10
Ja jebę co się odjebało. Wchodzę do baru, zamawiam schabowego, oczywiście muszę czekać, aż się dosmaży więc babka dała mi sam kompot. Idę z tym kompotem, patrzę jakaś laska 9/10 siedzi widzę, że chyba nie jest sama, bo stoi talerz z barszczem czerwonym naprzeciwko niej, ale mówię chuj raz się żyje - pośmieszkuję sobie. Laska też pije kompot więc podchodzę do niej i mówię hehe "siemano rybko, pij ze mną kompot" a ta tylko wzięła zamach i jebana wylała na mnie cały talerz tego barszczu. Cały ujebany na czerwono z poparzoną ręką drę się na nią, że jest jakaś popierdolona, chciałem tylko zagadać i że będzie bulić odszkodowanie. Odwracam głowę, a tu z kibla wybiega jej fagas, gościu dwa razy większy ode mnie i nawet nic nie powiedział tylko wyjebał mi od razu lepę i mówi że chuj go to obchodzi, ale mam mu odkupić zupę bo on jest głodny po treningu i nie ma już kasy. Ja mu mówię, że to jego jebnięta dziewczyna mnie nim oblała, dodatkowo zniszczyła mi ciuchy i mnie poparzyła więc niech ma do niej pretensje. On wziął tylko kolejny zamach i drze mordę "odkupuj mi chuju zupę bo cię cwelu zajebie, a z zawodu jestem bokserem". Dopiero wtedy skumałem że to słynny bokser, były mistrz świata wagi ciężkiej Albert Sosnowski więc podniosłem się i od razu zjebałem stamtąd po drodze wytrącając jakiemuś dziadkowi talerz z naleśnikami. Patrzę a on mnie goni, udało mi uciec do auta, odpalam silnik i ruszam i pierwsze co słyszę to komunikat, że "kolejna osoba poparzona barszczem Sosnowskiego - szczegóły za chwilę w Rmf fm". Więc myślę, że ten skurwiel specjalnie prowokuje takie sytuacje i jest w zmowie z dziennikarzami, bo niby skąd by tak szybko wiedzieli o tej całej akcji i poparzeniu?
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
15
Naszła mnie dziś taka rozkminka, bo nigdy nie jadłem ale może gdzieś tak się jada. Barszcz czerwony z makaronem. Z jednej strony dlaczego niby nie, ale jest jeszcze ta druga, bardziej pojebana strona. 
Wyobraźmy sobie taką sytuację: wesele.
Białe koszule, fikuśne kiecki, wszyscy głodni jak chuj bo od prawie trzech godzin nie mieli jedzenia w ustach i na pierwsze danie wjeżdża barsz czerwony z makaronem. Tak, pan młody był skurwielem a żona go nie pohamowała w wyborze menu. 
Makaron oczywiście nie jakiś taki pizdryk krótki sałatkowy, tylko taki klasyczny rosołowy.
A może u was takie wesołe rzeczy pojawiają się na talerzach?
Dobra, dojadam swój, niestety z uszkami, a nie makaronem i kłaniam się.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
47
Polska kuchnia nie istnieje
Barszcz to pierwotnie polska zupa przygotowywana z barszczu zwyczajnego (rośliny uważanej dziś głównie za paszę dla zwierząt), którą w dawnych czasach jadła przede wszystkim biedota, gdy nie było nic innego. Podobnie jak w przypadku powiedzenia „lepszy rydz niż nic”, które wcale nie dotyczy grzybów, lecz rośliny oleistej lnicznika siewnego, zwanego właśnie rydzem.

Przechodząc z powrotem do barszczu: obecnie mamy dwa popularne warianty: biały (często utożsamiany z żurkiem) oraz czerwony. Tradycyjnie traktuje się je jako element polskiej kuchni, ale żaden z nich nie jest rodzimym wynalazkiem. Barszcz biały, żurek powstający na zakwasie z mąki pszennej oraz śląski żur na zakwasie żytnim lub chlebowym (żytni chleb) to dania niemieckie, sprowadzone przez kolonistów osiedlających się na ziemiach polskich. Nawet sama nazwa „żur” jest spolszczoną formą staroniemieckiego słowa sur, oznaczającego „kwaśny”. Podobieństwo smaku do starego, rodzimego barszczu z barszczu zwyczajnego sprawiło, że do nowych zup przylgnęła stara nazwa.

