14
Dziś przychodzę z kolejną pieśnią, tym razem już nie Wielkopostną. Przed Państwem "Priiditye, poklonimsya", którego kompozytorem jest Sergei Rachmaninoff. Wydaje mi się, że ten utwór jest częścią czegoś większego, ale nie jestem pewien. Całość w starocerkiewno-słowiańskim. Znalazłem nawej w miarę sensowną wersję na youtubie. Tym razem podrzucam też i nuty jakby ktoś chciał.
Dla Niego trzeba siebie szlifować
Dla Niego trzeba siebie szlifować
Dla Niego trzeba siebie szlifować
Chyba nigdy nie udało się mojemu chórowi tego wykonać publicznie, dyrygent nie chciał się pewnie kompromitować. Jest to moim skromnym zdaniem utwór ani trudny, ani prosty. Ma dużo przyjemnych dla ucha (mojego ucha) harmonii, choć nie takich jak u Poulenca. Bardzo przyjemny utwór.
Jeszcze nie oszczędzę sobie oczywiście morału na dziś i zostawię was ze swego rodzaju homilią. Od dawna mam w głowie fragment jednego psalmu (Ps 90, 12): "Naucz nas liczyć dni nasze, byśmy osiągnęli mądrość serca". Krótkie, acz piękne zdanie przypominające nam, że nasze życie tutaj nie trwa wiecznie. Jest ono prośbą, by Bóg obdarzył świadomością swojej przemijalności, co miałoby zachęcić nas do mądrego rozporządzania czasem, tym co robimy i dla kogo robimy. W zasadzie to dokładnie o tym traktuje przypowieść o mądrych i głupich pannach z lampami oliwnymi. Nie znamy dnia ani godziny, gdy przyjdzie na nas czas. Nie wiemy, czy może jutro nie rozjedzie nas jakiś wariat. Więc codziennie zadawajmy sobie to pytanie: Czy w tym momencie byłbym w stanie stwierdzić, że Bóg może być ze mnie dumny?
A już na taki definitywny koniec jeszcze zapytam: Czy bylibyście zainteresowani lekturami duchowymi? Jakimiś fajnymi książkami do czytania i zastanawiania się. Bo mam parę ciekawych pozycji, ktore chętnie polecę. I tak bym o nich zrobił dzidki-polecajki, ale jestem ciekaw zainteresowania też.
0.066533803939819