Wiedza
6 m
4
Wszystko zaczęło się sypać 5 października 1986 roku, kiedy nad gęstą nikaraguańską dżunglą zestrzelono niepozorny samolot transportowy C-123K. Z płonącej maszyny wyskoczył na spadochronie Eugene Hasenfus, były żołnierz piechoty morskiej pracujący dla prywatnej firmy powiązanej z CIA. Trafiwszy w ręce sandinistów, mężczyzna wprost przyznał, że jest trybikiem w wielkiej machinie zaopatrzeniowej finansowanej i organizowanej przez ludzi związanych z Waszyngtonem. Ten jeden, pozornie odizolowany incydent lotniczy pociągnął za sobą nić, która wkrótce spruła całą misternie utkaną tajemnicę administracji Ronalda Reagana. Zdarzenie to obnażyło mechanizmy bezprecedensowego skandalu, w którym skrajny antykomunizm zderzył się z bliskowschodnim terroryzmem, a w samym sercu amerykańskiej demokracji narodził się nieformalny rząd cieni, operujący całkowicie poza konstytucyjną kontrolą. Afera Iran-Contras nie była bowiem zwykłym politycznym potknięciem. Stanowiła studium tego, jak daleko może posunąć się władza wykonawcza, gdy uzna, że cel uświęca absolutnie każde środki.
Cofnijmy się do przełomowego roku 1979, kiedy fundamenty amerykańskiej polityki zagranicznej zatrzęsły się w posadach z dwóch różnych stron świata jednocześnie. Na Bliskim Wschodzie rewolucja islamska zmiotła z tronu proamerykańskiego szacha, oddając władzę w ręce ajatollaha Ruhollaha Chomejniego. Nowy reżim błyskawicznie upokorzył Stany Zjednoczone, zajmując ambasadę w Teheranie i biorąc 52 amerykańskich zakładników, których przetrzymywano przez 444 wycieńczające dni. W tym samym czasie, tysiące kilometrów dalej, lewicowy Front Wyzwolenia Narodowego Sandinistów obalił w Nikaragui dyktaturę Somozy. Dla Ronalda Reagana, który przejął stery państwa w 1981 roku, nowy rząd w Managui nie był lokalnym problemem, lecz sowieckim przyczółkiem, potencjalną „drugą Kubą" u samych wrót Ameryki. Kierowana zimnowojenną logiką administracja postanowiła za wszelką cenę wesprzeć Contras — barwną, lecz niezwykle brutalną mieszankę dawnych gwardzistów Somozy i antykomunistycznych partyzantów. Świat widziano wówczas w czarno-białych barwach, a walka z lewicową partyzantką zyskała w Gabinecie Owalnym status absolutnego priorytetu, co szybko doprowadziło do frontalnego zderzenia z amerykańskim prawodawstwem.
Na drodze do realizacji tych planów stanął Kongres. Pamiętający wciąż traumę wojny w Wietnamie oraz polityczne gruzy afery Watergate, parlamentarzyści patrzyli na zagraniczne awantury wywiadu z rosnącą wrogością. W latach 1982–1984 przyjęto serię rygorystycznych poprawek Bolanda, które kategorycznie zakazywały używania jakichkolwiek funduszy federalnych do wspierania militarnych działań Contras. Reagan, nazywający rebeliantów „moralnymi odpowiednikami ojców założycieli", stanął przed murem. Zamiast się jednak wycofać, Biały Dom zepchnął operację do głębokiego podziemia. Ośrodkiem decyzyjnym stała się Rada Bezpieczeństwa Narodowego (NSC) — ciało z założenia doradcze, pozbawione własnego budżetu operacyjnego. Kluczowymi figurami nowego układu byli kolejno doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego: Robert McFarlane, a po nim admirał John Poindexter, oraz podpułkownik Oliver North. Ten charyzmatyczny oficer szybko ewoluował w głównego architekta działań wysokiego ryzyka, tworząc wokół siebie hermetyczną sieć prywatnych darczyńców, zewnętrznych kont bankowych i zaprzyjaźnionych reżimów, gotowych płacić za amerykańską wojnę zastępczą pod stołem. Ich wspólnikami zostali emerytowany generał Richard Secord oraz biznesmen Albert Hakim.
