Opowiadałem Wam o moim starym? Jest elektrykiem. Doktor kurwa inżynier elektrotechniki z niespełnionymi aspiracjami na habilitację. Oczywiście musiał się doktoryzować bo dziadek, jak to mówił, miał "tylko magistra", a on chciał wskoczyć o poziom wyżej. Ponoć marzył o profesurze. Niedoczekanie jego. Jak matka się dowiedziała, że dalej chce siedzieć na uczelni to zagroziła rozwodem i postawiła ultimatum, że albo zacznie zarabiać w przemyśle kwoty pięciocyfrowe albo się pożegnają. Cóż, ten jeden raz ustąpił. Byłem wtedy mały i niewiele pamiętam. Dzieciństwo nie upłynęło mi na zabawach z rówieśnikami. Praktycznie codziennie po szkole pomagałem ojcu w garażu przy jego szalonych pomysłach. Wielokrotne rażenie prądem elektrycznym prawdopodobnie wyrządziło nieodwracalne szkody w moim mózgu. Z tego też powodu przez większość młodzieńczych lat stary myślał, że jestem upośledzony. Ale to nie o mnie. Ostatnio zamarzył mu się kolejny męski potomek, który będzie w stanie kontynuować jego elektryczne dziedzictwo i osiągnie najwyższy tytuł. Poszło gładko, matka i tak chciała kolejne dziecko. Stwierdzili jednak, że potrzebny jest nam prawdziwy dom, bo ileż można się kisić w niewielkim mieszkaniu z pięcioma eskami. Stary znalazł ofertę na jakąś ruderę na zadupiu. Matka jak się dowiedziała co kupił to wyjechała z płaczem do siostry na tydzień. Później przekonał ją, że jest sad, romantycznie i sporo miejsca dla dziecka na podwórku. Udało się mu ją przekonać. Postanowił, że wyremontuje dom żeby mieszkało się nam jak najlepiej. Wtedy zaczęły się problemy. Dom nie był przyłączony do sieci. Stary jako, że był bardzo dobrze zaznajomiony w temacie napisał pismo do operatora żeby wydał warunki przyłączenia. Długo to trwało, coś podejrzanie za długo. Pewnego dnia słyszałem jak ojciec kłóci się z kimś przez telefon. Słyszałem tylko urywki zdań typu "tak, to konieczne", "sam sobie zaprojektuje", "wiem, że przewymiarowane, rezerwa musi być". Nie byłem jeszcze świadom co stary miał zamiar odjebać. Nie brałem udziału w remoncie bo stwierdził, że to niebezpieczne, i to całkiem co innego niż zabawy w garażu. Nie spodziewałem sie, że remont starego domu może trwać tak długo.