14
Witam dzidową społeczność. 
Będzie trochę długie ale myślę, że choć troszkę ciekawe. 

Długo mnie nie było ale wracam do korzeni ponieważ usunąłem FB, insta i inne badziewia które piorą mózg. 

Do rzeczy.

Zauważyłem ostatnio wzmożony ruch na jbzd dot. samo ójstw. 
W zeszły czwartek, u mnie w pracy też miała miejsce sytuacja o tej tematyce. 
Mianowicie pracuje na budowie, dosyć dużej, w niemcach. I jak to bywa na dużych niemieckich budowach jest kulturalny tygiel. 
Ludzi "jak mrówków".
Z całego świata. 
Jednym słowem od białego, poprzez brązowy do hebanowego. 
W ten ciepły czwartkowy dzień, na około godzinę przed fajrantem, widzę osoby, które znam z mojej firmy, schodzące do szatni. Na moje pytanie co się odjaniepawla, dowiaduje się, że typ ciemniejszego umaszczenia wyszedł na wieżę żurawia, celem szybkiej teleportacji ku poziomowi zero, zwanego potocznie ziemią. 
Zaznaczę, że ów pacjent, wyszedł do połowy wysokości żurawia, czyli jakieś 30-35m od poziomu gruntu. 
Poczynania swoje prawdopodobnie dokumentował swoim przenośnym, prywatnym telefonem o nieokreślonej marce tudzież prowadził rozmowę. 
Na budowę z tej okazji przyjechały 3 zastępy straży pożarnej, karetka pogotowia ratunkowego, od groma policji, antyterroryści i Krystyna z gazowni. 
Ku uciesze wszystkich, mundurowi o niemieckich imionach, kazali natychmiast nam spier... zejść z budowy. Nadmienię, że moja firma fajrant ma o 17, zatem skończyć godzinkę wcześniej w jebitnym niemieckim mieście, to mjut malina, bo wyjedziesz z miasta przed godzinami szczytu ulicznych korków. 
I pomału dochodzimy do końca historii.
Ów skoczek, chciał popełnić samobója, skacząc z wysokości, wychodząc wcześniej na wieżę żurawia, uwaga, z założoną uprzężą alpinistyczna tzw "szelkami". Stojąc na podeście, zapinał się liną zabezpieczającą do konstrukcji żurawia żeby...
Nie spaść. 

Końcem końców, po rozmowie z negocjatorką (swoją drogą taką że ojaciejezuniu 10\10, każdy by chciał z nią negocjować) delikwent zrezygnował z XI Dorocznych Skoków "Ku uciesze gowiedzi" i zszedł na dół w eskorcie napakowanych policjantów. 

Jaki był powód? Ktoś zapyta.
Jak nie wiesz o co chodzi to chodzi o pieniądze.
Kilka dni wcześniej z budowy zeszła firma budowlana, składająca się głównie z pigmentododatnich. Ich szef nie wypłacał im pieniędzy już drugi miesiąc. Kto przeżył podobną sytuację, wie jak jest wtedy ciężko. Brak środków na życie, a gdzie tam rodzina, dzieci, opłaty.

Nasz bohater miał bardzo podobny problem.
Pracował w firmie... 4 dzień i zażądał wypłaty od swojego szefa. Ten, naturalnie, odmówił. Bohater masz, postanowił załatwić to w inny, nieco drastyczniejszy sposób. 
Pomijając fakt, że go zwolnią, służby mundurowe dojebią mu takie opłaty że się chłop powiesi. 
Sam osobiście go broniłem, ponieważ doszły nas słuchy, że już 3 miesiąc nie dostał wypłaty. Moje zdanie zmieniło się o kickflipa (czyli sławetne 360°) i stwierdziłem że to debil. 
I teraz czekam na wasze, komentarze, konkluzje, przemyślenia, podobne historie. 
Nic nie mówiąc ust nie kalam, biorę rzeczy i wypierdalam.
0.25362396240234