121
Zamek Czocha - Część I
UWAGA – nie będę się skupiał na wojach Husyckich, studni niewiernych żon, zawalonym moście podczas pogrzebu innych takich dupowiecznych historii. XX wiek. To jest złoty okres.

Część Pierwsza – chce zamek. Ale taki, żeby somsiad zazdrościł.

Co byś sobie kupił, gdybyś sprzedawał raka płuc i zbił na tym fortunę? 

Ernst Gütschow – bo to o nim mowa – wiedział doskonale. Jako właściciel fabryki szlugów z Drezna miał wszystko. Przede wszystkim szlugi, ale nie tylko. Miał kasę, samochody, konie i pierdolca na punkcie tytułu szlacheckiego VON. Była końcówka XIX wieku, para, pociągi, prąd dopiero zaczął razić pierwsze kaszojady z widelcami. Co trzeba było zrobić, żeby taki tytuł ogarnąć? Sama kasa to nie wszystko, a posiadanie apartamentu o rozmiarze zawrotnych 21.37m2 w centrum stolicy absolutnie nie dawało szans, żeby zostać baronem. Ernst miał plan, kurwa sprytny. Stwierdził, że kupi sobie zamek. Ale taki, żeby był w miarę tani, więc szukał naiwnych i zubożałych szlachciców, którym sprzedaż działki razem z zamkiem i księżniczką zamkniętą we wieży, uratowałaby dupsko przed niechybną śmiercią głodową.
Zamek Czocha - Część I
Tutaj dość dobrym kandydatem okazał się zamek Czocha w Suchej (ale takiej z Kickiem), niedaleko Leśnej, nad samą rzeką Kwisą (to ważne!). Miejscówka zacna, tym bardziej, że niedaleko znajdowała się elektrownia wodna (która do dziś działa), dzięki której można było pociągnąć prąd do zamku. Dużo prądu.
Zamek Czocha - Część I
Transakcja została sfinalizowana w 1909 roku za sumę 1.5mln marek niemieckich. I teraz kurna cholera wie, ile to by dzisiaj było warte. W tamtym czasie pensja robotnika wynosiła niecały 1000 marek miesięcznie, więc 1.5 bańki to w chuj i jeszcze trochę.
No i teraz jeszcze kontekst 1909 roku. Austriacki akwarelista rok wcześniej po raz drugi oblał egzamin do akademii sztuk pięknych i zaczął malować bez szkoły pocztówki, widoczki i takie tam. To też rok, kiedy zaczęto budowę Titanica razem ze zbyt małymi drzwiami. Z kolei kolejny Austriak o imieniu Karl sklasyfikował grupę krwi i dostał potem za to nobla. W tym samym roku Tesla walczył w sądach o uznanie swojego wkładu w wynalezienie radia. I nobla.

Ale wróćmy do Czochy.
Zamek był w dość chujowym stanie, ale był wielki, stary i miał potencjał, który wykorzystał typ, legenda branży architektonicznej, Bodo Ebhardt. Typ ogarnięty srogo, miał już na koncie różne renowacje, ale nie taką jak Czocha.
Gość generalnie wykorzystywał dość innowacyjne metody pokazywania, jak coś będzie wyglądać za pomocą makiet. Ktoś powie, ale zaraz, jak makiety innowacyjne? A jak! Makiety w skali 1:1 – tak, typ robił najpierw papier drewno kamień nożyce, nakładał na konkretny kawałek, który miał modernizować i pytał: I CO? ZATKAŁO KAKAŁO?