Na drodze do realizacji tych planów stanął Kongres. Pamiętający wciąż traumę wojny w Wietnamie oraz polityczne gruzy afery Watergate, parlamentarzyści patrzyli na zagraniczne awantury wywiadu z rosnącą wrogością. W latach 1982–1984 przyjęto serię rygorystycznych poprawek Bolanda, które kategorycznie zakazywały używania jakichkolwiek funduszy federalnych do wspierania militarnych działań Contras. Reagan, nazywający rebeliantów „moralnymi odpowiednikami ojców założycieli", stanął przed murem. Zamiast się jednak wycofać, Biały Dom zepchnął operację do głębokiego podziemia. Ośrodkiem decyzyjnym stała się Rada Bezpieczeństwa Narodowego (NSC) — ciało z założenia doradcze, pozbawione własnego budżetu operacyjnego. Kluczowymi figurami nowego układu byli kolejno doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego: Robert McFarlane, a po nim admirał John Poindexter, oraz podpułkownik Oliver North. Ten charyzmatyczny oficer szybko ewoluował w głównego architekta działań wysokiego ryzyka, tworząc wokół siebie hermetyczną sieć prywatnych darczyńców, zewnętrznych kont bankowych i zaprzyjaźnionych reżimów, gotowych płacić za amerykańską wojnę zastępczą pod stołem. Ich wspólnikami zostali emerytowany generał Richard Secord oraz biznesmen Albert Hakim.
Równolegle, podczas gdy North szukał funduszy dla partyzantów w Ameryce Środkowej, na Bliskim Wschodzie dojrzewał kolejny dramat. Powiązane z Iranem radykalne bojówki Hezbollahu zaczęły porywać amerykańskich obywateli w ogarniętym chaosem Libanie — łącznie w rękach terrorystów znalazło się siedem osób. Choć oficjalna doktryna Waszyngtonu głosiła twarde „nie negocjujemy z terrorystami", Reagan był głęboko i osobiście poruszony losem uwięzionych. W tym emocjonalnym i politycznym pęknięciu swoją szansę dostrzegli międzynarodowi handlarze bronią oraz wywiad izraelski. Pojawiła się karkołomna propozycja: Stany Zjednoczone, za pośrednictwem Izraela, miały sprzedać zaawansowaną broń objętemu ścisłym embargiem Iranowi, który desperacko potrzebował sprzętu do krwawej wojny z Irakiem. W zamian Teheran miał użyć swoich wpływów, by uwolnić zakładników przetrzymywanych w Bejrucie. Inicjatywę podtrzymywało przekonanie, że w irańskich strukturach władzy działa umiarkowane skrzydło skupione wokół Alego Akbara Haszemi Rafsandżaniego, przewodniczącego parlamentu, które miało być gotowe na zbliżenie z Zachodem. W grę wchodzili szemrani pośrednicy — irański biznesmen Manuczer Ghorbanifar i saudyjski miliarder Adnan Chaszodżi. Pomysł ten jaskrawo łamał prawo i uderzał w wiarygodność sojuszniczą USA, a jednak w dusznych gabinetach Waszyngtonu uznano go za strategiczny majstersztyk.
