>25 Lvl ukrainiec
>Mieszkaj w jakiejś ukraińskiej mieścinie
>Pracujesz w lokalnym zakładze. Szef chuj gówno płaci i jeszcze narzeka że chujowo robimy a sam nic nie robi tylko rozbija się jak panisko jakimś 2 letnim autem sprowadzonym z Polski jakby był w maybachu.
>Jesteś jedynym młodym chłopem w osiedlu, wszystkich dookoła wyłapali wojskowi hycle. Żaden nie wrócił.
>Mieszkasz z matką bo za taka psią wypłatę nie stac cie nawet na wynajem.
>Śledzisz prywatne kanały na discordzie i telegramie gdzie informują gdzie patrolują hycle wojenkomatu.
>Blyat jutro będą patrolowac twoje osiedle oraz pobliże kołhozu w którym pracujesz.
>Dzwonisz do szefa że chcesz wziąć jutro wolne by przeczekać patrol w domu
>Szef jedynie odgraża, ze jak jutro mnie nie będzie to żebym już więcej nie przychodził.
>Blyat, nigdzie indziej nie dają pracy w okolicy. Trzeba iść.
>Jutro wychodzisz jeszcze w środku nocy by lepiej się ukryć i skradasz się jednocześnie zwracając uwagę dookoła czy gdzieś jakiś bus nie przejeżdża.
>Już widzisz kołhoz na horyzoncie. Już prawie jesteś na miejscu.
>Zadowolony poszedłeś tracąc czujnosć.
>Uswiadamiasz sobie, że gdzieś właśnie w ukryciu odpala się silnik dostawczaka.
>Ale zanim zdażyłeś zareagować, to chuj wie skad na pełnym gazie wyjezdza bus który pięknym driftem zatrzymuje się przed tobą.
>Wyskakuje z niego 4 kolesi w wojskowych mundurach i biegnie w twoją stronę.
>Próbujesz uciekac ale niedożywienie i niedospanie by wczesniej wyjść, szybko ciebie doganiają.
>Wyrywasz się resztkami swoich sił, chwytasz się czegokolwiek by nie byc wciągniętym do dostawczaka.
>Wołasz o pomoc z całych sił.
>"Butnobodycame.png"
>Pakują ciebie do busa i zamykają drzwi o mało nie zatrzaskujac twojej ręki.
>Od razu dostajesz luja ogluszacza na ryj i tracisz przytomność.
>Budzisz się.
>Siedzisz na jakims krześle, przed tobą stoi jakiś trep z kijem cały uchachany.
>Mówi "Hyhyhy czas na szkolenie blyat" po czym napierdala ciebie kijem jak pojebany. Padasz na ziemie i leżysz, boli, bardzo. Kulisz się. I już prawie odpływasz.
>Trep kończy i mówi "To się będzie dziac za kazdym razem jak nie będziesz chciał się słuchac, a teraz wstawaj, i zgłoś się do magazynu po przydział a potem na plac." I sobie idzie.
>Obolały idziesz do magazynu, za tobą idzie inny trep który ma ciebie pilnować. Podchodzisz do okienka gdzie siedzi jakas stara raszpla "CZEGO?" mówi jakbyś obraził jej majestat swoja obecnoscią.
>"ja po przydział" odpowiadasz niepewnym głosem.
>Kobiecina kładzie przed tobą jakiś stary mundur na szybko przycerowany, jakieś znoszone buty a na to wszystko kilka par gaci po których widać, że byly kilkukrotnie noszone i prane.
>"Ale ci się sfarcilo, trafiły ci się gacie bez kleksa yhyhyhy" skomentował pilnujacy ciebie trep.
>Stara raszpla na to kładzie stary poradziecki hełm, jakąś szczoteczkę do zębów (tania ale nową) jakąś tania paste do zębów i tanie mydło.
>Blyat ale dziadostwo. Pytasz się raszpli za oknem czy nie ma czegoś co nie pamięta zsrr.
>"NI MA" mówi donośnie.
>"A po chuj ci lepszy sprzęt. Ten ci starczy do końca życia" skomentował trep za tobą po czym smieje się razem z Raszplą za oknem.
>Bierzesz to wszystko, przebierasz się w kiblu obok. Trep prowadzi ciebie do wozu wojskowego i kaze ci do niego wsiadać.
>Mieszkaj w jakiejś ukraińskiej mieścinie
>Pracujesz w lokalnym zakładze. Szef chuj gówno płaci i jeszcze narzeka że chujowo robimy a sam nic nie robi tylko rozbija się jak panisko jakimś 2 letnim autem sprowadzonym z Polski jakby był w maybachu.
