków, widziano podejrzanego faceta obok jednego miejsca zbrodni. No i ten podejrzany facet był biały. A skoro Derrick był czarny, to śledczy zakładali, że to nie mógł być on. Co więcej, FBI też było za tą teorią, bo według ich statystyk, to zbrodnie na członkach danej rasy są popełniane przez innych członków danej rasy (czytaj: biali mordują białych, czarni mordują czarnych itp.). Bo jak wszyscy wiemy, FBI to jest wiecznie nieomylne, nigdy niczego nie zjebali, o czym świadczą moje stare dzidy na temat Ruby Ridge i Waco. I to naprawdę jest smutna sprawa, bo gdyby posłuchali się detektywa McDavida, to najprawdopodobniej to wszystko można byłoby powstrzymać właśnie wtedy.
Nie pomagało, że wtedy w Louisianie, Derrick nie był jedynym seryjnym zabójcą. Na wolności grasował również Sean Vincent Gills, który faktycznie był biały, więc… Chuj wie, czy przypadkiem jego nie widziano nieopodal miejsca zbrodni.
CSI: Kryminalne zagadki JBZD. Odcinek 5 – Zakazane Twarze, część 1.
9 lipca 2002 roku, 46-letnia Dianne Alexander została zaatakowana przed swoim domem Breaux Bridge. Napastnikiem oczywiście był Derrick Todd Lee. Dianne zeznała, że Derrick chciał skorzystać z telefonu. Kiedy mu odmówiła, Derrick pobił ją, próbując ją udusić. Jednak zanim doszło do innych, znacznie bardziej makabrycznych rzeczy, samochód zatrzymał się przed domem. Był to syn Dianne, Herman. Derrick zdał sobie sprawę, że najprawdopodobniej dostanie wpierdol, więc zaczął spierdalać. Herman próbował go gonić, ale niestety zgubił go. Wezwano pogotowie, po czym Dianne została przetransportowana do szpitala. Była jedyną ofiarą Derricka, która przeżyła.

No i teraz idziemy do powodu, dla którego w ogóle spisuję tę dzidę, bo będę szczery – sam w sobie, Derrick nie byłby wart ani mojej, ani niczyjej uwagi. Ot czarnuch, który daje upust zwierzęcym instynktom poprzez gwałty i mordy. Co natomiast jest warte uwagi to po części śmieszne zawzięcie się policji. Teraz są świadkowie – niedoszła ofiara oraz jej syn. Podano opis sprawcy, gdzie na bank musieli wspomnieć, że był czarny. No a policja i federalni? Zebrali DNA z miejsca zbrodni, no i z tego DNA wyszło, że sprawca musiał być biały. No i w taki oto sposób powstał ten oto portret pamięciowy.
CSI: Kryminalne zagadki JBZD. Odcinek 5 – Zakazane Twarze, część 1.
Jeśli chcecie przerazić dziecko, to macie już czym. Nie zdziwię chyba nikogo jak powiem, że ten oto szkic nie raz był używany we wszelakiego rodzaju creepypastach czy innych internetowych horrorach. No ale niestety, to też miało katastrofalne skutki – ponieważ policja umyślała sobie poszukiwanie człowieka, który nie istnieje (albo poszukiwanie człowieka, którego jedynym grzechem jest niefortunna twarz), oznaczało to, że Derrick mógł jeszcze zabić kilka innych kobiet.
CSI: Kryminalne zagadki JBZD. Odcinek 5 – Zakazane Twarze, część 1.
12 lipca 2002 roku, zaledwie kilka dni po ataku na Dianne (która wtedy jeszcze była w śpiączce), 44-letnia Pamela Piglia Kinamore padła ofiarą Derricka. Zaatakował ją, gdy ta brała prysznic, porwał ją, po czym zawiózł w las. Pobił ją, zgwałcił, po czym poderżnął jej gardło. Rybak znalazł jej ciało 4 dni później.
