8
Rozdział IV cz.2
W centrum dowodzenia generał Matthews obserwował wszystko na wielkim ekranie.
— Wieża kontroli, przygotować start ARES.
— Zrozumiałem.
Na pasie startowym otworzyły się ogromne drzwi hangaru.
Przed statkiem rozciągał się pionowy tunel startowy prowadzący prosto w niebo.
Adrian wcisnął przycisk.
Silniki ARES zaczęły się rozgrzewać.
Głęboki, metaliczny dźwięk wypełnił hangar.
Marcus poczuł lekkie drgania w fotelu.
— Podoba mi się ten dźwięk — powiedział.
Adrian uśmiechnął się.
— Mnie też.
— ARES, macie zielone światło — odezwała się wieża kontroli.
Adrian położył dłoń na dźwigni ciągu.
— Trzy…
Silniki rozbłysły jasnym światłem.
— Dwa…
Marcus spojrzał przez szybę kokpitu.
Niebo nad bazą było czarne od dymu i błysków bitew orbitalnych.
— Jeden.
Adrian pchnął dźwignię.
ARES wystrzelił w górę jak pocisk.
Przebili się przez chmury w kilka sekund.
Nad nimi rozciągała się przestrzeń kosmiczna.
I wojna.
Setki eksplozji rozświetlały orbitę planety.
Statki Ziemi walczyły desperacko z flotą obcych.
Marcus patrzył na to w milczeniu.
— Wygląda gorzej niż w wiadomościach.
Adrian sprawdzał dane na ekranach.
— Zdecydowanie.
Nagle radar zapikał ostrzegawczo.
WYKRYTO JEDNOSTKI WROGA
Marcus spojrzał na ekran.
Pięć myśliwców obcych odłączyło się od floty i kierowało prosto na nich.
— No i mamy powitanie — powiedział.
Adrian zacisnął dłonie na sterach.
— Trzymaj się.
Pierwszy promień energii przeciął przestrzeń tuż obok statku.
Adrian wykonał gwałtowny manewr.
ARES obrócił się w powietrzu jak drapieżnik.
— Twoja kolej — powiedział Adrian.
Marcus aktywował systemy uzbrojenia.
Na ekranie pojawiły się cele.
— Z przyjemnością.
Nacisnął spust.
Dwa pociski rakietowe opuściły wyrzutnię ARES.
Pierwszy myśliwiec obcych eksplodował.
Drugi rozpadł się na kawałki.
— Działa — powiedział Marcus.
Adrian uśmiechnął się szeroko.
— ARES jest szybki.
Trzeci myśliwiec spróbował ich okrążyć.
Adrian wykonał gwałtowny zwrot.
Marcus oddał kolejny strzał.
Eksplozja.
Zostały dwa.
— Podoba mi się ta współpraca — powiedział Marcus.
— Dopiero się rozkręcamy.
ARES przyspieszył.
W kilka sekund zniszczyli pozostałe jednostki.
Przestrzeń przed nimi była otwarta.
A daleko przed nimi…
unosił się ogromny statek dowodzenia obcych.
Czarna forteca w kosmosie.
Marcus patrzył na niego przez chwilę.
— To nasz cel?
Adrian skinął głową.
— Tak.
Marcus oparł się w fotelu.
— No to lecimy rozwalić imperium.
0.056478023529053