>Jesteś jedynym młodym chłopem w osiedlu, wszystkich dookoła wyłapali wojskowi hycle. Żaden nie wrócił.
>Mieszkasz z matką bo za taka psią wypłatę nie stac cie nawet na wynajem.
>Śledzisz prywatne kanały na discordzie i telegramie gdzie informują gdzie patrolują hycle wojenkomatu.
>Blyat jutro będą patrolowac twoje osiedle oraz pobliże kołhozu w którym pracujesz.
>Dzwonisz do szefa że chcesz wziąć jutro wolne by przeczekać patrol w domu
>Szef jedynie odgraża, ze jak jutro mnie nie będzie to żebym już więcej nie przychodził.
>Blyat, nigdzie indziej nie dają pracy w okolicy. Trzeba iść.
>Jutro wychodzisz jeszcze w środku nocy by lepiej się ukryć i skradasz się jednocześnie zwracając uwagę dookoła czy gdzieś jakiś bus nie przejeżdża.
>Już widzisz kołhoz na horyzoncie. Już prawie jesteś na miejscu.
>Zadowolony poszedłeś tracąc czujnosć.
>Uswiadamiasz sobie, że gdzieś właśnie w ukryciu odpala się silnik dostawczaka.
>Ale zanim zdażyłeś zareagować, to chuj wie skad na pełnym gazie wyjezdza bus który pięknym driftem zatrzymuje się przed tobą.
>Wyskakuje z niego 4 kolesi w wojskowych mundurach i biegnie w twoją stronę.
>Próbujesz uciekac ale niedożywienie i niedospanie by wczesniej wyjść, szybko ciebie doganiają.
>Wyrywasz się resztkami swoich sił, chwytasz się czegokolwiek by nie byc wciągniętym do dostawczaka.
>Wołasz o pomoc z całych sił.
>"Butnobodycame.png"
>Pakują ciebie do busa i zamykają drzwi o mało nie zatrzaskujac twojej ręki.
>Od razu dostajesz luja ogluszacza na ryj i tracisz przytomność.
>Budzisz się.
>Siedzisz na jakims krześle, przed tobą stoi jakiś trep z kijem cały uchachany.
>Mówi "Hyhyhy czas na szkolenie blyat" po czym napierdala ciebie kijem jak pojebany. Padasz na ziemie i leżysz, boli, bardzo. Kulisz się. I już prawie odpływasz.
>Trep kończy i mówi "To się będzie dziac za kazdym razem jak nie będziesz chciał się słuchac, a teraz wstawaj, i zgłoś się do magazynu po przydział a potem na plac." I sobie idzie.
>Obolały idziesz do magazynu, za tobą idzie inny trep który ma ciebie pilnować. Podchodzisz do okienka gdzie siedzi jakas stara raszpla "CZEGO?" mówi jakbyś obraził jej majestat swoja obecnoscią.
>"ja po przydział" odpowiadasz niepewnym głosem.
>Kobiecina kładzie przed tobą jakiś stary mundur na szybko przycerowany, jakieś znoszone buty a na to wszystko kilka par gaci po których widać, że byly kilkukrotnie noszone i prane.
>"Ale ci się sfarcilo, trafiły ci się gacie bez kleksa yhyhyhy" skomentował pilnujacy ciebie trep.
>Stara raszpla na to kładzie stary poradziecki hełm, jakąś szczoteczkę do zębów (tania ale nową) jakąś tania paste do zębów i tanie mydło.
>Blyat ale dziadostwo. Pytasz się raszpli za oknem czy nie ma czegoś co nie pamięta zsrr.
>"NI MA" mówi donośnie.
>"A po chuj ci lepszy sprzęt. Ten ci starczy do końca życia" skomentował trep za tobą po czym smieje się razem z Raszplą za oknem.
>Bierzesz to wszystko, przebierasz się w kiblu obok. Trep prowadzi ciebie do wozu wojskowego i kaze ci do niego wsiadać.
>Wsiadasz bo nie chcesz znowu dostać wpierdolu kijem. Obok ciebie siedzi kilku podobnych chlopów, wziętych z ulicy.
