47
Dla tych, którzy weszli w połowie imprezy, informuję, że jest to druga część artykułu o Nestle.
Wojny majonezowe część druga
W latach 70. doszło do bezprecedensowego starcia korporacji z aktywistami. Organizacja War on Want opublikowała raport Mike'a Mullera „The Baby Killer”, którego podtytuł brzmiał: „Specjalne śledztwo War on Want dotyczące promocji i sprzedaży mleka dla niemowląt w proszku w krajach trzeciego świata”. Już na samym wstępie oskarżano w nim korporacje o śmierć i cierpienie dzieci w krajach mniej rozwiniętych oraz rozprawiano się z ich teorią, jakoby wszystkiemu winien był brak edukacji i higieny. W kolejnej części opisywano praktyki marketingowe, takie jak wcześniej wspomniane „mleczne pielęgniarki”, masowe dostawy mleka do szpitali (aby dzieci wychodziły z nich niejako uzależnione od produktu), a także reklamy podważające karmienie piersią, pokazujące smutne, chude dzieci karmione naturalnie obok uśmiechniętych, pulchnych niemowląt karmionych butelką.
Wojny majonezowe część druga
Teksty sugerowały, że mleko matki jest „niewystarczające”. Opisywano też „prezenty” dla personelu, który miał polecać ich produkty.
Następnie przedstawiono konsekwencje tych działań i powstały łańcuch przyczynowo-skutkowy:
1. Przerwanie laktacji przez darmowe próbki.
2. Koszty (mleko pochłaniało od 25 do 50% dochodów biedniejszych rodzin).
3. Rozcieńczanie (aby mleko starczało na dłużej, matki je rozcieńczały).
4. Butelki i smoczki czyszczone w złych warunkach.
5. Epidemia biegunek.
6. Niedożywienie.
7. Finansowa katastrofa – pieniądze wydawane na leki zamiast na żywność.
8. Ciężkie wyniszczenie organizmu dziecka.
W dalszej części pokazano dowody w postaci wewnętrznych pism, z których wynikało, że korporacje zdają sobie sprawę ze skutków swoich działań w biedniejszych warstwach społeczeństwa i że ich produkty nie nadają się do użytku w takim środowisku. Na koniec skrytykowano brak regulacji w krajach rozwijających się oraz brak działań ze strony krajów zachodnich w odpowiedzi na poczynania korporacji.
Wojny majonezowe część druga
Można było zignorować ten artykuł i całą organizację – sprawa rozeszłaby się niczym potrącenie starej baby na pasach. Nestlé postanowiło jednak wytoczyć proces. Nie organizacji War on Want, ale małej szwajcarskiej grupie Arbeitsgruppe Dritte Welt, która przetłumaczyła raport, zmieniając tytuł na „Nestlé töten Babys” („Nestlé zabija dzieci”), celowo personalizując oskarżenie. Nestlé sądziło, że w rodzinnej Szwajcarii rozjedzie w sądzie małą grupkę aktywistów, ale nie spodziewało się, że z małego procesu w Lozannie zrobi się spektakl relacjonowany przez media na całym świecie.
W trakcie procesu obrona sprowadziła jako świadków: brazylijskiego księdza z São Paulo, który opisywał umierające dzieci i wszechobecne reklamy mleka; szwajcarską lekarkę pracującą w szpitalu w Togo, opowiadającą o „mlecznych pielęgniarkach”; oraz brytyjskiego dziennikarza, który badał rynek w Kenii. Oskarżenie skupiło się na zdyskredytowaniu języka raportu jako obrzydliwego i oszczerczego, zrzuceniu odpowiedzialności na biedę, brak higieny i niewiedzę matek (a nie swoje produkty) oraz zaatakowaniu ADW jako organizacji próbującej zniszczyć szwajcarską gospodarkę.