Kobiety w Baton Rouge były przerażone do tego stopnia, że wiele zdecydowało się na lekcje samoobrony oraz kupno broni – rusznikarze odnotowali najlepsze sprzedaże broni i amunicji w tamtym okresie czasowym. A jak wiadomo, kobieta z bronią palną to katastrofalne połączenie, więc trzeba było działać. No ale co tu zrobić, jak policja idzie w zaparte w złym kierunku?
CSI: Kryminalne zagadki JBZD. Odcinek 5 – Zakazane Twarze, część 1.
21 Listopada, 2002 roku, kolejna ofiara. No i Derrick znowu zmienił miejsce, w którym zabijał – z Baton Rouge przeniósł się do Lafayette. Tym razem padło na 23-letnią Trineishe Dené Colomb. Była żołnierzem, aspirowała na Marines, ale Derrick pokrzyżował jej plany. Derrick nie zaatakował jej w domu – zamiast tego zaatakował na cmentarzu, kiedy to Trineisha odwiedziała grób swojej matki. Zawlókł ją do pobliskiego lasu, pobił, zgwałcił, po czym zatłukł ją na śmierć gałęzią.
CSI: Kryminalne zagadki JBZD. Odcinek 5 – Zakazane Twarze, część 1.
3 Marca, 2003 roku, Derrick Todd Lee powrócił do Baton Rouge, gdzie uprowadził 26-letnią Carrie Lynn Yoder z jej domu. 10 dni później, jej ciało zostało odnalezione w lesie, w którym znaleziono Pamele Kinamore.
Carrie była ostatnią ofiarą Derricka. Na jej ciele znaleziono jego DNA, po czym policja porównała je z DNA znalezionym na miejscu zbrodni. Wysłano DNA do analizy, tym razem do DNAPrint Genomics (które teraz już nie funkcjonuje), no i ku zdziwieniu grupy zadaniowej, okazało się, że poprzednie wyniki badań DNA były błędne – sprawca nie był biały, a był w 85% czarnuchem. Wtedy to ta grupa zadaniowa przypomniała sobie o tym gościu, o którym mówił David McDavid, no i już się skupili na Derricku. Policja i Federalni musieli przyznać, że zjebali, po czym poprosili o nakaz na badanie DNA, który został wydany 26 maja, 2003 roku. Derrick oczywiście zdążył już spierdolić z Baton Rouge, ale długo nie uciekał. Derrick został pochwycony przez US Marshalls 27 maja, kiedy ten przechadzał się niedaleko uczelni w Atlancie – najprawdopodobniej szukając kolejnej ofiary. Jego DNA zostało porównane z tym, które znaleziono na 5 różnych miejscach zbrodni, przy czym potwierdzono zgodność.
Oprócz powyższych morderstw podejrzewa się, że Derrick Todd Lee miał coś wspólnego z morderstwem 23-letniej Christiny Moore w maju 2002 roku, oraz zaginięciem 65-letniej Mari Ann Fowler z grudnia tego samego roku, ale nigdy nie znaleziono dowodów świadczących o jego zaangażowaniu w te sprawy.
14 października 2004 roku został skazany na śmierć (warto tutaj wspomnieć, że ława przysięgłych zastanawiała się nad werdyktem tylko 19 minut). Niestety, zanim dostał zastrzyk, Derrick zmarł 21 stycznia 2016 roku ze względu na komplikację z sercem.

To tyle o Derricku, ale jak już z tytułu zdążyliście się pokapować, to nie jest jedyna maszkara, jaką można zobaczyć przeglądając portrety pamięciowe. Mam jeszcze kilka w zanadrzu, więc jest o czym pisać. Co więcej, jeśli ktoś ma własne potwory z kartoteki policyjnej, to możecie się podzielić, jak mnie zainteresuje to spiszę… Albo sami możecie spisywać, a co tam, czemu ja mam być jedynym.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
14
Dzisiaj będzie krótko, zwięźle i na temat. Przenosimy się do Filipin. 31 grudnia, 2010 roku. Nowy rok nadchodził wielkimi krokami. Ludzie celebrowali na różne sposoby na całym świecie. Wśród celebrujących znalazł się Reynaldo Dagsa.
