Siema dzidki.
Znowu mnie pokusiło, żeby wyciągnąć coś ze śmietnika. Tym razem na warsztat wleciał „jednorazowy” bęben po kablu. Wiecie, takie gówno, co to budowlańcy zostawiają w krzakach, jak już rozciągną instalację i opierdolą kilka małpek. Zamiast pozwolić mu zgnić, postanowiłem zrobić z niego obudowę do darta, bo rzucanie lotkami w gołą ścianę z kobietami kończyło się remontem co tydzień.
Przy okazji postanowiłem pobawić się w chemika-amatora i przetestowałem proszki fluorescencyjne. Chciałem sprawdzić wydajność, i faktyczny kolor. Na zdjęciu po naświetlaniu lampą uvb.
Dałem z siebie 30 % a teraz wypierdalam!
Znowu mnie pokusiło, żeby wyciągnąć coś ze śmietnika. Tym razem na warsztat wleciał „jednorazowy” bęben po kablu. Wiecie, takie gówno, co to budowlańcy zostawiają w krzakach, jak już rozciągną instalację i opierdolą kilka małpek. Zamiast pozwolić mu zgnić, postanowiłem zrobić z niego obudowę do darta, bo rzucanie lotkami w gołą ścianę z kobietami kończyło się remontem co tydzień.
Przy okazji postanowiłem pobawić się w chemika-amatora i przetestowałem proszki fluorescencyjne. Chciałem sprawdzić wydajność, i faktyczny kolor. Na zdjęciu po naświetlaniu lampą uvb.
Dałem z siebie 30 % a teraz wypierdalam!