Logistyka operacji była równie zuchwała, co jej założenia dyplomatyczne. Latem 1985 roku pierwsza partia 96 nowoczesnych pocisków przeciwpancernych TOW wyruszyła z izraelskich magazynów do Iranu, a Waszyngton po cichu uzupełnił luki w arsenale sojusznika. Kiedy jednak obiecane zwolnienia zakładników okazały się szczątkowe, spirala żądań zaczęła się nakręcać. Zaakceptowano kolejne dostawy, stopniowo eliminując pośrednictwo Izraela i wysyłając sprzęt bezpośrednio z amerykańskich rezerw. Kluczowe okazały się jednak finanse. Broń sprzedawano Irańczykom po kolosalnie zawyżonych cenach, generując wielomilionowe nadwyżki. I to właśnie w tych pieniądzach Oliver North dostrzegł rozwiązanie swoich problemów w Ameryce Środkowej. Wraz z Secordem i Hakimem stworzył sieć fasadowych spółek i szwajcarskich kont bankowych — wirtualną korporację, która sprawnie zasysała pieniądze od ajatollahów i cicho transferowała je do dżungli w Hondurasie i Kostaryce, kupując karabiny, mundury i amunicję dla Contras. Powstało samofinansujące się perpetuum mobile, działające całkowicie poza wiedzą i kontrolą demokratycznych struktur państwa.
Logistyka operacji była równie zuchwała, co jej założenia dyplomatyczne. Latem 1985 roku pierwsza partia 96 nowoczesnych pocisków przeciwpancernych TOW wyruszyła z izraelskich magazynów do Iranu, a Waszyngton po cichu uzupełnił luki w arsenale sojusznika. Kiedy jednak obiecane zwolnienia zakładników okazały się szczątkowe, spirala żądań zaczęła się nakręcać. Zaakceptowano kolejne dostawy, stopniowo eliminując pośrednictwo Izraela i wysyłając sprzęt bezpośrednio z amerykańskich rezerw. Kluczowe okazały się jednak finanse. Broń sprzedawano Irańczykom po kolosalnie zawyżonych cenach, generując wielomilionowe nadwyżki. I to właśnie w tych pieniądzach Oliver North dostrzegł rozwiązanie swoich problemów w Ameryce Środkowej. Wraz z Secordem i Hakimem stworzył sieć fasadowych spółek i szwajcarskich kont bankowych — wirtualną korporację, która sprawnie zasysała pieniądze od ajatollahów i cicho transferowała je do dżungli w Hondurasie i Kostaryce, kupując karabiny, mundury i amunicję dla Contras. Powstało samofinansujące się perpetuum mobile, działające całkowicie poza wiedzą i kontrolą demokratycznych struktur państwa.
Mechanizm ten kręcił się bezszelestnie aż do jesieni 1986 roku. Zestrzelenie samolotu Hasenfusa zapoczątkowało reakcję łańcuchową, ale prawdziwa bomba wybuchła miesiąc później, gdy irański urzędnik Mehdi Hashemi przekazał informacje libańskiemu magazynowi „Ash-Shiraa". 3 listopada 1986 roku tygodnik opublikował szczegółowe rewelacje na temat tajnych dostaw broni dla Iranu. Amerykańska opinia publiczna zamarła w szoku: prezydent, który z groźną miną piętnował Iran jako stolicę światowego terroryzmu, po cichu słał mu rakiety. W Białym Domu wybuchła panika. Prokurator generalny Edwin Meese, prowadząc własne wewnętrzne dochodzenie, natrafił na notatkę wprost łączącą zyski z irańskiej sprzedaży z finansowaniem Contras. Tymczasem w biurach NSC pracowały niszczarki — Oliver North oraz jego sekretarka Fawn Hall w szaleńczym tempie mielili tysiące stron dokumentów. Admirał Poindexter zniszczył nawet dokument podpisany przez Reagana, autoryzujący dostawy broni do Iranu. Dwie osobne, tajne operacje zlały się w jeden potężny pożar, który zagroził samej prezydenturze.