CSI: Kryminalne zagadki JBZD. Odcinek 4 – Reynaldo Dagsa.
Reynaldo był radnym w mieście Caloocan. Na dupie wygodnie nie siedział przez całe życie, ponieważ w młodości był kapralem w wojsku. Później, jak już został radnym, obrał za cel rozgromienie przestępczości zorganizowanej – skupiał się na aresztowaniach gangusów i takich tam. To oznaczało, że narobił sobie sporo wrogów.
Reynaldo chciał celebrować nowy rok ze swoją rodziną. Tak więc wyszedł wraz ze swoją córką, żoną i teściową na zewnątrz, aby zrobić im zdjęcie przed domem. No i właśnie to zobaczył w obiektywie.
CSI: Kryminalne zagadki JBZD. Odcinek 4 – Reynaldo Dagsa.
To jest przerażające. Niewyobrażalne. Toż to mrozi krew w żyłach. Jakim cudem… Jakim cudem nie jedna, ale dwie osoby mogą mrugnąć przy migawce aparatu w tym samym momencie? Niewyobrażalne, mówię wam… A poza tym to jest jeszcze ten koleś, który strzela do niego zza auta.
Pomimo bliskiej odległości, rodzinka nie usłyszała strzału ze względu na fajerwerki, głośną muzykę i inne rzeczy dookoła nich. Reynaldo padł na ziemię, krwawiąc z klatki piersiowej. Wezwano ambulans, przetransportowano go do szpitala, ale niestety, Reynaldo zmarł.
Po tym, jak policja przejrzała aparat, niemalże natychmiast zidentyfikowano strzelca – był nim Arnel Buenaflor. Ukrywał się przez tydzień, ale w końcu, gliniarze go przyskrzynili, razem z jego wspólnikami — Michaelem Gonzalesem i Rommelem Olivą (jednego z nich widać na zdjęciu, stał na czatach, ale cholera wie który, po filipińsku nie czytam, a tłumacz się mocno zesrał). Okazało się, że wcześniej cała trójka była aresztowana z polecenia Reynaldo za kradzież samochodów, ale wyszli za kaucją. Zanim trafili znowu do pierdla, zdecydowali się zemścić.
Jeśli chodzi o wyrok, to strzelec – Arnel – dostał dożywocie bez zwolnienia warunkowego (Filipiny wyzbyły się kary śmierci w 2006 roku). Nie byłem w stanie znaleźć wyroków Rommela i Michaela.

Radny miejski, który skazał swojego własnego mordercę… Brzmi jak jakaś opowieść, którą gangusy opowiadają w melinach, aby przestraszyć nowych członków.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
20
Jakiś czas temu spisywałem historię Dona Henry-ego i Kevina Ivesa – dwóch chłopców, którzy natknęli się na miejsce zrzutu narkotyków, po czym zostali zamordowani przez skorumpowanego prokuratora. Matka Kevina, pomimo wielu kłód rzucanych pod nogi, walczyła o sprawiedliwość dla syna i jego przyjaciela, dzięki czemu prawda wyszła na jaw, a skorumpowany prokurator poszedł do więzienia – za inne zarzuty, prawda, ale stracił wszystko. Teraz jednak trzeba rzucić monetą niczym Harvey Dent, aby zobaczyć drugą jej stronę. Tym razem opowiem o historii prokuratora, który chciał wsadzić za kratki kobietę, która zamordowała swoich dwóch mężów, a następnie była gotowa poświęcić swoją własną córkę, aby uniknąć wyroku.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 3 – Stacey Castor.
Stacey Castor urodziła się 24 lipca 1967 roku, pod imieniem Stacey Daniels w mieście Clay w stanie Nowego Jorku. Jej dzieciństwo nie było jakieś szokujące albo specjalne. W 1984, kiedy miała 17 lat, poznała Michaela Wallace-a. Coś między nimi zaiskrzyło, zaczęli się ze sobą spotykać, no i pobrali się w 1988 roku. W tym roku urodziła się im pierwsza córka, Ashley. Ich druga córka, Bree, urodziła się 1991 roku.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 3 – Stacey Castor.