Z kolei barszcz czerwony to danie ruskie. To właśnie na Ruś w XVI–XVII wieku jako pierwsze dotarły buraki, a przygotowywana z nich kwaśna zupa szybko zaczęła kojarzyć się z tradycyjnym barszczem. W efekcie nazwano ją barszczem czerwonym, choć z dawnym barszczem z dzikiej rośliny łączy ją jedynie smakowa nuta kwasowości.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
8
Sława dzidki!

Więc miałem Ci ja taką rozkminę kiedyś, nie? Pamiętacie tych wszystkich ezozjebów, kamieniary, patusiarzy antyszczepionkowców, wszystkich innych pokurwieńców którzy generalnie bardziej szkodzą niż pomagają? Oczywiście nie mówię tutaj o oczywistym zielarstwie i ziołolecznictwie, bo sam je uskuteczniam jako terapię wspomagającą, albo nawet czasem i główną przy jakiś gówno-przeziębieniach czy bólach gardła. Bo po co faszerować się prochami? Jak trzeba, to trzeba, ale no... Do brzegu!

Więc wpadłem Ci ja na genialny pomysł, jak załadować w chuja tych wszystkich szurów. Podziękowania dla kolegi @behemot11 za mem o barszczu sosnowskiego, bo to mi przypomniało ten pomysł.

I dlaczego barszcz? Otóż, jakie obrażenia i spustoszenie w organiźmie powoduje barszcz, wszyscy wiemy. A jak nie wiemy, to polecam wybrać się na najbliższe pole barszczu i wziąć głęboki wdech. Jeżeli wróciliście - gratulacje użyszkodniku. Więc... Powinniśmy zacząć infiltrować te wszystkie grupki szurów co pierdolą głupoty w internecie i... Opowiadać o cudownych właściwościach leczniczych barszczu sosnowskiego, jaki otrzymaliśmy od naszych UMIŁOWANYCH BRACI SOWIETÓW (ha tfu). Możemy opowiadać jakie to zbieranie jest relaksujące, a wyciąg z barszczu pomaga oczyścić organizm ze wszystkiego co złe.

Oczywiście bąble, oparzenia i owrzodzenie skóry to reakcja organizmu na tak silny związek jakim jest furanokumaryna. Niedowiarkowie niech sami sprawdzą, jak szybko pomaga. Dla mocniejszego baitu można oczywiście spreparować jakiś fake olejek lniany i się nim nacierać, mówiąc że "No bejbe, mój organizm po terapii barszczem jest już całkowicie oczyszczony, mogę się nim smagać jak w saunie". A jak ktoś ma dużo złogów w organiźmie, to niestety no... Reakcja będzie czasami bardzo ostra - ale byle nie iść do szpitala. Szpitale w końcu są powiązane z big pharmą, więc to zło.

Znajdą się pewnie tacy, którzy będą chcieli ostrzec innych, że to groźna roślina. Wiecie co trzeba zrobić - oczywiście to krypto agenci big pharmy, oni nie chcą żeby barszcz istniał, ale to tak potężna i prozdrowotna roślina, że nie da się jej tak łatwo wytępić. Poza tym duża część rośnie gdzieś w Rosji, a tam te koncerny nie sięgają, co to to nie. Jak ktoś zacznie rzucać wikipedią albo teoriami naukowymi to już sam się zaorał - bo oczywiście jest to korporacjonizm i chcą ich zniszczyć i odżegnać od cudownej rośliny, jaką jest barszcz.

Czy jestem zły? Relatywnie
Czy jestem niemoralny? Tak

Czy ktoś może na tym ucierpieć? Bezapelacyjnie

Ale no, selekcja naturalna. Miłego czwartku.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.081079006195068