3
Czasami, aby rozwiązać jakąś kryminalną zagadkę, to trzeba porządnie ułożyć przebieg zdarzeń – kto, co, gdzie, kiedy. Najważniejsza tutaj jest właśnie ofiara, bo przeglądając historię życia, można łatwo zawęzić poszukiwania sprawcy – być może denat był zamieszany w handel narkotykami, przemyt broni albo nielegalne walki wręcz. Może widziano go z kimś, kto jest raczej szemranym typem, albo pokłócił się z kimś, kto był policji znany z różnych powodów, można tak rzucać hipotezami cały dzień. Tylko aby wysnuć te hipotezy w pierwszej kolejności, wymagana jest jedna rzecz – tożsamość ofiary. Kiedy taką podstawę się usunie, śledztwo niemalże zawsze stanie w miejscu. Policji nie zawsze udaje się zidentyfikować trupa – wybite zęby, ucięte palce, czasami nawet brak głowy. Może informacje nie figurują w żadnej bazie danych, może nikt nie zgłosił zaginięcia. Istnieją setki spraw, w których nie można było zidentyfikować ofiary. Setki bezimiennych trupów, pochowanych w zbiorowych mogiłach. Dzisiaj przyjrzymy się jednej takiej sprawie, ale w tym wypadku, denata udało się zidentyfikować dopiero po ponad 40 latach.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 15 – Zakazane Twarze, część 3.
13 kwietnia, 1977. Miejscowość Tofield w prowincji Alberta, Kanada. Małżeństwo – Charlie i Mavis McLeod – jechali do swojej starej farmy, aby zabrać z niej pompę do szamba, która była im potrzebna. Cała posesja stała przez większość czasu opuszczona, ale czasami wracali do niej, bo coś było potrzebne. Zaczęli kopać. Kiedy dokopali się do zbiornika z szambem i go otworzyli, zauważyli, że coś w nim pływa. Na pierwszy rzut oka wydawało im się, że to była tylko skarpetka. Jednak po chwili, zrozumieli, że w rzeczywistości patrzyli na całą nogę.
Funkcjonariusze policji zostali wezwani na miejsce, po czym opróżniali zbiornik na szambo. W końcu udało im się to wszystko wylać, a ich oczom ukazało się prześcieradło związane sznurkami, z którego wystawała noga.
Ktokolwiek wrzucił tam ciało był świadom, że farma rzadko kiedy jest odwiedzana. Pomimo tego, sprawcy trochę zjebali – chcąc przyśpieszyć rozkład, ktoś posmarował denata wapnem palonym (quicklime). W rzeczywistości, po kontakcie z wodą, rozkład został mocno spowolniony, co pozwoliło koronerowi na ustalenie faktów, których normalnie nie byłby w stanie. Nie zmienia to jednak faktu, że ciało było w fatalnym stanie po tak długim czasie w wodzie, przez co identyfikacja była utrudniona.
Ofiarą był mężczyzna, około 168 centymetrów wzrostu, waga około 70 kilogramów, brązowe włosy. Z pochodzenia, denat był rdzennym Amerykanem. Wyniki badań wskazywały, że w młodości przechodził przez jakąś ciężką chorobę, aczkolwiek nigdy nie ujawniono szczegółów na ten temat. Niestety, ze względu na rozkład, nie można było pobrać odcisków palców, przez co próbowano ustalić tożsamość po uzębieniu. Bezskutecznie. Jakby tego było mało, poprzez spowolniony rozkład, nie można było też ustalić dokładnego czasu zgonu – mógł on się znajdować w tym zbiorniku albo 4 miesiące, albo rok.
Ktokolwiek go zabił, pastwił się nad nim niewyobrażalnie. Koroner znalazł na ciele ślady po oparzeniach palnikiem oraz okaleczenia genitaliów. Przyczyną śmierci był postrzał w tułów i głowę.
Nie wiadomo, czy torturowano go na terenie farmy, czy ciało przeniesiono tam po fakcie. Ze względu na to, że minęło sporo czasu, zanim ciało znaleziono, to wszelakie ślady, takie jak ślady opon czy butów, a nawet możliwe odciski palców zostały zmyte przez deszcz.
Policja nie miała dosłownie nic – Żadnych tropów, żadnych dowodów, żadnych podejrzanych. Nie można było nawet próbować przesłuchać znajomych ofiary, bo nie wiadomo, kim on był. Wysłano wyniki uzębienia do tysięcy dentystów, ale nie pomogło. Wtedy to, chcąc ruszyć śledztwo jakoś do przodu, policja zdecydowała się zrobić odlew twarzy denata, używając do tego struktury czaszki, jak również wszelakich pozostałości po różnych cechach rozpoznawczych.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 15 – Zakazane Twarze, część 3.
