14
W debacie o płacy minimalnej często pomija się jeden niewygodny fakt: państwo znacznie łatwiej pobiera podatki od pracowników i małych przedsiębiorców niż od największych korporacji oraz najzamożniejszych podatników. Międzynarodowe firmy dysponują rozbudowanymi strukturami prawnymi i finansowymi, które pozwalają im legalnie przenosić koszty, zyski i zobowiązania podatkowe między różnymi jurysdykcjami. W efekcie ciężar finansowania państwa coraz częściej spoczywa na klasie średniej i osobach zatrudnionych na etatach. Trudno też nie dostrzec paradoksu systemu podatkowego, w którym osoby osiągające wysokie i bardzo wysokie dochody często podlegają tym samym progom podatkowym co przeciętnie zarabiający obywatele. Z perspektywy wielu podatników rodzi to uzasadnione pytanie o sprawiedliwość podziału obciążeń i o to, kto faktycznie ponosi koszty funkcjonowania państwa.

Warto również pamiętać, że sukces przedsiębiorstw nie powstaje w próżni. Każda firma korzysta z kapitału ludzkiego, którego wytworzenie i utrzymanie zostało w dużej mierze sfinansowane ze środków publicznych. Wykształcony pracownik, jego kwalifikacje, stan zdrowia, infrastruktura, z której korzysta, czy bezpieczeństwo zapewniane przez instytucje państwowe są efektem wieloletnich inwestycji społecznych. Pracodawca czerpie z tego bezpośrednie korzyści ekonomiczne, ponieważ to właśnie dzięki pracy takich osób generuje zyski. Z tego punktu widzenia wyższe opodatkowanie największych beneficjentów systemu nie jest karą za sukces, lecz formą zwrotu części wartości uzyskanej dzięki zasobom, które zostały wcześniej wytworzone i utrzymane przez całe społeczeństwo.

Mówiąc o wyższych obciążeniach dla najzamożniejszych, nie chodzi jednak o osoby, które dzięki własnej pracy i kwalifikacjom przekroczyły drugi próg podatkowy. Trudno uznać za „bardzo bogatych” lekarza specjalistę, doświadczonego inżyniera czy przedsiębiorcę prowadzącego niewielką firmę, którzy osiągają dochody wyższe od średniej krajowej. Debata dotyczy przede wszystkim osób dysponujących wielomilionowymi majątkami oraz dużych korporacji, zwłaszcza międzynarodowych, których skala działalności i możliwości optymalizacji podatkowej są nieporównywalne z sytuacją przeciętnego podatnika. Wrzucanie obu tych grup do jednego worka prowadzi do nieporozumień i zaciemnia rzeczywisty problem, którym jest różnica między dobrze zarabiającym obywatelem a podmiotami dysponującymi kapitałem pozwalającym realnie wpływać na sposób opodatkowania własnych dochodów.

Jeśli masz poczucie, że obciążenia podatkowe rosną i coraz mocniej odczuwasz ich ciężar, to w dużej mierze wynika to z faktu, że system nie domyka się tam, gdzie powinien. Istnieją podmioty o ogromnych zasobach finansowych, które dzięki skali działalności i możliwościom optymalizacji potrafią znacząco ograniczać swoje realne zobowiązania wobec państwa. W efekcie większa część ciężaru fiskalnego przesuwa się na osoby fizyczne i mniejsze firmy. Nie chodzi tu jednak o tych, którzy po prostu przekroczyli drugi próg podatkowy i są wciąż częścią klasy pracującej czy średniej, lecz o sytuacje, w których realnie duży kapitał pozostaje relatywnie słabiej obciążony niż mogłoby się wydawać z perspektywy przeciętnego podatnika.

„Obywatele każdego państwa powinni w miarę możliwości dokładać się do utrzymania rządu proporcjonalnie do swoich możliwości finansowych.” - Adam Smith
0.065593957901001