>Jednego zgarnęli jak szedł do sklepu po bułki, drugiego zgarnęli jak ten był z psem na spacer, niewiadomo co z psem bo pies został na drodze, trzeci to został złapany jak wyszedł z domu wynieśc śmieci. Czwarty nic nie mówi tylko siedzi cicho bez słowa. Piąty to zabalował w barze i obudził się w koszarach. Szóstego zdeportowali z Polski bo podobno wkurwiał ludzi w centrum handlowym by magrac filmy na TikTok. No i ty, siedzisz razem z nim bo szef chuj nie chciał dać ci wolnego. Pewnie teraz próbuje się dodzwonić wkurwiony ale trepy już ci zajebały telefon jak byłeś nieprzytomny.
>Jedziecie kilka dni.
>W koncu się zatrzymujecie i podchodzi trep i kaze wam wysiadac.
>Wskazuje palcem na okopy i mówi "Tu macie bronić" wsiada do auta, szybko przed wami zrzucają jakieś kałachy z magazynkami i samochód odjezdza najszybciej jak tylko może. >Ten cichy szybko chwycił kałach i zaczął strzelac w stronę auta ale zanim oddał strzał to samochód był już daleko.
> Nie macie wyboru, kazdy wziął po kałachu i magazynku i wchodzi w okopy. Syf, mokro, bloto i jebie niesamowicie.
> Po chwili do okopów dochodza kolejni nieszczęśnicy z lapanki.
>Siedzicie tak w okopie nie wiedzac co dalej.
>Nagle słyszysz bzyczenie drona. Potem dwóch, czterech. CAŁEJ CHMARY.
> Widzisz jak jeden z dronów szarżuje w stronę goscia daleko w okopie i wybucha, zostaje po nim dupa wraz z nogami.
>Wszyscy ze strachy sparaliżiwani.
>Jedynie patrzysz jak po kolei drony lecą na teoich kumpli kasujac jednego za drugim, do tego dochodza spadajace pociski artyleryjskie, jeden wybucha tuż obok ciebie, wyrzuca ciebie z okopu, jednak czujesz że jakimś cudem jestes cały jednak decydujesz się leżeć i się nie ruszać udajac martwego. Głowa jest w stronę ziemi więc nie widzisz co się dzieje.
>Słyszysz jedynie bzyczenie dronów, krzyki, jęki agonalne iraz wybuchy. Nie wiesz ile to trwa, minuta, godzina, dwie. Ze strachu nie jestes w stanie nawet szacunkowo określić ile to trwa.
>W końcu wszystko cichnie. Jednak lezysz dalej by miec pewność.
>Wstajesz, dokoła ślady po wybuchach, wszyscy wokół ciebie rozerwani orzez wybuchy, szczątki po dronach i artylerii. Widzisz jak nadbiega jakiś spasiony pies i zaczyna wpierdalać jakieś truchło.
>Nic to po tobie, postanawiasz sobie stad iść, zgarniasz z resztek kumpli kałachy, magazynki, wszystko co cenne.
>Idziesz do przodu, zdjałeś i rzuciłeś mundur gdzies w kąt tylko chodzisz w spodniach i koszuli.
>Tułasz się po wypizdowiu. Napotykasz jakąś wioskę gdzie udaje ci się opchnąc wszystkie fanty jakie miałeś, calkiem sporo kasy dostałeś powinieneś mieć na kilka miesięcy żarcie czy nocleg.
>Tułasz się dalej. Raczej nie ma co wracać do siebie bo jeszcze zastrzela za dezercje. Do pracy też raczej nie wrócisz. Jedyna opcja, dostac się do Polski i tam zacząć życie od nowa.
>Tułasz się i przekraczasz nielegalnie granicę. Jednak zostajesz złapany przez straż graniczną.
>Jesteś zmęczony tułaczka, nie stawiasz nawet oporu nawet jeśli pewnie ciebie odeślą spowrotem do piekła z którego odszedłeś.
>Jednak po tobie aż widac, że przeszedłeś przez srogie gówno, zostajesz zaprowadzony do punktu granicznego i każą czekać.
>Przyznano ci status uchodźcy. Pierwszy raz czyjesz w życiu ulge.
>Wymieniają twoje pieniadze na złote, jeszcze ci dają miejsce na nocleg.
>W te kilka dni jako tako zbierasz się do kupy.
>Znajdujesz pracę. Wg. Polaków miejsce to straszny kołhoz ale dla ciebie to jest miejsce pracy o niebo lepsze niż to co miałeś.
>Udaje ci się wynajać mieszkanie.
>Pracujesz a po pracy poprostu grasz w giery.
>Żyjesz skromnie i bez wygód ale cieszysz się, że żyjesz.