Stacey pracowała przy ambulansach jako dyspozytorka, natomiast Michael był mechanikiem. Nie dawało im to jakoś sporo pieniędzy, ale wystarczyło na pokrycie rachunków. Jednak między Michaelem a Stacey układało się coraz gorzej – więcej kłótni, mniej miłości. W listopadzie 1999 roku Stacey rozważała rozwód, ale powstrzymała się od tego, a jako powód podała zbliżające się święta Bożego Narodzenia. Jednak wpłynęło to na jej zachowanie – w późniejszych wyznaniach Ashley wspominała, że Stacey stała się nerwowa, często wydzierając się na nią i Bree. W tym czasie ich ojciec był dla nich bardziej miłosierny.
Stacey twierdziła, że wstrzymała się z rozwodem, bo chciała przemyśleć sprawę po nowym roku. W rzeczywistości jednak wpadła na inny pomysł. W grudniu 1999 roku Michael zaczął chorować. Pojechał do lekarza, mówiąc mu, że czuje się, jakby był pijany pomimo faktu, że nie tykał alkoholu. Lekarz przepisał mu leki na infekcję ucha. Na chuja się zdały, ponieważ Michael w rzeczywistości był podtruwany przez żonę.
Przyszły święta, Michael pojechał do rodziny, a tam wszyscy byli w szoku, bo wyglądał fatalnie – cały nadęty, niczym balon. Powiedział, że jest chory, ale tematu nie drążył. Przez następne parę dni, jego stan się pogorszył do tego stopnia, że rzadko ruszał się z domu. No i wtedy, 11 stycznia 2000 roku, zanim Ashley poszła do szkoły, usiadła obok ojca, który leżał na kanapie, po czym włączyła telewizor. Michael podniósł rękę, wydał z siebie jakiś odgłos, po czym obniżył rękę. To był ostatni raz, kiedy Michael się ruszył. Kilka godzin później, córki powróciły ze szkoły, a Stacey wróciła z pracy. Kiedy wszystkie 3 weszły do domu, Michael leżał na kanapie, cały fioletowy. Wezwano pogotowie, został przetransportowany do szpitala, ale było za późno – Michael zmarł.
Kiedy Stacey zapytano, czy chce, aby wykonano autopsję, odmówiła, tłumacząc się, że Michael panicznie bał się zabiegów chirurgicznych. Jako przyczynę zgonu wpisano atak serca. Prawda na temat jego śmierci została pogrzebana razem z nim. Stacey oczywiście udawała smutną, ale Ashley zauważyła coś dziwnego – kiedy ona i Bree nie były w stanie trzymać emocji pod kontrolą, Stacey nigdy nie płakała – ani na pogrzebie, ani przed, ani po. Ashley nie była w stanie tego w pełni zrozumieć. Po jakimś czasie próbowała to jakoś uzasadnić, że najzwyczajniej w świecie Stacey nie chciała, aby jej córki postrzegały ją jako słabą, aby miały w niej jakąś opokę.
Dlaczego Stacey zabiła swojego męża? Oprócz tego, że w małżeństwie się im nie układało, możemy w to wrzucić motyw pieniężny – poza spadkiem, Stacey otrzymała świadczenia z ubezpieczenia zdrowotnego Michaela opiewające na 55 tysięcy dolarów. Użyła tych pieniędzy, aby zremontować dom. Następnie, chcąc pocieszyć dziewczynki, wybrała się z nimi do jednego z parków zabaw Disneya.
Po pewnym czasie Stacey przestała się zachowywać jak matka – nie gadała z Ashley i Bree, spędzała więcej czasu na Internecie, szukając randek. No i w 2001 roku znalazła kogoś – faceta żyjącego w mieście Liverpool (nie mylić z Brytyjskim mieście o tej samej nazwie) w Nowym Jorku, niedawno rozwiedzionego Davida Castora.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 3 – Stacey Castor.
Coś między nimi zaiskrzyło, no i po dwóch latach znajomości pobrali się 16 sierpnia 2003 roku. Ten ślub wziął z zaskoczenia wielu ludzi… Ponieważ nikt z rodziny lub znajomych Davida nie został zaproszony. Nawet jego własny syn, David Castor Junior.
