28
Przeciwnicy tego systemu kręcą właśnie szitsztorma pod jedną z dzidek, oczywiście obowiązkowo podając najbardziej zjebany system, czyli ten USAoski.
 
W PL słuzba zdrowia pozostała w rękach państwa nawet po upadku PRL chyba tylko dlatego, żeby ludzie się nie wkurwiali, że za komuny było uczciwiej, bo gratis. Niestety większość ludzi, a zwłaszcza jebane lewary nie czai, że nie ma darmowej, bo i tak Ci pobierają składkę. I to w wielkim stylu, w chuj nieadekwatną do poziomu usług. Mi osobiście vardzo podoba się system który przyjęli Holendrzy i postaram się go tu w miarę prosto przedstawić.

W NL jest tak, że znajdujesz sobie ubezpieczyciela i wybierasz kwotę tak zwanego Ryzyka Własnego, którą sam opłacasz co miesiąc przelewając na konto ubezpieczalni. Są standardowo 3 pakiety, gdzie nawet przy najtańszym masz darmowe leki. Normalnie, idziesz do doktora, on receptomat robi brrrr i dostajesz lek w aptece. Najtańsza składka wynosi coś około 170€ i nie masz abaolutnie żadnych kolejek jeśli chodzi o rodzinnego, żadnych problemów ze skierowaniem. Przy droższych pakietach w ogóle wchodzi Antonio Banderes i gitara, bo masz w cenie dentystów i specjalistów bez kolejek. 

Ale czym jest ryzyko własne zapytacie. To umowa. Im mniejszą składkę płacisz, tym wyższe pieniądze płacisz za cięższe problemy, a wygląda to w ten sposób: zakładając, że płacisz 160€ składki miłe panie wyliczają Ci powiedzmy 900€ ryzyka. Oznacza to tyle, że w przypadku gdy koszt usług przekroczy 900€, to resztę leczenia pokrywa ubezpieczyciel(no kurwa płacisz składkę i muszą, choćbyś dostał rakulca dzień po podpisaniu umowy). 900 € wykładasz sam. Nie trzeba na strzała, pracujesz, stać Cię. Przy opłacie koło 300 masz limit free usług obliczany do ryzyka tej najniższej taryfy, czyli ok.do 900€, ale w przypadku choroby/wypadku płacisz praktycznie jednorazowo wysokość comiesięcznej składki. 

Mi się wydaje, że to całkiem sensowne. Co myślicie?
Prywatna Ochrona Zdrowia.
0.065757036209106