Przepis smakuje nawet ludziom nie gustującym w indyku. Można podawać na ryżu, zasadniczo i tak nie jest to przepis niskowęglowodanowy, więc czemu nie. Ja ryżu nie jadam, więc tu pokazane bez.
Potrzebne składniki:
- udziec z indyka duży,
- kukurydza,
- fasolka szparagowa konserwowa lub świeża,
- sok jabłkowy 100%,
- tłuszcz do obsmażenia (u mnie smalec),
- pieprz, sól lub przyprawa uniwersalna.
Na potrzeby demonstracji użyto wyłącznie składników wyprodukowanych w Polsce przez zarejestrowane u nas firmy płacące tu podatki (a przynajmniej taką mam nadzieję, w zeznania podatkowe im nie zaglądałam).
Potrzebne składniki:
- udziec z indyka duży,
- kukurydza,
- fasolka szparagowa konserwowa lub świeża,
- sok jabłkowy 100%,
- tłuszcz do obsmażenia (u mnie smalec),
- pieprz, sól lub przyprawa uniwersalna.
Na potrzeby demonstracji użyto wyłącznie składników wyprodukowanych w Polsce przez zarejestrowane u nas firmy płacące tu podatki (a przynajmniej taką mam nadzieję, w zeznania podatkowe im nie zaglądałam).
Udziec jeśli mieliśmy cały to skórujemy i trybujemy (ten drugi będzie w drugim przepisie).
Ja wycinam też tłuszczyk, którego zwykle za dużo nie ma, bo zaraz to wyląduje i tak na smalcu, a przed kuchnią karnie czeka na takie rarytasy zwierzątko, któremu wchodzić do świątyni kulinarnej nie wolno (niestety foto się obytło).
Rozcinam od siebie kolejne mięśnie. Można i rozerwać, nie trzymają się mocno. Po co? Dla zwiększenia soczystości i przyspieszenia procesu. Zaraz zobaczycie.
Topimy smalec/lejemy olej, co kto woli, polecam mimo wszystko smalec, jest bardziej aromatyczny. Ma niższą temperaturę dymienia, więc średni płomień i nie zwlekamy z wrzuceniem na niego mięska.
Pokrywamy mięskiem szczelnie patelnię i doprawiamy wedle smaku, u mnie pieprz i przyprawa uniwersalna bez glutaminianu, polecam jak ktoś nie ma ulubionej, jest bardzo dużo warzyw w składzie, nazywa się Richtig Ślonski Grincojg (też byłam negatywnie nastawiona na początku przez nazwę, ale okazała się super, ich musztarda też, mocno kwaskowa, za to nie polecam Richtir Ślonski Miszong po Hanysku - prawie sama sól).
Mięsko szybciutko zcinamy z obu stron, by zachowało maksimum swojej wilgoci i smaku. Można lekko uzłocić przy tym procesie, ale nie przysmażamy szczególnie.
Następnie zalewamy ok. szklanką soku jabłkowego, czekamy aż się zagotuje i zmniejszamy gaz do minimum. Przykrywamy i dusimy ok. godziny. W tym czasie baby mogą zrobić pranie, a chłopy pograć w Goticzka. Jeśli jakimś cudem sok się wygotuje to trzeba dolać.
Czekamy aż mięsko zacznie się lekko rozpadać.
Odsączamy warzywka konserwowe, jak masie fasolkę świeżą, a zaraz będzie sezon, to wrzucacie świeżą.
Chwilowo podnosimy płomień, niech się znowu zagotuje, po czym przykrywamy i dusimy jeszcze 15 minut do przegryzienia składników lub do miękkości świeżej fasolki.
Po tym czasie mięsko powinno się rozpadać.
Potrawka gotowa. Powinna smakować nawet osobom nie lubiącym standardowego posmaku indyka (są tacy, testowałam na takim osobniku, zajadał chętnie).