6
Rozdział II cz. 1
Pierwszy kontakt
Nikt na Ziemi nie był przygotowany na dzień, w którym niebo przestanie należeć do ludzi.
Pierwszy alarm pojawił się w stacji orbitalnej Helios o 03:17 czasu uniwersalnego.
Operator radaru, porucznik Elena Vasquez, patrzyła na ekran w milczeniu. Zielone punkty pojawiały się jeden po drugim w absolutnie niemożliwym tempie.
Najpierw jeden.
Potem pięć.
Potem kilkadziesiąt.
W ciągu trzydziestu sekund radar pokazał ponad czterysta obiektów wchodzących do Układu Słonecznego.
— Centrum dowodzenia… — powiedziała powoli do mikrofonu — proszę potwierdzić, że widzicie to samo.
Po drugiej stronie zapadła cisza.
Potem odezwał się głos oficera dyżurnego.
— Helios… mamy to samo.
Elena zmrużyła oczy.
— To nie są meteoryty.
— Wiemy.
— To nie są też statki kolonialne.
— Wiemy.
Przez chwilę nikt nic nie mówił.
W końcu oficer zapytał:
— Jak duże są te obiekty?
Elena powiększyła obraz.
Jej serce zabiło szybciej.
— Największe… mają wielkość miast.
Cisza po drugiej stronie trwała kilka sekund.
Potem padło jedno zdanie.
— Helios… ogłaszamy alarm globalny.
Na powierzchni Ziemi ludzie jeszcze spali.
Miasta były spokojne.
Ulice puste.
Ale w ciągu następnych dziesięciu minut świat zmienił się na zawsze.
W bazie orbitalnej Fort Atlas rozległ się sygnał bojowy.
Syrena była tak głośna, że obudziła wszystkich w kompleksie.
Piloci wybiegali z kwater.
Mechanicy odpalali systemy statków.
Generałowie krzyczeli rozkazy.
Na ogromnym ekranie w centrum dowodzenia pojawił się obraz z radarów.
Flota.
Ogromna.
Nieludzka.
I zbliżająca się do Ziemi z prędkością, której żadna ziemska technologia nie potrafiła osiągnąć.
— Ile ich jest? — zapytał generał Matthews.
Oficer analityczny spojrzał na dane.
— Szacujemy… około trzech tysięcy jednostek bojowych.
W pomieszczeniu zapadła cisza.
— A nasze siły?
— Trzysta siedemdziesiąt statków orbitalnych.
Generał zamknął oczy na sekundę.
— Czyli dziesięć do jednego.
Tymczasem w Nowym Denver Marcus Kane kończył swoją noc w barze.
Telewizor nad barem nagle przerwał program.
Na ekranie pojawiła się prezenterka wiadomości.
Była blada.
— Przerywamy program specjalnym komunikatem rządowym. Wszystkie systemy obronne planety zostały postawione w stan najwyższej gotowości. Na orbitę Ziemi zbliża się niezidentyfikowana flota…
Marcus podniósł wzrok.
Coś w tonie jej głosu było inne.
Nie panika.
Nie sensacja.
Strach.
— …rząd prosi wszystkich obywateli o zachowanie spokoju…
0.10535001754761