No i zatkało. Ernst właczył drukarkę pieniędzy, a Bodo zaczął robić modernizację zamku w skali takiej, że remont Białego Domu po II wojnie światowej wyglądał jak zwykłe malowanie i zaklejanie dziur gipsem z mapeja.
Zamek Czocha - Część I
Zamek Czocha - Część I
Tu zaczyna się magia zamku. Z dość ciulato wyglądającej bryły Bodo wyciosał to co widzimy dzisiaj. Dodał wieżyczki, jakieś szmery bajery, ale najważniejsze ukrył w samym zamku. Czocha dostała tajne przejścia, skarbce, ukryte komnaty i schowki. Co ciekawe, Ernst był członkiem loży masońskiej i razem z Bodo poukrywał mnóstwo masońskiej symboliki na samym zamku.
Zamek Czocha - Część I
Tajne przejścia najbardziej rozpalały wyobraźnie (z resztą miałem okazję się przekonać samemu, jak mi wycieczka ze ściany wylazła i przyprawiła o zawał serca w sali marmurowej). Źródła podają, że zamek miał ich 40. Dziś udostępnione jest 12-14 (zależy od źródeł, mi się udało być we wszystkich odkrytych, ale nie liczyłem ile ich faktycznie jest). W oryginale (czyli zanim przylazła armia czerwona i rozjebała wszystko, a potem ludowe wojsko polskie z wiertarką i piachem zamiast cementu) tajne przejścia miały zamki elektromagnetyczne(!) Tak, kurna 1910 rok i zamki elektromagnetyczne zasilane z wodnej elektrowni na rzece Kwisa. Macie w domach zamki elektromagnetyczne? No właśnie, a typ miał i to ponad 100 lat temu.
Zamek Czocha - Część I
*Tu jest ciekawe - odpowiednie światło i ... o kurwa, diabeł!
Zamek Czocha - Część I
Zamek Czocha - Część I
Ogólnie całe zamieszanie z tymi przejściami i remontami po II wojnie światowej jest dość intrygujący. W planach (blueprintach) zamek powinien posiadać ok. 8000m2 powierzchni użytkowej. Na ten moment dostępne jest zaledwie 3600m2. Trochę brakuje, nie? Nawet za bardzo do podziemi nie da się wejść, w sensie do piwnic. Będąc w najniższej części zamku, wydaje nam się, że jesteśmy co najmniej 1-2 piętra pod ziemią. Niestety – znajdujemy się na poziomie dziedzińca, a wrażenie jest świetną sztuczką zaplanowaną przez Bodo.
Mamy zatem 4400m2 niewiadomej powierzchni, gdzie mogą leżeć skarby, złoty pociąg, bursztynowa komnata, święty Graal i wasze pieniądze z komunii.
*Tutaj tajne pomieszczenie do rytuałów - kafelki mają ścisły wzór, to nie tak, że mu kasy brakło i sztukował czym popadnie ;]
Ale wracając do samego zamku. Kiedyś miałem teorię, że podziemia zostały zalane wodą z rzeki Kwisy podczas ewakuacji Ernsta, gdy Rosjanie byli tuż za rogiem. To była tylko teoria do zeszłego lata, kiedy rozmawiałem z przewodnikiem i istnieją realne przesłanki, że faktycznie – zapadnia taka była i aktualnie pod zamkiem, wszystko jest zalane. Celowo. Z resztą sam Ernst kiedy opuszczał zamek po raz ostatni kazał swojej służbie dać Rosjanom wszystko, co znajdą i zobaczą, bo „w zamku jest ukryte wiele, wiele więcej”.

Źródła podają, że Zamek posiadał 3 skarbce, do dziś znaleziony i udostępniony jest tylko jeden – podobno wybudowany dla zmyłki (mi się udało wejść do niego do środka, jak jeszcze zamek nie był popularny i skarbiec był pusty). Z resztą burmistrz miejscowości Leśna razem z zamkową bibliotekarką zajmuał z niego wszystko (ikony prawosławne, popiersia carów rosyjskich i insygnia koronacyjne cara Romanowa), złapali go potem a insygnia wywieźli do rządowego budynku w Jeleniej Górze i ślad po nich zaginął.

Dziś tego nie zobaczycie, ale parę lat temu, jak się przypatrzyło podłodze, to iskrzyła się jeszcze złotym pyłem z tych ikon.

Poniżej fotka drzwi i aktualny skarbiec (wypełniony chińskim szajsem).
Zamek Czocha - Część I
Zamek Czocha - Część I
Generalnie remont zamku i zrobienie z niego masońskiej twierdzy zajęło z powodu I wojny światowej 8 lat – od 1912 do 1920 roku. Oficjalnie, chociaż odkryto jeszcze niedawno faktury za prace prowadzone na zamku z 1922 roku.

I wojna światowa pokrzyżowała plany Ernsta w sprawie zakupu tytułu szlacheckiego von. Mimo, że złożył wniosek, zapłacił, pokazał, że ma Zamek (a nawet dwa, bo uwaga – dawcą „organów” do Czochy posłużył zamek Miecz, który znajduje się kilka km od niej.
Tutaj jest też ciekawie, bo jest spór, czy faktycznie z zamku Miecz zwożono materiał do odbudowy Czochy.

W każdym razie – po I wojnie światowej – podobnie jak w Polsce, w Niemczech zniesiono tytuły szlacheckie i Ernst został bez von. Za to z zamkiem i fakturami od Bodo.

Poniżej kawałek zamku "Miecz". 
Zamek Czocha - Część I
Zamek w czasach Ersnsta był miejscem rytuałów masońskich. Sale były przygotowane tak, żeby spełniały swoje zadanie przy odpowiednim oświetleniu. Z resztą przechodząc po korytarzach zamku, widać na każdym kroku drobne szczegóły (np. specjalnie zrobione 3 stopnie do wejścia na antresole zamkową nad wielką salą). W bibliotece specjalnie zbudowano kolumny lekko wystające poza wnękę okna, żeby przy odpowiednim oświetleniu wyświetlić diabelskie rogi).

Część mieszkalna składała się z ok. 100 pokoi (!) – tak, zjeżdżało się tam naprawdę sporo wolnomularzy. Niestety, wzmianki o tym, co tam się działo, praktycznie nie istnieją, a wybraźnia działa i podsuwa naprawdę różne scenariusze.
Zamek Czocha - Część I
Koniec części I – jak się spodoba, zrobię II o losach zamku w czasie II wojny światowej i czasach powojennych. A jak się też spodoba, to zrobimy retrospeckję do tych wojen Husyckich, Ulryki i studni niewiernych żon, bo to też jest złoto.
0.080451011657715