Wiedza
4 m
4
2. Język rosyjski: Sierpień 2012, ustawa Kiwałowa-Kołesniczenki - prezydent Wiktor Janukowycz podpisuje ustawę
„O podstawach państwowej polityki językowej”. Jej autorami byli deputowani Partii Regionów: Serhij Kiwałow oraz Wadym Kołesniczenko. Co to dawało? Ustawa gwarantowała, że jeśli mniejszość językowa stanowiła co najmniej 10% mieszkańców danego regionu, jej język zyskiwał status „języka regionalnego”, co skutkowało tym, że w obwodzie donieckim, ługańskim, charkowskim i na Krymie język rosyjski stał się oficjalnym językiem urzędów, sądów, szkolnictwa i szpitali. Dla tamtejszych mieszkańców był to gwarant bezpieczeństwa tożsamościowego.
-23 lutego 2014: Fatalne głosowanie w Kijowie - zaledwie 1 dzień po ucieczce Janukowycza z Kijowa, nowa, rewolucyjna większość w Radzie Najwyższej pod przywództwem m.in. deputowanego Wjaczesława Kyryłenki (późniejszego wicepremiera ds. humanitarnych) stawia na wokandę wniosek o natychmiastowe anulowanie ustawy Kiwałowa-Kołesniczenki. Parlamentarzyści przegłosowują projekt ustawy nr 1190, uchylając prawa języka rosyjskiego.
- 27 lutego - 3 marca 2014: Panika na Wschodzie i spóźnione weto. Decyzja parlamentu wywołuje natychmiastowy szok i wściekłość w Donbasie. Prorosyjscy aktywiści, tacy jak Pawło Hubariow (ogłoszony na początku marca „ludowym gubernatorem” Doniecka), zyskują potężny argument: „Kijów przejęli faszyści, właśnie zdelegalizowali nasz język ojczysty”. Widząc, że kraj zaczyna pękać, pełniący obowiązki prezydenta Ołeksandr Turczynow wykonuje gwałtowny krok wstecz. Omawia podpisania tej uchwały (czyli ją wetuje) i publicznie deklaruje, że ustawa językowa z 2012 roku nadal obowiązuje, dopóki specjalna komisja nie wypracuje nowego, kompromisowego prawa, jednak mleko się rozlało i mimo weta Turczynowa, wizerunkowa i polityczna katastrofa stała się faktem. Rosyjskie media państwowe oraz lokalni prorosyjscy liderzy w Donbasie (jak późniejszy szef samozwańczej Ługańskiej Republiki Ludowej, Walerij Bołotow) grzmieli o „totalnej ukrainizacji”. Dla milionów rosyjskojęzycznych Ukraińców z Donbasu głosowanie z 23 lutego było ostatecznym dowodem na to, że nowa władza w Kijowie uderza w ich fundamentalne prawa obywatelskie. Strach ten stał się bezpośrednim paliwem do formowania zbrojnych oddziałów samoobrony na wschodzie kraju.
Konsekwencje:
Po zwycięstwie Euromajdanu, nowy minister spraw wewnętrznych Ukrainy, Arsen Awakow, 25 lutego 2014 roku podpisał dekret o natychmiastowej likwidacji elitarnych oddziałów milicji „Berkut”, które tłumiły protesty w Kijowie. Funkcjonariusze z Donbasu, którzy wrócili ze stolicy, poczuli się zdradzeni, upokorzeni i zagrożeni procesami karnymi. Wielu z nich (jak np. dowódca krymskiego Berkutu Jurij Abisow czy lokalni dowódcy z Doniecka) natychmiast zaoferowało swoje usługi nowo powstającym prorosyjskim strukturom.
W Ługańsku kluczowym momentem było zajęcie potężnego budynku SBU z ogromnym magazynem broni (6 kwietnia 2014 r.). Ówczesny szef ługańskiego SBU, Ołeksandr Petrułewycz, został oskarżony o całkowitą bierność i celowe dopuszczenie tłumu do zbrojowni. W ciągu kilku godzin prorosyjscy bojownicy kierowani przez Walerija Bołotowa zyskali tysiące sztuk ostrej broni automatycznej.
Paraliż decyzyjny w Kijowie - pełniący obowiązki prezydenta Ołeksandr Turczynow oraz nowi szefowie resortów siłowych nie ufali nikomu na wschodzie kraju. Wydawane z Kijowa rozkazy o siłowym tłumieniu demonstracji były przez lokalnych komendantów ignorowane.
