Dyskusje ogólne
7 m
15
Naszła mnie dziś taka rozkminka, bo nigdy nie jadłem ale może gdzieś tak się jada. Barszcz czerwony z makaronem. Z jednej strony dlaczego niby nie, ale jest jeszcze ta druga, bardziej pojebana strona.
Wyobraźmy sobie taką sytuację: wesele.
Białe koszule, fikuśne kiecki, wszyscy głodni jak chuj bo od prawie trzech godzin nie mieli jedzenia w ustach i na pierwsze danie wjeżdża barsz czerwony z makaronem. Tak, pan młody był skurwielem a żona go nie pohamowała w wyborze menu.
Makaron oczywiście nie jakiś taki pizdryk krótki sałatkowy, tylko taki klasyczny rosołowy.
A może u was takie wesołe rzeczy pojawiają się na talerzach?
Dobra, dojadam swój, niestety z uszkami, a nie makaronem i kłaniam się.
Wyobraźmy sobie taką sytuację: wesele.
Białe koszule, fikuśne kiecki, wszyscy głodni jak chuj bo od prawie trzech godzin nie mieli jedzenia w ustach i na pierwsze danie wjeżdża barsz czerwony z makaronem. Tak, pan młody był skurwielem a żona go nie pohamowała w wyborze menu.
Makaron oczywiście nie jakiś taki pizdryk krótki sałatkowy, tylko taki klasyczny rosołowy.
A może u was takie wesołe rzeczy pojawiają się na talerzach?
Dobra, dojadam swój, niestety z uszkami, a nie makaronem i kłaniam się.