Następnie – niczym w programie „Sędzia Anna Maria Wesołowska” – na scenę wszedł dr Oscar Zapp, prywatnie były dyrektor marketingu Nestlé na Amerykę Łacińską, który odszedł z firmy w 1971 roku. Zapp potwierdził istnienie i działanie „mlecznych pielęgniarek” („milk nurses”) w Brazylii oraz opisał system premii dla przedstawicieli handlowych za zwiększenie sprzedaży w szpitalach. Jego zeznania bezpośrednio potwierdziły kluczowe zarzuty raportu i złamały narrację Nestlé, że to wszystko są „wymysły aktywistów”.
Zapadł wyrok. Teoretycznie wygrało Nestlé – sąd uznał, że sformułowanie „Nestlé zabija dzieci” było zbyt daleko idące i naruszało dobre imię firmy, oraz ukarał aktywistów grzywną 300 franków. Jednocześnie zostali oni uniewinnieni z zarzutu umyślnego zniesławienia, ponieważ sędzia uznał, że działali w dobrej wierze i interesie publicznym. W uzasadnieniu napisano: „Fakty przedstawione przez oskarżonych są w dużej mierze prawdziwe (...). Promocja [mleka w proszku] w Trzecim Świecie może prowadzić do tragicznych konsekwencji.”
Wojny majonezowe część druga
Nastąpiła katastrofa PR-owa Nestlé. Nagłówki na całym świecie nie brzmiały „Nestlé wygrywa”, tylko „Nestlé przegrywa proces o zniesławienie” (The Guardian) lub „Sąd uznał zarzuty aktywistów za zasadne”. Obraz firmy jako bezdusznego giganta został utrwalony prawnie i medialnie. Wyrok był impulsem do ogłoszenia w 1977 roku międzynarodowego bojkotu Nestlé. Na fali tego moralnego zwycięstwa małe regionalne organizacje zaczęły się łączyć i tak w 1979 roku powstał IBFAN (International Baby Food Action Network), który stał się mózgiem operacji – zbierał dowody, szkolił aktywistów i lobbował przy WHO.
W 1981 roku WHO przyjęło międzynarodowy kodeks marketingu produktów zastępujących mleko kobiece. Oznaczało to, że po raz pierwszy rządy zgodziły się, iż marketing żywności dla niemowląt musi być uregulowany w interesie zdrowia publicznego. Kodeks zabraniał m.in. reklamy dla ogółu społeczeństwa, darmowych próbek w systemie opieki zdrowotnej oraz promocji przez „mleczne pielęgniarki”. Nestlé publicznie zobowiązało się do przestrzegania kodeksu. W rzeczywistości rozpoczęło wieloletnią grę w kotka i myszkę – stosowało go w sposób wybiórczy, często go obchodząc, co IBFAN skrupulatnie dokumentował.
Wojny majonezowe część druga
Oczywiście, poza bojkotem, Nestlé nie ponosiło faktycznej odpowiedzialności za swoje działania. W szeregach aktywistów pojawiło się „zamieszanie” – jedni opowiadali się za zakończeniem bojkotu, ponieważ firma wdrożyła zmiany, inni twierdzili, że to tylko zabiegi wizerunkowe. W 1989 roku opublikowano kolejny raport, poparty dowodami i wewnętrzną korespondencją, który w skrócie mówił, że polityka firmy w Azji i Afryce nie uległa większej zmianie.
Żeby dojść do lat 90., należy wspomnieć, że Nestlé było też oskarżane o niszczenie lokalnych, tradycyjnych systemów mleczarskich w Indiach. Firma zachęcała biednych rolników do zadłużania się na zakup krów rasy holsztyńsko-fryzyjskiej (wydajnych, ale wymagających drogiej paszy i opieki weterynaryjnej), a następnie skupowała od nich mleko po niskich, niestabilnych cenach. Wielu rolników bankrutowało. Ta sprawa pokazywała, jak agrobiznes korporacyjny może pogłębiać ubóstwo i zależność.
Wojny majonezowe część druga
Wojny majonezowe część druga
Koniec części drugiej (nie ostatniej).
0.064810037612915