Policja miała nadzieję, że ktoś go rozpozna albo że będzie można, chociaż porównać to ze zdjęciami z baz zaginionych ludzi. Rzeczywistość jednak była inna – ofiara, teraz nazywana przez policję „Samem ze zbiornika na szambo” (Septic Tank Sam) dalej pozostała niezidentyfikowana.
Sprawa szybko stanęła w miejscu. Dni zamieniały się w tygodnie, tygodnie w lata. Po tak długim czasie dalej pozostały pytania, które spędzały ludziom sen z powiek – kto mu to zrobił? Dlaczego? Oraz najważniejsze, kim on w ogóle był?
Ku zaskoczeniu wszystkich, których interesowała ta sprawa, w miarę niedawno bo w 2021 roku dokonano przełomu, a to za sprawą postępów w technice badania DNA. W końcu, po ponad 40 latach, udało się ustalić tożsamość ofiary.
CSI: Kryminalne Zagadki JBZD. Odcinek 15 – Zakazane Twarze, część 3.
Prawdziwe imię ofiary to Gordon Edwin Sanderson, pseudonim „Gordie” dla znajomych. Urodził się 22 października 1950 roku w prowincji Manitoba w Kanadzie. Od najmłodszych lat, chłop miał przejebane – był jedną z ofiar tak zwanego „Sixties Scoop” (nie wiem, jak to poprawnie na Polski przetłumaczyć). To był taki okres, gdzie Kanada czerpała inspirację z Trzeciej Rzeszy/Królestwa Niemieckiego i Związku Radzieckiego/Carskiej Rosji – Przepchnięto prawa, które pozwalały pracownikom socjalnym na zabieranie dzieci od rdzennych mieszkańców, po czym wstawiano je do domów zastępczych do białych rodzin, aby ich „wybielić”, poprzez zamianę religii na Chrześcijanizm, zakazanie posługiwania się rdzennymi językami, oraz wiele innych rzeczy. Tysiące rodzin zostało zniszczonych w ten sposób. Wbrew temu, na co nazwa może wskazywać, to ta akcja rozpoczęła się w późnych latach 50-tych, a zakończyła się w latach 80-tych, a skutki widać po dziś dzień.
Wracając do Gordona – odebrano go jego rodzicom kiedy miał 9 lat, po czym wstawiono go do rodziny zastępczej, z dala od jego krewnych. Wychowanie w jego nowym domu nie było zajebiste, przez co niestety wyrobił sobie uzależnienie od kilku używek, oraz miał zatargi z prawem.
W 1970 roku Gordon przeniósł się do Edmonton, gdzie nawiązał kontakt ze swoją prawdziwą rodziną. Ostatni raz widziano go żywego, kiedy wybierał się do Calgary, aby spotkać się ze swoim młodszym bratem, Arthurem. Nigdy nie zjawił się na miejscu, a kontakt z nim się urwał. Zgłoszono jego zaginięcie co prawda, ale policja nie była w stanie znaleźć żadnych tropów – jakby nie było, szukali wśród żywych, a chłop był już martwy.
Dobra, wiemy już kim on był, to pozostają nam dwa pytania – kto mu to zrobił i dlaczego? Niestety, na te pytania chyba nigdy nie otrzymamy odpowiedzi biorąc pod uwagę, ile czasu minęło. Można jednak spekulować, a oficjalna teoria jest taka – jak już wspominałem, miał na pieńku z policją oraz historię z narkotykami, więc można obstawiać, że miał jakichś wspólników albo znajomych. Mogli o coś się pokłócić, coś innego się zjebało, albo zwyczajnie widział coś, czego nie powinien, po czym zdecydowano się go pozbyć. Osobiście… Nie mam bladego pojęcia, o co poszło, ale to musiało być coś grubego, bo to wszystko wygląda, jakby ktoś próbował wyciągnąć z niego jakieś informacje.
O tyle, co sprawa dalej jest otwarta, to raczej nigdy nie zostanie rozwiązana, ponieważ jak przyznają sami funkcjonariusze, mordercy najprawdopodobniej już sami nie żyją.

Koleś to jednak miał przesrane – odebrano go rodzicom jak miał zaledwie 9 lat wbrew jego woli, wsadzono go do domu zastępczego gdzie żyło mu się chujowo, wyrobił sobie przez to złe nawyki, co najprawdopodobniej doprowadziło do poznania szemranych typów, którzy później go torturowali, po czym zginął w męczarniach. Następnie nie można było go zidentyfikować, więc policja zrobiła odlew, przez który wygląda jak jakaś maszkara z horroru. Jakby tego było mało, przezwano go „Samem ze zbiornika na szambo”, jakby był jakimś nic niewartym żulem. A na sam koniec opowiada o nim furras na stronie ze śmieszną małpką. To się nazywa mieć kurwa pecha.
0.070297002792358