13
Nie ma odwrotu, znikąd pomocy
Notka: na swoim profilu (https://www.reddit.com/user/02jackwinchester/submitted/) autorka posta opisuje także inne kwestie związane z powrotem do względnej normalności. Poniżej przetłumaczone zgrubsza pojedyncze fragmenty, które uznałem za interesujące, a które pokazują różne aspekty tragedii związanych z tranzycją i tego, jak po de-tranzycji można próbować sobie poradzić.

=======
Co kochacie w swoich ciałach po dokonaniu tranzycji?

Przez 3.5 roku na testosteronie moje ciało przeszło sporo zmian, tak jak można byłoby się tego spodziewać. Niektórych żałuję, niektóre są mi obojętne, niektóre nauczyłam się akceptować. Ale wiecie - niektóre rzeczy są nawet lepsze niż przedtem.

Jakkolwiek się z tym czujemy, to się wydarzyło. Zmieniliśmy się, często bez odwrotu. Ale możemy szukać jakichś pozytywów. (...). Osobiście podoba mi się, że urósł mój tyłek. Niektóre kobiety po detranzycji nienawidzą tego, ale dla mnie to całkiem zabawne, że niektórym facetom też to bardzo się podoba (...).

Próbuję jakoś sprawić, by ludzie nie mieli tu samych czarnych myśli, żeby pomóc nam poczuć się odrobinę lepiej czy pewniej siebie, podzielcie się więc swoimi przemyśleniami.

=========
Jednym z pytań, które zadano mi na temat mojej tranzycji/detranzycji było to, czy przeprowadzono ze mną jakąkolwiek dyskusję na temat późniejszych funkcji seksualnych, skoro tranzycję przeszłam jako nastolatka.

Odpowiedź prosta: nie było żadnej. To był nieodpowiedni temat, dla doktorów było to zbyt ciężkie do przedyskutowania z niedojrzałą 13-latką. Ale i tak pozwolono mi dokonać wyboru, mimo że nie byłam świadoma tego jak działa moje ciało i seksualność (...).

I tak miałam szczęście; prawie bym poddała się operacji, po której nie doszłabym do siebie psychicznie i fizycznie. Ale i tak, jestem uszkodzona.
(...) Najgorszym aspektem detranzycji jest radzenie sobie z tym, jak nauczyć się akceptować zmienione testosterome ciało i jednoczesne odkrywanie własnej seksualności, co powinni móc robić wszyscy 20-latkowie. To nie fair, nie zostałam o tym naprawdę poinformowana jako dziecko(...).

Nie wiem, po co to piszę, czasem wydaje mi się, że rzucam słowa w pustkę, ale jakakolwiek rada, komentarz czy podzielenie się swoją historią. Nie radzę sobie z tym wszystkim.

=======
Ludzie nie wiedzą jak mają się do mnie zwracać, ludzie w pracy raz mówią co mnie jako "ona", raz jako "on". Wywołuję zmieszanie u ludzi, którzy nie wiedzą co o mnie do końca myśleć. Raz w miesiącu muszę chodzić na bolesne zabiegi usuwania włosów, aby cofnąć to, co zrobiłam sobie w wieku 15 lat, a co podobno nie miało być nieodwracalne. Nadal próbuję załatwić w urzędzie, abym znów figurowała jako kobieta, ze swoim prawdziwym imieniem. Póki co, gdy podpisuję się swoim [aktualnym] fałszywym, każdy ma mnie za transa.
(...)
Niczego nie pragnę bardziej, niż móc zapomnieć o tym, że kiedyś byłam transem, ale to się nie wydarzy. Nie zwrócą mi lat młodości, które zmarnowałam, próbując być kimś, kim nie jestem, paląc za sobą kolejne mosty na drodze do bycia normalnym człowiekiem. Niedługo skończę 20 lat, a ja nie mam nic z życia. Chcę swojego życia z powrotem. Chcę chronić dzieci takie jak ja przed rujnowaniem sobie życia, tak jak zrobiłam to ja. To wszystko.
========================================
Koniec tłumaczenia, komentarz na koniec:
Po co ja to wszystko piszę? Abyście nie kierowali swojego gniewu w niewłaściwą stronę. Zastanowili się chwilę, zanim napiszecie o kimś, kto codziennie żałuje swojej tranzycji "haha, dobrze mu tak, powieś się xD". Każdy de-trans przeżywa codziennie tragedię, za którą nie ponosi pełnej winy - bo na ile można winić 13-latkę, że dała sobie zrobić wodę z mózgu i zdecydowała się na "terapię" hormonalną, gdzie lekarze nie byli w stanie (nie chcieli?) przedstawić jej pełnego obrazu i konsekwencji jej czynów?
Ten wyciąg z postów jednej osoby jest tylko wierzchołkiem góry lodowej. W wyznaniach innych osób objaśniane są mechanizmy, dzięki którym fanatycy tranzycji docierają do dzieci, jak zasiewają w nich niepewność co do własnej płciowości i jak próbują wciągnąć ich do swojego środowiska. Ile mierzy się codziennie z myślami o samobójstwie, bo dokonało zmian, których już nie da się cofnąć.
Może kiedyś też je tu wrzucę, na ten raz wystarczy. Dla niecierpliwych - po prostu polurkujcie najbardziej plusowane posty z tego subreddita. To co tam opisują jest po prostu przerażąjące.
0.061125993728638