„O podstawach państwowej polityki językowej”. Jej autorami byli deputowani Partii Regionów: Serhij Kiwałow oraz Wadym Kołesniczenko. Co to dawało? Ustawa gwarantowała, że jeśli mniejszość językowa stanowiła co najmniej 10% mieszkańców danego regionu, jej język zyskiwał status „języka regionalnego”, co skutkowało tym, że w obwodzie donieckim, ługańskim, charkowskim i na Krymie język rosyjski stał się oficjalnym językiem urzędów, sądów, szkolnictwa i szpitali. Dla tamtejszych mieszkańców był to gwarant bezpieczeństwa tożsamościowego.
-23 lutego 2014: Fatalne głosowanie w Kijowie - zaledwie 1 dzień po ucieczce Janukowycza z Kijowa, nowa, rewolucyjna większość w Radzie Najwyższej pod przywództwem m.in. deputowanego Wjaczesława Kyryłenki (późniejszego wicepremiera ds. humanitarnych) stawia na wokandę wniosek o natychmiastowe anulowanie ustawy Kiwałowa-Kołesniczenki. Parlamentarzyści przegłosowują projekt ustawy nr 1190, uchylając prawa języka rosyjskiego.
- 27 lutego - 3 marca 2014: Panika na Wschodzie i spóźnione weto. Decyzja parlamentu wywołuje natychmiastowy szok i wściekłość w Donbasie. Prorosyjscy aktywiści, tacy jak Pawło Hubariow (ogłoszony na początku marca „ludowym gubernatorem” Doniecka), zyskują potężny argument: „Kijów przejęli faszyści, właśnie zdelegalizowali nasz język ojczysty”. Widząc, że kraj zaczyna pękać, pełniący obowiązki prezydenta Ołeksandr Turczynow wykonuje gwałtowny krok wstecz. Omawia podpisania tej uchwały (czyli ją wetuje) i publicznie deklaruje, że ustawa językowa z 2012 roku nadal obowiązuje, dopóki specjalna komisja nie wypracuje nowego, kompromisowego prawa, jednak mleko się rozlało i mimo weta Turczynowa, wizerunkowa i polityczna katastrofa stała się faktem. Rosyjskie media państwowe oraz lokalni prorosyjscy liderzy w Donbasie (jak późniejszy szef samozwańczej Ługańskiej Republiki Ludowej, Walerij Bołotow) grzmieli o „totalnej ukrainizacji”. Dla milionów rosyjskojęzycznych Ukraińców z Donbasu głosowanie z 23 lutego było ostatecznym dowodem na to, że nowa władza w Kijowie uderza w ich fundamentalne prawa obywatelskie. Strach ten stał się bezpośrednim paliwem do formowania zbrojnych oddziałów samoobrony na wschodzie kraju.
Konsekwencje:
Po zwycięstwie Euromajdanu, nowy minister spraw wewnętrznych Ukrainy, Arsen Awakow, 25 lutego 2014 roku podpisał dekret o natychmiastowej likwidacji elitarnych oddziałów milicji „Berkut”, które tłumiły protesty w Kijowie. Funkcjonariusze z Donbasu, którzy wrócili ze stolicy, poczuli się zdradzeni, upokorzeni i zagrożeni procesami karnymi. Wielu z nich (jak np. dowódca krymskiego Berkutu Jurij Abisow czy lokalni dowódcy z Doniecka) natychmiast zaoferowało swoje usługi nowo powstającym prorosyjskim strukturom.
W Ługańsku kluczowym momentem było zajęcie potężnego budynku SBU z ogromnym magazynem broni (6 kwietnia 2014 r.). Ówczesny szef ługańskiego SBU, Ołeksandr Petrułewycz, został oskarżony o całkowitą bierność i celowe dopuszczenie tłumu do zbrojowni. W ciągu kilku godzin prorosyjscy bojownicy kierowani przez Walerija Bołotowa zyskali tysiące sztuk ostrej broni automatycznej.
Paraliż decyzyjny w Kijowie - pełniący obowiązki prezydenta Ołeksandr Turczynow oraz nowi szefowie resortów siłowych nie ufali nikomu na wschodzie kraju. Wydawane z Kijowa rozkazy o siłowym tłumieniu demonstracji były przez lokalnych komendantów ignorowane.