Stacey Wallace zmienia imię na Stacey Castor, po czym wprowadza się z Ashley i Bree do domu Davida. Jej córki… Nie były tym zadowolone. Nie dogadywały się z Davidem, głównie dlatego, że Stacey zaczęła z nim chodzić wcale nie tak długo po śmierci Michaela – one najzwyczajniej dalej tęskniły za ich prawdziwym ojcem. David też jakoś niespecjalnie jarał się perspektywą ojczyma, ponieważ stwierdził, że jego syn mu wystarcza… Tak, ten sam syn, którego nawet na ślub nie zaprosił. Pomimo początkowej niechęci, z czasem, David zaczął się przekonywać do Ashley i Bree, a dziewczyny też go polubiły, no i w końcu relacje były na linii ojciec-córki. No, wydawałoby się sielanka… A taki chuj, historia lubi się powtarzać – związek Stacey i Davida zaczął się psuć… I chyba wiadomo, gdzie to zmierza.
22 sierpnia 2005 roku, zaledwie 2 lata po ślubie, biuro szeryfa hrabstwa Syracuse w Nowym Jorku otrzymuje telefon od zaniepokojonej Stacey Castor. Pokłóciła się dzień wcześniej z mężem, po czym ten zamknął się w pokoju i nie wychodził z niego. W rozmowie twierdziła, iż była tym zaniepokojona, ponieważ ojciec Davida niedawno zmarł, przez co chłop był zdołowany. Policja przybywa na miejsce, otwiera drzwi… No i widzą, jak David leży na łóżku na brzuchu, na biurku obok łóżka leży szklanka z zielonym płynem, a na podłodze leżał kanister ze środkiem przeciw zamarzaniu. Wezwano na miejsce karetkę, ale było za późno – stwierdzono zgon.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 3 – Stacey Castor.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 3 – Stacey Castor.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 3 – Stacey Castor.
Z początku, scena wyglądała na samobójstwo. Jednak procedury wymagały od policji, aby zabezpieczono teren, po czym zbierali dowody. Właśnie wtedy jeden z funkcjonariuszy zajrzał do kosza na śmieci w kuchni, po czym znalazł… Ten wichajster ze zdjęcia powyżej… Głupio się przyznać, ale nie wiem, jak się to chujowstwo nazywa (po angielsku pisze „Turkey Baster”, co oznacza „strzykawka do indyka”, ale nie jestem pewien, czy ufam temu w stu procentach). W każdym razie – funkcjonariusz zobaczył to no i zauważył, że w tym ustrojstwie znajduje się zielony płyn, taki sam jak w szklance. No i tak się ten funkcjonariusz zaczął zastanawiać – jeśli chłop popełnił samobójstwo po tym, jak zamknął się od środka, to co to robi w koszu na śmieci w kuchni? Zabezpieczono to, przesłano do analizy, ale na wyniki trzeba było trochę poczekać. Przesłuchano Stacey, ale na razie nic jej nie zrobiono.
Ashley i Bree są zdruzgotane – nie dość, że ich rodzony ojciec zmarł, to teraz jeszcze zmarł ich ojczym. David Junior również był zdołowany. A Stacey… No, cóż, jej chusteczki nie były potrzebne. Pomimo czekania na wyniki badań materiału dowodowego oraz sekcji zwłok, odczytano testament Davida – Wszystko, co posiadał, swoją firmę, swój dom, całą swoją kasę – przepisał na Stacey Castor. Po wysłuchaniu tego David Junior był przekonany, że jego ojciec po prostu go nienawidził z jakiegoś powodu, co tylko pogorszyło jego depresję. Prawda jednak wyglądała inaczej – David kochał swojego syna… Stacey po prostu namówiła swoją przyjaciółkę, aby stworzyć fałszywy testament, w którym to ona była jedyną spadkobierczynią. Niestety, prawda na ten temat nie wyszła na jaw aż do rozprawy o morderstwo.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 3 – Stacey Castor.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 3 – Stacey Castor.