>Jednego zgarnęli jak szedł do sklepu po bułki, drugiego zgarnęli jak ten był z psem na spacer, niewiadomo co z psem bo pies został na drodze, trzeci to został złapany jak wyszedł z domu wynieśc śmieci. Czwarty nic nie mówi tylko siedzi cicho bez słowa. Piąty to zabalował w barze i obudził się w koszarach. Szóstego zdeportowali z Polski bo podobno wkurwiał ludzi w centrum handlowym by magrac filmy na TikTok. No i ty, siedzisz razem z nim bo szef chuj nie chciał dać ci wolnego. Pewnie teraz próbuje się dodzwonić wkurwiony ale trepy już ci zajebały telefon jak byłeś nieprzytomny.
>Jedziecie kilka dni.
>W koncu się zatrzymujecie i podchodzi trep i kaze wam wysiadac.
>Wskazuje palcem na okopy i mówi "Tu macie bronić" wsiada do auta, szybko przed wami zrzucają jakieś kałachy z magazynkami i samochód odjezdza najszybciej jak tylko może. >Ten cichy szybko chwycił kałach i zaczął strzelac w stronę auta ale zanim oddał strzał to samochód był już daleko.
> Nie macie wyboru, kazdy wziął po kałachu i magazynku i wchodzi w okopy. Syf, mokro, bloto i jebie niesamowicie.
> Po chwili do okopów dochodza kolejni nieszczęśnicy z lapanki.
>Siedzicie tak w okopie nie wiedzac co dalej.
>Nagle słyszysz bzyczenie drona. Potem dwóch, czterech. CAŁEJ CHMARY.
> Widzisz jak jeden z dronów szarżuje w stronę goscia daleko w okopie i wybucha, zostaje po nim dupa wraz z nogami.
>Wszyscy ze strachy sparaliżiwani.
>Jedynie patrzysz jak po kolei drony lecą na teoich kumpli kasujac jednego za drugim, do tego dochodza spadajace pociski artyleryjskie, jeden wybucha tuż obok ciebie, wyrzuca ciebie z okopu, jednak czujesz że jakimś cudem jestes cały jednak decydujesz się leżeć i się nie ruszać udajac martwego. Głowa jest w stronę ziemi więc nie widzisz co się dzieje.
>Słyszysz jedynie bzyczenie dronów, krzyki, jęki agonalne iraz wybuchy. Nie wiesz ile to trwa, minuta, godzina, dwie. Ze strachu nie jestes w stanie nawet szacunkowo określić ile to trwa.
>W końcu wszystko cichnie. Jednak lezysz dalej by miec pewność.
>Wstajesz, dokoła ślady po wybuchach, wszyscy wokół ciebie rozerwani orzez wybuchy, szczątki po dronach i artylerii. Widzisz jak nadbiega jakiś spasiony pies i zaczyna wpierdalać jakieś truchło.
>Nic to po tobie, postanawiasz sobie stad iść, zgarniasz z resztek kumpli kałachy, magazynki, wszystko co cenne.
>Idziesz do przodu, zdjałeś i rzuciłeś mundur gdzies w kąt tylko chodzisz w spodniach i koszuli.
>Tułasz się po wypizdowiu. Napotykasz jakąś wioskę gdzie udaje ci się opchnąc wszystkie fanty jakie miałeś, calkiem sporo kasy dostałeś powinieneś mieć na kilka miesięcy żarcie czy nocleg.
>Tułasz się dalej. Raczej nie ma co wracać do siebie bo jeszcze zastrzela za dezercje. Do pracy też raczej nie wrócisz. Jedyna opcja, dostac się do Polski i tam zacząć życie od nowa.
>Tułasz się i przekraczasz nielegalnie granicę. Jednak zostajesz złapany przez straż graniczną.
>Jesteś zmęczony tułaczka, nie stawiasz nawet oporu nawet jeśli pewnie ciebie odeślą spowrotem do piekła z którego odszedłeś.
>Jednak po tobie aż widac, że przeszedłeś przez srogie gówno, zostajesz zaprowadzony do punktu granicznego i każą czekać.
>Przyznano ci status uchodźcy. Pierwszy raz czyjesz w życiu ulge.
>Wymieniają twoje pieniadze na złote, jeszcze ci dają miejsce na nocleg.
>W te kilka dni jako tako zbierasz się do kupy.
>Znajdujesz pracę. Wg. Polaków miejsce to straszny kołhoz ale dla ciebie to jest miejsce pracy o niebo lepsze niż to co miałeś.
>Udaje ci się wynajać mieszkanie.
>Pracujesz a po pracy poprostu grasz w giery.
>Żyjesz skromnie i bez wygód ale cieszysz się, że żyjesz.