W końcu nadeszła ta chwila. Stary wszedł do mieszkania w ubrany w garnitur i oświadczył mam, że zabiera nas do nowego domu. Pojechaliśmy jego Teslą (chyba nie myśleliście, że jeździ spalinowym?). Oczywiście w połowie drogi trzeba było ładować. Na miejscu naszym oczom ukazał się dosyć ładny dom, obok którego stał niewielkich rozmiarów betonowy budynek z parą drzwi. Dochodziło z niego charakterystyczne, niskie buczenie. Odgłos sprężania i rozprężania blach walcowanych na zimno z częstotliwością pięćdziesięciu razy na sekundę rozpoznam wszędzie. Przyłączył dom na średnim napięciu. Matka się popłakała jak się dowiedziała ile to kosztowało. Tłumaczył się, że chce mieć zapas mocy jak będzie eksperymentował w garażu. W środku bardzo ładnie, ale moją uwagę zwróciło zamknięte pomieszczenie z naklejonym piorunem. Ojciec powiedział, że zrobił w domu rozdzielnie i jak chcę zobaczyć to zrobi wyjątek i mnie wypuści, ale następnym razem mam już mieć świadectwo kwalifikacji Stowarzyszenia Elektryków Polskich. W środku wyłącznik na każde pomieszczenie. Zasilanie kuchni wyłącznikiem 1000 A. Tym bydlakiem można zasilić sąsiednią wieś. Ale stary oczywiście uparty, że nastawy i tak sobie da niższe, a jak pokaże kolegom to się zesrają z zazdrości. Każdy włącznik światła w osobnej skrzynce z wyprowadzonym przyciskiem. Na szczęście, jak chciał nadać numery ruchowe łącznikom w domu żeby wprowadzić je do SCADY to w RDMie powiedzieli mu, że jest pojebany i ma więcej nie dzwonić. Ale był wtedy zły. Siedział w garażu cały wieczór i pomstował na operatora, że wstrzymuje rozwój pięknego projektu. Gadał też coś, że najtwardszy beton to energetyczny. I zapomniałbym. Stary ma znajomości w jakiejś firmie produkującej rozdzielnice. Ponoć jeszcze na studiach mieszkał z prezesem w jednym pokoju w akademiku. Świr, zamiast mebli w części pokoi wstawił blaszane rozdzielnice bo miał dojścia po taniości. Puste, bez aparatury. Jedynie szyny miedziane zostawił żeby było na czym wieszaki powiesić. A, i w każdym pokoju wisi obrazek jakiegoś sławnego elektryka. Matka wierząca chciała powiesić krzyż to się na nią wydarł, że od skutków zwarć Bóg jej nie uratuje, a wiedza zdobyta przez tych ludzi tak. Drogą kompromisu w przedpokoju zawisł obrazek ze świętym Kolbe. Domyślcie się dlaczego. Ostatnio bardzo zainteresował się z pewnym kolegą odnawialnymi źródłami energii, ale to już temat na inną okazję.