No i zaczęło się na nowo – Stacey zabrała dziewczynki na jakąś wycieczkę, spędzała z nimi czas itp. Stacey jednak nie zdawała sobie sprawy z tego, że zaraz wszystko jebnie. Po roku od śmierci Davida detektyw który zajmował się tą sprawą, Dominic Spinelli, otrzymał wyniki badań. Ta strzykawka do indyka czy jak to się zwie, miała w sobie środek przeciw zamarzaniu oraz DNA davida. Natomiast na szklance znalezionej w pokoju znajdowały się raptem 3 odciski palców… Wszystkie należały do Stacey Castor. Toksykologia wykazała też nieścisłości w zeznaniach Stacey – według niej, David pił poprzedniego dnia, ale w jego organizmie nie wykryto alkoholu. Detektyw Spinelli przekazał tę informację prokuratorowi Williamowi Fitzpatrickowi. Obydwoje byli teraz przekonani – Stacey zabiła swojego męża. Jednak pomimo tego przekonania, potrzebowali czegoś więcej, aby nie było żadnych niedomówień podczas rozprawy. Prześwietlili przeszłość Stacey, po czym zauważyli, że jej pierwszy mąż, Michael, również nie żyje. Dosyć szybko zrozumieli, co się stało. Wnieśli o ekshumację ciała Michaela.
7 września, 2007 roku. Stacey Castor jest wezwana do biura szeryfa, gdzie poinformowano ją o ekshumacji Michaela. Podczas przesłuchania, detektyw Spinelli zadał jej pytanie, które zapoczątkowało koniec.

Dominic Spinelli: Stacey, na tym zdjęciu są dwie szklanki. Czy możesz mi powiedzieć, do której wlałaś sok żurawinowy, kiedy przyniosłaś je do pokoju?
Stacey Castor: Cóż, kiedy wlewałam środek przeciw zamarzaniu, ja… Yyyy… Znaczy się…


Spinelli oraz detektywi w pokoju obok nie mogli uwierzyć własnym uszom. Freudowskie przejęzyczenie w całej swojej okazałości. Po tym, jak zdała sobie sprawę z tego, co powiedziała, Stacey odmówiła dalszej współpracy, po czym zadzwoniła do prawnika.
Policja uzyskała nakaz na podsłuch telefonu Stacey, podczas gdy biuro prokuratora zaczęło pisać akt oskarżenia. Wtedy to, 14 września, detektywi wyłapali telefon pod… Numer alarmowy. Stacey zadzwoniła na pogotowie, ponieważ jej córka, Ashley, przedawkowała leki na receptę, popijając je alkoholem. Według niej zostawiła obok łóżka list samobójczy. Radiowóz oraz ambulans zostały wysłane na miejsce bez zwłoki. Ashley została przetransportowana do szpitala, podczas gdy policja zabezpieczyła list. W tym liście to Ashley przyznała się do zabójstwa zarówno swojego ojca, jak i ojczyma, podając jako powód rzekome znęcanie się nad Stacey. Podała w nim szczegóły, które znałby tylko morderca. Po przeczytaniu tego listu detektyw Spinelli był przekonany, że to nie Ashley go napisała. Po pierwsze, cały ten list był wydrukowany, a nie pisany ręcznie. Po drugie, kiedy Michael zginął, Ashley miała zaledwie 12 lat — wątpił, że tak mała dziewczynka byłaby w stanie wpaść na tak zawiły plan. Pomimo swoich wątpliwości, jeśli Ashley zginie, a Stacey zostanie oskarżona, obrona z łatwością będzie mogła użyć listu samobójczego na korzyść Stacey. Spinelli i Fitzpatrick modlili się o to, aby Ashley przeżyła. Przydzielono pod jej pokój w szpitalu policyjną ochronę.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 3 – Stacey Castor.