Reagan znalazł się przed kamerami, wikłając się w niespójne tłumaczenia. 13 listopada zaprzeczył, jakoby handlował bronią za zakładników; tydzień później częściowo się wycofał. Sondaże wykazały, że zaledwie 14 procent Amerykanów wierzyło prezydentowi. W odpowiedzi na narastający kryzys Reagan powołał specjalną komisję śledczą pod przewodnictwem senatora Johna Towera — tzw. Komisję Towera — złożoną z Towera, byłego sekretarza stanu Edmunda Muskiego i doradcy ds. bezpieczeństwa Brenta Scowcrofta. Komisja skończyła pracę w lutym 1987 roku, surowo krytykując Northa, Poindextera i Weinbergera, a Reaganowi zarzucając rażące zaniedbanie nadzoru nad NSC. Niezależnie od niej, Kongres powołał specjalne komisje śledcze w obu izbach, którym wspólne przesłuchania — transmitowane przez telewizję latem 1987 roku — przyniosły oglądalność porównywalną z najgłośniejszymi politycznymi spektaklami epoki. W grudniu 1986 roku niezależnym prokuratorem został mianowany Lawrence Walsh, który przez następnych osiem lat prowadził śledztwo karne.
Reagan znalazł się przed kamerami, wikłając się w niespójne tłumaczenia. 13 listopada zaprzeczył, jakoby handlował bronią za zakładników; tydzień później częściowo się wycofał. Sondaże wykazały, że zaledwie 14 procent Amerykanów wierzyło prezydentowi. W odpowiedzi na narastający kryzys Reagan powołał specjalną komisję śledczą pod przewodnictwem senatora Johna Towera — tzw. Komisję Towera — złożoną z Towera, byłego sekretarza stanu Edmunda Muskiego i doradcy ds. bezpieczeństwa Brenta Scowcrofta. Komisja skończyła pracę w lutym 1987 roku, surowo krytykując Northa, Poindextera i Weinbergera, a Reaganowi zarzucając rażące zaniedbanie nadzoru nad NSC. Niezależnie od niej, Kongres powołał specjalne komisje śledcze w obu izbach, którym wspólne przesłuchania — transmitowane przez telewizję latem 1987 roku — przyniosły oglądalność porównywalną z najgłośniejszymi politycznymi spektaklami epoki. W grudniu 1986 roku niezależnym prokuratorem został mianowany Lawrence Walsh, który przez następnych osiem lat prowadził śledztwo karne.
Głównym aktorem telewizyjnego dramatu stał się Oliver North, który w nienagannym mundurze, z rzędem baretek na piersi, mistrzowsko odegrał rolę niezłomnego patrioty składającego ofiarę z siebie w imię wyższych racji. Pominięta przez media postać wiceprezydenta George'a H.W. Busha pozostawała niejednoznaczna: publicznie twierdził, że był „poza pętlą", tymczasem jego własny wpis w pamiętniku z 4 listopada 1986 roku przyznawał, że jest jedną z niewielu osób znających wszystkie szczegóły operacji. Łańcuch dowodowy urywał się jednak tuż przed drzwiami Gabinetu Owalnego — wielotysięczna niszczarka dokumentów przyniosła zamierzony efekt.
Rozliczenie winnych przybrało formę, która w niczym nie przypominała triumfu sprawiedliwości. Zarzuty postawiono łącznie 14 osobom, uzyskano 11 wyroków skazujących, jednak większość z nich szybko uchylono w sądach apelacyjnych z powodów proceduralnych — oskarżeni zeznawali wcześniej przed Kongresem w warunkach ograniczonej immunitetu, co komplikowało późniejsze postępowania karne. Wyrok Northa uchylono jako wadliwy proceduralnie. Ostateczny cios wymiarowi sprawiedliwości zadał prezydent George H.W. Bush, który u schyłku swojej kadencji w grudniu 1992 roku ułaskawił sześć kluczowych postaci afery — w tym McFarlane'a, który już odbywał karę, oraz Weinbergera, któremu w ten sposób uniemożliwiono nawet przeprowadzenie procesu. Walsh, podsumowując lata pracy, napisał wprost, że ułaskawienia dopełniły trwającego sześć lat rządowego zatajania prawdy. Drzwi do pełnej odpowiedzialności zatrzaśnięto na głucho.
