Jesiotr‑Chan traci przytomność na mokrej, nocnej drodze, a czerwono‑niebieskie światło karetki rozcina ciszę wsi. Dwóch obcych zatrzymuje samochody i ratuje ją, choć nie znają nawet jej imienia. Po powrocie do domu Czikita odkrywa, że czasem to nie ryby, lecz ludzie potrafią być najłagodniejszym światłem w ciemności.