Pomimo połknięcia śmiertelnej dawki leków, chyba z łaski Bożej, Ashley przeżyła, po czym odzyskała przytomność. Okazało się, że gdyby przewieziono ją do szpitala kilka minut później, nie przeżyłaby. Po tym, jak stan Ashley był w miarę stabilny, Spinelli zapytał się o list – była zdziwiona, ponieważ żadnego listu nie pisała. Zadano jej więc pytania na temat tego, co właściwie się stało. Wtedy to prawda wyszła na jaw.
Po przesłuchaniu w biurze szeryfa Stacey chciała przekabacić Ashley na swoją stronę. Przekonywała ją, że policja się na nią uwzięła, że to banda psychopatów. Stacey manipulowała własną córką. Wszystko po to, aby Stacey wiedziała, kiedy policja skontaktuje się z Ashley. Podziałało. 12 września, detektywi przyjechali do szkoły Ashley, aby poinformować ją o ekshumacji Michaela. Ashley, wkurwiona, zadzwoniła do matki i poinformowała ją o tym. Kiedy Ashley wróciła ze szkoły, Stacey zaoferowała relaks… W postaci alkoholu. Tak, chciała, aby jej własna rodzona córka się schlała. Ashley stwierdziła „a chuj” i zgodziła się na libację. Wypiła szklankę, no i okazało się, że alkohol był dosyć mocny. Następnego dnia, Ashley miała wielkiego kaca. Pomimo tego, poszła do szkoły, a po powrocie, Stacey znowu zaoferowała alkohol. Tym razem, prawie zakończyło się to jej śmiercią. Tego samego wieczoru, kiedy Stacey odprowadziła Ashley do jej pokoju, Bree chciała się z nią zobaczyć. Jednakże Stacey nie pozwoliła jej na to, tłumacząc się, że Ashley miała ciężki dzień i musi odespać. Bree wydało się to dziwne, dlatego rankiem następnego dnia zajrzała do pokoju Ashley. Zanim jednak weszła, usłyszała dziwne odgłosy. Po tym, jak otworzyła drzwi, widziała, jak Ashley wymiotuje na podłodze, blada niczym ściana. W panice Bree błagała Stacey, aby ta zadzwoniła na pogotowie. Gdyby nie prośby Bree, Ashley najpewniej nie przeżyłaby.
W szpitalu Ashley i Bree zdały sobie sprawę z tego, że nie dość, że ich własna rodzona matka zabiła zarówno ich ojca, jak i ich ojczyma, to jeszcze chciała zabić Ashley i zwalić całą winę na nią. Po tym, jak prokurator Fitzpatrick usłyszał całą sytuację, zdecydował się nie pierdolić – wydał polecenie aresztowania Stacey na miejscu, kiedy ta czekała w szpitalu.
13 stycznia 2009 roku rozpoczyna się rozprawa Stacey Castor. Ashley zeznaje jako pierwsza. Prokurator Fitzpatrick starał się ją przygotowywać do tego momentu, ale strach dalej był obecny. Zeznawać przeciwko własnej matce po tym, jak ta próbowała Cię otruć… Szczerze, żal mi Ashley, jakkolwiek ckliwie by to nie zabrzmiało. Najgorsze w tym wszystkim było to, że jedyną taktyką prawników Stacey Castor było przekonanie ławy przysięgłych, że to jednak Ashley zabiła Michaela i Davida, po czym próbowała popełnić samobójstwo. Ba, nie dość, że to było powielane przez prawników, to jeszcze matka Stacey, Judie, też twierdziła, że to jej wnuczka najprawdopodobniej odpowiada za morderstwa. Nie wiem, czy wytrzymałbym na sali sądowej, gdybym musiał słuchać czegoś takiego… Wiem natomiast, kto nie wytrzymał, kiedy słuchał tego wszystkiego – William Fitzpatrick w pewnym momencie miał już dość pierdolenia ze strony Stacey, przy czym dał to jasno do zrozumienia.
Jeśli kiedykolwiek zostanę zamordowany, to chcę, aby właśnie on lub człowiek mu podobny był prokuratorem na rozprawie mojego mordercy. To nieziemskie wkurwienie Fitzpatricka jest w ogóle powodem, dla którego spisuję tę dzidę. Nie chciałem być jedynym, który widział takie coś. Tak w ogóle, jakby ktoś chciał zobaczyć resztę przesłuchania Stacey Castor w sądzie, to całe szczęście, jest pełne nagranie.