Rozliczenie winnych przybrało formę, która w niczym nie przypominała triumfu sprawiedliwości. Zarzuty postawiono łącznie 14 osobom, uzyskano 11 wyroków skazujących, jednak większość z nich szybko uchylono w sądach apelacyjnych z powodów proceduralnych — oskarżeni zeznawali wcześniej przed Kongresem w warunkach ograniczonej immunitetu, co komplikowało późniejsze postępowania karne. Wyrok Northa uchylono jako wadliwy proceduralnie. Ostateczny cios wymiarowi sprawiedliwości zadał prezydent George H.W. Bush, który u schyłku swojej kadencji w grudniu 1992 roku ułaskawił sześć kluczowych postaci afery — w tym McFarlane'a, który już odbywał karę, oraz Weinbergera, któremu w ten sposób uniemożliwiono nawet przeprowadzenie procesu. Walsh, podsumowując lata pracy, napisał wprost, że ułaskawienia dopełniły trwającego sześć lat rządowego zatajania prawdy. Drzwi do pełnej odpowiedzialności zatrzaśnięto na głucho.
Dzisiaj architekci tamtego skandalu to nierzadko szanowani komentatorzy i autorzy książek, którzy za zrujnowanie dyplomatycznej wiarygodności kraju zapłacili co najwyżej krótką polityczną banicją. Prawdziwe, krwawe koszty tej zakulisowej inżynierii ponieśli zwykli obywatele państw Ameryki Środkowej, uwikłani w wieloletnią wojnę domową, oraz sami Amerykanie, którzy musieli przełknąć gorzką lekcję o tym, jak w cieniu wielkiej polityki można zbudować system całkowicie wymykający się demokratycznej kontroli — i wyjść z tego bezkarnie.
Źródła:
https://www.britannica.com/event/Iran-Contra-Affair
https://levin-center.org/what-is-oversight/portraits/the-iran-contra-affair/
https://shec.ashp.cuny.edu/files/original/timeline_iran-contra_288808436f.pdf
https://webhelper.brown.edu/cheit/Understanding_the_Iran_Contra_Affair/i-thebeginning.php
https://www.mdpi.com/2409-9252/2/4/34/pdf?version=1668072665
http://www.dtic.mil/docs/citations/ADA442148
https://uwe-repository.worktribe.com/preview/885333/Jimmy%20Carter%20and%20the%20Sale%20of%20AWACS%20to%20Iran%20-%20accepted%20version.pdf
https://www.latimes.com/archives/la-xpm-1987-05-22-mn-1239-story.html
https://pdxscholar.library.pdx.edu/cgi/viewcontent.cgi?article=1274&context=honorstheses
https://www.archives.gov/files/declassification/iscap/pdf/2011-064-doc18.pdf
https://www.britannica.com/event/Iran-Contra-Affair
https://levin-center.org/what-is-oversight/portraits/the-iran-contra-affair/
https://shec.ashp.cuny.edu/files/original/timeline_iran-contra_288808436f.pdf
https://webhelper.brown.edu/cheit/Understanding_the_Iran_Contra_Affair/i-thebeginning.php
https://www.mdpi.com/2409-9252/2/4/34/pdf?version=1668072665
http://www.dtic.mil/docs/citations/ADA442148
https://uwe-repository.worktribe.com/preview/885333/Jimmy%20Carter%20and%20the%20Sale%20of%20AWACS%20to%20Iran%20-%20accepted%20version.pdf
https://www.latimes.com/archives/la-xpm-1987-05-22-mn-1239-story.html
https://pdxscholar.library.pdx.edu/cgi/viewcontent.cgi?article=1274&context=honorstheses
https://www.archives.gov/files/declassification/iscap/pdf/2011-064-doc18.pdf
Moje poprzednie dzidy tekstowe zebrane w tabelce:
https://docs.google.com/spreadsheets/d/1_xflbnZnBjrdtMrPkx_njuPTsdNkrUwk5bL0pWhTfc4/edit?gid=0#gid=0
A jak chcesz mi się do flaszki dołożyć, to możesz tutaj, ale się nie dopominam, pod paroma postami była sugestia więc uległem :D
https://buycoffee.to/strefa-milczenia
I założyłem też fejsbuczynę o tej samej nazwie co kawka, pojawiają się tam też powoli teksty, który nie ma tutaj