Podczas rozprawy, prokurator Fitzpatrick obalił możliwość, że to Ashley napisała ten list – policja przejrzała komputer rodzinny. Pomimo faktu, że plik został z niego usunięty, to z przywróconych danych udało się ustalić, że został on napisany na koncie Stacey 12 września o 14:27 – dokładnie kilka minut po tym, jak Ashley zadzwoniła ze szkoły, aby poinformować Stacey, że policja się z nią skontaktowała. Tak z resztą czytając ten list… Kurwa, nie wiem, czy Stacey myślała, że jej córka jest jakąś analfabetką, czy ona sama była analfabetką, ale czytanie tego listu boli. I tak wiem, że ja mam tu chuja do gadania, biorąc pod uwagę ilość błędów językowych w moich dzidach, ale już pomijając. Te błędy prokurator też przekuł na swoją korzyść – w liście, zamiast „Anti-freeze” cały czas pada słowo „Antifree”. Jest to o tyle ważne, że Stacey popełniała dokładnie tego samego byka, ilekroć ona sama pisała to słowo. Jeszcze na temat fałszywych listów, Prokurator Fitzpatrick wziął też pod ogień tę przyjaciółkę Stacey, która pomogła jej sfałszować testament Davida – przyznała się do wszystkiego przed ławą przysięgłych. David Junior przynajmniej wiedział, że jego ojciec jednak go kochał, co nie zmienia faktu, że to chujowe pocieszenie – ojca mu to nie przywróci.
Kilka innych rzeczy obgadano w sądzie, parę innych osób zeznawało, no i w końcu, po rozprawie, rada przysięgłych obradowała przez 4 dni. 5 lutego, 2009 roku, przysięgli jednogłośnie uznali Stacey Castor winną morderstwa drugiego stopnia oraz usiłowania morderstwa drugiego stopnia, skazując ją na karę dożywotniego pozbawienia wolności z możliwością zwolnienia warunkowe po 51 latach. Jedynym powodem, dla którego nie dostała kary śmierci był fakt, że zniesiono taką karę w Nowym Jorku w 2004 roku. Fitzpatrick był uradowany tym wyrokiem i nawet powiedział dlaczego – kiedy Stacey została skazana, miała 41 lat, a to oznacza, że nie dożyłaby terminu zwolnienia warunkowego. I jako wisienkę na torcie powiem, że jeśli któryś z czytających ma obawy, że ona kiedykolwiek wyjdzie na wolność, uspokoję was i powiem, że nie ma takiej opcji… A to dlatego, że 11 czerwca 2016 roku znaleziono ją martwą w celi. Przyczyną śmierci był zawał serca.
Warto tutaj wspomnieć, że Michael, David i Ashley mogli nie być jedynymi ofiarami Stacey. W 2002 ojciec Stacey, Jerry Daniels, skarżył się na drobne problemy z płucami. Pewnego dnia, Stacey odwiedziła go w szpitalu. Niedługo po tym, Jerry zmarł 22 lutego 2002 roku. Stacey była główną spadkobierczynią. Kiedy tylko sprawa sądowa dobiegła końca, William Fitzpatrick przyznał, że miał podejrzenia względem śmierci Jerry-ego, ale nigdy nie miał dowodów, które jednoznacznie potwierdziłyby jego hipotezę, więc nie mógł tego przedstawić w sądzie.
Po skazaniu Stacey Castor, Ashley i Bree w końcu poczuły ulgę. Co nie zmienia faktu, że już nie były takie same… Zresztą, kto nie zmieniłby się jako osoba po takim czymś? Niemniej jednak pozbierały się, po części z pomocą prokuratora Fitzpatricka, który pomagał im stanąć na nogi po rozprawie. Poprzysięgły, że nie nazwą Stacey „matką” nigdy więcej. Ashley ukończyła studia, pracuje teraz jako księgowa.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.11781001091003